piątek, 28 lipca 2017

Na wakacje do Holandii


Dlaczego akurat do Holandii? 

1) Holandia jest wymarzonym celem dla estetów - w 90% jest przepiękna. Architektura nadmorska opiera się o styl skandynawski. Tradycyjne miasteczka przypominają karty z francuskich katalogów. Tu i ówdzie przeplata się styl brytyjski. Wszystko czyste, zadbane, z troską o detale.

2) Raj rowerowy. Wi
ększość ścieżek rowerowych na płaskim terenie. Rowerem można dojechać praktycznie wszędzie. Fajnie jest też popodglądać ciekawe rozwiązania transportowe, o jakich w innych krajach raczej można pomarzyć.

3) Plaże. Duże, szerokie. Nie trzeba wstawać skoro świt i znaczyć terenu pięcioma parawanami. Nad Morzem Północnym jest miejsca tyle, że dla każdego wystarczy.

4) Dzieci są tu mile widziane. O małego klienta zabiega się fantastycznymi placami zabaw i innymi atrakcjami.


4) Pogoda. Umiarkowana jak nad Bałtykiem - tylko trochę bardziej wieje - w chłodniejsze dni można pozwiedzać okolice, a w cieplejsze dni poleżec na plaży. Dla tych, ktorzy się meczą w środziemnomorskim ukropie, to miła alternatywa na lato.











Jest jedno ALE:

Holandia jest naprawdę droga.

Holenderczyk tego zapewne nie odczuwa, ale Niemiec już tak.

1) Jedzenie. Miałam wrażenie, że sprytnym systemem "karani" są klienci chcący zjeść tanio.
Potrawy, które z racji niskich kosztów zakupu powinny być tanie, miały wygórowane ceny: np. pizza Margarita za 8 euro (porównywalnie: w Niemczech 5 euro), spagetti czy lazania od 10 euro wzwyż. Ba! Nawet jedna gałka loda 1,50 €, a dwie już za 2,20 €. Czyli im więcej/drożej zamówisz, tym bardziej w przeliczeniu się opłaca. Ryby, steki, owoce morza miały ceny normalne - drogie jak zwykle.


W celu uniknięcia bankructwa totalnego lepiej gotować samemu lub ograniczać się do zakupów w budkach.




2) ParkingiŚliska sprawa. Koniecznie trzeba parkować prawidłowo - za parkowanie bez ważnego biletu opłata wynosi 60 euro. W Holandii istnieją parkingi, które opłaca się przez komórkę. Są one specjalnie oznaczone. Jeśli nie masz pojęcia o tej metodzie płatności, lepiej poszukaj innego parkingu. W dużych miastach opłaty parkingowe są szalenie drogie. W Rotterdamie np. zegar wylicza co 15 minut (!) 50 centów. W atrykcyjnych miasteczkach mogą być opłaty całodobowe - np. 7 euro - niezależnie od tego, jak długo stoisz. Są też atrakcje turystyczne - np. parki rozrywki - które nie dość że pobierają wysokie opłaty za wstęp, to jeszcze jest bilet wstępu na parking, np. 8 euro.


Jak nie zbankrutować?
Przed wyjazdem do dużego miasta warto się poinformować, jaka jest sytuacja parkingowa.
W Amsterdamie np. jest system P+R (znany również w innych miastach Europy). Parkując w garażu z takim oznaczeniem płaci się 1 euro! Trzeba spełnić jednak pewne warunki - np. wjechać przez odpowiednią bramkę, pojechać do centrum środkami komunikacji publicznej, przed powrotem na parking skasować bilety w centrum miasta.

W mniejszych miasteczkach są duże parkingi, na ktore jest się prowadzonym przez odpowiednie znaki. Na tych parkingach często nie ponosi się opłaty lub opłaty są nie tak wysokie jak w samym centrum.


3) Kontrole prędkości. Ponoć holendrescy policjanci są zobligowani do wystawienia z góry ustalonej ilości mandatów w ciągu miesiąca. Kontrolują więc bardzo żarliwie. Po powrocie z wakacji w Holandii czekał na nas list od tamtejszej policji...
Mąż dwa razy przekroczył predkość o - uwaga! - 6km/h (koszt: 45 euro) oraz 9 km/h (65 euro)...

Nie dajcie się! Jedźcie jak te żółwie pustynne. Po co dać się wrobić w takie koszta?


Wskazówka: Jeśli aktualnie nie wiecie, jaka prędkość jest dozwolona, obserwujcie słupki przy ulicy:




OK. Dość narzekania, bo poza kwestią finansową Holandia jest naprawdę super!


Kwestia noclegu

Podczas przeszukiwania bazy noclegowej odniosłam wrażenie, że mało w ofercie jest hoteli. Uparliśmy sie bowiem na hotel. Dlaczego? Na wakacjach lubimy, żeby nam codziennie ktoś posprzątał... żeby to śniadanie już czekało... żeby basen był w razie niepogody... i plac zabaw od razu pod oknem... parking strzeżony i takie tam udogodnienia.

Takich hoteli dla rodzin z dziećmi było bardzo, bardzo mało.

Zdecydowaliśmy się na 
ten.

Stoi on w większym kompleksie wakacyjnym, do którego należą też domki oraz pola kampingowe.












Niestety cena noclegu jest tradycyjnie bardzo wysoka, a w cenie zaledwie śniadanie...
Restauracje hotelowe są jeszcze droższe niż "miastowe".
Ratunek dla portfela: W każdym pokoju jest aneks kuchenny, więc można samemu gotować.


Szukający hotelu lub domku mogą też zaglądnąć na stronę 
CenterParks


Jeśli nie hotel, to co?

W Holandii tradycyjnie pole kampingowe. I jeśli miałabym coś doradzić, to chyba byłaby to najtańsza opcja. Możliwości odstawienia karawanu jest tysiące - od luksusowych kompleksów po przydrożne parkingi. Tutaj jest w czym wybierać.


Jaki region wybrać?

To już zależy od tego, co się chce zobaczyć.
My wybraliśmy prowincję Zeeland, ze względu na szerokie, długie plaże.

Odległości do atrakcyjnych zakątków były dość znaczne - od pół godziny do godziny. 

Do Amsterdamu jechaliśmy prawie dwie godziny.






Co polecamy?

1) Wypożyczcie rowery i zróbcie sobie wycieczkę wzdłuż wybrzeża. Trzeba choć raz zobaczyć Holandię z perspektywy rowerzysty.
Wypożyczenie trzech rowerów i przyczepki na jeden dzień wyniosło nas ok. 30 euro.

Do tego musieliśmy zapłacić 100 euro kaucji zwrotnej.




 2) Idźcie na naleśniki do naleśnikarni! To specjalność holenderska - mają tu naleśniki z wszystkim.

Szczególnie gorąco polecam tą naleśnikarnię (De Pannekoekenbakker). Mają oni wiele filii w Holandii, więc warto zobaczyć, gdzie jest najbliższa, nadrobić drogi i się do nich wybrać.


 A cóż tam takiego specjalnego? Obiecuję, że zarówno wy, jak i wasze dzieci, będziecie zachwyceni! Dzieci zaś szczególnie.

Dla dzieci najważniejsze poza pysznymi naleśnikami są te oto dukaty:



Za każde zamówienie dzieci dostają takie pieniążki. Już przy zamówieniu jest wiadomo, ile dostaną: za małe naleśniki 4, za duże 10, za desery 2 pieniążki. I co teraz? Jak już mają sobie tą walutę, to mogą ją wymienić na jakąś zabawkę w sklepiku restauracji. Zabawki mają różne ceny. Dzieci stoją bez końca w tym sklepiku i wybierają, kalkulują, myślą :)))





 Oprócz tej atrakcji handelkowej jest jeszcze kącik kuchenny oraz sala kinowa.


No i oczywiście są też naleśniki!







3) KINDERDIJK


Tutaj koniecznie! Dowiecie się, czemu w Holandii tyle jest wiatraków, jak funkcjonuje system odwadniania... a wasze dzieci pobuszują po dostępnych wiatrakach i okolicy.









4) Miasteczka z klimatem

GOUDA

Koniecznie w czwartek do 13.00 - odbywa się tu tradycyjny targ z tym wielkim serem oraz strojami ludowymi i folklorem holenderskim:





Podobnie jak w Amsterdamie dużo tu kanałów, mostków, mosteczków.



Przy rynku stoi budynek De Goudse Waag - koniecznie zajrzyjcie - na dole sklepik z serem i gadżetami - na górze bardzo przyjemne muzeum:







Komu do Goudy nie po drodze, temu alternatywnie polecam ALKMAAR. Tam również odbywa sie targ serowy z folklorem.


VEERE





ZIERIKZEE

 MIDDELBURG


Podobne klimaty: Wysokie, chude domki, kunsztowne drzwi, smukłe okna, ławeczka przed drzwiami, fajny płotek... po prostu poezja.


5) Duże miasta

AMSTERDAM - reklamować nie trzeba - pewnie i tak pojedziecie ;-)
Miasto stojące na palach - podobnie jak Wenecja. Stąd mnóstwo kanałów, tysiąc mostów.

Koniecznie zobaczcie miasto z perspektywy kanałów - wsiądźcie na łódź czy statek. Poza tym polecam spacer nad kanałami i odradzam opuszczenie tej okolicy. Tzw. centrum (w strone dworca) jest przepełnione i nie warte zobaczenia.






Dom Anne Frank cieszy się niezwykłą popularnością. Jest niewielki, stąd długie oczekiwanie na wpuszczenie. Do godziny 15.30 jest wstęp tylko z rezerwacji przez internet!
Dobra rada: Kto nie postarał się zawczasu o bilet, powinien przyjść pod dom Anne Frank juz koło 15:00 i zająć miejsce w kolejce. Warto poczekać, gdyż dość szybko z małej kolejeczki robi się gigantyczna kolejka, która do późnych godzin wieczornych nie maleje!




ROTTERDAM

Dla tych, którzy lubią nowoczesność


Atrakcje: Rejs po porcie. Dla dzieci nie jest to zbyt interesujące, gdyż widoki (i komentarze) są mniej więcej takie:


Sara w ogóle nie zwracała uwagi na to, co było widać za szybą.


Poza tym: Hala targowa. Ciekawa ze względu na zdobienie oraz fakt, że po bokach pełni funkcję bloku mieszkalnego. Interesujące jest też wykorzystanie przestrzeni: Stoiska z jedzeniem mają tu często na dachach tarasy ze stołami i krzesłami. Podobne rozwiązanie widziałam w domu obok: plac zabaw na dachu!






Tuż obok kubistyczne mieszkania. Jedno można zwiedzić


6) Neeltje Jans


Połączenie parku rozrywki z centrum informacyjnym.

Atrakcje: godzinny rejs statkiem (dodatkowa opłata 3 euro za osobę)
Pokaz fok, akwarium z rekinami oraz mniejsze akwaria.
Maszyna symulująca orkan.
Symulacja potopu z 1953, który zatopił pół Holandii.

Poza tym wodne place zabaw i zjeżdżalnie.

Można też zobaczyć pracę zapory przeciwpowodziowej.


Wg mnie dziwne połączenie. Mydło i powidło.
Ogólnie warto wejśćżeby poinformować się o sytuacji Holandii, jeśli chodzi o położenie poniżej poziomu morza i sposoby radzenia sobie z tym fantem.

W cenie jest niestety cały pakiet - wraz z tresurą zwierząt i placami zabaw...


Cena: 22,50 € od osoby! Mając to na uwadze, lepiej wykorzystać maksymalnie wszystkie atrakcje i przyjść z samego rana, gdyż park zamyka o godz.
17.00!








Ciekawostki

1) Holenderskie mewy są najbardziej bezczelnymi ptakami, jakie kiedykolwiek widzialam.
To już nie dzikie zwierzęta, ale chyba domowe...

2) Tradycyjne jedzenie.... czy wszystko musi przejść przez frytkownicę?
Frytki, frikandel, krokiety...  Po kilku dniach tęskniliśmy już za ryżem i jedzeniem gotowanym :o)


Nota bene: holenderskie frytki są przepyszne.
Majonez też!


1 komentarz:

  1. Dzięki za post. Bardzo przydatny. Zachęciłaś mnie swoją relacją na instagramie. Perspektywa niezatłoczonych plaży jest bardzo kusząca.Mam więc plan na przyszłe wakacje.No może za dwa lata.......

    OdpowiedzUsuń