Donnerstag, 29. Mai 2014

Teneryfa - Masca


Z powodu tej wioski
łaskawie zgodziłam się na wakacje na Teneryfie.
Ani wulkan do mnie nie przemawiał,
ani morze i letnia pogoda... Nic.

Masca dała radę!
Krajobraz niczym w Andach. Trochę. 
I do tego te dziwne palmy na zboczach gór.
Dziwacznie, egzotycznie.


Droga wije się przez góry i przełęcze.
Zakręt w prawo, zakręt w lewo, przepaść...
i nadchodzi taki moment, że masz dość.
Tak, widoki cudowne, ale ty i tak masz dość.
Za dużo tych zakrętów i autobusów turystycznych,
które dziarsko napierają na ciebie
na zboczu przepaści
(dlaczego zawsze w najwęższych miejscach???).
Pół biedy, że przed szalonymi zakrętami 
raczą jeszcze zatrąbić, żeby przynajmniej
zderzania uniknąć.
Trąbisz i ty - żeby nikt nie pomyślał, że się nie znasz
lub nie daj Boże turystą jesteś ;o)




W końcu dojeżdżasz.
Tak ci się wydaje!
Jest znak, że "Masca".
Auta stoją pochyle w rowach,
szczelnie zapychając każdą dziurę.
Jest i rondko, a wokół niego aut lawinka.
Miejsc wolnych oczywiście brak.
Jedziesz dalej, widzisz jakieś swojskie stoisko,
a przy nim swojską "Indiankę".
Plus schody w dół.
Toczysz się dalej i widzisz...
że opuszczacie Mascę... :D
Ostry skręt i spowrotem do ... do rondka???
No bo dokąd???
Wracacie, naiwnie rozglądacie się za parkingiem,
śmiejąc się w duchu z tej naiwności swojej.
Miejsc wolnych naturalnie nadal brak.
Co teraz?

Modlitwa do wszystkich świętych ;o)
I lustrowanie okolicy - ba! każdego rowu! - za skrawkiem
zdatnym do przyjęcia maciupkiego auteczka.
Jak to mawiają - głupi ma zawsze szczęście.
My zwykle mamy.... :D
Przytulamy auto do skalnej ściany, pakujemy torby
i wyczołgujemy się dostępnymi drzwiami z auta
(pół biedy, że przez bagażnik wysiadać nie trzeba!).

Z braku innego pomysłu kierujemy się do "Indianki".
I chłoniemy łapczywie dziwaczny krajobraz.






Koło Indianki znajdujemy tajemne wejście do wioski.
Schodząc po schodkach otwiera się przed nami
inna epoka. A może inny świat?
Domki wiszące nad przepaścią, słońce przypieka, koty wałęsają się leniwie miedzy nogami licznymi turystów, mieszkańcy nieliczni
handelkiem się parają, gastronomią lub innymi sprawami,
o których nie mam pojęcia, bo innych mieszkańców brak!
A kamienne chatki zamknięte na trzy spusty.
  Okiennice też. Może sjesta po prostu?

Sjestujemy i my - w restauracyjce małej.
Ceny rozsądne, normalne. Jak wszędzie na Teneryfie.
Jedzenie fantastyczne!










Powałęsawszy się leniwie miedzy kamiennymi domkami,
pogapiwszy na koty i palmy na stokach gór,
decydujemy się opuścić Mascę.
Zwalniamy nasz parking w rowie (daj szansę innym!)
i kierujemy się w kierunku wiekowego drzewa smoczego.
O tym - w następnym odcinku. ;o)

Informacje praktyczne:

Kto nie ma ochoty na samodzielną jazdę serpentynami
i szaleńcze szukanie parkingu, może do wioski dojechać autobusem podmiejskim
z Buenavista del Norte, z Valle de Santiago lub Sandtiago del Teide.

W wiosce - położonej właściwie w kraterze - 
zobaczycie namiastkę życia kanaryjskiego.
Czas tutaj doprawdy się zatrzymał, Masca była bowiem
ze względu na swoje położenie nieznana i trudno dostępna.  

Z Masca prowadzi niezwykle interesujący szlak aż do Atlantyku (Playa de Masca). Należy tutaj pamiętać o odpowiednim obuwiu (żadne tam klapeczki czy sandałki), gdyż droga jest kamienista i nie przeznaczona dla spacerowiczów. Czeka was raczej wspinaczka, częściowo przy użyciu lin. 
Czas przejścia w jedną stronę - ok. 3-4 godzin.
W zatoczce jest możliwość zakończenia morderczej wędrówki rejsem do Los Gigantes (10€ - bilety dostępne w Masca! - "boot taxi").
Podczas rejsu wielu turystów widziało delfiny lub wieloryby.
Z Los Gigantes można autobusem podmiejskim wrócić do 
Masca - jeśli zostawiło się tam swoje auto.


Myślę, że za jakieś 5 lat wrócimy na Teneryfę i wraz z Sarą przejdziemy ten kawałek aż do zatoczki. Zdjęcia dostępne w internecie obiecują bowiem zapierające dech w piersi widoki.

Kommentare:

  1. Uwielbiam takie klimaty. Rzeczywiście inny świat, ale piękny:)

    AntwortenLöschen
  2. no i znów się uśmiałam czytając Ciebie :) wygląda pięknie i warta tych poświęceń na tych zakrętach
    a z tym parkingiem to mi się pewne zwiedzanie zamku we Francji przypomniało kiedy to załamani faktem,że miejsc brak jedziemy na samą górę z myślą,że będzie trzeba zawracać a tam cuda miejesce pod samym zamkiem :D

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Takie przeżycia są najlepsze, co? :D

      Löschen
  3. a my w tej okolicy wlasnie trafilismy na niemile przyjecie, co ciekawe zupelnie przypadkiem w knajpie prowadzonej przez ... Polke. Tak tam :) I jak skumala ze my Pl to chciala nas orznac ... :( przykra historia i wstyd. Ale baba odnosila sie do nas skandalicznie! A faktycznie okolica cudna, inna..choc na Majorce wg mnie wieksze serpentyny miejscami :)))

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Polak Polakowi wilkiem?... Nie zamawialiście z karty, ze was chciała zrobić w jajo?
      My byliśmy u Niemców! :D

      Löschen
    2. to dluzsza historia, opowiem ci jak spotkamy :)

      Löschen
  4. Dla mnie piękna wyspa z wieloma cudownymi miejscami :) Jednym przypada bardziej do gustu innym mniej, tak to już jest.... Wędrówka wąwozem jest niesamowitym przeżyciem, choć wcale nie było łatwo, ale widoki rekompensują trud, na koniec rejs w towarzystwie delfinów.... Niezapomniane chwile :)
    Ania M.

    AntwortenLöschen