Freitag, 2. Mai 2014

Teneryfa - czarna plaza



Czarny ci on ten piasek.
Czarny jak smoła. Tak samo gorący. 
Dziwny. Jak sadza.
Nie brudzi czasem?
Obcy. Piękny. Przyjemny.


Z dużą dozą nieufności, ba! obrzydzenia!,
zanurzyłam stopy me nieskalane
w brudny, teneryfski piasek.
Nieudany start miałam, bo inicjacja
  na plaży publicznej się odbyła.
Takiej z leżakami, koszami na śmieci,
budkami, deptakami i milionem plażowiczów.
I jak tu polubić Odmieńca,  
jeśli plaża krzykliwa, skomercjalizowana?
Jak dać szanse, jeśli się na dzikich plażach bywało,
o klimacie karaibskim? 
No jak?

Pojechaliśmy więc na El Bullullo.
Dzika, mała, skryta, piękna.
Tylko traf tam człowieku!
Podobno zaraz koło Puerto de la Cruz.
Podobno... Bo w samym mieście
nie oświadczysz drogowskazów.
Jeździsz wiec jak ten idiota po uliczkach i zakamarkach,
trzy razy przejeżdżasz koło tego samego McDonalda,
wypatrujesz, wpadasz w panikę i nic.
Poruszasz się wiec podejrzliwym ruchem na wschód
i wrażenie masz nieodmienne, 
ze coś droga ta w góry prowadzi,
a ty w góry nie chcesz, bo własnie z nich zjechaliście!
Już pomijając fakt, ze na serpentynach
jedzenie w twoim żołądku osiągnęło niebezpieczny poziom.
Nie mając innego pomysłu jedziesz dalej.
Ryzyko się opłaciło: Jest drogowskaz.
No, teraz to już z górki!
Słowa jakby prorocze...

Zajeżdżasz na jakieś zadupie otoczone zewsząd
plantacjami bananów.
Dróżka wąska, taka na jedno auto.
Od czasu do czasu zatoczka do mijanki.
Nachylenie nawierzchni - niebezpiecznie przepastne.
I jedziesz jak na rollcoasterze w dół,
modląc się przy tym, żeby nikt nie wyjechał ci na przeciw.
Wyjeżdża. Konsternacja.
To kto ma cie cofać. Jak? Dokąd???
Kurczowo zaciskasz hamulec ręczny. 
Żeby tylko auto nie zrolowało...

Jakimś cudem mijasz i myślisz sobie:
"Gdzie ja tu u licha jestem?
Przepastna droga dla samobójców, odludzie i te banany...
Najlepiej będzie, jak się okaże, że dróżka ta kończy się 
u jakiegoś tubylca przed żeliwną bramą. Bez możliwości nawrócenia! :D"
No i kończy się... prawie.
Jakbym wykrakała. 
U gospodarza jest parking - za 1 euro!
Korzystamy, wysiadamy, schodzimy.
Plażo, przybywamy!


Pokaźna jaszczurka mieszka przy plaży.


Prawdziwe, dzikie, ogromne fale Atlantyku.










Droga na El Bollullo jest karkołomna, ale
warta grzechu! :)))
Plaża jest dzika, odludna, cieplutka,
a piasek - jak to piasek - nie brudzi, bo to nie sadza :D
Wrażenia wizualne są niesamowite.
Zamiast zniechęcać się do czarnego Odmieńca
na plaży komercyjnej,
odwiedźcie takiego Dzikusa i pokochajcie :)))


Kommentare:

  1. Niebywałe!!! Ten kolor kamyczków w piacu, to, że plaża pusta i Sara - ona już ma figurę akrobatki. Zdjęcia piękne!!!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Sara nie-pusta :D Tylko trochę z dala od innych plażowiczów, bo cenimy swoja prywatność... przynajmniej na plaży ;o)

      Löschen
  2. Heh kocham twoje recenzje ♥
    tak sobie pomyślałam że ja z tych co się nie chce nóg z piachu wytrzepywać i chodzę tak ale taki czarny to już bym się poświęciła :)

    AntwortenLöschen
  3. jednak bardziej kocham zloty piasek
    jakos nie moge sie przekonac do tego wulkanicznego na wyspach kanaryjskich
    choc na zdjeciach wyglada zjawiskowo
    czekam na kolejne relacje z wyspy

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Czarny piasek to nie to samo co biały :D

      Löschen
  4. ponoc oryginalne plaze na T. byly taki, tylko dla turystow nawiezli zoltego piachu m in. z ... Sahary :)) sliczna sesja na tym piachu :) Sara wymiata ta gwiazda. ps. ten opis szukania drogi to samo zycie wakacyjne, ten sam mc d.3 razy :))) dokladnie ;p

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Z piachem z Sahary jest tam chyba tylko jedna plaza - na północy. Chyba. Inne widziałam, ale piasek był taki brudno-żółty, wstrętny jak na mój gust. Ten na północy natomiast, jak w świeżej piaskownicy.
      haha Uwielbiam takie bladzenie po okolicy w poszukiwaniu :D

      Löschen
  5. Sara to potrafi wykorzystać swoje umiejętności nie tylko na sali gimnastycznej, super!
    A jaka ona do tego umięśniona;o
    Mnie chyba by nie porwał na pierwszy rzut oka ten czarny piasek ale kiedy człowiek sam na nim nogi nie postawi to wiele do powiedzenia nie ma...
    Ja też lubię na wakacjach czasami uciekać od tłumu, np. tuż po wschodzie słońca być tylko jedną rodziną na plaży, poczuć ten świerzy zapach po nocy i cieszyć się pustką wkoło, zdjęcia piękne zrobić...

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No umięśniona, wszystko przez ten sport ;o)
      Czarny piasek okazał się super. Za wyjątkiem jednego problemu - jak ziarenka dostana się do kostiumu, to potem możesz się zastanawiać, jak je stamtąd wydobyć. Kostium wygląda bowiem jak brudny...

      Löschen
    2. Ja z kostiumami robie tak: pierwszy sposób to dobre rozciagnięcie materiału w miejscu obsypanym piaskiem i wytrzepywanie go palcami mi wychodzi prawie wszystko:D
      A drugim sposóbem też rozciągam materiał ale wypłukuję piasek pod bierzącą wodą.
      Jest trochę z tym roboty ale warto;) Te sposoby dotyczą zwykłego, żółtego piasku ale mam nadzieję, że i z tym czarnym dzikusem też dobrze Ci pójdzie;) Powodzenia!

      Löschen
    3. Po pierwszym szoku odkryłam obydwa sposoby. Nawet nie wiesz, jak wybieranie piasku z kostiumu odstresowywuje :D Przez cały lot powrotny nie robiłam nic innego :D

      Löschen
  6. Niesamowite to zdjęcie Sary w kostiumie, jak robi piruety !!!

    AntwortenLöschen
  7. Wg mnie powinnas po prostu zabrac sie za pisanie przewodnikow. Jak dla mnie jestes osoba mega utalentowana, spostrzegawcza i wiarygodna. Uwielbiam te Twoje wpisy. Fajnie, ze chce sie Tobie, dzielic z nami swoimi wrazeniami.

    Pozdrawiam,
    Magdalena

    AntwortenLöschen
  8. Zdjecie plazowej gwiazdy robiacej gwiazde - mistrzostwo swiata!

    AntwortenLöschen
  9. oj tam piasek i plaża:):)
    strój kąpielowy Sary!!!!
    CUDO!

    AntwortenLöschen
  10. Wierze ze warto było błądzic tymi uliczkami by tam dotrzec....akrobatka na plazy śliczna a teraz czarny piasek hmm....taki czarny jakis:-) chetnie zobaczyłabym go w realu...moze kiedys...

    AntwortenLöschen