niedziela, 23 marca 2014

Wychowanie chłopca





Zadnym tam psychologiem nie jestem.
Ani psychiatrą.
Ale ślepa nie jestem:
dzieci moje obserwuję wnikliwie,
z rodzicami godziny długie spędzam,
zgłębić przyczyny problemów próbuję...
i wzór logiczny układać się zaczyna...

O chłopcach dzisiaj napiszę.
Takich, co to prowokują bez końca,
którym wszystko "wisi",
z pokładami agresji,
na drodze prostej - zdawałoby się- 
aby życie zmarnowali sobie...


Nie uczyli nas tego na studiach.
O małych dzieciach mowa była.
O niemowlakach, przedszkolakach...
Nikt nie mówił, jak sobie z nastolatkiem zbuntowanym poradzićA jedynym wytłumaczeniem skandalicznego zachowania były hormony... 

A ja zrozumieć chciałam!
Dlaczego dzieci te, z domów nie-patologicznych,
nauczycieli bez końca prowokują,
zasad żadnych nie przestrzegają,
w wieku lat 12 jak dorośli żyją:
z alkoholem, papierosami, związkami stałymi...

Wychowanie małych tyranów lub dzieci niedojrzałych emocjonalnie - to krok siedmiomilowy na drodze do zrozumienia dzieci powierzonych sobie.
(więcej we wcześniejszych postach: TU, TU)

Ale to nie wszystko.

Lat temu kilka rozmowę taką miałam
 z rodzicami chłopca, który życie moje w koszmar zamieniał.
Rodzice zatroskani, pracujący ciężko,
żeby wszystkim im dobrze się żyło,
przykładni...
Zrozumieć nie potrafili, dlaczego syn ich jedyny
problemy takie stwarzał.

Wszystko w porządku być się wydawało.
W końcu nie wytrzymałam i palnęłam:
"Zaoferujcie synowi pewną stawkę 
za każdą dobrą ocenę! 
Jest tuż przed ukończeniem szkoły...
może pieniądze go zmobilizują?"
Właśnie, że nie... Bo pieniędzy to on ma pod dostatkiem.
"Więc inna forma nagrody!
Niech pan-tata spędza z synem czas
w sposób wyjątkowy! Idźcie do kina, na łyżwy,
na go-carty, na ryby... co tam chcecie!"
Też niemożliwe... Pan-tata nie ma czasu...

BINGO!

Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam?
Tata olewa syna!
Wszystko ułożyło się w logiczną całość...

Tacie nie zależy na tym, żeby czas z synem spędzić,
więc syn wnioskuje, że nic wart nie jest,
skoro własny ojciec czasu mu skąpi...
Poziom oceny własnej mu się obniża,
więc szuka innych możliwości,
żeby w oczach własnych i innych
zapunktować jakoś.

Jako ze tata nigdy nie pokazał mu,
jak mężczyzna prawdziwy zachować się ma,
syn szuka po omacku. 
I pół biedy, jak wzór dobry znajdzie...
Wielu chłopców jednak źle trafia...
Wydaje im się, że mężczyzna prawdziwy
papierosy pali, alkohol pije, nikogo się nie boi...

I udowadniają męskość swą,
gdzie tylko się da.
Na lekcji odwagę prezentują
komentując smiesznie/bezczelnie...
prowokując bez końca.
I samoocenę podwyższają sobie przy okazji,
bo podziw w oczach klasy widzą,
bo śmieje się ktoś, bo silni się czują...
W drodze ze szkoły papierosa wyciągają,
po szkole na piwku spotykają się -
jak mężczyźni prawdziwi!

Przypadków takich niestety wiele jest.
Bo ojcowie zapracowani, czasu nie mają dla dzieci.
Bo ojcowie niedojrzali emocjonalnie na własnych potrzebach koncentrują się.
Bo ojcowie leniwi problemu nie widzą...

I mimo to oczy staram się otworzyć im.
Taka walka z wiatrakami ;o)
Bo ciśnienie mi się podnosi,
jak ojciec mi taki przychodzi i 
bezczelnie winą za niepowodzenia syna
matkę obciąża (bo nie wychowała)
lub kolegów (zły wpływ).
Pytam więc pana-tatę:
"Jaka jest pana rola w wychowaniu syna?"
A ten mi na to (kurcze! no każdy to samo!),
że on pieniądze zarabia i nie ma czasu 
na głupoty, bo taaaki zmęczony z pracy wraca.
Poza tym u nich w domu jest wszystko ok.
To tylko w szkole syn problemy stwarza...
Taaaaak....



I tak na koniec:
Nie każdy chłopiec bez zainteresowanego nim ojca
"wykolei się" - istnieją bowiem jeszcze zaangażowane,
i przede wszystkim, silne matki-tytanki, które synom swoim drogę właściwą wskazać potrafią. 
Synowie ich na kolanach dziękować im powinni,
że na ludzi wyszli, bo matki ich za dwoje odpowiedzialność przejęły... A nie łatwa to droga, kiedy ojciec umywa ręce od wychowania swoich dzieci.

9 komentarzy:

  1. Zawsze w klasie znajdzie się przynajmniej jeden taki prowokator, najgłośniejszy, najbardziej dowcipny, zazwyczaj chamski i wyjątkowo upierdliwy :( Jako naoczny świadek opisałaś to naprawdę trafnie i mądrze. Najgorsze co mnie wkurza to usprawiedliwianie samego siebie, a raczej zwalanie winy na wszystkich na około. Tatusiowie bardzo czesto obowiązek zarabiania pieniędzy przedkładają nad obowiązek wychowania dzieci :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym o nas czytała.
    Ale dalej zacisnę zęby.
    Mądry tekst...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądrze napisane. Chociaż bywają również przypadki mądrych chłopców, którzy wychowani bez ojca oraz bez silnej matki wręcz matki problematycznej wychodzą na ludzi. Tak jak mój mąż, może to jego silny charakter oraz odpowiedzialne podejście do życia ale wyrósł na super człowieka i super ojca, który poza dzieckiem świata nie widzi. Pewnie w ten sposób wynagradza sobie brak taty ale ja jestem zachwycona kiedy widzę ich męską bliskość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I strasznie sie ciesze, ze takie przypadki tez istnieja! To kwestia charakteru i troche szczescia. Zeby na swojej drodze ludzi odpowiednich spotkac i wzory odpowiednie... Nawet z najgorszego domu perla moze wyjsc. Ogromnie sie ciesze, ze twojemu mezowi sie udalo i ze wlasnie na niego trafilas <3

      Usuń
  4. Myślałam i myślałam nad tym tekstem. Bo masz rację - tak to się toczy. Ale mi się wydaje, że w równym stopniu dotyczy to dziewczynek. Pewnie to wyłącznie kwestia doświadczenia, ale spotkałam w swoim życiu właśnie takie 'trudne' dziewczyny, które szukały aprobaty u swoich ojców. I do krzykliwości, papierosów, alkoholu itd. dochodził jeszcze często przygodny seks z przypadkowymi partnerami.
    Z drugiej strony mam wewnętrzny opór przed obwinianiem rodziców. Bo to zwalnia nas samych z odpowiedzialności za siebie i narzuca rolę ofiary. Dzieci jednak mają prawo nie widzieć tej sytuacji z takiego dystansu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Masz racje - dziewczynki tez w jakis sposob odreagowywuja brak zainteresowania ze strony ojca. Problemu tego nie zglebilam jednak na tyle, jak oczywista sprawe z chlopcami, ktorej jestem pewna. U dziewczynek problem wydaje sie miec inna nature. Bo one nie szukaja wzoru do nasladowania, tylko ikone przyszlego partnera. A jesli ojciec umywa sie od odpowiedzialnosci, to dziewczynki szukaja tego partnera na oslep. I roznie trafiaja. Jedna lepiej, druga gorzej.
      Wszelki rodzaj krzykliwosci i niestosownego zachowania jest pierwszym i wyraznym sygnalem, ze dziecko szuka akceptacji, uwagi - bo w domu tego nie ma.
      Ja obwiniam wlasnie rodzicow za wykolejenie ich dzieci. I rece mi opadaja, bo widze, ze tak dlugo, jak dziecko bedzie przebywac w toksycznej czy nieudolnej rodzinie, tak dlugo nie ma szansy, zeby sie zmienic. Albo ma szanse mala...
      Dzis dyskutowalam troche z naszym pracownikiem socjalnym. I tak sobie rozmawialismy, ze sa takie programy wychowawcze, gdzie - jak w surowych rodzicach - wysyla sie mlodziez gdzies za granice, gdzie ma szanse dojrzec. Ale co z tego, ze troche sie zmieni, jak po powrocie wraca do tej samej rodziny? ...
      Kurcze, dlugo by pisac. Bo problem ten mnie na serio bardzo zajmuje...

      Usuń
  5. A ja znam jeszcze inne konsekwencje braku zainteresowania ze strony ojca - uzależnienie od korzystania z komputera... Przypadek bardzo mi bliski, w trakcie terapii, wraca na dobrą drogę, trzymaj kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz racje! Trzymam kciuki :)

      Usuń