niedziela, 9 marca 2014

Nie nasza to sprawa





Zaczynały razem pół roku temu.
Sara i - nazwijmy ja - Natalia.

Sara postępy zadziwiające zrobiła.
Natalia zaś do tej pory z belki spada,
za każdym razem wypadek na koźle zalicza,
na własnych nogach się potyka...
słowem - nie dla niej ten sport!

Mama jej ambicje jednak ma.
Trzy razy w tygodniu ją posyła
(dwa razy są obowiązkowe),
kostiumy błyszczące jej zakupiła
i na efekty czeka.


Po zawodach drużynowych,
na których Natalia miejsce ostatnie wywalczyła,
mama pocieszała ja:
"Nie martw się córeczko. Ja wszystko widziałam,
poza belką, najlepsza byłaś z wszystkich!
Tylko nie mów nikomu, bo zazdrośni będą..."

I wierzy Natalia mamie swojej.
Wierzy, ze najlepsza jest.
I mama i córka -
w wyimaginowanym świecie żyją... 


video




A czemu o tym piszę?
Dlatego, że Natalia jak księżniczka
na włościach się zachowuje:
dzieci z kolejki wypycha,
zasad się nie trzyma...
takie pierdoły w sumie -
ale w oczach dzieci rzecz poważna.

Obserwuję sobie takie scenki po dwa razy w tygodniu.
Widzę dziecko żyjące w przeświadczeniu,
że wszystko mu wolno;
dziecko przekonane o swojej książęcej wyjątkowości.

I nikt nie reaguje...

bo przyjęło się,
że cudzych dzieci się nie wychowuje...

No niby racja - od wychowania są rodzice.

Ale co by się stało,
gdyby tak zareagować na niestosowne zachowanie?
Czy wolno mi, jako osobie postronnej,
zwrócić obcemu dziecku uwagę,
że niewłaściwie postępuje?
Czy wtrącę się za dużo,
jeśli dziecko wyrzucone z kolejki
spowrotem przyprowadzę,
a Natalii uwagę zwrócę, że tak się nie robi?
A może powinnam zęby zacisnąć 
i dać spokój, bo nie moje to dziecko,
bo nie problem mój?

Ostatnimi laty coraz więcej rodziców
zakochanych jest wręcz bez pamięci w dzieciach swoich.
Zakochanych do tego stopnia,
że racjonalnie postępować nie potrafią.
Hodują dzieci zadufane w sobie,
książęta i księżniczki, z których tyrani wyrosną.
Dzieci, które zachować się nie potrafią,
bo w domu wolno im wszystko...

Czy wobec tego, jeśli matka
uwagi nie zwraca i jak głupia się cieszy,
że dziecko takie przebojowe ma,
czy niestosownym by było zareagowanie
na złe zachowanie?
Czy faktycznie nie nasza to sprawa?



***
Post zainspirowany postem i dyskusją u
oraz wszystkimi "Nataliami" świata,
które mi podnoszą ciśnienie ;o)

20 komentarzy:

  1. Mąż mi zawsze opowiadał,że za czasów jak trenował to na siłownię przychodził chłopak jeden z tatusiem,bo tatuś sobie wymyślił ze ma ciężary dźwigać...chłopina za grosz się nie nadawał i na szczęście ojciec z czasem na oczy przejrzał i odpuścił! wkurza mnie,że czasem rodzic chce dla swego dziecka tego co sam w życiu nie osiągnął,mimo że bardzo tego chciał! sorry dzieci jak dla mnie nie są po to aby rekompensować nasze porażki...a taką mamuśkę co to w dziecku w swym buduje inny świat bym na kosmos wykopała :p ja wiem,że dzieci nie lubią przegrywać być gorsze ale dlaczego od razu takie tok przyjmować? niby uwagę zwrócić można choć nigdy nie wiemy jak zostanie ona odebrana?! ach temat rzeka!
    śliczną ma Sara sukienkę Madzik byłaby zachwycona :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ślepym trzeba być, żeby nie widzieć, ze dziecko postępów nie robi i się po prostu nie nadaje???
      No właśnie... temat rzeka.... :)))

      Usuń
  2. Ależ by się we mnie kotlowalo w środku i boję się,że bym wybuchła.... i zwróciła uwagę, tylko czy to by coś dało ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdyby każdy reagował, to by to cos dało?

      Usuń
  3. Takie czasy wynagradzania swoim dzieciom własnego dzieciństwa. Ja także przyłapuję się na bezgranicznej miłości i chęci dowartościowywania syna na każdym kroku. Ale Boże broń przed przesadą i wychowaniem księcia. Rodzicielstwo to trudna sztuka bo niby chcesz dobrze ale może osiągnąć odwrotny skutek. Zwłaszcza w ekstremalnych przypadkach kiedy zycie kopnie w tyłek nasze dziecko i powie, że nie umiesz tańczyć, śpiewać, grać i robisz z siebie pośmiewisko a to wszystko dzięki Mamusi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. czy opisany problem zauwazaja rowniez inni rodzice ? bo jezeli tak to powinniscie wspolnie porozmawiac z trenerka, ona jest odpowiedzialna za atmosfere na zajeciach i przestrzeganie zasad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inni rodzice nie widza, bo jestem jedyna kwoka, która zostaje na całym treningu (nie opłaca mi się wracać do domu ze względu na odległość)... A trenerki - młode dziewczyny, które same jeszcze startują w zawodach... nie ogarniają tego.

      Usuń
  5. Wspierać swoje dzieci absolutnie tak ! ale nie oszukiwać ! Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A mnie właśnie to oszukiwanie dziecka bardzo razi.

      Usuń
  6. Kochana, ja zwracam uwagę obcym dzieciom bez żenady i ich rodzicom też. Jestem postrachem placów zabaw gdzie te rozbestwione potwory WSZYSTKO MI WOLNO się panoszą :) B jest bardzo grzeczna i jeszcze b. mała i czasem muszę muszę ją wesprzeć. Ale nie zamierzam jej oszukiwać i wmawiać że jest we wszystkim najlepsza. N moje szczęscie ( Jej) dostatecznie mocno o PRL zahaczyłam co by wiedzieć jak dziecia w ryzach trzymać :P Brzmi to strasznie dla postronnego czytacza, ale wiesz o co mi chodzi jestem pewna :) Dlatego moje i Twoje dziecko mają dobre dzieciństwo i ufam, że będą mieć dobre życie! Nie sztuka głaskać po główce! Tylko się trzeba zastanowic kogo tak w zasadzie głaszczemy nasze dziecko czy nasze własne ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak byłyśmy u mojego wujka w odwiedzinach, ten się dziwił, ze Sara nie odstawia cyrku, tylko wszystko takie bezproblemowe.... Bo krótko przed nami była w odwiedzinach chrześniaczka jego córki. Dziewczynka w wieku Sary. Cyrki takie odstawiała, ze głowa mała...

      Usuń
  7. ps. boski look :) kiecka genialna!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja myślę że wolno, kiedyś koło przedszkola jak inne dzieci popychały moje to poszukałam ich matki która ploty na ławce uprawiała i nagadałam że mogłaby pilnować swoje dzieci które innych biją i się przepychają. Bo dlaczego nasze dzieci mają cierpieć bo inni własnych nie wychowują. Mnie jeśli coś drażni i nie podoba się mówię to, co mi tam :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja "przezylam" sytuacje gorsza. Podchodzi do mojego syna "kolega" i go "bije", a mamy jego reakcja jest czy mu sie nic nie stalo. Oslupialam. Widziala dokladnie co sie stalo. Wtedy sobie odpuscilam bycie mila i jak nastepnym razem sie to powtorzylo wzielam malego odciagnelam i dobitnie powiedzialam, ze jak jeszcze raz to zrobi to bardziej pozaluje niz kilka niemilych slow ode mnie, a niech i mama sobie uwaza, bo jej sie tez dostanie. Czemu nie zwrocilam sie z tym najpierw do mamy, bo wiedzialam, ze i tak nie zareaguje, skoro jej reakcja za pierwszym rezem byla moim zdaniem skandaliczna. Dodam, ze nie tylko ja bylam w szoku, ale i pare innych mam, od tej pory raczej i dzieci i mamy ich unikaja, bo jak zareagowac no jak jak maly nadal bedzie kozakowal.... Niekiedy wlos sie na glowie jezy. W ogole mamy znajomych co dzieci nie maja i nie chca miec i jak oni do nas przychodza to sa zdziwieni, ze jednak dzieci mozna wychowywac, a nie dzieci wychowuja nas, bo oni maja wlasnie doswiadczenie, ze dziecko moze na glowie ci siasc, a ty masz brawo bic. Co rusz jak sa u nas to tylko mowia, a jednak sie do, ze dziecko bez zbednego teatru pojdzie spac, a to ono pyta czy moze jeszcze cos slodkiego, nie bierze tak po prostu, to ono w ogole pyta, ze moze cos zrobic, to rodzic moze byc konsekwentny i stanowczo powiedziec nie.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! :)))
      Post jest trochę podpuszczający, bo jestem dokładnie tego samego zdania co ty :D
      Reaguję na złe zachowanie cudzych dzieci, jeśli dotyczy mnie lub moich bliskich ORAZ jeśli nikt inny nie reaguje. Ktoś przecież musi tym dzieciom pokazać, ze samowolkę to mogą sobie w domu mieć, a jak do ludzi idą, to się podstawowych zasad trzymać musza.
      Moja siostra poszła o krok dalej - podobnie jak ty - jak sytuacja dotknęła jej córki. Do domu delikwenta poszła, awanturę zrobiła i jest spokój.
      :)))

      Usuń
  10. Ja bym nie wytrzymała i zwróciła uwagę!
    Często to robię jak mnie coś razi, albo kiedy dziecko me wsparcia potrzebuje.
    Poza tym nie rozumiem jak można dziecko oszukiwać....

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze, a ja bym pewnie uwagi nie zwróciła, tylko zacisnęła zęby i w myślach wyzwała; niestety taki mam charakter, nie lubię się wtrącać.
    Jak ja nie znoszę takich Natalek (czy jak je tam zwą), a jeszcze bardziej ich mamusiek i przelewania swoich wygórowanych ambicji na dziecko.
    Matka, czemu nie ma Was na instagramie ? dawaj i zakładaj konto :)

    OdpowiedzUsuń