Sonntag, 12. Januar 2014

Bolszoj

Do wyboru były trzy:
-Jezioro Łabędzie
-Dziadek do orzechów i
-śpiąca królewna.

Moje serce biło do drugiego.
Sara zdecydować się nie mogła.
Padło w końcu na Królewnę...
bo "ciekawe jaką muzykę grać będą".
Dwie pierwsze na pamięć prawie zna.

Podjarana jak łysy Bolek
bilety zamówiłam,
bo balet rosyjski najlepszy ponoć.


Wystrojone jak na Odpust
w dzień zimowy w drogę ruszyłyśmy.
Jak głupia z tego podjarania
godzinę do przodu
Sarę z domu pogoniłam.

Jedziemy więc.
Do miasta wjeżdżamy
godzinę przed czasem.
Co u licha robić będziemy?
Może by na zakupy wyskoczyć jeszcze?

Jeszcze do końca rozmyślać nie skończyłam,
kiedy z przerażeniem stwierdzić musiałam,
że zjazd przegapiłam...
Bo wszyscy gdzie indziej jechali,
to i ja....
O ludzie!
Zamiast na zakupy iść,
drogi powrotnej szukać trzeba!
Ze tez zawsze mi się coś takiego
zdarzyć musi...
Więc jazda - spowrotem, ostry zakręt,
powtórka z rozrywki, zjazd za drugą grupą i
w końcu cel podziemny.
Garaż o cenach niebotycznych.
Bo kto na balet idzie, tego stać. Podobno.

Już w garażu czuć co się święci.
Szlachta, szlachetka, inteligencja,
mieszczaństwo wykształcone,
creme de la creme...
Rewia mody.

I w duchu po ramieniu poklepuje się:
nie przesadziłam z tym odpustem.
Głupio by się wyglądało bez tej galanterii całej,
skoro kobiety w sukniach wieczorowych
i szpilach błyszczących prezentują się,
mężowie w garniturach,
dziatwa niemniej elegancka.

Napięcie czuć w powietrzu,
przed zatrzaśniętymi drzwiami sali,
przez Cerbera chronionymi,
elegancja stoi,
wino, szampana popija,
dyskretnie gości wzrokiem obcina...

Gdzie tu się podziać?

Program nabywamy dla niepoznaki,
żeby zająć oczekiwania czas nerwowy.
I do drzwi z kopyta ruszamy,
skoro tylko Cerber wrota na oścież otwiera.

Oto jesteśmy.

Pierwsze dźwięki muzyki
i w końcu... aaach... eeeech
W tańcu zatracają się.
Sara z buzią otwartą ogląda.
"Mama!" - krzyczy - "patrz!"
Na scenę baletnice małe wchodzą
jako myszki, krasnoludki, małe czorty...
I Kapturek Czerwony
(co za emocje!)
i w butach Kot...
Ale najpiękniej Królewna tańczy.
I wróżka liliowa...

Sara na przerwie tańce wykonuje
i wie w chwili tej,
jaki zawód wymarzony ma ;o)
Jutro inne marzenia mieć będzie :D


żakiet: Miss Grant Couture; golf: Miss Blumarine
kozaki: Jacadi; torebka: Zara; spodniczka: Gocco
kołnierzyk: Emile&Ida; opaska: Noa Noa










Kommentare:

  1. Uwielbiam balet ;)
    Jako małą dziewczynka chodziłam na balet i miło to wspominam, po cichutku chciałabym by Sofie poszła w stronę baletu lub gimnastyki, ale do niczego jej zmuszać nie mam zamiaru!
    Sara prezentuje się cudnie

    AntwortenLöschen
  2. Ślicznie Sara wygląda, oby wystarczyło jej chęci na dłużej nawet gdy zapomie wrażeń z przedstawienia. Chociaż balet nie zaszkodzi nawet gdyby primabaleriną nie została.

    AntwortenLöschen
  3. Moje starsze dziecie nalegalo na balet glownie z uwagi na stroj
    marzenie kazdej dziewczynki
    Sara prezentuje sie super
    znajac jej zaciecie to niedlugo wrzucisz nam jej fotki ze sceny :)

    AntwortenLöschen
  4. Hiena! Genialnie! tylko tyle :))) ale baleriny :))) Sara śliczna baletnica, choć ja za baletem dla małych dziewczynek nie pieję. Wole żeby skakały po drzewach. Jakoś tam mi się kojarzy z rygorem którego nie lubię. Ale jak B będzie marzyć o balecie, to why not w ramach zabawy ;D Raz jeszcze boskie zdjęcia :)) Rozwalają moją wyobraźnie! Ps. Ja bym obstawiała Dziadka bo uwielbiam z niego muzykę :)))

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. A mnie to w sumie wszystko jedno, gdzie Sara chodzi - byle nie show dance ;o) Na balet sama chce chodzic. Ja się ciesze, bo dzięki temu chętnie muzyke klasyczna slucha. I nad koncentracja pracuje.
      Ja tez wlasnie tego Dziadka. Uwielbiam, uwielbiam!

      Löschen
  5. Ale Sara pięnie wyglada jako baletnica - jakie skupienie! Masz piękna i zdolną córkę która jeszcze wiele osiągnie w życiu!!!!! Zyczę jej jak najlepiej i spełniania dziecięcych marzeń!!!!

    AntwortenLöschen
  6. I ja się wcale Sarze nie dziwię, że baletnica chce być, kto by nie chciał?
    sama chyba zaraz w baletki wskoczę :)
    cudnie!

    AntwortenLöschen
  7. moja też na balet chciała chodzić,ale u nas nigdzie nie ma i zawiedziona trochę ;(

    AntwortenLöschen
  8. A ja się jakoś nigdy nie przełamałam, choć próbowałam. I ani balet, ani opera, ani szlachta - nie dla mnie. Ale miło popatrzeć na dziewczynkę, która ma pasję. Podziwiam w Twojej Sarze to przekuwanie energii na balet, na gimnastykę, na piękno.

    AntwortenLöschen
  9. Super się Sara prezentuje, strój i w ogóle, jak dla mnie to jednak całkiem inna bajka, ani samej mnie nigdy nie ciągnęło, ani Tosi nie widzę jako baletnicy, szybciej będzie piłkę kopać, ewentualnie zumbę tańczyć :-) A balet fajna sprawa, ale chyba bym nie chciała żeby to był zawód mojego dziecka, ćwiczenia, wyrzeczenia, często problemy z dietą, odżywianiem, po latach problemy ze stawami od ciągłych i męczących ćwiczeń. Jako hobby jak najbardziej bo wiele plusów ma..ale zawód...No ale wiadomo Wasz wybór, a za jakiś czas Sary. Pozdrawiam!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. :D Sara na 100% baletnica nie będzie :D Chocby nawet bardzo chciała. Bo szkoły baletowej nie mamy w pobliżu, tylko taka hmmm szkolke, tak na raz w tygodniu :D

      Löschen
  10. Pięknie Sara wygląda w stroju baletnicy, tutu urocze!! Gdyby to Kaja zobaczyła....:) ona marzy o balecie, a ja wciąż nie znalazłam zajęć w terminie który by nam odpowiadał.
    pozdrawiam

    AntwortenLöschen
  11. Strój baletnicy piękny...Sara wygląda w nim przeuroczo ...trzymam kciuki aby jej marzenia się spełniły ...Pozdrawiam ciepło

    AntwortenLöschen