sobota, 4 stycznia 2014

Na narty w Alpy



Na narty w Alpach
zabieramy mapę.  
Bo wyciągów tyle,
stoków, możliwości...
Że lepiej uważać,
żeby nie zgubić się...

No i myśmy się pogubili właśnie...

Mąż z córką w lewo,
ja w prawo, na czarną trasę,
przy wyciągu zjechać mieliśmy się...

Zjeżdżam, czekam,
z aparatem stoję,
zdjęcia robić będę!
A ich nie ma...

No dobra, dam im trochę czasu,
bo Sara może wolniej jedzie?

Po 15 minutach stwierdzam,
ze cos nie gra.
Nie ma ich!

Jadę wyciągiem do góry,
rozglądam się
i nadal ich nie widzę...

Za to helikopter ratunkowy widzę
krążący nad stokami.
Był wypadek.
Serce bije mi jak oszalałe.
Żeby tylko nie oni!
Może z trasy wypadli?
Albo wjechał ktoś w nich?
No bo gdzie się podziewają?

Przyczepiam swój wzrok do helikoptera.
Gdzie wyląduje?
Kiedy widzę, że na innym stoku,
kamień spada mi z serca...


I nadal nie wiem,
gdzie się podziali.
Podążam więc ich trasą.
I widzę, że odnoga jest.
Może drogi pomylili?

Zjeżdżam kawałek
i stwierdzam...
że nie wiem, gdzie jestem!
Wiem, jak wjechałam,
ale nie wiem, jak się wydostać!
Więc jazda na przełaj
wąską dróżką.
Byle do stoku głównego dotrzeć.
Hamować nie ma jak,
bo drożynka wąska, że hej.
Na krechę więc,
po wertepach.

I znowu się cieszę jak głupia,
jak na nartostradę główną wjeżdżam.
Byle do wyciągu
i do góry!

Tylko tego wyciągu cos nie widać.
Są gondole z dołu samego...
Jest orczyk! Super!
Do orczyka więc...
Tylko gdzie on ma początek?

Jadę, rozglądam się jak głupia,
na zegarek nerwowo spoglądam,
bo ważność karty za pół godziny mija...
I w tej chwili narty czyjeś na swoich czuje,
po czym cielsko czyjeś od tylu
mnie taranuje.
Głupie "sorry"
i już go nie ma...
A ja w szoku.
Jak to? "Przepraszam" i po sprawie?

Na szczęście nic się nie stało.
Zdesperowana jadę dalej.
Dojeżdżam do orczyka,
który stoi obok stacji gondol.
Wskakuje na orczyk,
bo chętnych nie ma.
I sunę tempem żółwim pod górkę,
koncentrując się, żeby nie wypaść
do rowu jakiegoś.

Przemierzam trasę znajomą do
"naszej" gondoli. Teraz to już tylko walka z czasem.
Jak nie wsiądę na czas,
to chyba po trawie na dół jechać będę.
Bo śnieg tylko na wysokościach pewnych...

I co widzę? Mąż z córką przy gondoli!
Pogubili się... na tej samej górce co ja :D
I tak trzy razy mijaliśmy się...


















Wypadek Schumachera
zadziałał na wyobraźnię.
Zapewne nie tylko naszą.
Bo oto świetny narciarz
opuszcza trasę
i zdarza się wypadek.
Stan krytyczny...

Na stoku - jak na ulicy.
Możesz jeździć ostrożnie,
powoli, bez brawury,
a i tak pech może cię spotkać.
I bez tego kasku głupiego
zginać możesz na miejscu.
Lub na wózku resztę życia jeździć...
Wystarczy, ze jakiś idiota
nie wyhamuje w porę...
Taki, co to kask ma,
bo wie, ze jeździ szybko...
A ty niebogo bez kasku
rodzinę osierocić możesz...

Na skutek wypadku Schumachera
mąż mój kask kupił sobie w końcu.
;o)


Sara jeździ na nartach od lat 4.
Początki były takie: klik

Kurtka Sary jest przeznaczona specjalnie
do celów narciarskich.
Jest wyposażona m. in. w
ochraniacz pleców
oraz sygnał S.O.S. - w przypadku lawiny.
Więcej o tej kurtce pisałam tutaj: klik.

21 komentarzy:

  1. no to się uśmiałam bo u Was to już chyba norma,że musi jakaś być przygoda :D
    ach i jak ja zazdroszczę tego śniegu widoków no rozmarzyłam się!

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie się zimno zrobiło, brrr
    ale widoków zazdroszczę, z tym że ja to bym podreptać po górach pojechała takich ośnieżonych, bo narty nie dla mnie, niestety...


    OdpowiedzUsuń
  3. Tych Alp to Tobie zazdroszczę naprawdę:))) Pojechałabym teraz. W Polsce śniegu brak i w ogóle wiosna....
    Dobrze, że mąż kask kupił . Trzeba nieraz tragedii, żeby sobie coś uświadomić.
    a Sara widzę śmiga jak zawodowiec. Wcześnie zaczynała przygodę z nartami, ale się nie dziwię. Ma ta dziewczyna tyle energii.... Pozdrawiam Was cieplutko!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witajcie :)) Ja nart na nogach nie miałam 4 lata :P W tym roku jeszcze się wybraliśmy, ale w następnym chcę B zacząć uczyć :D A wasze zdjęcia śliczne :) Słoneczko. A ten wypadek kurczę, szok! Kaski muszą być! Rower, rolki, narty żartów nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy ja na nartach byłam...nie pamiętam z 5 lat morze... mój małżonek nie przepada, oglądać woli, więc ciężko go namówić...zresztą teraz to nawet śniegu brak... :D
    Zdjęcia boskie, rozmarzyłam się...pojechałabym tam chociaż na chwilę...

    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa! :) Ja chcę na narty!! Gdzie byliście? Widoki jakby znajome, ale parę lat robi swoje i może to tylko złudzenie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Alpbachtal. Ale założę się, ze w Alpach wszystkie góry wyglądają tak samo ;o)

      Usuń
  7. piękne zdjęcia i widoki zapierające dech w piersiach, kurtka rewelacja, pozdrawiamy z udownie zaśnieżonej Białki Tatrzańskiej, tak tak pisze to w czasie rzeczywistym początek stycznia 2014, proszę Państwa w Polsce też mamy śnieg, wystarczy się trochę ruszyć poza własne domostwo ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Białce tez bywaliśmy. To chyba najlepsze stoki w Tatrach - przynajmniej z tych, które sama widziałam.

      Usuń
  8. Przyznam ze ten helikopter lecial by do mnie. W tamtym rogu goprem opuszczalam gore ;) w tym roku stwierdzilam ze jak nie helikopterem to nie jade ;) troszku mam stracha ale patrzac na wasze zdjecia to slinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne fotki!! ..kocham alpy ! od kilku lat niestety jakoś lądujemy w ciepłych krajach...i w tym roku pewnie będzie podobnie ... :) że już wróciliście ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieple kraje tez ciągną... Tylko te święta białe koniecznie musza być ;o)

      Usuń
  10. a gdzie moje fajnie??? ha ha ha miało być fajnie że wróciliscie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudownie wyglądacie narciarze!!!!
    Urlop widać udany - to super!
    Pamiętam wpis z tą kurteczką - faktycznie jest rewelacyjna i świetnie wygląda - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba nie ma piękniejszych zdjęć niż te robione wysoko w górach wśród ośnieżonych stoków skąpanych w słońcu, ten blask aż bije po oczach :) Oj jak ja Wam zazdroszczę tej umiejętności, kiedyś się próbowałam nauczyć, ale niestety narty robiły ze mną co tylko chciały :( Poddałam się, jestem chyba na naukę już za stara :( Najbardziej żałuję, że pewnie moje dzieciaki też nie będą jeżdziły, bo jak rodzice tacy mało ambitni to dzieci pewnie same jeździć też nie będą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż miał podobne początki :D Ale musiał się nauczyć, bo bym mu nie popuściła. No i umie. Żaden z niego wyczynowiec nie jest. Styl ma jaki ma. Ale zjedzie z górki, a to wystarczy. Chyba ktoś cię powinien poterroryzować, żebyś się nauczyła jeździć. Bo wiek przeszkoda nie jest! A dzieci mogą się nauczyć tez bez rodziców!
      W naszym hotelu było takie małżeństwo dziamdziate. Zapisali córkę do szkółki narciarskiej, a sami kawkę pili w chacie na stoku :D Moi rodzice tez nie jeździli na nartach. A ja jeżdżę ;o)

      Usuń
  13. Ahh ile śniegu, ahh jakie piekne stoki, jakie widoki i te narty ahhh ahhh uwielbiam narty:) Właśnie mój mąż szaleje na francuskich stokach a ja z Kapslem w domu ale może za rok uda nam się z 2,5 latkiem gdzieś wyjechać może jakoś podzielimy się opieką nad maluchem a może nawet maluch skusi się na pierwszą jazdę. Ale to za rok bo dziś mogę tylko powzdychać do Waszych zdjęc ahhh :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To się nazywa wypad na narty! Nie to co u nas. Sara śmiga, aż miło popatrzeć. Ach - zachciało mi się zimy znów i tego górskiego powietrza w płucach. Będę tęsknić przez Ciebie! :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ świetny wypad wow!! Ja z mężem też planujemy coś zorganizować pod koniec tego roku jeszcze kompletujemy sprzęt na http://www.nartywarszawa.pl bo tam mozna od razu dojrzeć sprzęt dla początkujących i zaawansowanych a na razie jesteśmy w najtrudniejszym etapie czyli otrzaskania się z tematem :) tak czy siak po zobaczeniu tego wpisu jestem jeszcze bardziej gotowa na tą przygodę. Do zobaczenia na stoku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Alpy i narty to najlepsze połączenie :) zdjęcia są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń