wtorek, 3 grudnia 2013

Są kule - jest lans

 


Jak to możliwe, że nauczycielka
pracująca w mniemaniu wielu
zaledwie do południa
czuje skrajne wycieńczenie?

Oto wielka tajemnica,
której wiele z was nigdy nie zgłębi ;o)

Z racji wyczerpania
dziś post krótki, lekki i przyjemny.



 

Kule kupiłam. Bo tak blogerki zachwalały ;o)
Więc ja też - owczym pędem :D

Opory miałam jak diabli.
Bo po jakie licho mi takie kule w praktyce?
Przecież nie siedzę po ciemku w pokoju jak przygłup.
Do spania też nie włączę, bo prąd kosztuje.
Zresztą jak tu spać, jak świeci?
Ubolewałam więc nad biednymi głowami
blogerek, które tych oczywistych faktów
chyba nie dostrzegały.
Albo może te kule tylko do zdjęć kupiły?
Kto je tam wie.

No ale kupiłam.
Bo i praktyczne zastosowanie znalazłam.
I dopiero jak kupiłam, puknęłam się w głowę.
To znaczy mąż mój mnie uświadomił,
jak mu dałam te wszystkie kabelki do kontroli,
bo nie świeciły coś...

- Ile dałaś za tą tandetę? 4 euro?
- Hmmm.... trochę więcej...
(Przecież się nie wygłupię, że 27 euro...!)
- Nie wygłupiaj się! Przecież to tanie kable z Chin.
(A mąż mój się zna, z racji fachu)
- Hmmmm... 20 euro (no dobra, trochę zaniżyłam,
bo już z takim politowaniem na mnie patrzył)
- Chyba cię w jajo zrobili.
- Chyba nie, dodali do tych kabli jeszcze kule.
- Co dodali ???

No dobra, te kule trochę usprawiedliwiają cenę.
Trochę ;o)



Dlaczego mąż-fachowiec zbluzgał
te szalenie modne kule?
Bo nie działały!
Wyobraźcie sobie ten szał:
Ding Dong. Paczka przyszła.
Rzucam się
jak tygrys na antylopę,
rozdzieram papier w dzikim szale,
pełna fantazji nabijam kule na żarówki....
I pukam się w głowę po raz pierwszy:
Jak ty durna babo chcesz przewlec te
kule miedzy deskami a materacem?
No właśnie...
Odwrót.

Kule lądują w pudle,
a ja przewlekam kable między dechami.
Gotowe. Ponieważ nie jestem taka głupia,
robię próbę z prądem, zanim zacznę nabijać kule.
Czy pisałam, że nie jestem głupia?
Wycofuję to!
Łańcuch nie świeci...

No ludzie... każda myśląca istota najpierw
by ten łańcuch sprawdziła przed
kunsztownym owijaniem wokół dech...

Ponowny odwrót.

Łańcuch nie działa, a
ja - z racji tego że nie jestem wróżką -
nie wiem, która lampka ze mnie drwi.
Albo które lampki... bo wiele ich jest i
może się zmówiły?

Gdybym męża nie miała,
spakowałabym w tym miejscu te cholerne kule
i odesłała w pierony.

Na szczęście mąż stanął na wysokości zadania
i wytropił dwie niepokorne sztuki.
Wymienił żarówki i w końcu stało się światło.
Tylko nie pytajcie co zrobię,
jak mi się następne żarówki wypalą...
Bo zastępstwa w paczce już nie ma więcej...

Kule są. Lans jest.
A to najważniejsze w blogosferze, nieprawdaż? ;o)


46 komentarzy:

  1. He he, kule na ogol wygladaja fajnie.Nie skusilam sie ja, ale owszem podobaja sie.Skusila sie kolezanka( dla kuzynki mojej malej), kompletnie nieblogowa.Nie wiem nawet gdzie je wypatrzyla. Zamowila we francuskim sklepie. Przeplacila, ze o przesylce nie wspomne...
    Poswiecily krotko...Pamietam ze kiedy wyskoczylysmy do Belgii zajarala sie, bo byl tam sklep z samymi kulami, do wyboru, do koloru.Dokupila zarowki.Poswiecily chwile.Juz nie swieca;)
    No, ale fakt, wygladaja ladnie:)Tzn.jak swieca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze chyba z Belgii przyszly.... Nawet mi nie mow.... A przeciez zwykle swiatelka na choinke spelnilyby funkcje.... o wiele taniej....

      Usuń
    2. Ale wiesz co?Zastanawiajace,bo chyba nigdy o czyms takim na blogach nie czytalam! No a widac psuja sie i przepalaja...To jak to w koncu jest? Blogerkom dzialaja lepiej? Jakies potzadniejsze dostaja??;) I to jest wlasnie to czego nie lubie w blogach z gratisami,sponsorami,prezentami czy jak to sobie tam nazwiesz! Mamie, ktora nie wydala na to zarobionej kasy, ciezej jest wytknac wady...

      Usuń
    3. Ja wlasnie tez sie dziwie, ze nikt nigdy nie skrytykowal...

      Usuń
  2. Ja mam jeden komplet i zamówiłam kolejny. Ostatnio tez wchodzę do Tośki a tam kule nie świecą, dumam dumam i zobaczyłam że jedna kula spadła a wraz z nią żarówka, a że kule działają na zasadzie światełek na choince które niejednokrotnie przeklinam jak nie wiem gdy musze poszukiwać tej jednej żarówki która nie działa (najczęściej kończy się tym że kupuję nowe a te wywalam.) to po założeniu żarówki znów świeciły od nowa. tylko że już kuli mi się nie udało założyć, bo żeby wyjąć z niej żarówkę musiałam dziurkę powiększyć i teraz się nie trzyma... Uśmiałam się z Twojego postu:-))) życie, my kobiety to czasami tak mamy że co nam się spodoba to końmi nas nie odciągną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Durne baby :D Maz mi to samo powiedzial - jak cie sie wypala zarowki, kupimy nowy lancuch... Tylko czy te kule wejda na inny lancuch? Oto jest pytanie....

      Usuń
  3. Maz ma racje przeplacilas :)
    Kule mnie rowniez urzekly, zakochalam sie w nich gdy przypadkiem zajrzalam do sklepu z nimi w Barcelonie. Teraz gdzie nie spojrze juz je widze, sa wszedzie, nie moglam sobie odpuscic i zamowilam ale wpierw posprawdzalam ceny w lokalnych sklepach-za drogo,
    zakup i przesylka z Polski tez tanio nie wychodzi, szukam dalej ...i z pomoca jak zwykle przyszedl nieoceniony Ebay-za cenne twoich moglabym miec ze 3 zestawy i to w kazdym kolorze

    Ale trzeba przyznac ze pieknie wygladaja i warto poniesc sie emocja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ebayu tez widzialam - ale z Hong Kongu. I nie wiem, jak to jest z clem i czasem przesylki. A wasze skad?

      Usuń
    2. Z Bangoku( Tajlandia) -czas oczekiwania ok 10 dni i bez cla :)

      Usuń
  4. Ale się uśmiałam ... u mnie jest tak samo... ja najarana na tipi a mój się patrzy na mnie z politowaniem i mówi że chyba oszalałam że ten badziew się w domu pojawi... Faceci nic nie kumają ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facet nigdy nie zrozumie. Ja mojemu juz nawet nie mowie co kupuje, bo szkoda mojego czasu ;o)

      Usuń
  5. A ja od kilku dni nad nimi dumam ...i dumam ale cena mnie odstrasza .... i nie kupiłam ...
    Kobieto, a ty mnie sprowadziłaś na ziemię ....teraz tu ... bo po nomi one tak naprawdę?
    Babskie zachcianki , co by milej bylo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie! Po co one komu! :D Gdyby nie potrzeba oswietlenia jaskini Sary, na stowe bym ich nie kupila :D

      Usuń
  6. hah mój osobisty elektryk pewnie by je na dzień dobry przez balkon wyrzucił! a mi by się oberwało- ale to takie gadanie bo ja z tych co się tak łatwo nie skuszą,dopiero jakby mi jeszcze dopłacić mieli to bym się zastanawiała czy brać ;)
    a tak wogóle to pytanie najważniejsze czy Sara zadowolona?

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj i mnie te kule jakis czas temu urzekły ale ponieważ u mnie owczy pęd się nie uruchamia ( tak myślę:-) a rozsądek wział górę - wydziergałam włóczkowe kule które zresztą widziałaś a pod baldachimem umieściłam świąteczne lampeczki - bezpieczniejsze dla dziecka :-)
    Ale dawno temu też miałam fazy ze na czyms sie okropnie przejechałam:( teraz staram sie nie kupowac tego co widuje na blogach - ot taka śmieszna zasada "jak wszyscy będą skakać do studni to ja tez ???"....a inspirują mnie głównie zagraniczne blogi - nigdy nie wiem gdzie co mozna kupic i to mnie rajcuje:-) pozdrawiam i swietnie zrobiłaś Sary kącik - cudaśny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzialam, widzialam... pieknie! I gdybym sama tak umiala....
      Gdyby nie to, ze znalazlam te kulki na rynku niemieckim, nawet bym sobie glowy nimi nie zaprzatala... ;o)

      Usuń
    2. :-) ale to tak działa..cos sie gdzies zobaczy...wpadnie w oko i to bardzo i szuka sie zeby miec:-) Znam to!

      Usuń
  8. Do mnie te kule nie przemawiaja :)
    Jedynie swiateczna atmosfera tworza :P
    Uwielbiam Ci czytac :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się na początku podobały, ale jak podumałam troszkę to stwierdziłam, że nie będę tyle za nie płacić.
    Ale jedno trzeba im oddać klimat tworzą ładny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ladne, klimatyczne... ale czy warte takiej ceny...?

      Usuń
  10. :) prawdaż ;)

    ale i tak ładnie wyglądają, a Sara wygląda na bradzo zadowoloną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlascicielka bardzo zadowolona, wiec przymykam oko ;o)

      Usuń
  11. a mi sie podobaja bardzo..i mam zamiar sama takie zrobic...widzialam na czterech katach dyi z balonikami i nitkam,i kabel z lampkami ze sklepu za funciaka mam tylko jeszcze czas musze znalezc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez sie podobaja optycznie. I gdybym umiala, na pewno bym sobie takie zrobila wlasnorecznie. :)))

      Usuń
  12. oj tam, ja też uległam cotton lights i dokładnie wczoraj wydałam na nie parę ( kilkadziesiąt ;) ) funtów. Nawet nie chcę myśleć co mój ślubny powie na ich widok ? no i to nieszczęsne wymienianie spalonych żarówek... kurcze Hiena, przez Ciebie zamiast z niecierpliwością wyczekiwać przesyłki zastanawiam się już nad ich zwrotem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty! Twoje beda dzialac bez zarzutu :D

      Usuń
  13. ha ha ha ha ale się uśmiałam... Dobrze zaczęłam dzień :) Sara zadowolona bardzo ..a to chyba najważniejsze? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pol biedy, ze zadowolona, to plus :D

      Usuń
  14. <3 za poczucie humoru, za świetne teksty, za życiową mądrość <3
    a kule są boskie, ja tez się nad nimi zastanawiałam przeglądając inne blogi, ale chyba je sobie odpuszczę ... nawet nie miałabym ich gdzie zainstalować - u Was w jaskini wyglądają idealnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Nie ma sensownego zastosowania tych kul. No, chyba ze zdjecia na bloga. I oswietlenie jaskini ;o)

      Usuń
  15. Jejku, są śliczne :) serio! Też bym kupiła :)))) Śliczny nastrojowy kącik się zrobił. A ze lansowe? Ej tam, ja też czasem coś podpatrzę, choć już nie nadążam za trendami, zresztą nigdy ich nie śledzę za mocno. Ale kule sa fajoskie. Serio. Ja lubie światło bardzo.
    ps. kim jest Twój mąż, bo moj kończył tzw. wydział elektryczny i obecnie zajmuje się oświetleniem i jego projektowaniem :) czyżby mieli podobne inklinacje? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sliczne, sliczne :))) Moj maz jest majstrem z wlasna firma - instalacje, elektryka, oswietlenie, cuda-wianki ;o)

      Usuń
    2. jak moj tesc :)) elektrycy gora! moj tata tez ma takie wyksztalcenie ;p

      Usuń
  16. Ale się uśmiałam - a jestem w pracy ;)
    No tak nauczyciele, oni to mają luksus ;) wiem bo sama jestem nauczycielem :D Ale nie narzekam :)))
    Mnie się bardzo podobają takie kule, ale jakieś 3 lata temu, jeszcze przed tym szałem, kupiłam podobne w Rossmanie, działają bez zarzutu, a kosztowały ok 30zł. :)
    Widzę, że Ty posiadasz zdrowy rozsądek, ja jak coś mi się podoba to nie zastanawiam się po co mi to, no jedynie cena potrafi mnie odstraszyć, to mąż jest u nas zdrowym rozsądkiem, on wiecznie zadaje mi tego typu pytania :D
    A kule pięknie się u Was prezentują :)))
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a dzisiaj TAKIE ceny, i TAKA jakosc.... co sie dzieje z tym swiatem? ;o)

      Usuń
  17. Ja kupiłam te kule kiedy Pola była maleńka i świetnie spełniały swą rolę jako lampka nocna, kiedy w nocy trzeba było do niej wstawać co pół godziny. Mało tego kiedy ona leżała w łóżeczku uwielbiała na nie patrzeć, więc wszelkie mobile i karuzelki nad łóżeczkiem były zbędne... tyle tylko, że jak ja je kupowałam to ich w Polsce nie było NIGDZIE! i zapłaciłam za nie tyle, że dzisiaj miałabym dwa komplety za tę cenę...ale NIGDY nie uznałam, że to były pieniądze wyrzucone w błoto - do dzisiaj nam świetnie służą, a Pola je nadal uwielbia i każdego wieczora przed zaśnięciem sama je sobie włącza... Mąż o cenie wiedział, ale dzisiaj sam mi przyznaje racje, że to były dobrze wydane pieniądze ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No więc ja też miałam je zamówić, myślałam, marzyłam, w wyobraźnie przymierzałam do fragmentu każdej wolnej ściany u Kai, i jak już przeczytałam Twój tekst, (swoją drogą dzięki za dobowa dawkę śmiechu:)) to marzyć przestałam. Choć podobają mi się bardzo, bardzo, i u Was i na każdym innym blogu, to wiem że byłabym mocno niezadowolona - taka cena powinna nieść za sobą super jakość. Ale Sara widać zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
  19. normalnie uwielbiam Twoje teksty, za dużą dawkę humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja kupiłam kule jeszcze przed bumem na nie, w tchibo. W dodatku na wyprzedaży- 30 zł komplet! I chyba pioruńskie szczęście mam, bo świecą dzień i noc ( wstyd się przyznać..), lato i zima i nic, kompletnie nic się nie dzieje z nimi:)

    OdpowiedzUsuń
  21. och jak dobrze że to napisałaś, sama się bije z myślami czy kupić te kule czy nie ale skoro tak to poczekam aż szał minie i kupie za przyzwoitą cenę :D

    A Ty mądra kobito uczysz się na błędach jak każdy normalny człowiek :P uwielbiam te twoje teksty :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Uśmiałam się i z kulami się wstrzymuję po mimo tego, że lans górą :D i piękne są :D

    OdpowiedzUsuń
  23. A mnie sie one nie podobaja, ale za to maz ma na nie parcie :D poki co powiesil sobie choibkowe lampki kolo lozka haha :D

    OdpowiedzUsuń
  24. uśmiałam się bardzo))) ja mam do nich słabość choć w tajemnicy napiszę ,że drugi zestaw zrobiłam sobie sama tzn zamówiłam same kule i ponawlekałam na choinkowe światełka.))))))))))) ale ciiiiii))

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń