niedziela, 15 grudnia 2013

Dzieci z Syrii - życie małego uchodzcy


- Jak się czujesz?
- Fantastycznie!
Ten minidialog furorę w szkole mojej robi.
Spopularyzowała go trójka syryjskich dzieci,
szczęśliwa z możliwości zagadania
każdego napotkanego tubylca.
I zagadują!
Z uśmiechami szerokimi, szczerymi,
już z daleka wołają:
 - Frau Krama, Frau Krama,
jak się czujesz!?
 - Dobrze, a ty?
- Fantastycznie! :D
I cieszą się tak w kółko,
za każdym razem,
ze dialog się udał.
A my śmiejemy się -
do nich, nie z nich -
jak tę ich radość niepojętą widzimy.
Bo doświadczenie to nowe zupełnie.
Dzieci europejskie jakby inne są...
Na lekcje niemieckiego do
trójeczki mojej przychodzę.
Od razu z każdej strony obskakują mnie,
jak małpki.
Przekrzykują się,
każde coś powiedzieć chce,
pracą domową przed nosem mi machają.
I krzyczą, krzyczą, do ucha mojego biednego...
- Usiądźcie - mówię - mam dla was zadania nowe.
Do stołu biegną, na łeb na szyję,
kto pierwszy!
Na kartki rzucają się
jak zwierzęta dzikie.
Każdy pierwszy chce być.
Mam dla was niespodziankę.
Na święta dostaniecie mały prezent.
Czego sobie życzycie?
Pióro?
- Pióro, pióro!
- Czy farby?
-Farby, farby!
- A może zabawkę?
- Zabawkę, zabawkę!
Powoli dociera do mnie,
że coś jest nie tak.
- Uczyliście się w domu?
- Uczyliście! Uczyliście! - powtarzają wiernie.
Wszystko jasne...
6 tygodni intensywnego kursu niemieckiego,
a syryjskie małpki nie rozumieją nic...
No, może poza wyuczonym
"Jak się masz"...
Czy uczą się w domu?
Nieeeee. A powinni?
W ich szkole pustynnej tego nie było...
Więc groźną minę przyodziewam
i oznajmiam, ze nauczyć się maja
"ja jestem, ty jesteś..."
W następny dzień obskakują mnie znowu.
I krzyczą do ucha: "ja jestem, ty jesteś..."
Sukces pedagogiczny!
Sprawdzam więc w praktyce.
Z lukami tekst - "Jestem" czy "mam"?
I czyta mój 14-latek:
"Jestem kotem"
 - Beder, na pewno?
- Na pewno, na pewno!
- Beder, wiesz co to znaczy po arabsku?
- Po arabsku, po arabsku!
Powoli daję za wygraną... 
Tłumaczymy krok po kroku:
Ja jestem - po arabsku...
Ty jesteś - po arabsku...
...
Beder, co znaczy "jestem kotem" po arabsku?
Ooooo. Zrozumiał w końcu :D




Uczeń arabski to zupełnie nowa kategoria,
na którą żadne studia nie przygotowały nas.
To jakby Mowgli z dżungli uprowadzić
i manier wymagać...
żeby uczył się,
żeby nauczycielowi do ucha nie krzyczał,
żeby przez okno nie uciekał,
na ziemi się nie kładł,
pod stołem nie chował...

Zarzucić muszę
pedagogikę przez lata sprawdzoną.
Do nowych portów uderzyć mi przyszło...
Tylko do których, u licha, do których?
Wszyscy zgodnie ręce rozkładamy.
Bezradnie...

8 komentarzy:

  1. o żesz, no to jest wyzwanie, chyba jeszcze dość obce PL realiom :)) ale coraz powszechniejszy ... przynajmniej w Warszawie jest sporo kultury azjatyckiej i też różne osobliwe ciekawostki słyszałam, sama ostatnio trafiłam z NFZ do lekarza Muchameda ... co poradzić ;P ale to nie to samo, nie jakieś ludy pustyni z zupełnie, ale to zupełnie innej `bajki`... :P śmieszne to w sumie co opisałaś, ale pod tym kryje się problem głębszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, Polska tez powinna dostac przydzial uchodzcow z kontyngentu. I te dzieci wlasnie powinny sie w polskich szkolach pojawic. Jestem ciekawa, czemu u nas ich tak duzo?

      Usuń
    2. hmmm, bo u Was praca jest i pewnie socjal dobry porównując do PL, wolą do Was niz do nas :P Wy bogaty, duży, silny, a my takie małe bidulki :D

      Usuń
  2. To może zacznę o zachwytów nad Sary beretem i rękawiczkami - piękne i jedno i drugie!!! Trochę szkoda że zaprzestałaś zamieszczać inf. o tym skąd te cuda macie:)
    A temat Małpiątek - rzeczywiste ciężka sprawa, no bo jak tu znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Ja ostatnio miałam podobna sytuacje, a właściwie kilka, z moim dzieckiem przedszkolnym, polskim. Narozrabiało, tłumaczę więc, nawijam i nawijam, zdaje się rozumieć, odpowiada na moje pytania sensownie, w końcu pytam: prawdę mówisz?, a on odpowiada: prawdę mówisz:):) no ręce opadają, sytuacja się już kilka razy powtórzyła, pierwsza moja myśl "no żarty sobie drań robi ze mnie", ale nie, problem jest spory, choć w pierwszej chwili wygląda to śmiesznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beret i rekawiczki od Vertbaudet!
      Jakos tak nie chce mi sie pisac, skad to wszystko... I nawet nie myslalam, ze ktos by byl zainteresowany :)
      Ile dziecko ma lat? Sara miala taki etap nauki jezyka, ze powstarzala za nami, jak odpowiadala, bo nie umiala sobie sformulowac wlasnej odpowiedzi. I bylo podobnie: Idziesz ze mna? - Idziesz ze mna! :D

      Usuń
    2. No to musiało to być dość zabawne:) A to moje przedszkolne dziecko ma 4 lata, i świetnie się komunikuje, tylko czasem mu się takie wpadki zdarzają i ja dumam w czym rzecz.
      A ja zainteresowana jestem opisem, bo czasem się zdarza u Was rzecz, która i w Pl jest dostępna:)

      Usuń
  3. :-) Oj masz Ci los!
    Sara ma kolejne sliczne wdzianka na sobie ktore mnie zachwyciły!

    OdpowiedzUsuń