piątek, 22 listopada 2013

Kwestia szczescia


- Frau Kramer! Frau Kramer!
Beder nie robi różnicy -
każda nauczycielka to Frau Kramer.
Ja tez.
- No co tam, Beder?
- Syria - bum bum bum!

Przyglądam się mu dłuższą chwile.
Chaule i Dzihad, młodsze rodzeństwo Bedra,
wyczuwają moje zainteresowanie.
Zaczynają opowieść wspólnie,
przekrzykując i przebijając się nawzajem. 
Każdy gwiazdą tego smutnego przedstawienia
być chce. Każdy, zszokować najbardziej...

Opowiesc to smutna.
Opowiedziana slowami kilkoma.
Przedstawiona pantomimicznie:
Opowiesc o wojnie...

O tym, jak po chleb ktos idzie,
i w drodze do domu trafiony zostaje.
Jak rodzina ratująca go,
wraz z nim zginąc musi.
Matka niemowle swe przytulająca,
na smierc dziecka swego patrzec musi.
Bomby na szkole spadające...
Dzieci w panice schronienia szukające...
Bomby, pociski, smierc jak chleb powszedni...

Z usmiechem na ustach
o rzeczach tych strasznych opowiadac chcą...

Moje dzieci pustyni...

Bez jezyka znajomosci.
Bez pojecia wszelakiego,
co czeka je...
Bez obycia szkolnego...
Brudne wiecznie,
zdezorientowane,
bez planu lekcji,
bez zeszytow,
z wielkim znakiem zapytania...

Co zawinily, ze w kraju biednym na swiat przyszly?
Ze rodzicow prostych mają...
Ze wojna wybuchla...?

Jaka moja zasluga,
ze na wojne patrzec nie musialam?
Ze w Europie na swiat przyszlam
i szanse na lepsze zycie dostalam?

W czym moje dziecko lepsze jest
od pustynnych dzieci tych?

Zyjemy tak z dnia na dzien,
obok szczescia tego powszedniego
obojetnie przechodzimy,
i do glowy nie przychodzi nam,
jak wiele mamy
mieszkajac po prostu tam,
gdzie wojny nie ma,
gdzie dzieci do szkol dobrych
poslac mozemy...

Usmiechnijcie sie dzis do szczescia waszego powszedniego
:)




21 komentarzy:

  1. Ja jakoś tak ostatnio bardziej doceniam tą moją zwykłą, bezpieczną codzienność i dzisiaj też, jak spadł pierwszy śnieg, chociaż tak mało go było i tylko na chwilę to moje dzieciaki tak się ucieszyły i bawałna sobie ulepiły;) A inni narzekają że zimno, że trzeba podjazd odśnieżyć... A wystarczy na uśmiech dziecka popatrzeć i cieszyć się razem z nim na widok białego puchu co z nieba spada nie za często on się pojawia więc i jego docenić trzeba:)
    Najsmutniejsze w tym co napisałaś jest to, że dotyczy to dzieci które nie są niczemu winne a z winy dorosłych muszą doświadczać takie okrucieństwa, niesprawiedliwe to jak skurczybyk!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, co jest jeszcze smutniejsze? Ze sa ludzie, ktorzy sie na manifestacjach zbieraja i tych uchodzcow przyjac nie chca. W mysl zasady: Mi nikt nie pomaga, to innym tez nie pomagamy... I zawsze to myslenie o sobie, choc ludziom w Niemczech przeciez dobrze sie zyje. Siedza tacy na dupie, bez wyksztalcenia, ale z wymaganiami, ze ho ho! :(

      Usuń
  2. Wzruszający post. Ja też urodziłam się w Europie, ale wybrałam inaczej, ze wszystkimi dobrymi i trudnymi tego konsekwencjami i bardzo blisko tych wojen. Niestety. Ale życie tutaj nauczyło mnie "uśmiechania się do szczęścia mojego powszedniego". Na szczęście. Wszystkimi odnóżami jestem na "TAK" :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylam ciekawa, co napiszesz. Te arabskie dzieci bardzo mnie zszokowaly. Tym ze najwyrazniej nie wiedza, jak sie w szkole zachowac. Ze nie wiedza, ze w domu trzeba sie uczyc. Przychodza na lekcje i po prostu sa. Takie trzy malpki...
      Moje kurdyjskie dzieci - rowniez z Syrii - ida zas jak burza. W 2 miesiace nauczyly sie jezyka, pracuja w domu, ucza sie, staraja - jak marzenie...
      Jedna i druga rodzina z jednego kraju uciekla...

      Usuń
    2. Trzy malpki? jakbys sie czula gdyby ktos twoja corke porownal do polskiej lub niemickiej malpki.

      Usuń
  3. Smutno dziś się Ciebie czyta. Łza się w oku zakręciła. A jak pomyślę o moich "smutnych" przedszkolnych dzieciach to wiem o czym mówisz dokładnie, choć to zupełnie inna rzeczywistość, lecz "wojny" w domu, rodzinie dziecko też nie wybiera i wpływu na nią nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Nie trzeba daleko szukac. Wystarczy do przedszkola czy szkoly zajrzec.... I wscieklosc bierze, ze takie bezmozgowia dzieci rodza i im pielko na ziemi gotuja...

      Usuń
  4. Szczęścia naszego powszedniego.... Zapisać muszę ... Najlepiej w sercu i na codzień

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci niewinne ale i większość dorosłych. Większość nie chce, większości nie obchodzi ta pazerność i żądza władzy w imię wszystkiego co ważne i piękne. Niechby szlag trafił tych popieprzonych pomyleńców, których na żadnym kontynencie i żadnym kraju nie brakuje, niech by się pozażynali nawzajem ale oni właśnie do przelania nie swojej tylko cudzej krwi skorzy i judzą i burzą i podżegają, najgorsze instynkty pobudzają i świętościami nazywają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie.... wszystko kosztem innych....

      Usuń
  6. Racja!!! Ja doceniam to co mam od pewnego czasu....moze trzeba było dojrzeć do tego....moze niejedno przejść....wiem jednak ze pozytywne myślenie przyciąga pozytywne działania zarówno od nas do ludzi jak i od ludzi do nas.....tak jest najlepiej!
    P.S. Fantastyczne kozaki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkad mam Sare, dostrzegam wiecej. Przede wszystkim to, jak wiele ma ona, czego nie maja inne dzieci... I nie chodzi tu nawet o pieniadze, tylko o czas, wzorce, pomoc...

      Usuń
  7. Hallo!
    Tolle Farben! Und ich liebe ja Sterne!
    Hast schon daheim weihnachtlich dekoriert?
    ♡Doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liebe Doris, man hört überhaupt nichts mehr von dir! Postest du nicht mehr auf deinem Blog? Und ich bin ja sooo neugierig, wie es euch geht, und wie es dem kleinen Schatz geht :)))
      Wir haben noch nicht dekoriert. Das machen wir erst im Dezember - als eine Adventskalender-Aufgabe :)
      Liebe Grüße
      Aga

      Usuń
  8. Oj ruszyłaś trudny temat, trudny dla każdego myślącego sumienia, które miało szczęście urodzić we właściwych czasach i miejscu. Wiesz, kiedy zdarza mi się wyrzucać jedzenie (bo mi się zdarza) to myślę czasem o tych.. tam... o tym ile znaczy ten nadgniły kawałek chleba gdzieś... i myślę sobie ze wszystko jest nie tak .. tylko każdy ubolewa, lituje się. Zginęło 20 dzieci. Kupcie nowy Ariel do białego. Nasza rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez zawsze mysle! Nie cierpie wyrzucac jedzenia! I tak czasami mysle, ze byc moze przyjda czasy, kiedy o tym wyrzuconym jedzeniu marzyc bede....

      Usuń
  9. uśmiechamy się.
    I cicho dziękujemy Bogu, losowi, przeznaczeniu, czemuś.

    OdpowiedzUsuń
  10. oj tak ... nie raz poruszałam ten temat jadąc z dziećmi autem.. ileż mamy szczęścia... tylko go nie dostrzegamy w tym zabieganym życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet często nie chcemy tego szczęścia dostrzec ....

      Usuń