piątek, 1 listopada 2013

Majorka - hiena cmentarna



 Hieny na cmentarzu hiszpańskim były.
Nie, to nie hobby nasze.
A na wakacjach już w ogóle!

Ale tak jedziemy...
te cmentarze nam tak w każdej
wiosce migają za oknem...
W końcu mąż mój myśli głośno:
Cos z tymi cmentarzami nie gra.
Chodź, zajrzymy.

Z piskiem opon hamujemy wiec,
aparat bierzemy i idziemy hienic.
I faktycznie cos nie teges.


Domki jakieś, jak na Złotej Uliczce w Pradze.
Czy to komórki na konewki?
Czy to kapliczki?
Czy to groby mieszkalne?
Nosy do krat przyklejamy,
zagladamy.

- Jezus tu umarl! - krzyczy Sara na gardlo cale.
Patrze, no jest krzyz w domeczku.
Zdjecia, pamiatki, kwiaty.
Pokoik taki na trzy spusty zamkniety i okratowany.
Szesc polek - jedne zamurowane juz,
inne na kolejnych lokatorow czekaja...

Ale jeszcze wieksza uwage "zwykle" groby przykluwaja.
Bo co to u licha jest? Wejscie do lochow podziemnych?
Murki, kratki, klodki. Jak osiedle podziemne.
Ani kwiatka na grobie, ani tablicy pamiatkowej...
Zagladamy wiec przez kraty te
mniej lub bardziej subtelnie.
NIC nie widac.




Szczescie jednak mamy!
Grob jeden otworem dla nas stoi.
I teraz jasne wszystko jest:
To samo co w domkach,
tylko pod ziemia, reprezentacyjnie mniej.







Po dniu wrazen pelnym
Sary pytam, co jej sie najbardziej podobalo.
- Cmentarz - odpowiada bez namyslu.
A dlaczego?
- Bo pokoiki fajne byly...

I malowac chce na kolanie
przemyslenia swoje:


Groby namalowala, z tablica, kwiatami,
i z reka przy grobie kazdym.

- "Co reka ta znaczy?"
-"Paaa!"
- Nie rozumiem.
-"Bo umieral!
I juz nigdy go nie mozna widziec!"
-"No i ?"
- "Mama! On przeciez pozegnac sie musi!"

No tak. Wszystko jasne.


- Mama, czy niebo jest w tym pokoiku za kratka?
- Nieee, tam tylko cialo zostaje. Dusza unosi sie.
- Nad chmury?
- Tak.
- Ale ja nad chmurami nikogo nie widzialam,
jak lecielismy samolotem.
Czy niebo jest w kosmosie?
- Nie wiem coreczko. Nikt tego nie wie.
- Czy zmarlemu jest smutno?
- Nie. Jemu dobrze jest.
To nam smutno jest, bo tesknimy....
- A kiedy znowu ope (*czyt. dziadka niemieckiego) zobaczymy?
- Jak umrzemy...
- To ja chce umrzec!
- No cos ty, tesknilabym za toba.
- Ja za toba tez. To nie chce umierac.

16 komentarzy:

  1. oj ja też musiałam, choć na poziomie trzylatka tłumaczyć co to jest śmierć i umrzeć ... i takie tam, cóż w sumie rzecz normalna i jakoś zawsze na luzie do tego podchodzę ... Takie podejście ma mój Tata, bardzo pogodne i luzackie podejście do śmierci, ale jednocześnie z szacunkiem. Cóż ma trudne doświadczenia... urodził się w 1938 tuż pod Warszawą i jako kilkuletnie dziecko bardzo często stykał się ze strasznymi, wojennymi rzeczami więc i to ma oswojone jakoś ...i podaje dalej :) a cmentarze mnie często ciekawią i zaglądam też czasem jak jest okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ciekawi, jakie to jest to podejscie pogodno-luzackie?
      Ja zwykle po cmentarzach nie chodze, bo jakos mi nieswojo. Na obce zachodze jednak z ciekawosci. Tak, jakby mnie to nie dotyczylo, jak folklor jakis.

      Usuń
    2. hmm, ciężko zdefiniować podejście luzackie, takie pogodzenie z tym faktem, mówienie o tym jak o normalnej kolei losu, nie robienie tabu, Wiesz, w tych ludziach ta śmierć żyje... nasza wieś gdzie urodził się mój tata, gdzie ja dorastałam to miejsce otoczone lasem, gdzie niemal na każdym kilometrze kogoś zabili, rozstrzelali w czasie wojny. Partyzanci, wielkie rzeczy i nazwiska (Szare szergi... Zośka to mój `ziom` zza lasu) i jeszcze pacyfikacja całej okolicy po powstaniu, ucieczka z transportu,.. ech.,. to nie tematy na bloga publicznego. W każdym razie to zmienia ludzi, zmienia perspektywe no i znieczula. Już nic nie jest takie samo. NIkt nie boi się śmierci jak widział piekło na ziemi... Warszawscy tubylcy to mają `w genach`. Tamte czasy. Rzadko w ogóle używam takich argumentów jak: coś warszawskiego (to drażni), ale akurat tu o to dokładnie chodzi i trudno to zrozumieć, gdy nie nasiąkało się tym od dziecka. I myślę, że tak będzie też w każdym miejscu bardziej dotkniętym taką traumą w PL, bo W-wa to jedyne miejsce gdzie się działo przecież. Ech.. rozpisałam się na poważnie... ciężko to wytłumaczyć... ja się w każdym razie na cmentarzach czuję dobrze :) Sorry za nadęty wykład ...

      Usuń
    3. Co ty, nie taki znowu nadety ten wyklad. Rozumiem o czym piszesz :) Straszne przezycia znieczulaja, zmieniaja czlowieka... a smierc nalezy do zycia.

      Usuń
  2. My mamy na czasie rozmowy z Łukaszkiem o śmierci. Jego Babcia zmarła w sierpniu i właściwe dopiero niedawno o tym z nim gadałam. Trudny temat i zupełnie niepojęty przez dzieci. Dzisiaj wziął nowe zabawki na cmentarz, żeby pokazać je Babci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec zmarla ta wasza babcia.... Sara tez nie ogarnia. Niby wie, a w sumie nie wie, co wie ;o)

      Usuń
  3. Mnie też cmentarze ciekawią i zaglądam do nich jak nadarza się okazja.
    Trudny temat...i jeszcze przed nami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zwykle nie ciekawia, ale czasami jakos tak wychodzi, ze zachodze... i sie dziwie.

      Usuń
  4. tytuł z posta to na dzień dobry skojarzył mi się z tytułami w gazecie kiedy to opisują osoby co tam kradną...;) a zmieniając temat te cmentarze mają swój urok i aż kuszą aby je "pozwiedzać" zawsze mnie we filmach ciekawiły plus te ich pogrzeby!

    OdpowiedzUsuń
  5. hm, faktycznie dziwne te cmentarze. Tak inne od tych, do których jesteśmy przyzywaczjeni.
    tak inne. ciężko oceniać czy ładniejsze czy nie. inne.
    A rozmowy Wasze cudne. Niezwykłe jak dzieciaczki pewne rzeczy rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie - trudno ocenic. Ale w sumie nawet nie o to chodzi. Ja sie lubie zadziwic, jak to roznie jest na swiecie.

      Usuń
  6. J. też próbuje temat śmierci ogarnąć, ale nie do końca rozumie, że to nieodwracalne. Dla niego 'na zawsze' trwa tylko do jutra. Jutro może się przecież wszystko zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maly jeszcze jest :) Sara tez nie rozumiala. Jak dziadek umarl, to sie pytala, kiedy wroci i czy mozemy go odwiedzic... :)

      Usuń
  7. lubię postrzeganie dzieci tematu śmierci ... wszystko o wiele prostsze, łatwiejsze ..:) fajnie się czytało Waszą rozmowę...Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to my, dorosli, wszystko komplikujemy...

      Usuń