Dienstag, 29. Oktober 2013

Majorka - La Granja - oddech dziejow



Do tych starych murów nas ciągnie.
Dziejowym kurzem pooddychać,
staroci podotykać,
powzdychać z zachwytu
i nadziwić się...

Bo ekspozycja taka prawdziwa,
jakby przed chwila gospodarze z domu wyszli
i zostawili wszystko na losu pastwę.
A my - goście nieproszeni -
po pokojach ich spacerować czelność mamy...
i dotykać ich rzeczy bezczelnie!


W La Granja
w narzędzi starych dotykamy
i we wspomnieniach zatracamy sie...
Bo takie "sredniowiecze" u babci mojej
widzialam jeszcze...
Tak nie dawno jeszcze Ona
 w piecu kaflowym chleb wypiekala,
zboże kijami młóciła,
maszynę do szycia noga napędzała...

Teraz wspomnienia te moje
w muzeum jakimś ocalone stoją.
Bo nie chce nikt o zmysłach zdrowych staroci trzymać...







 

W La Granja moda ponadczasowa mieszka.
Buty, meble, dla dzieci zabawki...
Wszystko na topie -
inspiracje wszystkie TAM.

Wszędzie historia otacza nas -
taka daleka, a tak bliska!
W każdym pokoju historie opowiadamy:
- o tym jak księżniczki żyły i ze żadne bajki to...
- jak oliwa do butelek trafia...
- jak się sprawa z ubikacja miała...
- i ze ludzie źli żelazne maski
kobietom nieposłusznym zakładali...

O pasie cnoty nie opowiadamy jeszcze.
Z zainteresowaniem jednak podziwiamy.
Bo pomysłowy taki, zapobiegawczy...
I wcale nie taki straszny.
Kobiety same się domagały go,
jak mąż w podroż wyruszał...
Nie, nie jako wierności dowód.
Raczej jako ochrona - dla siebie samej...

 



Na koniec wina degustacja - wedle wytrzymalosci ;o)
I wypieki (oponki chyba) - az brzuch spuchnie.
Oraz po ogrodzie przechadzka.

I do domu powrot.
Przez gory krete. Krete bardzo!
Takie, ze... uprzedzam tylko -
podroz dla wytrzymalych to ;o)

 - Zainteresowanych odsylam do starszego posta
o La Granja: tu
 - Kto zoladek niepewny ma,
niech lepiej do Els Calderers jedzie ;o) Post tutaj.


Kommentare:

  1. oj lubię te Twoje wakacyjne wspomnienia :)
    no się rozproszyłam tymi gaciami na początku :D

    AntwortenLöschen
  2. No jak to tak, posta za postem nam wrzucasz ja normalnie nie nadążam;*
    Oj kusisz tą Majorką nie ma co...ja jeszcze do staroci sentymentu nie mam może z wiekiem mi przyjdzie ale dla dzieci takie zderzenie z inną epoką otwierają im szeroko oczy i dają dużo do myślenia. Uwielbiam natomiast historie ludzi którzy tamte czasy przeżyli mogłabym tak słuchać i słuchać jak to dawniej było;)
    Te buty są czadowe i są dowodem na to, że starocie potrafią idealnie wpasować się w dzisiejszy świat mody;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Bo jak tak dalej pojdzie, to zima mnie z ta Majorka zastanie ;o)
      Jak to mowia.... trendy w modzie lubia sie powtarzac. Ale w La Granja wyszlo na to, ze wszystkie trendy sa akurat teraz na topie! :D

      Löschen
  3. Oj tak jak piszesz...my to jeszcze pamietamy niektore "wynalazki" schowane obecnie gdzies za piecem, na strychu itp u babc:-) Ale naszym dzieciom juz chyba tylko muzea zostają;-)
    Pozdrawiam
    P.S. pytałas ile do końca nam zostało - równo 2.5 miesiąca;-)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. To dokladnie jak moja siostra! Ale numer :D

      Löschen
  4. Jedno z fajniejszych miejsc na Majorce :) No a dojazd faktycznie ciężki, szczególnie dla nieszczęśników z chorobą lokomocyjną (czytaj: ja).

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Wymiotowalysmy obie w drodze - ja i Sara :D

      Löschen
  5. co za fajny króliczek kuka z za tych wielkich gaci ( a może to nie gacie ;) Oj te kobitki to kiedyś bardzo rozwiązłe były, jak mój mąż wyjeżdża jakoś daję rade bez takiego żelistwa ;)
    Piękna tunika :)

    AntwortenLöschen
  6. przepiękne zdjęcia i zazdroszczę takich wczasów ;)

    AntwortenLöschen
  7. podróże inspirują, pięknie to jak zawsze pokazujesz.

    AntwortenLöschen
  8. Piękne fotki ..a i buty Ria na topie uchwycone ... :)

    AntwortenLöschen