piątek, 6 września 2013

Dvůr Králové - Hiena na safari ;o)





Byc moze w ramach zadoscuczynienia trudow podrozy,
a moze calkiem samolubnie...
brat na safari mnie zabral.

Mowi: Siostra, pakuj sie, jedziemy!
Bo tam zwierzeta luzem chodza!
Jak w Afryce sie poczujesz!

No dobra. Zwabil mnie ta Afryka.
I pojechalismy do Dvůr Králové.
Reklama utrzymuje, ze to najwieksze safari w Europie.
No, grzech nie jechac! ;o)



Bilet wstepu okazal sie byc w cenie calkiem atrakcyjnej,
jak na takie jedyne w swoim rodzaju safari.














A teraz chwila prawdy.

Wszyscy wiemy, ze reklama kazdy kit wcisnac potrafi.

Najwieksze safari w Europie okazalo sie byc duzym zoo.
Co atrakcyjniejsze zwierzeta mieszkaja w klatkach.
Nie za wielkich z reszta...

Marzenie o malpach biegajacych za autami turystow?
Zyrafy zagladajace przez szyberdachy?
Haha! Ech ta reklama... :D

W obszarze bez klatek mieszkaja li i jedynie wszelakie antylopy, zebry oraz ptaki-nieloty. Finito!
Bedac na tzw. safari ma sie wrazenie jechania po zalesionym pastwisku, gdzie w cieniu drzew leniwie wszelkie bydlo lezy ...

Zaplacilismy za przejazd safari-busem - takim bez okien, zeby zdjecia robic mozna bylo.
Pol godziny w kolejce wystalismy, z Czechami sie poprzepychalismy, bo watpliwosci byly, kto pierwszy stal... ;o) W koncu w busie zasiedlismy. I jazda!

Busik raz po raz zatrzymuje sie przy kolejnych antylopach leniwych. A turysci jak w amoku - zdjec tysiace robia, bo okazja jedyna, bo bus zaraz pojedzie i ta antylope koniecznie sfotografowac trzeba... Zebra droge nam przebiega - wiec hajda! Cyk, cyk, cyk... I tak nam oslawione safari mija...  Jedziemy od antylopy do antylopy, stajemy przy kazdym egzemplarzu i czekamy, az kazde zwierze uwiecznione zostanie. Po 20 minutach jazda dobiega konca...
Uczucie jak w czeskim filmie :D

Dalej zwiedzamy na nogach - od klatki do klatki...





A mimo to polecam!
Jaka cena, taki towar :D

Sara zwierzeta cierpliwie obejrzala,
ale czas najmilej w malpim gaju spedzila...






... i na innych atrakcjach platnych dodatkowo... ;o)



Usmialismy sie z tego safari czeskiego :D
Ale dzien milo spedzilismy.
Bo jak sie milych ludzi u boku ma,
to inaczej byc nie moze :)))


21 komentarzy:

  1. Ale zdjęcia zwierzyny masz za to piękne, no i Sara w tej bluzce... bardzo mi takie ubrania do niej pasują, takie kolorowe, intensywnie kolorowe:) Fajna wyprawa, Kaja by była szczęśliwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta bluzka to nam sie naprawde udala. Nie do konca moj styl, ale taka chudziutka i przewiewna, ze zal bylo nie kupic na upalne dni.

      Usuń
  2. Powinnam może coś i mądrzejszego napisać ale na myśl mi się tylko jedno pcha to: HIENA NA SAFARI :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! :D No to wydumalas! :D ze tez ja na to nie wpadlam :D

      Usuń
  3. kurcze zdjęcia to ty tych zwierzątek jak katalogowe zrobiłaś,są boskie!!no cóż póki sami czegoś nie sprawdzimy to nie wiemy co nas tak na prawdę czeka...ale dobrze,że jakieś zwierzaki mieli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Zdjec nacykalam tysiace, chyba z nudy troche. Bo zoo mnie zawsze nudzi...

      Usuń
  4. Takie safari jest jeszcze koło Kostrzyna ;) sami mieliśmy zajechać,ale czasu zabrakło .. moja uwielbia zoo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie lubie zoo wlasnie. Sare tez jakos nudzi. Stad ta nadzieja glupia na safari - i inne emocje. Jestem ciekawa, czy kolo Kostrzyna tez taki kit!

      Usuń
  5. (C) Hieno oswojona nie narzekaj! Te zdjęcia pokazują że to była bardzo udana wyprawa, dużo widzieliście, z mniejszej odległości niż w zoo, zwał jak zwał, ale z tego co się orientuje powszechnie ten typ atrakcji zwie sie safari :) zaliczyłam safari ze znacznie uboższym inwentarzem :) Poza tym Kochana Hieno znalazłaś się we właściwym miejscu, o czym świadczy uśmiech twojej córeczki :)) A te zdjecia naprawdę są super !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekam - chyba bardziej zasmiewam sie z mocy reklamy ;o)
      Bo dzien byl mily. Tylko inaczej to sobie wyobrazalismy... Mina mojego brata - bezcenna! :D
      To moze byc jeszcze ubozsze safari??? :D
      Sprawa odleglosci - zludzenie za sprawa dlugasnego teleobjektywu ;o)

      Usuń
  6. Pipi przybija panu Nilsonowi piątkę i na swoim koniu wygląda rewelacyjnie!!! Już Ci pisałam, że Sara bardzo mi przypomina ulubioną bohaterkę? ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! :D Mala wariatka - nadaje sie na Pipilotte jak malo kto :D

      Usuń
  7. Nawiązując do tego co napisała Iza powyżej :d byłam kiedyś na tym safari koło Kostrzyna fajna sprawa i zwiedza się rzeczywiście z za okna samochodu :d tylko za duże to ono nie jest....Jest plan by tam kiedyś Sofkę zabrać bo zwierzaki uwielbia...

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ! sprawdziło się stare powiedzenie ..nie ważne gdzie ...ważne z kim...zdjęcia Sary w małpim gaju świetne ..Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Eeee tam....miało byc safari wiec bylo ( no moze prawie );-) Grunt to dobra zabawa....a dla dziecka radocha jak zwierzaki w realu zobaczy itp-) widze ze pogoda wam dopisała wiec wycieczka na pewno było udana!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja polecam safari wloskie :). Okna w samochodzie kazalam mojemu nieslubnemu zamykac bom sie bala ze tygrys mi do auta wskoczy !
    Zyrafy w klakson nosem trabily i smierdzialy tzn brzydko pachnialy ze hej :-))))
    Zdjecia rewelacyjne!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. W Fasano - Puglia!
    http://www.zoosafari.it/
    Bylam tam 2 lata temu i nie zaluje!
    Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Grunt, że się Sara wybawiła, bo o to przecież chodzi :)

    OdpowiedzUsuń