Mittwoch, 14. August 2013

Zurawina



A w planach mialam Krakow...
Jak co roku.

A tu z nienacka Iwonka (Ona ma sile) wyjezdza z taka nikczemna propozycja... ;o) Nikczemna ci ona dlatego, bo mnie skusila na tyle, ze z Krakowa zrezygnowalam... Jak cudzoloznica jakas... ;o) Rzucic Krakow? dla Warszawy?

Pokusa byla zbyt silna. Pojechalam.
Wydalam fortune na hotel, przejazdy i zycie (ludzie, jaka ta Warszawa droga!), aby w sobote byc w restauracji Zurawina, gdzie mialo sie odbyc spotkanie.



Szukalam ul. Zurawiej z obledem w oczach. Znalezc nie moglam. Az sie jakis pan zainteresowal i oprowadzac po Warszawie chcial.
Ucieklam przed nim. Bo na wspolna kawe ( i Bog wie co jeszcze!)namawial... Zamiast do Zurawiny dalam nura w pierwsza lepsza uliczke. Nadrobilam drogi, ale pozbylam sie chetnego...

No i dotarlam do tej nieszczesnej Zurawiny.
Przedstawiamy sie sobie, powoli dochodza nowe osoby, a ja nie mam pojecia kim one sa... No moze poza tymi, ktore dzieci swoje blogowe przyprowadzily... Im wieksze grono, tym wieksza panika. Czy powinnam tu kogos znac? Zgine tu.... Co mnie pokusilo, zeby tu przyjechac? 

Bo ja wlasnie w tlumie zwykle gine. Ilosc ludzi przeklada sie na stopien zaklopotania i liczbe wypowiedzianych slow.
Nie dosc, ze nie wiadomo, z kim ma sie do czynienia, to jeszcze trzeba dobrze wypasc. A to sie ze soba kloci. Bo na ile mozna sobie pozwolic nie znajac kogos?

No wlasnie. Wiec zachowawczo milcze i obserwuje.

W koncu przychodza One. Iwonka i Julia (Szafa Tosi). To dla nich tu przyjechalysmy. Wchodza jak burza. Nie! Jak huragan!

Julka - ze zwariowana fryzura, glosna, gadatliwa, wszedzie jej pelno :D Nie tak wyobrazalam sobie kogos, kto pisze takie spokojne, sielankowe teksty :D Od razu wiedzialam, ze zrozumie moj (czasami siegajacy granice dobrego tonu) dowcip.

Iwonka - serdeczna, pelna pozytywnych emocji - tu niespodzianek nie bylo. Jest dokladnie taka, jak na blogu.
Dlugo jej sie przygladalam - bynajmniej nie dlatego, ze zrobiona byla na bostwo ;o) Choc fakt ten uswiadomil mi, ze przychodzac na TAKIE spotkanie tez powinnam zainwestowac ulamek czasu w porzadny makijaz. Bo co ludzie o mnie pomysla? ;o)

Patrzac na Iwonke wiedzialam, ze ja "znam".
Dziwne to stwierdzenie. Totez dziwilam sie conajmniej przez polowe spotkania :D

Podczas kiedy Sara spedzala beztroski i dziki czas z Pola (Modna Laleczka), ja wsluchiwalam sie w opowiesci przy stole. Wiele ich bylo. Smieszne, rzeczowe, informacyjne i znowu smieszne. Wszystkiego po trochu. Pod koniec nawet ja costam opowiedzialam. Wyobrazcie sobie ;o)

I jak trzeba bylo isc, to zal mnie ogarnal. Bo jak sie wszystkie ze soba oswoilysmy, jak zaczelo sie robic luzno i wesolo, to godzina zrobila sie pozna... A tak bym chetnie w tym gronie jeszcze zostala. Tak bym sie jeszcze posmiala, glupot posluchala, sama cos od rzeczy powiedziala...

Z wrazenia prawie wcale zdjec sie zrobilam. Ale kto jest ciekawy, moze zajrzec na blog Iwonki, gdzie jest relacja ze spotkania okraszona wieloma zdjeciami.

Wiecej zdjec Poli i Sary tutaj (na blogu Poli)

Relacje ze spotkania na innych blogach: tu i tu

Na koniec dziekuje Iwonce i Julce za fajne spotkanie.
I mam nadzieje na powtorke!

Kommentare:

  1. Czasem rzeczywiscie kusi, by z ta wirtualna znajoma spotkac sie na zywo:) sama sie wybralam, ale z osoba z ktora na prawde nadawalam na podobnej fali.Troszke oczywiscie z obawami; na szczescie niepotrzebie! Mysle jednak, ze spotkanie w tak duzym gronie, z tak roznymi osobami to juz inna bajka. Nie potrafilabym sie chyba skupic.Sama tyle gadam...
    I wiesz, czasem uwielbiam tez te blogi, ktorych autorzy pozostaja jednak anonimowi albo na dystans.
    Najwazniejsze ze dobrze sie bawilas.
    Bogatsza w kolejne doswiadczenie.
    Aha, i gdyby nie sara, w zyciu bym cie nie poznala! Wydawalo mi sie, ze wiem jak wygladasz, a jednak nie;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Spotkanie z Kasia?

      No wlasnie. Dlatego sie poczulam dosc glupio, jak ten tlumek zaczal narastac. Bo to wlasnie nie moja bajka. Ale mialam do wyboru takie spotkanie albo zadne...

      Ja Ciebie od razu bym poznala! :))) A mi nie ma kto zdjec robic...

      Löschen
    2. Tak, Kasia.Kochana!Ale czuje niedosyt do dzis..
      Poza tym przez chwile ktos jeszcze i blogowa dziewczynka tez mignela mi po drodze,co uswiadomilam sobie jak juz zniknela z pola widzenia...
      Eee, moze bys nie poznala.Tych brzydszych nie umieszczam;)

      Löschen
  2. Zazdroszczę spotkania ;)
    Ale znając siebie pewnie zachowywałaby się tak samo jak Ty, a odezwałabym się pewnie jak byłaby pora do domu... dziwne to troszkę bo jak kogoś znam to gadam jak najęta...

    AntwortenLöschen
  3. Hieno Hieno kochana ;)) jak Ty potrafisz napisać to rzęsy stają dęba :D Ale czekaj czekaj.. pod koniec coś tam powiedziałaś??? a ja miałam wrażenie że ciągle gadałaś ;) Dosłownie zakochałam się w Twoim dowcipie ;)) Niesamowicie fajnie mi się słuchało opowiadań typu: pan zaprosił mnie na kawę a ja mu uciekłam :)) Dziękuję Agnieszka za to że ten Kraków porzuciłaś dla Warszawy :) i za to, że mogłam Cię poznać!! aaaa no i za te wszystkie komplementy którymi mnie w tym poście obdarowałaś ;))

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Zaraz zaczniemy sie licytowac, kto komu naprawde powinien podziekowac ;o) Ja jestem pewna - bardzo sie ciesze, ze cie poznalam!

      Löschen
  4. Kraków nie zając,nie ucieknie :D zacznę od tego,że ja liczyłam na jakieś grupowe zdjęcie!a i cieszę się,że spotkanie było idealne bo kiedyś czytalam o takim (i pewnie to częste)gdzie matki się przechwalały,jedna od drugiej lepsza być chciała i oczywiście która więcej zarabia-masakra!i od razu wiedziała,że na tkaim spotkaniu to bym 5min nie wysiedziała!a na waszym to pewnie i dzień cały to mało!
    ciągle mam jedno w głowie poznać i na własne uszy usłyszeć ten twój dowcip co o nim tak głośno :)!buźka

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Zdjecia grupowe sa u Iwonki. A Krakow musze przeblagac przy nastepnej wizycie w Polsce ;o)
      To spotkanie musialo byc fajne i przyjemne, bo nie byl to typowy sped blogerski ze sponsorami, tylko zykle spotkanie przy kawie. A przyjechaly dziewczyny skupione wokol pozytywnych, pelnych ciepla blogow. Na spedy blogerskie zas jezdza rozne osoby - niektore tylko dla sponsorowanych prezentow....
      Moze sie nawet kiedys spotkany. Ale w zwiazku z dowcipem - nie licz na wiele. Iwonka troche przesadzila ;o)

      Löschen
  5. Oj, ja też się `boje` (tak, tak) takich tłumów, spotkań ... nie bardzo moje klimaty taki babiniec,tak duża grupa, ale Twój opis każe mi się zastanowić nad weryfikacją poglądów :D Może nie taki diabeł straszny? :P

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Sluchaj, to nastepnym razem pojdziemy razem! Bedziemy sobie nawzajem dotrzymywac towarzystwa, na wypadek gdyby towarzystwo za bardzo nas zastraszylo ;o)

      Löschen
  6. Od rana zbieram się by coś ci tu naskrobać, i w końcu mam na to czas... Już 2 raz czytam post i stwierdzam że za każdym razem jak se przypomnę jak zaczęłaś opowiadać o tym postępowym Panu co mu nawet obecność dziecka nie przeszkadzała, i jeszcze wypowiedź Julii w między czasie to sama się do siebie śmieje :P Koniecznie trzeba takie spotkanie powtórzyć :) Buziaki

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Trudno cos napisac, jak samemu sie bylo i tyle mysli po glowie biega, prawda? :D Chetnie wracam wspomnieniami do tego spotkania.... :)

      Löschen
  7. ooooo ... jak ja wam zazdroszczę ... takie spotkania to cenna rzecz ;) Pozdrawiam serdecznie ;) i może dla nas do zobaczenia ;)

    AntwortenLöschen
  8. To musiałyśmy miec udany wypoczynek...co tam kaska ...odrobi się....Warszawka droga jednak:( Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
  9. Świetnie to opisałaś :) Dosłownie jakbym to ja tam była :D
    Spotkania w dużym gronie to zupełnie nie moja bajka, pewnie słowa bym z siebie nie wydusiła ;)

    AntwortenLöschen