wtorek, 20 sierpnia 2013

Z nauczycielskiego kajeta




Znowu szkola... Nowa klasa, nowe dzieci, nowi nauczyciele, nowe wyzwania...
I ciagle to samo widmo orki na ugorze.

I choc zawsze narzekam na te dzieci moje, ze takie niewychowane, niezbyt pojetne czy inny czort... to jednak sa to moje dzieci, o ktore walczyc musze.
I scieram sie z rodzicami bezradnymi lub slepymi, z urzedami bez checi czy srodkow, z kolegami bez motywacji, z dziecmi bogu ducha winnymi...



A najczesciej siedze z rodzicami. Godzine, dwie, czasami trzy. I slucham ich mysli zwatpionych, ocieram lzy czasem, pouczam jak dzieciaki jakies, choc przeciez starsi ode mnie sa... A oni oczy wielkie robia. Nie wierza. Nie chca zrozumiec. Poprawe obiecuja. A ja udaje, ze im wierze.
Bo uwierzyc chce, ze moze jednak... moze tym razem...moze dla dobra dziecka?

Szczere checi wystarczaja na dni pare...
A potem wygoda znowu sie wkrada, zludne uczucie normalnosci, wyjatek od wyjatku... I znowu trzeba sie spotkac. I znowu powiedziec, ze syn zachowac sie nie potrafi... I byc moze uslyszec, ze to szkoly wina, ze nauczyciele, ze zle towarzystwo... bo w domu przeciez wszystko gra...

A ja wiem, ze nie gra.
Bo jak dziecko "niewychowane" jest,
to milosci i konsekwencji mu brak.
I jak rodzice nie chca, to szkola musi...
Ma kochac za nich, wymagac, wychowac na porzadnych ludzi.


I oto stoi przede mna moja nowa gwardia. 19 par oczu. Niejedne przyjdzie mi kochac mocno, albo lubic szczerze. Z niejednym rozmawiac bede godziny dlugie, apelowac do rozsadku, sluchac historii prawdziwych... Innemu zaufam mocno i dumna z niego bede. A za cztery lata pozegnam dzieci moje i w swiat je wypuszcze. Myslec o nich bede i cieszyc, gdy na ulicy pozdrowia, gdy zagadaja, mile slowo powiedza.
I wtedy nowa gwardia przede mna stanie.
Moze znowu jakis maly geniusz zasiadzie w pierwszej lawce? Albo ADHD-dziecko, co to skoncentrowac sie nie umie, choc tak mocno probuje. Moze szarmancki lobuz, cichy mysliciel, madry grubasek...


***





50 komentarzy:

  1. Mądrze to wszystko ujęłaś Hieno droga:) A Sarze ten rok w przedszkolu na pewno nie zaszkodzi. Dzieciństwo upływa dzieciom tak prędko (nam chyba też:)) że może dobrze że Sara jeszcze ten rok będzie mogła więcej bawić się niż uczyć. Kaja też mogłaby właściwie pójść za kilka dni do szkoły, choć nie musi i ja nie chce niczego przyśpieszać. Będzie za rok dojrzalsza, mądrzejsza, a ten rok jeszcze będzie beztroski. Bo to już ostatni taki w 100% dziecięcy rok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zupelnie nie zaluje tego dodatkowego roku. Tylko wsciekla jestem od tych miesiecy paru, ze tacy wychowawcy sa, ktorzy dzieci swoich nie znaja i ktorzy dla swietego spokoju uspokajaja, ze wszystko w porzadku jest... bo gdyby sobie troche trudu zadaly, to zyskalabym czasu troche, zeby popracowac nad tym czy owym. A tak... trzeba bylo widziec ten zawod w oczach Sary...

      Usuń
    2. Rozumiem doskonale, bo i u nas podobnie było myślę, i teraz właśnie pracujemy... choć gdyby nie moja dociekliwość w szukaniu inf. i wiedza jeszcze z czasu studiów pewnie obudziłybyśmy się w 1 klasie z pretensjami do przedszkola właśnie. Tak to już jest niestety, no ale najważniejsze że jest jeszcze cały rok przed nami.

      Usuń
    3. No wlasnie! Dobrze go wykorzystamy. Bo planow mam tyle, ze huhu! :D

      Usuń
  2. więc nie tylko w Pl takie nauczycielki bez motywacji .....Ja mam mega pietra jak to będzie w przedszkolu w przyszłym roku....Igor uczony jest mówić tylko w języku Polskim.......Boje się jak sobie poradzi w Niemieckim otoczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradzi sobie szybciutko! Nawet sie nie obejrzysz, jak zacznie mowic. Bez obaw! :)

      Usuń
  3. Starsze panie to już chyba powinny być jako pomoc a nie główne nauczycielki skoro im brak chęci,sił na każde dziecko szczególnie te co nie wysuwa się na pierwszy plan!Pamiętam jak opisywałaś ten etap którego Sara jednak nie przeszła i szczęśliwa byłaś że rok opóźniasz ;) dla mnie to dziwne te nasze pl nowe zasady,że 6latek do pierwszej klasy ale niby wiele osób sobie chwali,nie mi to oceniać Madzik zanim dorośnie to już chyba nie będzie wyboru!
    Ps a jak to jest z nauczycielską pamięcią,że mimo upływu lat to jednak szczerze widać,że nas byłych uczniów poznajecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie. Powinny zrezygnowac, ale za co beda zyc? To juz lepiej przesiedziec ten czas, poplotkowac i jakos to bedzie...
      Tak, jestem zadowolona, ze Sara nie idzie do szkoly. I to bardzo.
      Ale wkurzona jestem, ze te kobity zawsze mi mowily, ze jest ok i nigdy nic konkretnego powiedziec nie potrafily. Nie zatroszczyly sie tak, jak powinny.
      Wiesz, ja twarz ucznia zwykle poznam. Tylko czasami imie mi umyka. Bo tyle ich sie ciagl uczyc musze.
      Za to w warunkach szkolnych mam to opanowane do perfekcji. W ciagu tygodnia znam kazdego ucznia, ktorego ucze. Chyba kwestia treningu i systemu ;o)

      Usuń
  4. trzymam kciuki za nowe przedszkole i wychowawczynie, którym będzie się chciało! a dodatkowy rok beztroski... wiadomość nie wydaje się zła. w ogóle :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez ten rok cieszy. A z przedszkola naszego uciekam z ulga. Zreszta znasz je nieco ;o)

      Usuń
  5. Tak to jest z tymi starszymi paniami, u nas też tak jest że rodzice nie chcą posyłać dzieci do klas którymi opiekują się owe panie, więc zawsze co roku jest prawie ze walka by dziecko nie trafiło pod ich skrzydła...

    Sara przynajmniej zyska jeszcze rok beztroski a z tobą wiele się nauczy...

    Ja w tym roku rozstaje się z moimi maturzystami(mimo że to 3 lata to idzie się przyzwyczaić, zwłaszcza że trafiła mi się udana klasa ;))

    Mimo że do rozpoczęcia roku jeszcze zostało to już mi się szkoła śni po nocach i jakiś strach mnie ogarnia - zawsze tak mam po wakacjach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze jest to, ze kazdy wie, ze takie nauczycielki sa, ale nikt z tym nic nie robi. Bo niby co? Zwolnic?... No i toleruje sie takie. Az same odejda...

      Ty tez jestes nauczycielka? NIe wiedzialam :)))
      Ja tez mam traume, jak ide pierwszy dzien po feriach do szkoly :D

      Usuń
    2. No też ;D
      dobrze, że nie jestem sama z tą traumą ;D

      Usuń
  6. Zdjęcia śliczne,Sara wygląda super ;) tak to już jest,że niektóry uczą nie z pasji,a czasem na siłę .. i nic z tym nie zrobimy,ale Ty mówiłaś,że chcesz by Sara jeszcze rok dzieciństwa miała,więc jakby na Twoje życzenie się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma tego zlego... ;) zachlystywanie sie beztroska w dodatku pod skrzydlami takiej madrej Mamy kazdemu dziecku poslozy lepiej niz jakakolwiek szkola! :)
    A apropos starszych pan, moja Emilka miala rozne panie w przedszkolu... I te starsze byly najwspanialsze. Wlasnie im chcialo sie najbardziej. A kazdego malucha traktowaly jak swojego wnuka/wnuczke. Podchodzily z troska I miloscia, umialy sluchac I obserwowac... Takze - na szczescie - nie kazdy nauczyciel wypala sie zawodowo z wiekiem!
    pozdrawiam cieplutko :)
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, bo kwestia chcenia i niechcecia, to nie sprawa wieku. Ja tez takie znam - wiek podeszly, a sily jak u nastolatki :D

      Usuń
  8. Ja ze szkołą na razie niewiele mam wspólnego - jak wiesz Olga nadal zostaje w przedszkolu - z nią z jej grupy tylko 3 dziewczynki także zostają - reszta rusza do boju:-) Nie wiem jak wyglada szkoła tutaj :( ale z tego co Ty to pokrywa się to nawet z filmami które ogladałam :-) smiesznie może brzmi ale słyszałam, ze wiekszosc to wina szkoły bo to dziecko wrażliwe ( a łobuz na potęgę ) itp.....rozszarpałabym takich na strzępki - pewnie dlatego nie myslalam o takim zawodzie;-)
    Świetne fotki i te natury i te modeleczki - i choc nie wiem skąd te ciuszki bo bluzeczka to chyba polskiej marki to wyjątkowo mi się podobają - całosc ładnie dobrana!!! Plusik wielgachny ! Tez przydałby sie mojej małej taka luźna bluzeczyna:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluzka - Kids on the Moon. Spodniczka - E.L.S.Y.
      I tym i tym jestem zachwycona. Nie krepuja ruchow, szerokie, wygodne i takie urocze.... :)

      Usuń
  9. Będzie super rok! Jeśli planów dużo to akurat czas, żeby go wykorzystać. Nie wiem czy macie duże odległości, jak daleko do szkoły... ale u nas , kiedy zaczęła się szkoła to skończył się niemal kompletnie wolny czas. Dowożenie do szkoły, mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, lekcje w domu. Koniec przedszkolnej swobody i wolności. Bardzo za nim tęsknię:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odleglosci moze i niewielkie, ale wiadomo - szkola to juz obowiazek. Uczyc sie trzeba, prace domomwe robic, godzin i terminow trzymac... Przedszkole to nawet dla mnie lepszy wybor ;o)

      Usuń
    2. Nie ma tego zlego...Podobno.Szkoda tylko ze Sara rozczarowana byla.Mam nadzieje ze zrozumie i zazdroszcze tej beztroski jeszcze.U nas juz za rok.Dziecko sie cieszy ale przeraza mnie ze ledwo sie urodzila a taki obowiazek ja czeka...Bedzie klasa,beda kolezanki (jakie?!),beda mamy pod szkola wystawac i plotkowac (nienawidzilam tego jako aupair),nie bedzie spontanicznych wakacji...Sporo minusow wymienilam.Mam nadzieje ze i sporo plusow sie pojawi...:(

      Usuń
    3. Rozczarowanie jej juz minelo. Musialo...
      Kraza mi po glowie te same mysli. Koniec z beztroska. Poczatek przymusowych "przyjazni" klasowych ;o)

      Usuń
  10. To już u Was się zaczęło....co dobre, szybko się kończy. Co do podejścia nauczyciela do dzieci to niestety bywa różnie. Bardzo często zdarzają się osoby przypadkowe w tym zawodzie, a ten zawód trzeba kochać!!! Sara rzeczywiście mogła się poczuć źle...Nadzieja na to , że stanie się dorosła , pójdzie w końcu do szkoły, gdzieś prysła. Ale może i dobrze, że tak się stało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos duzo tych przypadkowych w zawodzie, co to innego pomyslu na zycie nie mieli....
      Ale dobrze, ze tak sie stalo!

      Usuń
  11. Wiesz... Przypomniałaś mi tym postem jak tego mojego siedmiolatka jeszcze posłałam do szkoły (po najwspanialszym przedszkolu jakie mogłam sobie dla niego zamarzyć, o którym oczywiście stanowiła Pani OLA) i posłałam go w szpony (tak najdelikatniej to ujmę) pewnej pani. Wytrzymał półtora roku niespełna. Po tym jak pediatra wprost mi powiedziała, że nie ma co - gorączki poranne są psychosomatyczne i spadają po 12-tej - trzeba go koniecznie przenieść! Udało się, choć straciliśmy sporo kolorów przy tym. Ale zmierzam do Pani Marii, która była potem szczęśliwie jego wychowawczynią do końca podstawówki (bowiem się przemianowała i przekwalifikowała świadomie ze względu na swoją świadomość i dla dzieci)
    Pamiętam jak dziś, choć było to lata temu jak mi powiedziała w którejś cudownej, kolejnej spokojnej, prywatnej rozmowie, że bardzo trudno jest w tej pracy tak po prostu 'LUBIĆ DZIECI' te, które jest naprawdę trudno lubić, bo są to przecież mali ludzie, różni. I, że ona czasem musi się ogromnie starać, by tych swoich "mniejszych sympatii" nigdy nie okazać, by ich wszystkich traktować równo.
    To była kobieta po zetknięciu z którą mój syn wrócił wreszcie ze szkoły z uśmiechem i powiedział, ba! Zakrzyknął radośnie "Mamo, ta Pani jest jak mama, a szkoła jak drugi dom". I nie wiem w jakim wieku uczysz te dzieci, ale życzę Ci dużo anielskiej cierpliwości i diabelskiej fantazji ;)
    A co do Sary - to chyba wspaniała wiadomość, jeśli to przedszkole spełni Wasze oczekiwania, bo z tym jak wiemy też bywa różnie ;)
    Płatków róż pod stopami na nowy szkolny rok proszę Pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, przy okazji chciałam kapelusz w ukłonie zdjąć za to, że blog odstawił modę na tor boczny, przeogromnie mnie ta zmiana cieszy!

      Usuń
    2. A i mi z ta zmiana lepiej! :D

      Usuń
    3. :) Dzieki za to, co napisalas. Bo obawy mialam, ze za bardzo sie wychylam narzekajac. A Sarze naprawde w tej grupie zle bylo.
      I nie chce, zeby z bolem brzucha do przedszkola chadzala. Ani z goraczka. I choc zmiana wiaze sie z tymczasowa strata przyjaciol, to mysle ze pod kreska wyjdziemy na plus, jak dziecko w swoje sily uwierzy znowu. I mam nadzieje, ze tez uslysze, ze ta pani jak mama, a to przedszkole to jak drugi dom... :)

      Usuń
  12. juz czekam na kolejny wpis. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja myślałam, że jeszcze coś o wizycie w Polsce szykujesz, a tu masz Ci taki wpis o szkole;)
    Ma się rozumieć, że właśnie takowa wena Cię dopadła i wylałaś ją na papier i ja też jestem za tym aby to co w duszy i w głowie gra było argumentem do pisania posta a nie, że już coś trzeba i myślę...I co i ja też trochę poleje;D Moje doświadczenia z przedszkolem narazie jedynym w Niemczech w naszej wsi mam pozytywne i to nawet bardzo chociaż można zawsze się przyczepić do czegoś tam to jest wyjątkowe bo małe bardzo małe trzy grupy po kilka, kilkanaście dzieci i to jest jego duża zaleta również na małą liczbę zachorowań;) W tym roku tylko siedmioro dzieci idzie do pierwszej klasy w tym moja córcia. Co roku jest spotkanie oko w oko rodziców z wychowawczynią dziecka na którym dowiadujemy się jak nasze dziecko sobie radzi. Jest to bardzo indywidualnie robione przez wychowawczynie pod dane dziecko i właśnie przez małą liczbę dzieci możliwe jest zauważenie większości problemów, które dziecko spotyka, bo spotyka każde u jednych malutki u innych duże. W tamtym roku był test dla pięciolatków taki wewnętrzny w przedszkolu i miał on pomóc ustalić na jakim etapie dziecko jest i czy wymaga dodatkowych zajęć aby móc za rok pójść do szkoły. Moja córka miała braki głównie gramatyczne i zorganizowano dla niej i jeszcze dwóch dziewczynek zajęcia dodatkowe dwa razy w tygodniu. Paniom się się chciało pomimo, że są starsze uzyskać zgodę na dofinansowanie z urzędu i prowadzić te zajęcia tak obowiązkowo, sumiennie a moja córka pół godziny wcześniej musiała być w przedszkolu. Efekt taki, że idzie we wrześniu do szkoły nie wiem jak będzie sobie radziła, nie wiem na jakim poziomie ma język, bo słabo go znam ale mam nadzieję że nie będzie najgorzej bo po pierwszym zebraniu w szkole mam pozytywne odczucia co do podejścia i nauczycieli ale to i tak czas dopiero pokaże. A było tak - chodzenie do niemieckiego przedszkola rozpoczeła mając niecałe 2,5 roku bo brakowało jej kontaktu z dziećmi a place zabaw świeciły pustakmi na poczatku chodziła po kilka godzin tylko do południa bez obiadów i tak do 5 roku po którym dodatkowo 3 razy w tygodniu po 2,5 godzinki. Ani razu nie było mowy że pójść nie chce tak bardzo je polubiła. W domu mówimy tylko po polsku, nie uczyłam jej w ogóle niemieckiego tylko przedszkole ją przygotowało i dodatkowe zajęcia i spotkania z koleżankami po przedszkolu. Większość mi się dziwi że potrafi przestawiać się z jednego języka na drugi. I tutaj w Polsce też większość się dziwi, że mieszamy w Niemczech a moja dwójka mówi po polsku... A ja się dziwię, że oni się dziwią:o
    Wiem, że dużo pracy przede mną bo dwójka dzieci, bo dwujęzyczne, bo sami bez rodziny i pomocy jesteśmy ale mam czas bo nie pracuję i muszę go dobrze zorganizować i niezmarnować szansy na lepsze jutro dla moich dzieci, dla mnie i dla mojej połówki też. Wiesz Hieno fajnie, że jesteś tu i teraz bo ja mam wokół mało mądrych, światowych i wykształconych ludzi, którzy świecą przykładem, życie biorą w swoje ręcę i je kształtują, mają siłę i odwagę spełniać swoje marzenia;) A nie wiecznie narzekają!!! Buziaki i tak trzymaj nadal bo mnie fajnie motywujesz na przykładzie z życia wziętego a takie są najbardziej przeze mnie porządane a no i dajesz pozytywnego powera do działania;) Ps. Ślicznie Sara wygląda, bardzo lubię takie kolory a spódniczkę kupiłaś w Polsce czy w Niemczech?
    No i ten akcent modowy koniecznie niech zostanie nawet w małym stopniu, bo wiesz ja mam mało blogów na tapecie a Twój na pierwszym zaszczytnym miejscu jest i kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upss...o choinka ale olbrzym mi wyszedł...no to polałam nie ma co;D

      Usuń
    2. Dalas czadu! :D
      Ano mialam jeszcze o Polsce pisac, bo duzo zdjec mam w zanadrzu, duzo historii do opowiedzenia. Ale jakos tak mysli nie potrafilam zebrac w kupe. Ale jeszcze napisze. Jak pierwszy szok szkolny minie ;o)
      Akcent modowy zostanie, ale tak nienachalnie. Bez opisywania poszczegolnych ubran i oczekiwania na oklaski :D
      Ciesze sie, ze chetnie mnie czytasz. Naprawde :)))

      Spodniczke kupilam w Niemczech. Tutaj:
      http://grimms-glueckskinder-fashion.de/3507-ELSY-Rock-DESSA%2C-beige

      Chetnie kupuje w tym shopie, bo jest duzo zredukowanych rzeczy.
      Tutaj kupilam tez podkolanowki z kokardkami.
      http://grimms-glueckskinder-fashion.de/5178-Bonnie-Doon-Kniestr%C3%BCmpfe-grau-mit-gro%C3%9Fer-Schleife

      Usuń
    3. A teraz drugi temat. Tak jak piszesz o przedszkolu - tak powinno byc... A u nas niby grupy sa, a w sumie dzieci lataj po calym przedszkolu, projekty same wybieraja, nikt kontroli nad nimi nie ma. Raz nawet nie zauwazono, ze Sara nie przyszla na spotkanie dzieci zerowkowych. Dwoch 4-latkow ucieklo do domu. Nikt sie nie polapal... Pytalam tych wychowawczyn, czy z Sara wszystko w porzadku, bo trenerka sugeruje ergoterapie. Zastanawialy sie caly tydzien. Po czym rzekly, ze one nic niepokojacego nie widza. Gdyby oczy otworzyly, juz rok temu moglabym Sare na terapie wyslac i w tym roku by poszla do szkoly ze swoja grupa. I to bez problemu, bo bystra jest. A tak.... obudzily sie w marcu...
      Teraz, jak slysza, ze sie przenosimy, nagle rozmawiac chca, przekonywac, zeby zostac, blablabla...

      Wiesz, jak ja do Polski jade, to tez sie wszyscy dziwia, ze sara tak ladnie po polsku mowi. I ja tez sie dziwie, ze oni sie dziwia :D

      Dobrze, ze tak madrze dzieci wychowujesz. I niech cie nikt nie przekona, ze powinnas z nimi po niemiecku rozmawiac. Jesli by ktos z czyms takim wypalil, to do literatry fachowej go koniecznie odeslij, bo na sprawie sie zapewne nie zna ;o)

      Buziaki! :*

      Usuń
    4. Ale dałaś cynk z tymi linkami, ja chyba nocy nie prześpię bo jak tu zamówić jak mnie tam teraz nie ma;( No szkoda mi ale ryzykować nie będę może jeszcze coś zostanie jak wrócę.
      A Sarze kupiłaś tą w rozm. 6 której już nie ma?
      Wielkie Dzięki za tę stronę tym bardziej, że nie każdy potrafi się dzielić takimi info.
      Widzisz ja uczę się codziennie jak mam mądrze wychowywać dzieci i raz lepiej a raz gorzej mi to wychodzi, bo dobrych przykładów mi brakło i innych rzeczy też ale to nie powód by tworzyć kolejne błędne koło więc uczyć się będę dalej;)

      Usuń
    5. Ja zamawiam z kazdej zagranicy, bo u mnie tesciowa w domu jest, to paczke odbierze :D Ale nie martw sie. Jak wrocisz, cos na pewno bedzie. A jak nie, to sie rozejrzysz i moze jakas inna perelke kupisz. Ja kupilam wlasnie ta ostatnia spodniczke w rozmiarze 6. Uwielbiam takie okazje! :D

      U mnie podobnie - raz lepiej, raz gorzej. Raz mi sie chce, raz nie. I tak walcze na codzien. Albo zasypiam z wyrzutami sumienia. I tez sie uczyc musze, bo i u mnie tych przykladow dobrych nie bylo na tyle, zeby madre wychowanie bez reszty w krew weszlo...

      Usuń
  14. Najtrudniej jest wytłumaczyć dziecku, że nie, że nie teraz, że musi poczekać. Ja też myślałam, że Nina już pójdzie, ale jednak - system to system. Będzie w przedszkolu. Jej to obojętne. Szkoły nie zna, więc myśli, że fajna, potem praca będzie fajna i na naukę narzekać będzie. Życie...
    A nauczycielki plotkary pół gwizdkiem na emeryturce pół gwizdkiem w szkole pracujące też znam. I znam koleżanki po studiach, co z CV latają i pracy w szkole dostać nie mogą, bo miejsc nie ma, bo wszystkie stołki obsadzone. I się marnują w innej robocie, bo zaczepić się musiały.

    Ja to zawsze będę na system szkolnictwa narzekać. Uważam, że kiedyś było lepiej. Środowisko zamknięte, wszyscy się znali. Wiedziałaś z kim się twoje dziecko bawi, znałaś ich rodziców. Wiedziałaś, gdzie kto mieszka...
    A teraz ? Dzieci środkami komunikacji do szkół dojeżdżają... kto by pomyślał jak świat zejdzie na psy...
    Ps. Spódnica cudowna !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przykro Sarze bylo, ze nie idzie z grupa. Niby scen nie robila. ale pytala, dlaczego i czy na pewno...
      Takie kwoki tez znam. Ciagle na zwolnieniu, wiecznie na cos chora, a na emeryture nie pojdzie, bo pare euro jej ubedzie. A moglaby. Nie zbiednialaby... Zmotywowane dziewczyny zas pracy na stale dostac nie moga, bo etaty poblokowane.... Slow brak.

      Dzieci chyba sie mniej rodzi. Male szkolki sa nieoplacalne. Panstwo oszczedzac musi. Dlatego trzeba te dzieci wozic za gore czy rzeke... U nas tez.

      Usuń
  15. Wszystkiego dobrego na ten nowy rok szkolny życzę:)
    Nauczyciel lubiący swoją pracę i lubiący i szanujący dzieci, to szczęście wielkie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. OOO ja to nawet przedszkole odroczyłam do wiosny (niedługo o tym napiszę to mnie pewnie część komentarzy zje) :P ale uznałam, że tak będzie lepiej dla B, tak czuje i tak zrobię. Niemal każdy mi się dziwi, a ja się cieszę, bo chcę też na spokojne znaleźć dobre przedszkole, gdzie pracują z motywacją, chęcią i fajnym podejściem. Mam na szczęście sporo do wyboru, przynajmniej jeżeli chodzi o ilość. Zobaczymy.
    Jak czytam Twój tekst to się zasatanawiam: gdzie, gdzie były, sa takie nauczycielki, z takim fantastycznym podejście, postrzeganiem uczniów, jak TY?
    Po raz pierwszy mam styczność z takim podejściem, postrzeganiem, z tym, że nauczycielowi szczerze zależy. Kurczę. Jestem zbudowana. a co rodziców masz 100% racji, 1000% :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwsza bede cie hejtowac!!! :D
      Szukja, szukaj. Zebys potem nie zalowala, ze pochopnie decyzje podjelas. Gdybym miala takie mozliwosci, na pewno bym tak postapila.

      Aniu, bo ja jestem taka dupa wolowa, ktorej kazdej bidy zal ;o)

      Usuń
  17. Super te zmiany u Ciebie!! Jakieś nowe drogi dla Ciebie (na blogu) i dla Sary się otwierają. Czuje się dobre zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaraz zaraz, a nie opsiywalas poprzednio na blogu, ze specjalnie spytalas lekarza czy moznaby odroczyc szkole? A tu czytam, ze winne sa panie przedszkolanki? ;)
    My tez przed dylematem stoimy, choc ja nie, bo uwazam, ze moje dziecko nie nadaje sie jeszcze do szkoly juz w przyszlym roku....po co pchac na sile.Ale Papa ma juz inne zdanie...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Masz racje :) Sprawa byla zlozona. Z jednej strony i tak chcialam, zeby Sara zostala jeszcze rok, bo widzialam, ze cos nie gra, dlatego zapytalam lekarza, co on na to.
      Z drugiej strony panie przedszkolanki mowily, ze Sara isc musi, dlatego chodzila obowiazkowo na zajecia zerowkowe. I wtedy to pytalam, czy zauwazyly pewne nieprawidlowosci. One mi na to, ze wszystko w porzadku i ze ma isc do szkoly. Po czym ni z tego ni z owego na wiosne mnie zawolaly i powiedzialy, ze mialam racje i zeby nie szla lepiej. Pokrylo sie to z terminem u lekarza, ktorego prosilam o odroczenie Sary, bo teraz to juz nawet z przedszkola mialam zielone swiatlo.
      A co jestem wkurzona? O to, ze po dwoch latach w przedszkolu nie potrafily mi NIC powiedziec na temat mojego dziecka i twierdzily, ze wszystko ok, choc trenerka z akrobatyki, widzaca Sare raz w tygodniu, widziala, ze Sara ma problemy - czyli ze jest roztrzepana i trzeba z nia isc na ergoterapie, zeby ja nieco ulozyc.
      I gdyby te przedszkolne baby potwierdzily opinie trenerki, Sara rok temu juz by byla na terapii, bo to co ona ma da sie wycwiczyc i zredukowac, i w tym roku szla by ze swoja grupa do szkoly.
      A ja teraz musze jej tlumaczyc, czemu wszystkie dzieci sa w szkole, a ona nie... Uf... Zlozona sprawa. Mam tego przedszkola dosc.

      Usuń
    2. Kochana rozumiem. U nas jeszcze gorzej...panie zmieniaja sie jak w kalejdoskopie, wiec nie licze na to, ze ktos mi powie cos o rozwoju mojego dziecka. od tygodnia sa znowu 2 nowe panie...pech chcial, ze spotkaly te zawirowania nasze dzieciaki w tym najwazniejszym momencie, kiedy trzeba obserwowac itp. 6 pan w ciagu ostatnich 6 miesiecy to lekkie przegiecie. Rece opadaja. No a poza tym dzieci nie robia NIC oprocz zabawy oczywiscie. Moj E. to Kannkind, wiec generalnie nie ma parcie by poszedl, ale chcialabym by ktos nas pokeirowal, doradzil...a gdzie tam. Czuje, ze predzej sama go naucze podstaw i tyle.

      Usuń
    3. Faktycznie jeszcze gorzej. A ja juz myslalam, ze u nas dno...

      Usuń
  19. No i wogole jak to sie stalo, ze zostalas nauczycielka w De? Konczylas tu studia pod tym kierunkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem ;o) Wydawalo mi sie, ze tak by bylo najprosciej dla mnie. Wiec wystudiowalam sie w Niemczech. I okazalo sie, ze sie oplacalo :D

      Usuń