Montag, 12. August 2013

Jak blogerka z blogerka...


-Mezu, wybieram się do Polski. Na dwa tygodnie.

-Na dwa tygodnie? A co ty tam będziesz robić tyle czasu???

-Bede sie z ludzmi spotykac! Mam tyle planow!

-Znowu objazd po ciotkach i kuzynach?

-Tym razem bedzie troche inaczej. Spotykam sie ze znajomymi z internetu. W Warszawie!

-Czys ty babo oglupiala? Nie znasz tych ludzi! Nigdy na oczy nie widzialas. Moze to jacys zboczency, albo zlodzieje...

-No co ty...

-Zwabia cie, wyszpieguja, potem okradna i nieszczescie gotowe. Albo pojda za toba do hotelu i leb ukreca!

-I tak pojade :P

-To uwazaj na portfel...




No i pojechalam. Mimo widma kryminalu. ;o)
Tylko te pieniadze dobrze schowalam... :D



Na spotkanie w Wilanowie jechalam lekko poddenerwowana.
Po drodze trzy razy sie zgubilam.
Ale spolecznosc warszawska pomogla, wiec trafilam gdzie trzeba.
I to nawet na czas.

W kawiarni czekaly juz na mnie Ania (fashionika) i Maryla z Lukaszem (My everday life).

Maryla... ze ladna, to widzialam juz na zdjeciach. Ale zeby az tak?
Ania... rozesmiana, z blyskiem w oku i cietym dowcipem na ustach.
Juz wtedy wiedzialam, ze dobrze zrobilam, spotykajac sie z nimi.
Z planowanych trzech godzin, zrobil sie caly dzien...




Siedze przy klawiaturze i rozmyslam,
co by tu napisac, zeby wyrazic wszystkie mysli i emocje,
ktore spaceruja mi po glowie. Jak wyrazic w pigulce to, co dzialo sie caly dzien? I jak nie zbanalizowac? ...

Przezylam niezapomniany dzien. Dzieki dwom dziewczynom,
ktore poswiecily mi swoj czas. A przeciez nie musialy...
Dlatego chcialam podziekowac...

Maryli...
...za to, ze przywiozla Lukaszka, ktory umilil Sarze dzien
...za czas mi poswiecony calkiem nadprogramowo, mimo szczegolnej sytuacji w domu...
...za mnostwo wskazowek w przeddzien spotkania
...za pokazanie mi insiderskich zakatkow
...za szczerosc i zrozumienie

Ani...
...za rozmowy bez ogrodek i smiech do rozpuku
...za drugie spotkanie i Basie na nim
...za intensywne emocje, jakich doswiadczyla Sara
...za to, ze chce wiecej...











Kompromitujacych watkow nie bedzie.
Mam zwiazane rece, bo przeciez licze na powtorne spotkanie ;o)




Kommentare:

  1. Ja Tobie też bardzo dziękuję za tak miły dzień i też mam nadzieję, że się powtórzy.... Świetnie to wszystko ujęłaś, oprócz jednego szczegółu, z którym się nie do koca zgadzam,,,,ale dobrze , że dołączyłaś zdjęcia moje, to inni ocenią tą moją "urodę".....
    Naprawdę szczerze aż do bólu dzień spędzony z Tobą i Anią dostarczył mi wiele przemyśleń, nie tylko tych blogowych. Cieszę się, że jednak nadawałyśmy na tych samych falach....a reszta komentarza na maila.....bo dzisiaj już siły nie mam:)))

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja rowniez sie ciesze :))) I niczego bym w tym poscie nie zmieniala :P

      Löschen
  2. Pięknie ujęłas wasze spotkanie....
    Ja teraz pędzie na jedno z takich,wspólne spontaniczne zakupy na targu staroci.....
    Taki babski wypad z samego rana....

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Swietnie! Co by to bylo, gdybysmy nie blogowaly? ;o)

      Löschen
  3. Och jak fajnie Wam ;) takie spotkanie to świetna sprawa ;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. To fakt! I chetnie bym sie znowu spotkala.

      Löschen
  4. najlepiej opisane spotkanie blogerek, o jakim czytałam :)
    zazdroszczę takich spotkań na żywo :)

    AntwortenLöschen
  5. Wstęp pierwsza klasa tak mi się jakoś mąż mój przypomniał bo on też czasem jakieś takie obawy miał ale głównie o bloga mu chodziło...Takie fajne toważystwo pewnie by portfela nie skubnęło :D
    Spotaknie widać,że udane i kurcze szkoda,ze mnie w pl wtedy nie było to bym i ja się z moją na nie skusiła!mam nadzieje,że kiedyś i nam będzie dane się spotkać :)Anka taka inna niż na swoich fotkach ale od razu widać jaka jest zaczepista!
    buźka

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No szkoda, ze cie nie bylo. Ale mysle, ze tak do konca nie masz czego zalowac, bo przeciez spedzilas czas z mezem :)))
      Bo ja Anie zlapalam tak, jaka jest naprawde - taki kawal lotrzycy ;o)))

      Löschen
  6. Fajnie, że udało wam się spotkać ;)
    I świetnie napisane...
    nie dziwie ci się, że miałaś początkowo obawy- też bym miała, ale przy takich dziewczynach były one niepotrzebne ;)
    Zazdroszczę spotkania na żywo ;)

    AntwortenLöschen
  7. mmmm, a miałam nadzieję na jakieś pikantne szczegóły :P ale zaraz kompromitacje, eee, chyba aż tak to nie było??? ja również dziękuję za spotkanie :)))), fajnie tak się zobaczyć w realu :)
    ps. ale ja szpetnie na tych fotkach wyszłam :P nie cierpię siebie na zdjęciach :(

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Wyszlas z pazurem - tak jak cie widzialam i tak, jaka cie lubie :)))

      Löschen
  8. Nie mogę uwierzyć, że Twój mąż ma takie pesymistyczne podejście...
    Dosłownie wypisałaś jego słowa czy troszkę ubarwiłaś;)?
    Mój to by powiedział kochanie a pewnie że jedź rozerwiesz się, poznasz kogoś ciekawego;)
    Mój to mnie nawet namawia na założenie swojego bloga ale ja niestety nie jestem do tego stworzona, więc pozostaje mi tylko być Waszą wierną czytelniczką i może kiedyś będzie mi dane poznać Was osobiście;D
    Z tego Waszego z pozoru zwykłego blogowania nie wiadomo jeszcze jakie ciekawe, wspaniałe rzeczy mogą Was spotkać;) i to jest fajne;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No doslownie to moze nie bylo tak, jak powyzej. Ale podobnie. Moj maz ma fobie na temat internetu i niebezpieczenstw pochodnych. Nawet sie smieje z blogerow. Bo nie wie, ze jego wlasna zona blog prowadzi :D
      Jak bedziecie gdzies w okolicy, to daj znac. Moze akurat uda sie spotkac? :D

      Löschen
  9. Dialog z mężem wymiata:) To Ci się troskliwy Pan Mąż trafił:)
    A Sary sukienka/tuniczka bardzo mi się podoba, te kwiatuszki - cudo!!

    AntwortenLöschen
  10. ooo to widzę, że wyjazd do Polski był bogaty w internetowe, niebezpieczne spotkania ;)) Sara śliczną ma sukieneczkę! :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Same niebezpieczenstwa w tej Polsce! Najniebezpieczniej bylo na Zurawiej ;o)

      Löschen
  11. fajnie czytać, że znajomości z internetowego świata tak łatwo przenieść na "namacalny grunt"... i że nie tracą one nic,a jeszcze zyskują!

    AntwortenLöschen
  12. Patrzę na te twarze i powiem jedno - z takimi "babami" to tylko konie kraść :)))) Nie wątpię, że zabawa była przednia.
    Ja chcę więcej, więcej opowieści kryminalnych z Pl :D

    AntwortenLöschen
  13. Piękne zdjęcia, najbardziej urzekły mnie te z fontanną
    Zapraszamy do nas http://memoriems.blogspot.com/

    AntwortenLöschen
  14. pięknie!
    Ale następnym razem koniecznie do Krakowa!!!!!!!!!

    AntwortenLöschen