Freitag, 16. August 2013

Schizofrenia narodowosciowa



Siekiera, motyka, bimber, szklanka,
w nocy nalot, w dzień łapanka...

W rocznice Powstania Warszawskiego wysiadłyśmy z pociągu relacji Katowice - Warszawa. W mieście male zamieszanie. Składanie kwiatów, honory, modlitwy, apele, akcje towarzyszące...

Na Starówce rozbrzmiewa swojski śpiew.
Co odważniejsi nucą, podchwytują melodie, słowa... Inni uśmiechają się, patrzą zamyśleni lub zdjęcia robią...
Mama, zostańmy tu troszkę. Prosi Sara.
I zostajemy...



Nazajutrz udajemy sie do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Podobno sie oplaca, slyszalam.
Inni chyba tez slyszeli, bo muzeum jest przepelnione, kolejka do kasy stanowczo za dluga...

Wchodzimy.
Niepokojacy rytm serca rozbrzmiewa z glosnikow. Uczucie niepokoju wzrasta. Przed nami stara Warszawa...











Odwiedzamy najpierw sale dla dzieci.
Podobno atrakcje jakies sa.
Zapewne byloby wiecej, gdyby jakis animator z muzeum byl i dziecmi sie zajal. Ale nie ma, wiec sama animuje.

Malujemy Syrenke Warszawska, ogladamy flagi polskie, stare zabawki, testujemy wytrzymalosc starego konika, stemplujemy poczte starymi stemplami...














Po wyczerpaniu potencjalu udajemy sie na "dorosla" ekspozycje.
Widzimy bron, ulotki, zdjecia, listy, material filmowy, mogily...
Rzeczywistosc wojenna wkrada sie do umyslu wszystkimi dostepnymi kanalami.

Sciana poleglych. Mlodzi ludzie, ktorzy nie zdarzyli zakosztowac zycia... polegli dla idealow lub z przypadku...

-Mama, kto to?
-Oni nie zyja.
-A co im sie stalo?
-...

Czy mam powiedziec dziecku, ze zli Niemcy bandycko napadli na Polske i przez nich tyle ludzi zginelo?

Ogladajac ekspozycje rodzi sie we mnie jakas niewyjasniona nienawisc do tych, ktorzy to spowodowali. Do Niemcow. W tym muzeum jestem Polka. W wyobrazni wlaczam sie do Powstania.

- Niemcy zabili Polakow. Slysze swoja odpowiedz... i dziwie sie.
Bo przeciez moglam powiedziec, ze wojna byla, ze duzo nieszczescia, ze lepiej, zeby juz nigdy nie wrocila...

Ale nie. W tym miejscu jestem Polka z krwi i kosci.
Chyba jakis psycholog wspoltworzyl ekspozycje ;o)


Bo stojac przed niemiecka klasa jestem Niemka.
Widze biede i bezradnosc niemieckiej ludnosci wojennej, rozumiem nikczemnosc systemu, czcze obietnice, wyzysk ludu.
Stojac na niemieckiej ziemi widze nieszczescie Niemca, ktoremu odbiera sie dom rodzinny, ktorego sie poniza, gwalci, zabija... bo jest Niemcem. A Niemiec jest przeciez z natury zly i zasluzyl na kare...


Stojac jedna noga w Polsce, a druga w Niemczech doswiadczam swoistej schizofrenii...

Mimo to wiem, ze nawet z dwoma paszportami zawsze pozostane Polka, z niemieckim komponentem...

A co z Sara?
Kim jest dziecko wyrastajace w dwoch kulturach, z dwoma jezykami? Kim jest bardziej, a kim jest mniej? A moze jest dziwadlem bez swiadomosci narodowej? kims posrodku?


Jak odwiedzac z dzieckiem polsko-niemieckim takie miejsca, w ktorych rodzi sie uczucie patriotyzmu polskiego i niezrozumienie dla narodu niemieckiego?
A moze nie odwiedzac?


Wychowuje ja na czuja.
Zabieram do Krakowa, Warszawy...
Mowimy po polsku. Choc nikt nie rozumie.
Choc glupio byc innym, choc moze niegrzecznie...

Jestesmy zintegrowane.
Mimo to nie chowamy jezyka polskiego w zacisza domu.
Nie chce zeby pomyslala,
ze po polsku w towarzystwie mowic "nie wypada" lub ze wstydzić się trzeba...


Sara zawsze będzie w pierwszej linii Niemka.
Bo mieszka w Niemczech.
Ale ja chce wychować ja tez na Polkę.
Taka, co to o swojej polskości z podniesiona głowa mówi.
Taka, co to się nie wstydzi, ze po polsku mówi.
Ktora chętnie wraca do ojczyzny mojej
i nie udaje, ze jest tylko i wyłącznie Niemka...

Tak mi się marzy.

Kommentare:

  1. i z całego serca życze Ci aby Ci się to udało i Sara równie mocno czuła więź z polską co z niemcami szczególnie za iks lat kiedy to nasz już nie będzie a ona swoim dzieciom,wnukom będzie o tej naszej polsce dumnie mówić!buźka

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Nawet mi nie mow o czasach, gdy mnie nie bedzie! ;o)

      Löschen
  2. masz piękne, ambitne marzenie- pwodzenia

    AntwortenLöschen
  3. Ale pieknie napisalas,wzruszylas mnie...pewnie dlatego ze i mnie ten temat nie jest obcy,kilkanscie ksiazek o auschwitz przeczytanych mimowolnie wpoilo do mnie niechec...nienawisc?! Do tego co zrobili...nie lubie gdy na swojej drodze w Kolobrzegu Niemca i ich beblot slysze,a przeciez kiedys mi sie ten jezyk podobal? I o Berlinie wciaz mysle by tam kiedys zamieszkac...i jak tu zabic to co boli mnie w srodku?ze Oni tak kiedys? Wiem przeciez ze sami sie zle z tym czuja...ale nigdy nie zapomne gdy bylam w muzeum i grupka Niemcow z sluchawkami na uszach glupio sie smiala,i przekrzykiwala w komorze gazowej gdzie mnie wtedy lza po lzie po policzku splywala,a na ciele dreszcze mialam...no bo jak Oni mogli sie smiac?! No jak....

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Co tu sie Niemcom dziwic, ktorzy moze niezbyt dojrzali byli, bez zrozumienia miejsca? Ja sama - bedac ze szkolna klasa jako nastolatka - smialam sie w Auschwitz. Tak! Bo kolezanki rozsmieszaly... Auschwitz nie jest miejscem dla wszystkich...

      Moj profesor na uniwersytecie, starszy czlowiek, nie za bardzo wiedzial jak rozmawiac ze mna o czasach wojny, bo on-niemiec, ja-polka. Bal sie urazic, zle ujac slowa....

      Löschen
  4. Zupełnie nie na temat, ale troszkę z boku polecam Ci "Fabryke oficerów" Kirsta - nie czytałam chyba bardziej ujmującej książki, która przypomniała mi, że po drugiej stronie byli ludzie uwikłani w konflikt i starali się bardzo godnie być ludźmi w tym trudnym dla wszystkich czasie. Polecam bardzo, zresztą całego Kirsta polecam :)
    A do Twojego życzenia wobec Sary się przyłączam. Myślę, że sam Twój sentyment będzie dla niej swoista szczepionką. Chociaż jest w kulturowym rozkroku, to przecież zyskuje nie tylko swobodne porozumiewanie się w obu językach, co ciekawą historię ;))))

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dzieki za polecenie :)
      Mam nadzieje, ze Sara tylko zyska. Nigdy nie straci na tym rozkroku kulturowym...

      Löschen
  5. Piekne marzenia i oby się spełniły ..

    AntwortenLöschen
  6. Piękne marzenie i życzę by się spełniło by Sara mogła swoim dzieciom opowiadać o Polsce...

    AntwortenLöschen
  7. Ja jestem od początku - jak tu na ten blog weszłam - zachwycona Twoim składaniem zdań, Twoim tokiem rozumowania, humorem... kocham kocham kocham :) to miejsce :) Przepięknie to napisałaś!!
    Przepięknie się to czyta! i powiem Ci Hieno Agnieszko und coś tam, że tak oryginalny jest ten blog, tak zupełnie ani trochę nie nudny, że ogromnie chętnie się tu wraca :) Gratuluję! :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ach, Iwonko kochana! Chyba nie zasne z wrazenia ;o) Bo jesli ty to piszesz, to czuje sie doceniona, ze hej! Serio pisze :)

      Löschen
  8. Myślę, że postępowałabym tak samo na twoim miejscu. Nie wyobrażam sobie niebycia Polką i żeby moje dzieci nie były Polakami. Nawet, jeśli patriotyzm jest teraz zupełnie niemodny ;) Bo tu wcale nie chodzi o politykę, o to, kto na kogo i po co, tylko właśnie o tę historię, która w nas siedzi, kulturę, o ten język piękny, którego z pewnością nie można się wstydzić.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No wlasnie... Ciekawostka jest wielka, ze takie slowa slysze zawsze od Polakow mieszakajacych w Polsce. Polacy na emigracji zmieniaja czesto zdanie, im bardziej chca sie zintegrowac... I wtedy nagle dziecko nie musi mowic po polsku, bo mieszka w innym kraju... historii znac nie musi, bo po co mu w glowie mieszac... czytac i pisac po polsku nie musi, bo ma wystarczajaco stresu z jezykiem obcym... nic nie musi, bo po co? Za to musi przyjechac do Polski i pochwalic sie, jak pieknie mowi po ichniemu i jak nie umie sie po polsku wygadac....

      Löschen
    2. Jakie to smutne!
      Ja bym na emigracji chyba przeginała jednak w drugą stronę...

      Löschen
  9. oj takie ciezkie tematy mi tu wieczorem zarzucasz;)
    Nie powiem, jest mi dobrze gdzie mieszkam, ale choc minelo juz -nascie lat, nie czuje sie inaczej jak Polka. Bo zbyt dlugo tam mieszkalam i przeszlam. Mam jeden polski paszport i tego ichniego mi nie potrzeba. Jedyne czego przez to nie moge to glosowac, ale przezyje;) Kraj w ktorym mieszkam traktuje chyba bardziej jak miejsce zamieszkania po prostu. To chyba troche tak jakby ktos urodzil i wychowal sie w Warszawie, a potem przeprowadzil do Wroclawia.W duchu i tak pewnie pozostanie Warszawiekiem:) Zreszta bo to wiadomo gdzie bede mieszkac na stare lata? Marzy mi sie ciepla wyspa ha ha.
    No ale moje dziecko to juz inna historia.Mysle ze nigdy Polka sie nie poczuje i choc oficjalnie ma podwojne obywatelstwo, to tu jest jej dom i holenderski wygrywa jesli chodzi o jezyki...Mowie do niej, mowie, bo plulabym sobie w brode ze nie nauczylam, ale kaleczy niestety i zdecydowanie jest na drugim miejscu. To chyba naturalne. Jeszcze mam nadzieje ze swobodnie bedzie mogla porozumiec sie po polsku; czytac moze nawet...(kurcze przeciez pisze dla niej bloga!)Zla jestem na siebie, bo choc uzywam naszego jezyka do komunikowania sie z nia, to czesto automatycznie przechodze na holenderski gdy chce by i tutejsi rozumieli...
    Piekna jej zrobilas wycieczke.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Temat jest niezwykle trudny. Polak mieszajacy w Polsce nie zrozumie w pelni trudnosci zagadnienia. Bo w Polsce latwo tego jezyka nauczyc i cala reszta robi sie sama. A za granica to orka prawdziwa...

      Sara kaleczy do tej pory po polsku. Ale nie popuszczam ;o) Duzo rozmawiamy i jak tylko moge bombarsuje ja jezykiem polskim: ksiazki, sluchowiska, filmy, telefony do Polski, czeste kontakty z moja siostra. A kazdy wyjazd do Polski organizuje tak, zeby byl przezyciem roku - zeby Sara zawsze chciala tam wracac...

      Ewa, a czy tamtejsi ludzie zawsze musza wiedziec, co mowisz do Lily?

      Jesli Lily sklada literki, mozecie juz uczyc sie czytac po polsku - metoda sylabowa lub calosciowa. Poczytaj, jesli masz sily, na blogach o wychowaniu dwujezycznym :*

      Löschen
    2. Wiesz nie musza i nie zawsze wiedza, ale znasz to kiedy mowi sie niby do dziecka, ale bardziej do innych tez?:) No i wtedy po polsku sie nie da.Na ogol jednak uzywam naszego i czesto strasznie nie chce mi sie czytac jej juz bajki wieczorem,latwiej byloby wyslac tate,ale sie wloke...
      Z tym ze serio,myslalam ze u dzieci dwujezycznych to wszystko szybciej i latwiej wchodzi...No ale moze jeszcze przed nami?Ja nauczylam sie dwoch j.obcych bedac dorasla.Czytalam ze to naturalne.Na razie mamy dwujezyczne zdania co czesto nawet na naszych mini filmikach slychac

      Löschen
    3. Znam, znam :) I traktuje to jako wyjatek, ktorego staram sie nie naduzywac. :)
      Ja tez mialam inne wyobrazenia o wychowaniu dwujezycznym. A okazalo sie, ze dziecko samo z siebie jezyka sie nie nauczy, jesli rodzice o to nie zadbaja. Wiec dbam. Bo to jest tak: Kazde dziecko uczy sie powiedzmy miesiecznie 50 slow (hipotetycznie). Dziecko jednojezyczne nauczy sie wiec 50 slow po polsku. Dziecko dwujezyczne obdziela dwa jezyki: Czyli jesli rodzic o to nie zadba, nauczy sie np. 5 slow po polsku i 45 w tym drugim jezyku. W rezultacie mowi swietnie w jednym jezyku, a w drugim kaleczy, bo slownictwa mu brak. Albo pomaga sobie slowami z drugiego jezyka.

      Dziecko dwujezyczne uczy sie inaczej, niz dorosly. Nauczywszy sie jako dziecko od razu dwoch jezykow, kazdy nastepny jezyk zagniezdza sie w mozgu przy tych dwoch pierwszych. Wiec latwiej idzie ta nauka.

      Ewa, cos mi sie wydaje, ze u ciebie, jak u mojej siostry. Chcialabys, zeby Lily mowila po polsku, ale najlepiej zeby stalo sie to ot na "hokus-pokus" ;o)

      Nie mniej mi za zle tego kazania. Bo ja do ciebie pisze, jak wlasnie do siostry mojej :*

      Löschen
  10. Dla mnie mało jest takich blogów, które tak fajnie "nadają" o tym co ważne i dają ciekawe spojrzenie jak można a wręcz jak należy mądrze obcować z językami, ludźmi, kulturą itd.
    Dzisiaj też będę Cię chwalić za to, że Ci się chce, że masz ambicje i silną wolę aby być konsekwentną w uczeniu swojej córci tej cennej znajomości, wrażliwości i otwartości na naszą polskość. Ja się mogę tylko od Ciebie droga nauczycielko uczyć i brać dobry przykład!
    Ps. To ja muszę w końcu zaplanować jakiś wypad w Wasze strony aby móc się z Tobą spotkać na żywo;D

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dzieki :D
      Wybierz sie, wybierz. :) Tylko nie spodziewaj sie za wiele, zebys sie nie rozczarowala ;o)

      Löschen
  11. Wiesz co? Ten post to się nadaje do poważnej gazety. Zdecydowanie przerasta formułę bloga o modzie, ale fajnie, że się tu znalazł. To głos ważniejszy niż gęganie naszych wszystkich pożal się Boziu polityków i wielkich dziennikarzy teoretyków. Ach, i jednak użyłaś: Niemcy, nie Faszyści? Hmmm. Od pierwszego słowa tego posta szukałam TEGO z ciekawością. Moja rodzina od strony Taty walczyła Powstaniu, mój tata miała roczek w 1939 roku. Znam więc te historie z I ręki...Dla mnie to trudne tematy bo dotykają moją rodzinę bezpośrednio. Straszne czasy, straszne ludzkie losy.
    Kurczę, Sara to nie jest tak po prostu dziecko dwóch kultur. To nie to samo co co być w rodzinie choćby angielsko - polskiej, lub jakiejkolwiek innej ... Ten aspekt Jej tożsamości jest mocno skomplikowany. Ale z drugiej strony, czy ktoś pamięta w Polsce zabór austriacki i nienawidzi Austriaków? Nie... to odległa historia :) I myślę, że pokolenie Sary podobnie będzie postrzegać (oby...) ten aspekt :) Uważam, że mimo wszystko, tak byłoby najlepiej.
    Dumna jestem z Ciebie, tak trzymaj :D nasz polski promyczek :***

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. To chyba musze to do jakiej Trybuny wyslac;o)
      Tak, pisze Niemcy. Bo wielu ludzi nawet dzis nie robi roznicy. Niemiec to Niemiec. Kazdy zly. I w czasie wojny wybijano wszystko, co po niemiecku mowilo. Bez robienia roznicy miedzy faszystami, a tymi innymi, ktorzy zyc chcieli normalnie....

      Wiesz, Niemcy po tej traumie hitlerowskiej sa narodem bezpolitycznym i apatriotycznym. Slowo ojczyzna bylo przez dziesieciolecia obarczone zlym znaczeniem. Ludzie zdystansowali sie od tego wszystkiego i uciekli w konsumpcje tudziez w patrityzm lokalny.
      Dzisiejszy Niemiec nie rozumie, dlaczego obarcza sie wina za zbrodnie hitlerowskie Niemcow zyjacych dzisiaj...

      A Polacy lubuja sie w historii, cierpieniu narodu... Ja to zawsze mowilam, ze Polacy sa najbardziej produktywni i zjednoczeni, jak maja wspolnego wroga i jak im zle. Czasy rozbiorow i wojen sa najlepszymi czasami Polski. Pewnie dlatego tak sa rozpamietywane ;o)

      Löschen
    2. Ech, ja to już nawet nie wiem czy mogę się patriotką nazwać :P bo mam poglądy zgoła wywrotowe jak na PL realia, ale to nie temat na bloga :P zgadzam się z Tobą w 100% co do produktywności, szkoda że nie umiemy wykrzesać jej w innych okolicznościach...a co do dobrych Niemców, tak jak najbardziej, np. mój Tata do dziś opowiada o dobrych żołnierzach, którzy się z nim bawili jak był mały, bo mieszkali obok :) Wiem, ze wielu tej wojny, nie chciało, nie rozumiało... Wiesz, to na zasadzie takiej, że ja np. nie życzyłam sobie naszych wojsk choćby w Iraku, i jaki ja mam na to wpływ? żaden w praktyce ... :(

      Löschen
  12. oby wszyscy mieli takie marzenia i do nich dążyli, świat byłby cudowny.

    AntwortenLöschen
  13. Czekałam na ten wpis a teraz nie wiem co napisac:(
    Niby na co dzień wszystko takie proste - ale jak dochodzi do takich sytuacji to człowiek nie wie co odpowiedzieć....na ile sobie pozwolić....pewnie chwilami sam się gubi o co w tym wszystkim chodzi....A my w czerwcu byliśmy w Majdanku - także z Olgą - pokazywaliśmy jej resztki baraków - chwilami sama nie wiedziałam co jej odpowiadac.....za pytania byly różne:-)
    Kurcze....trudne zadanie przed rodzicami ktorzy chcą być niejako ponad to...którzy rozumieją obydwie strony - nie oszukujemy się - nikt mi nigdy nie mówil zeby wczuć się w Niemca sytuację....moja babcia była w Niemczech całą wojnę...słyszałam w zasadzie tylko jej wersje - Niemców trzeba nie nawidzieć za to co zrobili...i naucz tu dziecko poł Polaka - pół Niemca że to nie do końca tak trzeba analizować ehhhhh nie wnikam - zatkało mnie!
    Piknie napisane - oj pieknie - masz dar do pisania!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Bo chyba na cos innego czekalas :D :*
      U was problemy narodowosciowe jeszcze nieaktualne. Bo Olga mala. Ale jak do szkoly pojdzie, to sie zacznie byc moze komplikowac... Bo kto chce byc inny? ...

      Löschen
    2. Oj nie...na to czekałam....tylko tak to opisałas ze z wrażenia mnie zatkało...."stanełam" na Twoim miejscu i nie wiedziałabym co powiedzieć dziecku - my jednak nie mieszkamy w DE.....a tam jednak musisz wiedziec co mowic...trudny temat ale Ty fantastyczną i mądrą mamą jesteś więc wybrniesz ze wszystkiego!!!

      Löschen
  14. Piknie - masakra....to z tego, że zaniemówiłam - PIĘKNIE NAPISANE ( naturalnie ) sorki

    AntwortenLöschen
  15. Zycze spelnienia marzen i ja sie do nich przylacze.....Jestem mama pol polki -pol francuski i u Nas poki co napierwszym miejscu jezyk fr kroluje ale po polsku tez dajemy rade.Co prawda Laura tez kaleczy bardzo ale chce mowic i to jest najwazniejsze...Teraz przebywa na wakacjach w Polsce(ma 5lat) i mam nadzieje,ze taka mala izolacja od zabojadow dobrze jej zrobi, a z drugiej strony mysle sobie jak to bedzie w szkole :o mala wroci zaledwie 3 dni przed rozpoczeciem roku szkolengo,czy zdazy sie przestawic?
    Dzieci moich kolezanek polek tutaj mowia duzo slabiej od mojej corki i czasami jak slysze,ze same zachwycaja sie jak to ladnie mala mowi po fr to sie grzecznie pytam,dlaczego Ty nie mowisz do nich po pl?Jaka jest odpowiedz,zazwyczaj bo tak latwiej, bo jak byla tylko jedna to mowilam wiecej do niej po pl a pozniej jak sie urodzila druga to po fr bylo szybciej!!ok moze i bylo,tylko teraz nie narzekaj,ze Twoje dziecko slabo mowi lub nie mowi w ogole po pl:-/Jeszcze jedna z wymowek jest(jesli obydwoje rodzicow sa innej narodowosci),ze za duzo jezykow na raz.Hellolll a dlaczego jezyk taty ma byc wazniejszy od jezyka mamy?!!Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem..Ja do malej na pewno bede w ciaz po polsku mowic!!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dziekuje Ci za Twoj komentarz!
      Nie martw sie o francuski Laury - nie bedzie z nim problemow, o ile sama nie zaczniesz do corki po francusku mowic ;o) Jako nauczycielka ucze dzieci roznyh emigrantow. Dzieci te mowia bardzo niegramatycznie po niemiecku. Zawdzieczaja to swoim rodzicom, ktorzy - sami niemieckiego nie umiejac perfekt - mowili na codzien po niemiecku, bo im sie wydawalo, ze integrowac sie trzeba, ze tak latwiej, ze moze szybciej sie jezyka naucza. W efekcie nauczyli swoje dzieci wszystkich swoich bledow jezykowych. Ot co!
      Jestes madra mama! :) Tak trzymaj - nie rezygnuj z polskiego, bo jest to czescia Laury. Zostan przy polskim. Francuskiego nauczy sie od innych - od tych, ktorzy po francusku mowia od urodzenia :)

      Löschen
    2. Jestem tego samego zdania no i jest jeszcze szkola, tam tez ja naucza;) mam nadzieje:D..nie powiem bo nie raz zdazy mi sie mowic do malej po pl a pozniej dorzucic wyraz po fr ale zaraz sie poprawiam i karce siebie w duchu,za to bo albo mowimy po fr albo po pl nie mieszamy!!

      Löschen
  16. Tematy trudne (czy kulturowo, historycznie, czy osobiście) najlepiej przybliżać od najmłodszych lat.
    Marzenia się spełniają - jestem tego pewna! Jesteś wspaniałą kobietą i juz się o to postarasz, by marzenia się spełniły!

    AntwortenLöschen
  17. Powinnaś być z siebie dumna, bo wychowujesz Sarę właśnie z naciskiem na kultywowanie kultury zarówno niemieckiej i polskiej. Bo nie wyobrażam sobie innego sposobu uczenia dziecka świadomości narodowościowej... Sara pięknie mówi po polsku, pewnie po niemiecku również. Mówisz jej o swoich korzeniach, czytasz polskie książki, mówisz o swoim kraju... Uwierz mi , to jest rzadkie.
    A, że masz dylematy, to na pewno naturalne. Ja jakoś tego nie czuję po prostu , bo nie znam tego problemu , nie dotknęłam jego...
    Fajnie, że jednak odwiedziłaś Muzeum Powstania Warszawskiego.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Musialam sie wybrac - przeciez polecalas i bardzo mnie zaciekawilas :D

      Löschen
  18. Ja mam podobne obawy i wyzwania odnosnie wychowania mojego synka. Bo jak jestesmy w UK to wszyscy oczekuja, ze bedziemy mowic po angielsku. Nie grzecznie jest rozmawiac po polsku w towarzystwie anglikow, bo co jak bysmy na ich temat rozmawiali. Obsesja i paranoja doprowadza ich do myslenia, ze za kazdym razem kiedy polak mowi cos w ojczystym jezyku, to na pewno jest to na ich temat. A guzik prawda.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Naprawde masz takie doswiadczenia? Nie sadzilam, ze Anglicy sa tacy podejrzliwi. Serio.
      Zwykle slysze, ze glupio mowic po polsku, bo wstyd... bo zeby nie pomysleli, ze sie nie umie angielskiego... zeby nie mieli kogos za glupola... bo zintegrowac sie trzeba.
      Integracje bardzo popieram. I jak najszybsza nauke jezyka. Ale z dzieckiem - wg mnie - mozna rozmawiac w swoim wlasnym jezyku i nikomu nic do tego. No sorry - czy z malym dzieckiem moglabym kogos obgadywac???

      Löschen
    2. Też mam takie doświadczenie. Jak pracowałam w UK w szkole z internatem a że było nas tam kilka wychowawców Polaków i mieliśmy zabronione rozmawiać ze sobą po polsku w towarzystwie anglików bo tak jak pisze Peacock myśleli że mówimy wyłącznie na ich temat...
      Powiem tylko tyle że atmosfera była nieciekawa i musiałyśmy się izolować by móc porozmawiać ze sobą.. jednym słowem nie wspominam tego pozytywnie.

      Löschen
  19. Ja rowniez probuje i bede probowala pokazac malemu gdzie sie jego matka wychowala, czym jest dla mnie polska i mam nadzieje, ze dla niego nie bedzie tylko panstwem na mapie.
    Diego ma 15miesiecy a w Pl byl juz 3 razy i czwarty raz czeka nas za 2tygodnie.
    -
    Mnie smiesza.... tak smiesza bo inne okreslenie mi do glowy nie przychodzi matki ktore na sile probuja rozmawiac z wlasnym dzieckiem nie w ojczystym jezyku popelniajac przy tym trylion bledow. Az chce sie je poprawiac bo ani to dziecku na dobre nie wyjdzie ani ki piernik. Wstydza sie rozmawiac po polsku? ok ich wybor ale niech chociaz mowia gramatycznie po wlosku a nie po wloskiemu.
    PARODIA :-)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Coraz wiecej nas - mam zagranicznych. Ciesze sie, ze Cie poznaje :)
      Jeszcze bardziej cieszy mnie, ze myslimy podobnie :)))

      Löschen
  20. Ja nie muszę się martwić. Mój mąż - Patriota płaczący na hymnie, rocie. Pamiętający o godzinie "W" - będzie dbał o edukację i narodowość dziewczynek.
    Ja mogę przysiądź, że pokażę im polskie morze i góry :D
    Katowickie tramwaje już są wielką miłością mojej córki. Do Polski ją ciągnie. I niech tak pozostanie :))

    AntwortenLöschen
  21. Przypadkowo znalazam Twój blog i pozwolisz, zostane na dłużej... moje dzieci też takie pół na pół, bo dwoma językami mówią, a myślą? sama nie wiem...
    Pozdrawiam ciepło z Krainy Deszczowców!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Pozwole, pozwole :))) I wiecej - ciesze sie, ze tu trafilas! Nie tylko dlatego, ze kazda nowa twarz mnie cieszy, ale ze zdwojona sila dlatego, bo podzielasz moj los. :)

      Löschen
  22. Agnieszko, Hieno kochana i oswojona. Pięknie napisałaś, jestem wzruszona. Aż ciężko mi sobie wyobrazić przed jakimi dylematami stoisz i jakie uczucia Tobą targają.
    Dla mnie Powstanie jest CZYMŚ niezwykłym, czymś przed CZYM zawsze chylę czoła choć historycy mają swoje teorie.
    Jestem warszawianką, z dziada-pradziada. Mój dziadek walczył w obwodzie praskim. Babcia z malutkim dzieckiem uciekła na przedmieścia.
    Zawsze pamiętam.

    Warszawo ma...
    Warszawo ma, o Warszawo ma
    Wciąż płaczę, gdy ciebie zobaczę
    Warszawo, Warszawo ma.
    Warszawo ma,
    Patrz w oku mym łza
    Bo nie wiem czy jeszcze zobaczę cię jutro
    Warszawo ma.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Izus :* Ja wiedzialam, ze ty zrozumiesz :)

      PS. A na drugi raz na pewno do Krakowa. Chetnie. Bardzo chetnie Cie poznam :)

      Löschen
  23. Kochana... dwujęzyczność, dwukulturowość, a między narodami niezagojone rany... Czy już ktoś Ci podpowiedział, że nie musisz się wstydzić bycia Niemką w Polsce? To nie "Niemcy" napadli na Polskę i nie oni wymordowali miliony Żydów (i ludzi innych, "gorszych" nacji). Bardzo starałam się to rozróżnić Amerykanom w Oświęcimiu. To byli "Naziści". Inne słowo na "n", a duża różnica w znaczeniu i odetchnąć łatwiej... i winić innych generacji niemieckich nie trzeba...

    AntwortenLöschen
  24. Nie ma za co. A tak poza tym, to życzę Ci, żeby spełniło się Twoje marzenie. Żeby córka pokochała Polskę - na ile chociaż się da. To też jest moje marzenie: żeby dzieci chciały do Polski. Ale ponieważ dzieli mnie od niej ocean, trochę trudniej tam dotrzeć. A ja i tak marzę...

    AntwortenLöschen