sobota, 24 sierpnia 2013

A w Warszawie...




Wybralam sie do Warszawy,
jak Pawlaki do Nowego Yorku.
No moze nie calkiem tak, ale
wysiadlam z pociagu i poczulam wielki swiat ;o)
Z wielka waliza, torba na ramieniu jednym,
plecakiem na ramieniu drugim
i dzieckiem gdzies pomiedzy.
Idziemy obwieszone tobolkami jak Cyganie.
I choc dobrzy ludzie radzili, zeby taksowke wziac,
to ja wiem swoje... Warszawa? A co to dla mnie! ;o)



Idziemy wiec. Na przystanek.
Wystrojona Warszawa stoi do niechcenia i czeka.
Ja z nimi. Ale czy tez wystrojona?
Oceniam, ze jednak nie aż tak. Pawlaczka...

Obładowana jak wielbłąd wysiadam przy Dworcu Centralnym
i autobusu szukam. I szukam. I szukam...
Trzy rundy robię w tunelu.
I dalej wiem tyle, co przy pierwszym obejściu.
Czyli nic.

Dlaczego nikt mi nie powiedział, ze muszę wiedzieć,
do jakieś dzielnicy jadę? I jakie dzielnice są po drodze i na końcu trasy???

Idę wiec na czuja.
Targam cały dobytek po niezliczonych schodach.
Dochodzę do przystanku.
I widzę, ze po zlej stronie stoję...
Wiec jazda!
Schodów tysiąc,
runda w tunelu,
znowu schody,
ręce odpadają,
dziecko jęczy...
Bohatera grac się zachciało... Idiotka.

Ale nic. Autobus podjeżdża, wsiadamy pospiesznie
z bogactwem całym naszym...
Wysiadamy przed hotelem. Juz się ciesze, ze się udało.
I wtedy coś mi w plecach strzela...
Cholera. Boli.
Dlaczego nie wzięłaś taksówki głupia babo?
Na drugi raz na pewno wezmę. Na pewno...
Powtarzam jak mantrę...



Przed nami intensywny weekend.
Spotykamy sie z Ania i Maryla (tu i tu),
potem z Iwonka, Julia i innymi dziewczynami (tu),
idziemy do Muzeum Powstania Warszawskiego (tu).

Co poza tym?
Targ Sniadaniowy.






Targ Sniadaniowy to nie zwykly targ.
Jak juz sie na glodniaka na niego dojedzie,
wiadomo, dlaczego warto bylo jechac ;o)

Namioty-stoiska kusza fantazyjnymi smakami,
zapachy unosza sie powietrzu, oferta fantastyczna,
a ja nie wiem, co zjesc...
Namieszali mi w glowie wyborem zbyt duzym.

Co  kupuje typowa Pawlaczka?
No co?
To co zna!
Jajecznice za 15 zl. Razy dwa ;o)
Po to sie tluklam przez pol Warszawy,
zeby jajecznice zjesc na trawie pod drzewem :D
Jem wiec pospiesznie te jajka nieszczesne,
bo dwie geby nakarmic trzeba.

Technika Sary w fazie prob.
Polozyc sie z tym talerzem?
W rece trzymac i modlic sie, zeby w tej rece zostal?
Zrezygnowac z widelca na konto jedzenia paszcza?
A moze dac sie nakarmic?

Karmie, bo przed nami jeszcze caly dzien ;o)

Po zjedzeniu tego i owego rozgladam sie.
I do wniosku dochodze, ze impreza ta to nie tylko jedzenie. Jest tu troche kultury, troche modnych gadzetow dla dzieci, troche happening.
Tutaj sie bywa. I lansuje ;o)
Swiat blogerski spotyka sie na sniadaniu.

I nawet rozpoznane zostajemy.
Jak gwiazda sie czuje ;o)










A potem to już tylko kursy po Starówce
i szoping.

Na ulicę Mysią idę, bo modne marki ponoć kupić można.
I gdyby nie adres wyraźny, przeszłabym bezwiednie.
Bo w piwnicy moda dziecięcą się kryje.
Pomiędzy pościelami, drabinami, mydłem i powidłem.

Na Ordynacką zmierzam. Do Bonpointa francuskiego.
Szukam z rosnącym niedoczekaniem. 
Chodzę w tą i spowrotem. Wzrok wytężam.
Sarę już na rękach niosę, bo strajkuje.
I w końcu widzę.
Malutki napis na szybie.
Wejście w bramie sprayem pomazanej.
Adres dla insajderów.








A pomiedzy tym lansem warszawskim,
cenami nie z tej Polski,
turystami z krajow dalekich,
bieda sie kreci i w tlum sie miesza.
Jedna cichutko, bo wstydzi sie siebie.
Inna obrotna, bo zyc trzeba wszak...


PS. Autorka faktycznie pojechala do pociagu taksowka.
Za jedyne 16 zl.

45 komentarzy:

  1. Warszawe odwiedzalam jako dziecko conajmniej raz w roku.Bylo fajnie, ale moze swoim dzieciecym wzrokiem wielu rzeczy nie dostrzegalam.Jako dorosla osoba bylam dwa razy:pierwszy to szybka, chwilowa wizyta w ambasadzie chinskiej.Z drugiej zapamietalam glownie lans,az sie glupio poczulam a przeciez bywa czlowiek w swiecie:) U nas w zasadzie omijam tego typu miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie :D Ja niby tez po swiecie jezdze, a Warszawie poczulam sie dziwnie biednie :D

      Usuń
  2. Fajne zdjęcia i fajnie napisane. Ps.przepraszam, że pytam, ale czy to co Sara ma wokół ust to blizna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naczyniak plaski. Jak byla mala byl bardzo czerwony i duzy. Teraz to juz tylko resztki. Ladnie schodzi.

      Usuń
    2. nie wiedziałam, że coś takiego może się pojawić w tym miejscu. Zyczę aby szybko znikał :)

      Usuń
    3. Ano moze, moze. Gorsze rzeczy sie dzieciom przytrafiaja... :(

      Usuń
  3. ach chciałaś na taksówce zaoszczędzić a na lekarzy byś wiecej wydała :) no i mów szybko kto was rozpoznał na tym śniadaniu pod chmurką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawde to nie wiedzialam, jak sie za ta taksowke zabrac. Tzn. co powiedziec? Ze gdzie jestem, skoro tam taksowek tyle stoi, a ja nie wiem, gdzie stanac i jak rozpoznac, ktora moja. Troche paniki. Stwierdzilam, ze latwiej mi pojdzie przejazd autobusem. No i mosz ;o)

      A rozpoznane zostalysmy przez pewna Joanne, ktora byc moze sie ujawni i cos napisze ;o)

      Usuń
    2. Witam! To ja Was kochane rozpoznalam :) wciąż nie mogę się nadziwić, jak mały jest ten świat! Pozdrawiam gorąco z Bułgarii! :)

      Usuń
    3. To ty!!! Z niemieckimi papierami??? Napisz wiecej cos! :)

      Usuń
  4. A nie mówiłam, że najlepiej taksówką.... Za rok już będziesz wiedziała jak dojechać. Ja się Tobie nie dziwię. Sama gubię się w wielkich miastach. Z Warszawy nie jestem i jak zaczęłam tu mieszkać to nieźle się gubiłam w tym bałaganie.
    A ja uważam, że i tak sobie dobrze poradziłaś w tej naszej stolicy. Najważniejsze, że jednak dobrze ją wspominasz i do zobaczenia za rok!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowilas, mowilas ;o) Ale niemoc mnie w tej wielkiej Warszawie ogarnela... Ale teraz to ja juz wszystko wiem, wszystko wyczailam, Warszawa mi nie straszna ;o)

      Usuń
  5. Hi hi hi a ja myślałam, że moja wyprawa do Stolycy do wyczyn;)
    Dziewczynki podziwiam za wytrwałość, choć nie porozmawiałam było bardzo miło Cię poznać :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas wiecej z takimi wyczynami! :D

      Usuń
  6. Autorka zrobiła się na koniec pobytu w Warszawie rozrzutna i zaszalała:) Świetnie sobie poradziłaś, nie ma co narzekać. Ja bym pewnie od razu dzwoniła do mojego męża i lamentowała że trafić nie mogę:):) Mam kiepską orientację, ale to już chyba kiedyś pisałam:) och gdybyś Ty Aga widziała jak ja kiedyś angielskich turystów w Krakowie kierowałam na dworzec, z mapą, jak zwykle do góry nogami, bo musiałam sobie ustawić kierunek:):):) a mieszkałam tam lata całe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! Ja pamietam, jak slepych gdzies prowadzilas. Z ta nieszczesna mapa do gory nogami :D

      Usuń
  7. Rozbawilas mnie tą historią Pawlaczki ...
    Przygód Wam nie brakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahaha Hieno oswojona Pawlaczko :)) boski post!! Kocham kocham kocham :) uwielbiam ten twoj smak dobrego humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twe slowa to balsam na moje skolatane serce ;D

      Usuń
  9. Ja w Warszawie jeszcze nigdy nie byłam ;) ale kiedyś muszę koniecznie ;) piękne zdjęcia ..

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja jak zwykle jestem zauroczona Twoimi kadrami!
    Wrażenia z Warszawy w Twoim humorzastym wydaniu otwierają z potrojonym uśmiechem mój dzisiejszy, niedzielny dzień;) Więc i to Tobie na dzisiaj dużo uśmiechu życzę;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze sa jak terapia dla ego! Ciesze sie, ze jestes! :*

      Usuń
  11. Haha uwielbiam Cie czytac!
    Pawlaczka rozlozyla mnie na czesci przednie :)
    -
    My prawdopodobnie rowniez wybieramy sie do Warszawy (pierwszy raz w zyciu). Po przeczytaniu Twojej relacji chyba zrezygnuje z samochodu jako srodka transportu przezucajac sie na pociag i taksowki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochodem nawet nie probuj :D Zadzwon po jakas tania taksowke. Nie oplaca sie oszczedzac. Jestem ciekawa twoich wrazen!

      Usuń
    2. yyy o kuzwa dupa zbita - jade samochodem.
      Tos mnie ciotka pocieszyla :-))))))
      Cos czuje, ze bez wrazen sie nie obejdzie.

      Usuń
  12. Uśmiałam się:-) Ty to potrafisz ująć w słowka taką historię:-)!!
    Pamietam moje pierwsze dni w Warszawce - ehhh.....trafiłam na naprawdę śliczną dzielnicę - tylko drogą - za drogą dla mnie więc głupio się tam czułam - własnie taka Pawlaczka ze wsi - byłam nianką 2 dziewczynek naprawdę nadzianych rodziców - bywałam na placach zabaw z warszawskimi mamuślami i tylko pomarzyć mogłam o takich strojach, wózkach, dodatkach jak one miały - pewnie dlatego potem mi odwaliło na tym punkcie - demony młodosci;-) tylko teraz inaczej o tym wszystkim myślę - zupełnie inaczej to wyglada:-) Na szczescie -bo byłabym pustą istotą!
    Do Warszawy mam plac wybrac sie tylko z Olga na przyszłe wakacje - już Ania się zadeklarowała pokazać to i owo - tam gdzie ja nie dotarłam jeszcze:-) Pewnie bedzie super bo ciupinke ten stolicy liznęłam:-)

    A tak wogle to masz oko do fotek - wyłapujesz takie urywki z życia wzięte - uwielbiam to podglądac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za rok przeczytamy wiec wasza relacje. Super! Moze i ja sie wybiore? Kto wie?

      Usuń
  13. ja się na ten targ wybieram i wybieram i wybrać się nie mogę ;/ w tą sobotę ruszam na targi kids & fashion więc może wracając zajedziemy na ten targ choć nie wiem czy doba tego dnia nie okaże się dla nas za krótka ;/
    A za rok to już będziesz śmigać po wawie jak prawdziwa warszawianka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jakie beda twoje wrazenia. Bo ja stwierdzilam, ze po prostu drogo tam, jak na "restauracje" pod chmurka. No, ALE tam sie bywa... ;o)

      Usuń
    2. No nie powiem jak na jajecznicę za 15zł to i dla mnie drogo, zwłaszcza że moi rodzice po złotówce za jajko nie biorą sprzedając ;/ To i my musimy tam zacząć bywac by się wylansować hehe

      Usuń
  14. Uwielbiam Cię czytać.
    Ja wciąż za Warszawą tęsknię choć zaraz po przeprowadzce do Krakowa dziwiłam się sobie jak mogłam tyle lat tam mieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym wszystko za Krakow oddala... choc Warszawa okazala sie byc niczego sobie...

      Usuń
  15. Tez miałam podobnie jak się do Warszawy wybrałam, tylko mniej tabunów przy sobie i dziecka brak, i sklepów, których szukałam też dziwnym trafem znaleźć nie mogłam...jak ktoś na mnie patrzył z boku to pomyślał co za dziwoląg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mysle, ze Warszawiacy juz przyzwyczajeni do bladzacych turystow ;o) Tylko nam sie wydaje, ze kazdy sie na nas gapi :D

      Usuń
  16. Aż wstyd się przyznać ja w Warszawie jeszcze nie byłam, ale muszę to nadrobić:)

    Pozdrawiam i zapraszam do nas http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe padłam jak przeczytałam nazwę bloga:D a córeczka śliczna i fotogeniczna.. wyprawa do Warszawy- jak nasza do Gdańska;)
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ładna ta Warszawa na Twoich zdjęciach :) jak nie to miasto :P Ja cóż...do warszawy stosunek mam skomplikowany i pewnie odmienny od wielu osób, bo dla mnie Warszawa to moje dzieciństwo i poniekąd moje miasto. Tam się urodziłam, dorastałam w jego cieniu i pod jego wpływem, tam mam część rodziny, znajomych, przyjaciół... Zawsze Warszawa była i jest oczywista, jak siostra, której zmian nie zauważasz. Jest. To miasto jest pełne moich miejsc i wspomnień ... przeróżnych. Dobrych, złych, szalonych, smutnych... pamiętam puste ulice i trabanty z dużymi fiatami na nich, pierwsze samodzielne wyprawy, randki i wagary :P ... Warszawa jest integralną częścią mnie, nie umiem jej ocenić... Miasto to ma wiele warstw, wiele miejsc których nie sposób poznać w odwiedzinach oceniając wszystko w biegu ... Ja polecam Saską Kępę - to jest bardziej prawdziwa Warszawa, albo Pragę... Może następnym razem tam Was tam zabiorę i pokaże te mniej turystyczne i oczywiste klimaty :)
    ps. OMG jaki lans? W Warszawie? eeee, no no Ty? Ech, ja się chyba starzeję, albo ślepnę, no albo (najprawdopodobniej) w tych nie lansowych miejscach nie bywam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! Dobrze, ze podpisalam, bo bys nie wiedziala, skad te zdjecia ;o) Nastepnym razem oczekuje miejsc dla wtajemniczonych! ;o)

      Do lansu to ty sie chyba juz przyzwyczailas :D Ale jak sie tak wysiada z pociagu, to widac, lachony wystrojone, odfryzowane. A w okolicy butikow to juz w ogole!

      Usuń
  19. Młoda jest mega słodka ! A nazwa bloga po prostu mnie rozwaliła ! Na pewno bedę zaglądać częściej !

    Zapraszamy do nas lulcialula.com :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dowcipny, fajny opis, choć rozumiem, że chwilami mogło być cieżko (chociażby z Sarą na rękach ;)).. Dla mnie Warszawa otworzyła się na nowo rok temu, gdy odbywałam tam staż, a dzieciaków pilnowała babcia. Popołudniami udawalismy turystów, włócząc się gdzie nas wzrok i mapa, poniosły. I odkryłam, ze kocham to miasto, choć nie byliśmy w modnych miejscach (nadrobimy mam nadzieje :)), tylko dość standardowo, wedle potrzeb trójki maluchów. Zmieniła się Stolica in plus, zachwycił mnie ponownie Mokotów, moja ulubiona dzielnica. Mogę w każdej chwili zamieszkać :). W dzieciństwie bardzo często bywałam, potem jako dorosła juz, także. Dla mnie obecna Wa-wa- zaskakujący rozwój i powiew wielkiego świata, który lubię. I jak wszędzie- są miejsca zaskakujące, przepychem, albo biedą. Ale tego pierwszego chyba juz wiecej. Choć przedwojenne kamienice na Pradze, popadające w ruinę, wiecznie wywołują łzę w oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chetnie bym w Warszawie pomieszkala. MIasto mnie zauroczylo. Przede wszystkim mozliwosciami. Musze znowu wrocic. I Prage odwiedzic.

      Usuń