środa, 24 lipca 2013

Z dzieckiem na szlaku - Alpy



 Wakacje z dzieckiem w gorach? Tez pomysl!
A jak to dziecko niby wygramoli sie na potezna gore? Po 10 minutach na bank zacznie meczyc, ze nogi bola i trzeba ja bedzie niesc, spacyfikowac lub siasc i plakac... ;o)

A mimo to sie uparlam. Sterroryzowalam rodzine i zamiast nad morze pojechalismy w gory.






OK, nie jestem na tyle nierozsadna, zeby pomyslec, ze Sara ochoczo - koniecznie z usmiechem na ustach i zachwytem w oczach - 
podazylaby sciezka na szczyt.
Chyba nie ma takiego dziecka, ktore uwazaloby mozolne wspinaczki za cos atrakcyjnego. Chcac zaszczepic potomkowi tzw. bakcyla, trzeba sie uciec do podstepu.


Okazalo sie, ze nie tylko ja jestem podstepna baba.
Gminy alpejskie rowniez :D Ale o tym zaraz.

Moje zalozenia byly takie:

1) Wycieczki nie moga byc zbyt mozolne, tak aby nie straumatyzowac dziecka ;o). ERGO: Wyprawy zaczynamy od wjazdu kolejka na szczyt,
po czym spacerkiem, biegiem lub innym stylem schodzimy w dol.

2) Dziecko musi miec jakis konkretny CEL, zeby miec motywacje do osiagniecia go, np. schronisko, w ktorym obiecujemy kupic loda.

3) Wycieczki MUSZA byc atrakcyjne dla dziecka, tak aby nie zauwazylo, ile kilometrow juz obrocilo i ze nogi faktycznie bola ;o) Opowiadamy wiec sobie w drodze rozne (ciekawe, smieszne) historie, urzadzamy male konkursy oraz dyskretnie edukujemy dziecko w zakresie biologii i geografii ;o)

4) Zabieramy do plecaka ubrania na KAZDA pogode. Nawet jak w dolince jest upal, na szczycie moze byc dotkliwie zimno. I zwykle jest ;o) A zmarzniete/przemoczone dziecko to juz w ogole rewelacja na szlaku :D


Po raz pierwszy Sara byla z nami na szlaku majac dokladnie rok. Wnieslismy ja w nosidle na wysokosci tatrzanskie i wiedzielismy doskonale, ze nastepny raz zobaczy gory w  porze letniej dopiero za kilka lat. Bo wedlug mojego obeznania, Tatry nie sa zbyt hmm... przystosowane dla rodzin z dziecmi w wieku przedszkolnym.

No dobra, Dolina Koscieliska, Chocholowska, Morskie Oko, to cele ewentualnie zdatne. Ale zwykle trzeba sie liczyc z koniecznoscia skorzystania z nietanich uslug gorala (bryczka badz woz), bo predzej czy pozniej dziecko wymieka, a posadzenie do wozka, to juz w pewnym wieku obciach, juz nie wspominajac o wyboistej drodze tu i owdzie, po ktorej trudno pchac cokolwiek...

Pojawia sie takze drugi problem:
Dla dziecka chodzenie po gorach i dolinach jest po prostu nudne.

Z tego to wlasnie powodu zdecydowalismy sie zaszczepic Sarze bakcyla w Alpach, a nie w Tatrach.
Austriacy wyszli bowiem na przeciw malym turystom.


1) Dzieci jezdza w Austrii wszelkimi pojazdami ZA DARMO, jesli rodzice wykupia bilety dla siebie.
Od naszego hotelu dostalismy nawet taka specjalna karte (przewidziana dla kazdego goscia w hotelu regionu Alpbachtal), dzieki ktorej w obrebie regionu mielismy wszystkie przejazdy nieodplatnie - autobusy, kolejki gorskie, wstepy, znizki... Moglismy wiec korzystac do upadlego z okolicznych kolejek i cieszyc sie z takich widokow, ze... ech.... :)))

2) Do kolejek gorskich nie ma 3-godzinnego oczekiwania - przychodzisz, kupujesz/skanujesz bilet i jedziesz. Oszczedzasz sobie przy tym nerwow z powodu ewentualnego marudzenia znudzonego dziecka.

3) Przy kazdej stacji kolejki gorskiej (zwykle na szczycie) sa NIEODPLATNE atrakcje dla dzieci, a wiec parki linowe, place zabaw, malpie gaje, scianki wspinaczkowe i inne cuda. Jak Sara to pierwszy raz zobaczyla, to powiedziala: "Fajnie, ze tu przyjechalismy.
Ja nie wiedzialam, ze w gorach jest tak fajnie!" :)))

4) Sa rowniez przygotowane specjalne szlaki dla maluchow, na ktorych sa zagadki, zadania, tablice z informacjami, punkty zabaw. Uwierzcie - Sara biegla po szlaku jak sarenka, zeby wypatrzec nastepna niespodzianke.

5) Jesli w polowie drogi okaze sie, ze dziecko jednak nie da rady, zawsze mozna dojsc do stacji srodkowej kolejki i ostatni odcinek drogi pokonac siedzac. Wszystkie szlaki dla dzieci celowo przecinaja punkt wyciagowy.


Wszyscy bylismy zachwyceni. Ja, bo kocham gory i tak sie za nimi stesknilam.... Franek, bo sie nie nameczyl, a milo spedzil czas. Sara, bo miala tyle atrakcji, ze morze sie przy tym chowa. ;o)


To jak, wybieracie sie?




Kto ma jakie ślady?




Tutaj chyba były kijanki. Franek łowił dla Sary.



Skok w dal: Zobacz, jak daleko potrafia skakac zwierzeta. Sara skoczyla do zajaca. Na koncu piaskownicy byla kozica z 7 metrami.


W Tatrach przy szlakach sa barany, a w Alpach krowy. I to na serio na stromych zboczach. Z tymi wielkimi dzwonami :D








44 komentarze:

  1. widoki zapieraja dech w piersiach!!! cudowne kadry, radość Sary
    Z Hania na jej 3 urodziny wybralismy sie do Morskiego Oka, ale masz racje tam dojazd byl łatwy zwlaszcza ze mielismy wózek, mysle ze miłośc do Gór należy w dziecku zaszczepic jak najwczesniej to wowczas nawet brak atrakcji bedzie mozna przebolec, choc to pewnie tez zalezy od dziecka, Julka od zawsze była wrażliwa na piękno przyrody, Hanie kazde niedogodnosci zniechęcały, nie wiem czy będzie nam dane być kiedyś w Alpach, ale do tych kadrów pewnie sobie będe zaglądać :) poprosze o wiecej zdjec z nad Gardy kiedyś marzyłam zeby tam pojechać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garda tez bedzie, post czeka w kolejce :)

      Usuń
  2. a i jeszcze powiedz jesli możesz co to za miejscowość i na jakiej wysokości byliście
    te zdjecia z huśtawka katalogowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zdobylismy" 2 szczyty: w Alpbach wjechalismy na wysokosc 1850 m - to tu znajduje sie park linowy oraz to piekne jeziorko z hustawka. Drugi szczyt, wysokosc 2160, w Stubaital - miejscowosc Fulpmes -(kolejka Schlick 2000) - trasa bardziej zapierajaca dech w piersiach, taka typowo wysokogorska, ale wygodna do przejscia.

      Hotel - w Alpbachtal, miejscowosc Reith. Dosdiadczenie zrobilsimy takie, ze w Alpbachtal ceny sa nawet do polowy nizsze niz w innych, bardziej komercyjnych regionach.

      Usuń
  3. Ach, jak pięknie!!! My w lecie nie byliśmy w górach już ponad 6 lat ale tak fajnie ten reportarz dla nas przygotowałaś, że każdy miałby tam ochotę tam się znaleźć, tym bardziej że oprócz pięknych widoków są atrakcje dla dzieci;) Muszę koniecznie pokazać Twój post mężowi bo gadanie nie wystarczy;) No normalnie to trzeba Ci powiedzieć Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze pomoglam :) Wakacje w Alpach wyszly nas taniej, niz przypuszczalismy, bo ceny byly po prostu normalne, a dzieki karnecie od hotelu prawie nie mielismy dodatkowych kosztow. Moj maz nie jest fanem lata w gorach, a mimo to byl taki zadowolony, ze w przyszlym roku znowu by jechal :D

      Usuń
    2. Zdecydowanie pomogłaś;)
      Czy mogę prosić o linka do hotelu w którym się zatrzymaliście?
      Dzięki;)

      Usuń
    3. http://www.pirchnerhof.at/vitalhotel-tirol/urlaub-alpbachtal.html

      O hotelu napisze jeszcze w nastepnym poscie - jest fantastyczny, a cena, mysle, przyzwoita jak na to, co ofertuja. W cenie jest zawsze sniadanie, kolacja oraz Jause czyli podwieczorek.

      Usuń
  4. Cudowne zdjecia i piekne gory! My porwalismy sie na gory i w tamtym i w tym roku z kilkumiesiecznym Leo na plecach i maszerujacym dziarsko Gabrysiem. Tylko wysokosc nie taka :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale pięknie aż dech zapiera! Kocham góry , a w Alpach szwajcarskich byłam dawno temu sama, chciałabym Tam zabrać moją rodzinkę, ale musimy jeszcze poczekać aż Sofka podrośnie, bo z taką maludą na szlaku to ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to troche za wczesnie. Moze jak troszke podrosnie?

      Usuń
  6. Świetny post :) ale mnie zachęciłaś :) te udogodnienia dla dzieci są rewelacyjne... szkoda, że w PL tak mało nadal robi się w tym kierunku, a przeciez to czysty zysk w rozrachunku. A same góry są u mnie na drugim miejscu po morzu (ale ja kocham wodę w każdej postaci i zawsze będzie u mnie No 1). Alpy są piękne (choć i nasze Tatry darzę ogromnym sentymentem), a na Twoich zdjęciach tak pięknie je pokazujesz :)Te z turkusowa wodą `wymiatają`! Fajnie, że Sarze się podobało. Ja też po raz pierwszy trafiłam z rodzicami w wysokie góry (na Kasprowy właśnie kolejką) jakoś tak w tym wieku jak Sara - no może miałam z 7 lat. Do dziś mam swoje czarno-białe fotki z tamtej wyprawy jak stoję taka dumna TAM WYSOKO :) Ja też na pewno zabiorę moją Córcie w góry za jakiś czas, choć wielką wędrowniczką nie jestem (ale np. Giewont zdobyłam :) Widoki, potęga gór, przyrody to coś czego trzeba doświadczyć, takie ABC edukacji młodego człowieka według mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatry tez darze ogromnym sentymentem i zadne Alpy tego nie zmienia. Natomiast morza i wody nie lubie. Jezdze co roku w ramach kompromisu nad wszelkie wody... ;o)
      W Tatrach w sumie nikomu nie trzeba udogodnien dla dzieci, bo turystow i tak nie brakuje, wiec po co sciagac kolejnych ;o)

      Usuń
  7. Piękne miejsca. Jak z folderu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post. Kurka, chyba muszę pomyśleć o wyprawie w Alpy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle przepiekne zdjecia! Widac, ze Sarah byla bardzo zadowolona :) My pierwszy raz bylismy w Alpach z Marie jak miala 11 miesiecy, ale wedrowalismy wtedy z nia raczej po dolinach. Na wysokie szczyty wspinalismy/wyjezdzalismy osobno, bo w Alpach dzieciom do 3 roku zabroniony jest wyjazd powyzej 2000 m. Tej zimy bylismy juz razem i wyzej niz wtedy i bylo cudnie :) Moc pozdrowien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, tego nie wiedzialam, ze dopiero od 3 lat mozna wjezdzac...

      Usuń
  10. Zdjęcia zachwycają, oglądam i oglądam i oderwać się nie mogę. Chyba jeszcze nie raz wrócę do tego wpisu:) Ja z tych co to góry od morza wolą, tata Kai też, więc siłą rzeczy Kaja wędruje z nami. Pierwszy raz jak miała roczek, byliśmy z nią w Tatrach, oczywiście w nosidle, ale z każdym następnym wyjazdem im bardziej samodzielna tym więcej na własnych nóżkach. Za tydzień wyjeżdżamy w Beskidy:) A atrakcje dla dzieci w Alpach rewelacyjne, świetny pomysł, bo to bardzo ułatwia sprawę rodzicom którzy lubią wędrówki, a nie lubią słuchać marudzenia:)Widać że Sarze bardzo się podobało, i jeszcze raz to napisze - ZDJĘCIA CUDO!!!!
    aaa i getry Sary, dwukolorowe też CUDO!!
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez kocham gory. Jak bym mogla to bym kazde wakacje w gorach spedzala. Nie rozumiem pociagu do wody, wylegiwania sie, pocenia na sloncu....

      Usuń
  11. widoki takie że człowiek dziś totka będzie z wielka nadzieją sprawdzał coby tam pojechać, my z dzieciakami byliśmy w tym roku w Bieszczadach, w zeszłym w świętokrzyskich, a jeszcze wcześniej w Karkonoszach niech żyją rodzinne góry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swietnie! Nie wazne jakie gory, wazne zeby chodzic, i to rodzinnie!

      Usuń
  12. Dziecko powinno wszystko zobaczyć, a później wybrać.... Tylko trzeba mu to tak podać, żeby się nie zniechęciło.
    Sara jest w wieku odpowiednim, chłonie wszystko jak gąbka...
    Najważniejsze, że się podobało!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie - dziecku trzeba alternatyw. Swietnie napisalas :)))

      Usuń
  13. no dzisiaj to zwaliłaś mnie z nóg!
    cudne zdjęcia, cudne miejsca, cudne atrakcje dla dzieci...
    raj!

    ale czy ja mogę być obiektywna w tej kwestii? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty kochana nie mozesz byc obiektywna, Tobie gory beda sie podobac w kazdej odslonie :D

      Usuń
  14. Nie będę za dużo pisał. Aż dech zapiera. Gratulacje wyboru czy terroru, piękne widoki a Wy niesamowici.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :D Terror sie wszystkim opacil ;o)

      Usuń
  15. piękne zdjęcia u Ciebie!!!!! O Boże jak tam cudownie jak z bajki!!! Buziaki dla Was :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widać,że Sara zadowolona a więc może złapała górskiego bakcyla ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie no super,szkoda ze takie cuda to nie w polsce :(
    aż się poczułam pokuse!!!bo może my nie jesteśmy wielkimi pasjonatami gór ale zawsze chętnie byśmy na jakąś góre sobie weszli :)
    a zdjęcia no cóż zapierają dech w piersiach!!!masz ci kobieto talent i te oko i no ciekawość mnie kusi aby zapytać czym je robisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zwyklego Canona Eos 600. Model bardzo popularny w Niemczech.
      Ale ty to akurat nie masz co narzekac na brak pieknych widokow ;o)

      Usuń
    2. to fakt ale zdolności mi brak tzn tego czegoś co masz ty!
      a obiektyw jaki?widzisz jaka ze mnie wścibskie babsko :)

      Usuń
    3. teleobjektyw Canon 70-300 mm i 18-55 mm (ten drugi byl juz w zestawie startowym)
      Jeszcze duzo musze sie nauczyc. Poki co metoda prob i bledow ;o)

      Usuń
  18. Świetnie zorganizowana wycieczka musiała się udac!! ..do tego mądra mama i tata wiec nie może być inaczej...piękne fotki..!! uwielbiam góry..szczególnie wiosną i latem...zimą tylko lodowiec i to w kwietniu..żebym mogła jezdzic na krótki rekawek...fajnie ze już jestescie ..buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, jeszcze nigdy nie bylam na lodowcu i w sumie jestem ciekawa jak sie jezdzi na wiosne...

      Usuń
  19. to ci powiem że cudownie !!! polecam Austrię...BOSKO...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze kiedys sprobowac, bo nawet nie potafie sobie wyobrazic ;)

      Usuń
  20. Urodziłam się w Szczecinie, więc jestem raczej 'morska', ale góry uwielbiam. A to zdjęcie Sary na huśtawce nad jeziorem... Chyba będę mężowi wiercić dziurę w brzuchu o... Beskidy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zakochana w kazdych gorach - takze w Beskidach :D Jedzcie, jedzcie!

      Usuń
  21. Widoki są niesamowite! Fotki są niesamowite!! Atrakcje super - tak rzeczywiscie mozna w dziecku zaszczepic bakcyla jaśka wędrowniczka!

    OdpowiedzUsuń