poniedziałek, 1 lipca 2013

Odpust


"A wiesz, u nas na odpuscie..."
"Ale sie wytanczylismy! Juz nie moge sie doczekac nastepnego..." "Zobaczysz, spodoba ci sie!"
I tak w kolko ktos mi ten wiejski odpust zachwalal, prawie jak jakis cud swiata. Ze fajny, ze wydarzenie roku, ze tyle ludzi specjalnie z daleka przyjezdza, i w ogole ze cala wies sie nie moze doczekac.
"O wy biedne wiesniaki", pomyslalam sobie, "to wy sie tak caly rok odpustem podniecacie??? Do teatru idzcie, to wam sie zycie troche ubarwi!" Duma miastowa sie we mnie odezwala ;o) Z poczuciem wyzszosci i niedowierzania czekalam na to wydarzenie roku. Bylam oczywiscie pewna, ze mi sie nie spodoba :D


To bylo 12 lat temu.
Poszlam na odpust, a jakze!, i OCZYWISCIE nic nie wywarlo na mnie wrazenia. 3 karuzele na krzyz, 2 budki z jedzeniem i piciem, strzelnica i 3 inne budy z chlamem jarmarcznym oraz namiot weselny. No super. Ubaw po pachy... Ocenilam caloksztalt krytycznym wzrokiem i wydawalo mi sie, ze wszystko juz wiem. ;o)
Nic nie wiedzac o kulturze niemieckiej stwierdzilam, ze ci ludzie maja cos z glowa. Z byle okazji wyjezdzaja wozem z piwem, a potem stoja u tego zrodelka nawet i pol nocy. Najwazniejszym atrybutem jest butelka malego piwa, ktora trzyma sie kurczowo w rece jak wlasna narzeczona.
Tak bawi sie mlody Niemiec...
Niemiec starszy nauczyl sie juz tanczyc, wiec tanczy. ;o)



Spedziwszy kilka lat w tej mojej niemieckiej wiosce sama w tym odpuscie zasmakowalam. I nawet dumna z niego jestem, ze to u nas tak fajnie jest!
Bo kiedy zbliza sie odpust, cala wies robi sie uroczysta, elegancka, podekscytowana... Babki-emerytki odkurzaja swoje swiateczne garsonki, mlodziency prasuja koszule i szukaja goraczkowo muchy, strzelcy wyciagaja z czelusci szafy tradycyjne mundury, a muzycy poleruja trabki i flety.
Cala wies jest w stanie nadzwyczajnej gotowosci.
I wtedy sie zaczyna. Pierwsze kule armatnie maja swoj ogluszajacy wystep. Orkiestra prowadzi uroczyscie naszych odpustowych chlopcow po wiosce. Skwitowalam ostatnio ta parade stwierdzeniem, ze mozna tu sobie upatrzec kawalera.... Po czym dostrzeglam wlasnych uczniow :D
Nie dla mnie wiec juz to wypatrywanie ;o)
A byloby w czym wybierac, byloby...
Parada trwa i trwa. Pochod przesuwa sie od jednego gospodarza do drugiego, muzyka gra, gapie sie gapia, wytrwali podazaja za grupa, a uczestnicy pochodu czestowani sa napojami. Na wode malo kto reflektuje...

***

Tutaj ucinam opis programu odpustowego i odsylam was do posta sprzed roku - ządni informacji klikaja tutaj.
Ignoranci czytaja dalej ponizej ;o)

Tak odpust wspominaja dzieci przez caly nastepny rok:

***

Poniedzialek. Ostatni dzien odpustu.
Jade z pracy do domu. Wiekszosc mieszkancow wioski ma wolne. Naturalnie! Przeciez taka okazja jest tylko raz w roku! :D Na moscie widze juz z daleka pewnego lysego w bialej koszuli. Chyba swietowal juz od rana w namiocie... Ma problemy z rownowaga. Dobrze, ze chodnik taki szeroki... :D Zwalniam noge z gazu, przypatruje sie, bo takiego egzemplarza jeszcze tu nie widzialam. Zastanawiam sie, czy jegomosc calo dojdzie do domu, nie wpadajac po drodze pod auto. Przypatruje sie mu i oczom nie wierze:
Nasz polski ksiadz! :D
No nic. Jade dalej. Na rondku grupa chlopcow odpustowych. Obok skrzynki z napojami, wozek z supermarketu... Chlopaki w stanie wskazujacym. Jeden wylatuje mi przed kola... bo mnie rozpoznal. "Prosze pani, prosze pani! Niech sie pani zatrzyma i z nami wypije!" "O niedoczekanie twoje", mysle sobie. Blokujemy caly ruch. Pijanemu nie wytlumaczysz... Zjezdzam wiec na pobocze i ide gadac z gamoniami. Moi byli uczniowie... Taka jest cena pracy w szkole - slawa podaza za toba przez cale zycie ;o) Jeden chce mi sie pakowac do bagaznika. Drugi na przod - mam ich wiezc po fante! Oczywiscie nigdzie z podpitymi podrostkami nie jade :D
W koncu pozwalaja mi jechac. Wkrotce po tym podjezdza policja. Chlopaki chodza bez ladu i skladu po ulicy i pokazuja przejezdzajacym obnazona d.....! Ktos na nich doniosl.
Podczas gdy w pierwszych dniach wszycy trzymaja fason, tak w ostatnim dniu jest picie na umor. Toz to ostatnia szansa! Wszyscy razem, centralnie, starzy i mlodzi. Wszyscy siedza na jednym placu i pija piwo... A pijani sa w rezultacie tylko mlodzi chlopcy. Nikt nie jest agresywny, nikt sie nie zatacza, nie krzyczy, nie bije sie...
Muzyka gra, dzieci biegaja, karuzele sie kreca, a kto spragniony, ten pije :D
Na koniec portfel zieje pustkami. Nikt sie nie szczypal. Kazdy sie bawil bez limitu. Przeciez odpust jest tylko raz w roku ;o)


26 komentarzy:

  1. Kurcze szkoda,że ja już mężatka bo inaczej bym się wybrała na ten zlot kawalerów :) fajne te odpusty tylko szkoda,ze końce troszkę tracą swój urok i wygrywa alkohol...co do pijanego księdza to ja jednego totalnie nawalonego i do tego od k... gadającego w nowy rok widziałam!no to teraz ide prześledzić zeszłoroczny odpust

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam! Niby pija na umor, a wszystko przebiega kulturalnie. W Polsce byloby to raczej nie do pomyslenia... Mam alergie na podpitych facetow, ale na odpuscie wlasciwie ich nie widzialam: chyba byli gdzies grzecznie schowani przed swiatem. ;o)

      Usuń
  2. Ja raczej na odpusty nie chodze :) mąż nie lubi.. fajne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce tez raczej nie chodzilam. To zupelnie inna bajka ;o)

      Usuń
  3. Dzis sie nie rozpisze;dzis tylko zagryzam sobie usta zeby sie glosno nie smiac w autobusie (o co u mnie nie latwo):) Pewnie mialabym dokladnie te same przemyslenia jak twoje.
    "O wy biedne wiesniaki" he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem szczerze ciekawa twoich pierwszych wrazen z Holandii! Moze napisz cos na ten temat?

      Usuń
    2. Wiesz,za pisaniem to ja za bardzo nie przepadam i na pewno nie wyszloby tak obrazowo:) Poza tym, bedac te nascie lat na obczyznie musialabym sie zastanowic co mnie tak zaszokowalo:) Dzis juz pewnie nie szokuje w ten sam sposob.Sa drobne irytacje, ale gdzie ich nie ma? No urodziny np. do dzis powoduja ze wykrecam oczy. Na ogol kawalek ciasta i krakersiki ktore smaruje sie jakas gotowa salatka krabowa czy jajeczna i po imprezie...Zupelnie inaczej niz w Pl nie?

      Usuń
  4. Ja też się uśmiałam czytając o Waszym odpuście;) U nas natomiast są często festyny z różnych okazji i może dlatego nie ma tego pijaństwa i jest kulturalnie;)
    Moja droga podaj mi prędko jakiś namiar na te podkolanówki...kolejne super! Gdzie Ty je kupujesz??? Dzięki za cynk;)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez u nas tez jest kulturalnie. :D To tylko te podrostki 16-17 lat, ledwo pozwolono im dolaczyc do kawalerow, juz sie musza upic. Wiadomo ;o)
      A podpolanowki kupuje zwykle od Bonnie Doon lub od Jottum. Poszukam potem, skad ja to mam. Bo nie wiem. :D

      Usuń
    2. No tak, wiesz może Ci kawalerowie to mają polskie korzenie;D bo u nas ostatnio był festyn parafialny i tak sobie siedzimy koło niemieckich rodzin i gadamy do dzieci po polsku a tu nagle Pan siedząc na przeciwko zagaduje mi syna i pyta się go po POLSKU czy mu smakuje:)
      A ja buzię szeroko że jak to toż to Polak z krwi i kości i mieszka w naszej wsi i ja go nie znam i zaraz jego córka przychodzi do mnie która już dorosła i dwoje dzieci ma jedno maleńkie a córeczkę dwuletnią w przedszkolu ma w grupie mojego syna i gada do mnie po niemiecku bo rodzice nie nauczyli jej polskiego a przyjechała do Niemiec jak miała dwa lata. Widziała na liście z przedszkola polskie nazwisko i chciała nas poznać. Później ten Pan Polak;) dziwił się jak moja córka z nami rozmawia po polsku a do koleżanki obok po niemiecku a ja mówię że to proste;) Ludzie okazali się sympatyczni otwarci i zaprosili nas do siebie;)
      No i tak poznałam Polaków w Niemczech w naszej wsi a myślałam, że tylko my jesteśmy z Polski... No ale muszę się już bardziej pilnować na takich spendach co mówię nawet do męża bo nigdy nie wiadomo czy nas rodak nie podsłucha;)))

      Usuń
    3. Nawet nie mow! :D Ty wiesz, ile ja mialam z moja siostra takich wtop? :D Raz stalysmy przed przymierzalnia, dluzylo nam sie, wiec gadalysmy glupoty. W koncu zeszlysmy na ta kobiete, ktora wlasnie cos tam przymierzala. I tak wlasnie z nudy i glupoty zaczelysmy wymyslac, co ona tam przymierza i dlaczego tak dlugo siedzi w srodku... No i pani w koncu wyszla i powiedziala nam po polsku: "kabina wolna, prosze bardzo" :D Nie byl to pierwszy raz. Od tego czasu obie sie bardzo pilnujemy, bo nigdy nic nie wiadomo.

      Usuń
    4. Podkolanowki sa tutaj:
      http://grimms-glueckskinder-fashion.de/5676-Bonnie-Doon-Kniestr%C3%BCmpfe-wei%C3%9F-mit-Schleife

      Usuń
  5. Piszę się na taki odpust! :) Ksiądz to sobie zaszalał, pewnie wierni go tak ugościli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiadz sie bardzo zbratal z ludem :D Taki to z niego swojski czlowiek. :D

      Usuń
  6. To macie impreze....ale żeby aż 4 dni hihi....
    Mają swoją tradycję i widzę, że ciągle o nią dbają tylko zazwyczaj kończy się to piciem na umór tak jak napisałas:-)
    Sara ma cudne podkolanówki te z kokardkami z tyłu - ja uwielbiam jak ona występuje w tych swoich podkolanówkach....moja to jak ma chęc...raz pójdzie a raz obniża na skarpetki i nie ma szans zeby były pod kolankami;-)
    pozdrawiam - uśmiałam się dzis z tego wpisu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sluchaj, jak wesele! :D
      U nas podkolanowki tez czesto opadaja. Przypominam Sarze od czasu do czasu, zeby podciagnela. No i podciaga.
      Ostatnio jak szykowalam Sare do przedszkola stwierdzilam, ze brakuje mi zwyklych skarpet do spodni. Za to podkolanowek mam w kazdym kolorze.... ;o)

      Usuń
  7. ale mi dzisiaj humor poprawiłaś :D
    no tak - co kraj to obyczaj! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w kazdym kraju przezyjesz jakis szok kulturowy :D
      Niemcy np. sie pytali, czemu ciagle cos podawano na stol - przeciez wlasnie zjedli i byli najedzeni.... I wytlumacz im, ze to polska goscinnosc :D

      Usuń
  8. W Polsce na odpusty nie chodzę, bo są zupełnie z innej bajki :D
    Na ten u was chętnie bym się wybrała...

    OdpowiedzUsuń
  9. My z Łukaszkiem też się na odpust wybieramy, ale nie jest taki huczny, jak u Was

    OdpowiedzUsuń
  10. Polskie odpusty mi się nie podobają, wszyscy tylko siedzą narzekają i piją napoje alkoholowe. W zeszłym roku byłam na odpuście w Düsseldorfie. To dopiero był odpust. Pełno ludzi, pełno budek, wszyscy zadowoleni, a na końcu fajerwerki (lepszych u mnie nawet na sylwestrze nie ma). Niby nic wielkiego, a jednak coś w tym odpuście było, że mi się spodobało :) A na wasz wiejski odpust też chętnie bym się wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niemal jak wiejskie dożynki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U Was odpust jak huczne wesele, na taki też bym się wybrała:) a te u nas omijam z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  13. co kraj to obyczaj!! ha ha ha . córci stylizacje śliczne! całusy dla Was dziewczyny..

    OdpowiedzUsuń
  14. Lokalne tradycję są super :)W mojej okolicy też jest kilka fajnych corocznych wydarzeń, o tyle jeszcze fajnych, że pamiętam je jako dziecko, a teraz mogę swoją córkę zabrać :) Ale nie są tak huczne jak u Was :) Ale jeden odpust przez duże O jest w okolicy, na tyle znany że przyjeżdżają turyści :) Ja z wiekiem coraz bardziej tez takie swojskie atrakcje doceniam :) Nawet typowe, wiejskie wesela co je szerokim łukiem omijałam, zaczynam powoli inaczej postrzegać :P

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też odpust raczej unikam. Pamiętam te z dawnych czasów kiedy ja byłam małą dziewczynką. Można było kupić różańce z ciasta, gliniane naczynka, zabawki. Teraz szkaradne plastiki wszechobecne.

    OdpowiedzUsuń