Samstag, 27. Juli 2013

Jak nie na szlak, to co?










Taki sobie domek stojący na głowie Polacy wyeksportowali to Austrii. Ciekawy pomysł, to i za granicą się sprzedał ;o)

Planując wyjazd rodzinny w Alpy ani minuty się nie łudziłam, że moi bliscy zechcą ze mną maszerować po szlakach dzień w dzień. Franek woli wodę i leżak. Sara też ma swoje granice wytrzymałości...
Więc jeśli nie wyjście w góry, to co?

Każda okolica oferuje mniejsze lub większe atrakcje.
Aby uszczęśliwić każdego po trochu, zdecydowaliśmy się na:

1) domek stojący na głowie - TU
2) przejażdżkę starym pociągiem kopcącym - TU
3) skansen gospodarstw alpejskich - TU
4) dobry hotel, w którym również można było miło spędzić czas.

A teraz po kolei:

1) Domek stojący na głowie miał być atrakcją dla Sary. Był atrakcyjny dla nas wszystkich. Nie dlatego, że wszystko stało na głowie, bo to bardzo krótkotrwała atrakcja. Bardziej atrakcyjne były zawroty głowy, jakie nam wszystkim towarzyszyły. Może jest wśród czytelników jakaś obeznana osoba i potrafi to wyjaśnić? Wchodzę sobie do domku po suficie... i nie mogę złapać równowagi. No dobra, dom sam w sobie stoi trochę pochyło, ale czy to powód, żeby nie umieć przejść sensownie kilku kroków?
Usiadłam sobie więc na podłodze, oparłam się o pochyłą ścianę i próbuję się zebrać. Czuję się jak pijana. Wstyd wstać. Czyżby mój mózg był taki ogłupiały na widok wiszącego na suficie łóżka???
Zbieram się dłuższą chwilę, następnie wspierając się o ściany wchodzę na piętro. Po kilku minutach przyzwyczajam się. I mogę zacząć zabawę właściwą: Zdjęcia :D Bo bez aparatu nie ma co iść do tego domku. Zdjęcia będą po powrocie do domu dodatkową, fantastyczną rozrywką!

2) Przejazd koleją parową po dolinie Zillertal. Wymysł mojego męża. Bo on nigdy nie jechał... A ja owszem - w Polsce to chyba żadna atrakcja?
Wagony faktycznie były stare, eleganckie, z klimatem.
Był nawet wagon cabrio - bez dachu.
Nie będę udawać, że mi się podobało. Zniosłam to w ramach kompromisu. ;o) Czas podróży: 2 i pół godziny - ze względu na liczne i długie postoje. Turystom się nie spieszy, zapłacili za siedzenie w starym pociągu, to niech siedzą. Mijają nas więc wszystkie inne pociągi, a my stoimy, stoimy, stoimy... Kazda stacja to postój... Wyciągamy więc kolorowanki oraz gry kieszonkowe i z wagonu cabrio wynosimy się do przedziału. Zdążyłyśmy się nacieszyć starym pociągiem i górami... Z wyjątkiem Franka :D
A niech ma! Zapłacił, to niech się delektuje ;o)
Pod koniec podróży wychodzimy jeszcze raz na cabrio, żeby jednak coś przeżyć w tej przydługiej podróży. No i przeżyłyśmy: Nie ma czym oddychać, jak dym przywieje (a wieje często). We włosach mamy tyle sadzy co kominiarz... Wysiadamy na stacji końcowej w Mayrhofen, a tam 3 domy na krzyż i zero atrakcji!!! :D Tzn. są atrakcje - przepiękne trasy na lodowce, do których trzeba dojechać autem (!). A skoro zdecydowaliśmy się na tą wycieczkę, bo NIE chcemy iść w góry, sprawa jest jasna: Wsiadamy do zwykłego pociągu i w pół godziny jesteśmy spowrotem. Koniec wycieczki ;o)
Podsumowując: Ogólnie nie polecam. Jeśli chcecie mieć zdjęcia w starym pociągu, wystarczy przyjść pół godziny przed odjazdem, popstrykać - w środku, na zewnątrz - po czym wsiąść w auto i jechać do następnej atrakcji ;o)


3) Skansen - zdecydowaliśmy się odwiedzić, bo był za darmo (ze względu na kartę regionalną z hotelu) oraz z ciekawości. Sara ogląda często "Heidi" (wiecie, ta co to w Alpach u dziadka mieszkała - znacie?). I ta Heidi właśnie mieszkała w takiej starej chałupie na halach. Rzecz jasna Sara chciała chałupę zobaczyć na żywo. I zobaczyła. Wszelkiej maści - małe i duże. Można było wejść, usiąść przy stole, pomacać łóżko i materac wypełniony sianem, a nawet się na nim położyć. Przy chodzeniu po tych cudzych chałupach zauważyliśmy, jak towarzyscy ludzie kiedyś byli: We wszystkich wychodkach były po dwie dziury. Że niby we dwójkę lepiej idzie? Babskie wychodki? A może ktoś wie na serio? ;o)

Żeby dzieci się nie znudziły za szybko, rodzice dostają przy wejściu do skansenu kartkę z zadaniami: Dzieci muszą poszukać w domkach ukrytych literek, policzyć pomieszczenia, odmalować coś, i tym podobne drobne zadania. A na koniec jest mała nagroda przy kasie.






4) Dobry hotel. To nie jest tak, że hotel jest tylko do przenocowania, bo "cały dzień będziemy w drodze." Z małym dzieckiem jest się w drodze zwykle pół dnia, bo więcej nie wytrzyma. A co po fascynującej wycieczce? Zamknąć się w czterech ścianach? Siedzieć gdzieś w parku czy do upadłego na placu zabaw? Co zrobić, jak dziecko (i często my sami) nie ma już ochoty na włóczenie się? Tu odpowiedzią jest właśnie dobry hotel.
 Przyznam szczerze, że nasz zabukowaliśmy tylko dlatego, bo byliśmy zadowoleni z niego w zimie. Nawet nie pomyśleliśmy, co powinien mieć, żeby nasz urlop w lecie był naprawdę udany. Pół biedy, że mieliśmy szczęście. Zastaliśmy bowiem prawie wszystko, czego dusza w lecie zapragnie:

a) Basen z leżakami, parasolkami, cieniem i trawą. Tak,tak... Po każdej wycieczce wszyscy z wielką ulgą spędzaliśmy czas w wodzie i na leżaku.

b) "Jause" czyli podwieczorek - wracamy z wycieczki i już czekają na nas świeże ciasta, napoje, kawa, drobne przekąski... Siadamy przy stoliku w ogrodzie... Chwilo trwaj wiecznie!
(Podwieczorek jest w cenie noclegu, tak jak śniadanie i kolacja)

c) Atrakcje dla dzieci w ogrodzie - hamak, huśtawka, zjeżdżalnia... oraz ogródek z malinami i innymi jagodami. Do tego miękka trawa do biegania na bosaka...

d) kolacja - właściwie pełny obiad. To właśnie ze względu na wyśmienite jedzenie ciągle wracamy do tego hotelu ;o)

e) sauna - atrakcja nr.1 dla mojego męża.

Kwestia jedzenia w hotelu jest sprawą komfortu. Oczywiście o ile godziny posiłków dostosowane są do aktywnych turystów, a nie do domu starców ;o) Byliśmy kiedyś w całkiem niezłym pensjonacie w Zakopanem, gdzie na kolację trzeba się było stawić między 17 a 18 godziną.... Czasami nie zdążyliśmy do tej pory wrócić z trasy, czasami szliśmy do stołu cali spoceni, z buciorami.... Zwykle lecieliśmy na łeb na szyję, żeby w ogóle zdążyć. A po owej obiadokolacji i tak musieliśmy iść na Krupówki, żeby koło 20:00 najeść się do syta... W takich warunkach wykupowanie posiłków  to chyba dobry pomysł dla rodzin, które się nigdzie nie ruszają, a nie dla ludzi, którzy są w górach, żeby coś zobaczyć, przeżyć ;o)

W krajach niemieckojęzycznych kolacje jada się zwykle między 19:00 a 21:00 godziną. O tej porze mam już wszystkiego dość i cieszę się, jeśli porządny obiad mam na miejscu. Szukanie restauracji, studiowanie menu, liczenie, wybieranie, pertraktowanie to ponad moje siły...
Bardzo mnie cieszy, że w cenie pobytu w naszym hotelu są trzy posiłki. Także dlatego, że jak już się opłaciło hotel, nie ma  konieczności wydania choćby jednego dodatkowego centa. Oczywiście kto chce, ten wyda ;o)





PS. W Austrii na wszystkich autostradach obowiązuje winieta czasowa: na 10 dni, 2 miesiące lub rok. Dodatkowo na niektórych odcinkach autostrady należy przy bramkach uiścić opłatę za przejazd, np. na autostradzie w kierunku Brenner (czyli do granicy z Włochami).

Kommentare:

  1. Mnie najbardziej podoba się domek - rewelacja :), i hotel. Zgadzam się - hotel to jest podstawa (z małym dzieckiem zwłaszcza) i musi mnie zaplecze. Kiedyś w PL nie było takich miejsc jakie pokazujesz tu, albo były koszmarnie drogie. Teraz to się zmienia i jest coraz więcej fajnych miejsc (czasem z niezłym spa i programem dla dzieci). Tylko jeszcze musi być pogoda :)
    ps. a nasze dziecię potrafi jechać w aucie cały dzień 12 g (jak sprawdziliśmy) z tego śpi 3 i jedzie cały czas zachwycone i grzeczne, ale ona kocha samochody :P nie wiem jak to wpłynie na jej `wybór drogi życiowej` ... hmmm
    pss. te wychodki - o co chodzi? też mi dałaś `do myślenia`.. :D

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Na kazdych wakacjach z Sara mielismy hotel z wszystkim czego dusza zapragnie. W tym roku we Wloszech wynajelismy hotel bez basenu, placu zabaw, kawalka trawy. I odczulismy to troche - pol biedy, ze kolacje byly na tarasie. Ale tego basenu naprawde brakowalo. No i mam nauczke na przyszlosc - na wakacje z dzieckiem trzeba miec porzadny hotel.
      Sara tez siedziw aucie caly dzien bez zadnych cyrkow - tak juz jest nauczona...

      Löschen
  2. Domek rewelacja, musze kiedyś ten polski odwiedzić ;)
    Zgodzę się z Tobą, że hotel musi być odpowiedni zwłaszcza jak się jedzie z dzieckiem (właśnie taki wybraliśmy na nasze wakacje - małe spa i dużo atrakcji dla dzieci)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Iwonko, bede na spotkaniu! Zaraz napisze maila dla pewnosci. :*

      Löschen
  3. i dla każdego coś miłego, domek rewelacja od samego patrzenia to się jakoś tak dziwnie w brzuchu robi hehehe. Super skansen jak będziesz kiedyś na Polskiej ziemi się wczasowała w Tokarnii to świętokrzyskie naprawdę bomba:)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Zaraz sobie wygoogluje Tokarnie, bo nawet nie wiem, gdzie jest :D

      Löschen
    2. i to jest piękne ze ja dzięki Tobie choćby fotograficznie takie fajne miejsca mogę odwiedzać

      Löschen
  4. O tym domku słyszałam ale nie miałam okazji zwiedzic...fotki wyszły obłędnie, a styliacje córci zachwycające..bluzeczka jacadi piękna...To fakt !! na wczasy jedziemy dla dzieci...i żebysmy mogli wypocząć to one muszą być zadowolone...ja mam trójkę!! wyobraż sobie jak ja mam cięzko????

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. haha! Nawet sobie nie chce wyobrazac :D

      Löschen
  5. Domek rwelacyjny!!! moje dziewczyny by oszalały :) Agnieszka ja nie wiem czy dostałam od Ciebie maila potwierdzającego..nie wzięłam ze sobą listy, ale wydaje mi się że nie ;) i nie wiem czy będziesz napewno na spotkaniu naszym w Warszawie :) Dostałaś w ogóle ode mnie maila ze szczegółami? wybacz że tak w komentarzu! ale najprościej mi z mamy komputera ;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Iwonko, juz wyslalam potwierdzenie. Chyba mi umknela ta prosba o powtorne potwierdzenie.

      Löschen
  6. Przyznam szczerze że sporo czasu spędziłam nad fotkami domku:-) Cos niesamowitego! Marzy mi się zobaczyc go w realu:-)
    Piekna pogoda wam dopisywala! Ja takze taką kolejką pojechalabym dla kompromisu bo w PL juz jezdzilam i nuuuuudy okrutne chacha
    Smigam przejrzec inne wpisy z waszych wakacji

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No wlasnie - co to za atrakcja siedziec ponad 2 godziny w pociagu ??? haha

      Löschen
  7. Ja z rodzinką byłam w takim w Zakopanem ;) dlaczego w głowie się kręci ?? błędnik szaleje ;) ja po 5 minutach wyszłam,bo nie dałam rady i Maja również .. kuzynka ledwo po schodach wchodziła na górę .. więcej powiedziałam,że nie wejdę .. świetne zdjęcia wyszły.. dziecięcy pokoik rewelacja ..

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dobrze wiedziec, ze to nie tylko mi w glowie huczy :D

      Löschen
  8. Domek stojacy na glowie robi wrazenie! Chetnie bym sie tam wybrala kiedys :) Zapisze sobie na liste miejsc do zobaczenia :) Pozdrawiam.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. W Polsce tez sa :))) Jestem ciekawa waszych wrazen!

      Löschen
    2. Blizej nam do tego w Austrii :)

      Löschen
  9. Widoki wiadomo, komentowanie zbedne:) No a domek:) Sama jestem iekawa swoich odczuc w czyms takim, choc powiem ci ze kiedy bylam "mloda", znosilam tego typu atrakcje o wiele lepiej.Moglo mnie rzucac na wszystkie strony i nic.
    Co do hotelu , zwykle przebieram, wybieram i brzydkie zdjecie, nieprzychylna opinia sa w stanie mnie zniechecic , wiec latwo nie jest...nawet lecac do NY grzebalam, choc tam na prawde nie siedzi sie w pokoju hotelowym.Poza noca.
    Na wakacjach najbardziej odpowiada mi jakis prywatny domek; taka jakas antyspoleczna sie zrobilam.
    Poza tym oczywiscie osobny pokoj dla malej i kuchenia lub cos w rodzaju kuchni!Nie zebym sie podczas wakacji w gary pchac chciala, ale podczas ostatnich bardzo sobie cenilam to, ze nie musze jesc kazdego sniadania z obcymi ludzmi w restauracji.Sniadania czy kolacji.Moglam to robic na wlasnej werandzie, w pizamie jeszcze.Moglam, budzac sie o 4-5 rano, zaparzyc sobie kawe.Dlatego nie lubie all inclusive, bo zwariowalabym jedzac dzien w dzien w tym samym miejscu, z tymi samymi ludzmi.
    W tym roku jednak domku nie ma.Jakos nie za bardzo wiedzialam gdzie i jak; maz nie ufal nieznanym stronom i poszlismy do biura podrozy i troche mnie zacmilo, a troche zmeczona bylam wlasnym wybrzydzaniem, ze zdecydowalam sie na hotel jakis, nawet nie do konca wiem jaki.mamy niby apartament i te kuchnie o ktorej wspominalam , ale przyznam ze sie boje...Mam nadzieje, ze nie bede musiaal biec z rana by zaklepac sobie lezak i nie oglupia mnie animacje dla dzieci

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja wlasnie tak samo jak ty :D Szukam do upadlego, studiuje wrecz opinie w internecie, oceniam krytycznie zdjecia :D Poki co dobrze na tym wyszlam. Ale bedac teraz we Wloszech tez mialam jakies zacmienie i wzielam hotel bez basenu i bez ogrodu... Chyba juz mialam dosc tego szukania.
      Jestem ciekawa waszego celu! I relacji oczywiscie :D

      Löschen
    2. Tym razem chodzilo glownie o slonce, plaze, inne krajobrazy.Padlo na Hiszpanie.Jest cala masa miejsc, ktore chcialabym odwiedzic; ciezko sie zdecydowac

      Löschen
  10. nabrałaś mnie tymi zdjęciami ;)
    super domek i atrakcja dla dzieci i dorosłych.
    ps. Sara ma bardzo ładną bluzkę na pierwszych zdjęciach.

    AntwortenLöschen
  11. hehe dla każdego cos dobrego bo każdy lubi co innego ;)
    super ten domek,my przechodziliśmy obok niego w zakonanym ale za duża kolejka nas odstraszyła,choć pewnie nie byłby ba nie jest(widziałam u innych na zdjeciach!)tak czadowy jak ten wasz :)
    wybór miejsca to bardzo ważna sprawa a wasz wygląda bosko,az sie rozmarzyłam :)
    buźka

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. U nas za to kolejek w ogole nie bylo. Jednak w Alpach jest troche wiecej atrakcji, tak ze nie ma kolejek wlasciwie nigdzie.

      Löschen
  12. rety, już od samego oglądanie zdjęć w domku może zakręcić się w głowie, ale świetna sprawa, Kaja byłaby zachwycona. Sara na zdjęciu w basenie wygląda przeuroczo:) Pełnia szczęścia:)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Bo tak naprawde ten basen to byl najwazniejszy punkt dnia ;o)

      Löschen
  13. Ale mieliście atrakcji:-) Super, domek stojący na głowie rewelacja!!!I skansen i hotel..no może poza sadzą we włosach podczas jazdy pociągiem. Nie ma to jak lato i wspólne spędzanie czasu.:-)

    AntwortenLöschen