Freitag, 7. Juni 2013

Zabawa kijem

 
Za oknem deszcz, ponuro, nic sie nie chce... Sara wola mnie do swojego pokoju. Oto co zastaje:
 
 




Padlam wprost, jak to zobaczylam :D
Na dywanie reczniki kapielowe, okulary sloneczne (dla zajaca rowniez), w roli slonca - zolty lampion. Sara sie plazuje :D
 
A w tym tygodniu naprawde przyszlo lato!
 


 
 
Standardem jest obecnie, ze dzieci juz w wieku przedszkolnym maja konsole, gry na tablecie, a matki chwala sie, ze ich roczne dzieci maja "swoje ulubione kreskowki"... Sara tego wszystkiego nie ma. Bynajmniej nie dlatego, ze nas nie stac. Zdecydowalismy, ze dla dziecka w tym wieku takie rozrywki sa zbedne. Pewnie, ze oglada filmy. Ale czy musi miec swoje gry na tablecie?
Wg nas przyjdzie na to czas pozniej.
Zamiast wpatrywania sie w displey, wychodzimy, wymyslamy zabawy, tworzymy, czytamy...
 
No i wlasnie. Czy to dlatego Sarze do zabawy wystarczy czasami szalik mamy lub zwykly kij?
Kiedys wszyscy sie tak bawilismy. A dzisiaj jakos tak... Zabawa plastikowymi wytworami ze swiatelkami i przyciskami - podobno to zabawki edukacyjne...
Brak pomyslow na zabawe, kiedy juz kazda nowa zabawka od Mattela lub FisherPrica sie znudzila... I wtedy dziecko zasiada przed telewizorem lub wciska mu sie nintendo w rece, zeby znowu spokoj w domu byl i dziecko nie marudzilo, ze mu nudno...
 


bluzka: PomPom; spodniczka: To Tomatoes
 
 
Powiedzcie, dlaczego sadza sie dzieci przed telewizor?
Dlaczego daje im sie gry i zabawki elektroniczne?
Zeby zaznajomic je z technika? Czy po to, zeby miec swiety spokoj?
No dobra, swietego spokoju zyczy sobie kazda z nas od czasu do czasu. Takze u nas Sara oglada telewizje, kiedy nie mam juz sily... ;o)
 
Czy dziecko w wieku przedszkolnym potrzebuje tableta?
Czy juz tak szybko powinno byc oswajane?
Czego sie nauczy wiecej w porownaniu do dzieci, ktore dostana swoje tablety dopiero w wieku szkolnym?
Pytam szczerze, bo nie wiem...
 
 
 
 
Zastanawia mnie to ostatnio - ze wzgledu na moj zawod...
Coraz czesciej widze dzieci, ktore sa pozostawione samym sobie. Rodzice sa zabiegani, zajeci - czy to praca, czy to po prostu swoimi sprawami (robieniem paznokci, promowaniem bloga, ogladaniem seriali, odpoczywaniem...). Dzieciom kupuje sie na pocieche zabawki elektroniczne - zeby sie "zajely" i nie przeszkadzaly...
 
I potem te dzieci przychodza w wieku 11 lat do mojej szkoly. Zamiast uczyc je gramatyki, musze uczyc je dyscypliny, obowiazkowosci, kultury... tego wszystkiego, czego rodzice je nauczyc powinni, a na co nie mieli czasu... Musze ze stoickim spokojem znosic spazmy maloletnich, ktorym kazano wylaczyc komorke lub - nie daj Boze - oddac nauczycielowi...
No i wreszcie musze spotykac sie z rodzicami tych nieszczesnych dzieci i tlumaczyc im oczywiste rzeczy:
- ze dziecko, dla ktorego rodzic nie ma czasu, ma kompleksy i ogromna potrzebe zaistnienia za wszelka cene
- ze takie dzieci robia sie "trudne" - zamykaja sie w sobie lub prowokuja nieustannie (zachowaniem, zlymi ocenami, okaleczaniem siebie, biciem innych...)
- ze jak dziecko mowi, ze mu wszystko obojetne, to nadaje sie juz tylko na terapie...
 
 
 
 
Wszystkie wiemy, ze wszystko jest dla ludzi - jesli uzywa sie tego z umiarem i rozsadkiem... Nie jestem przeciwko technice, bo wiadomo, swiat idzie do przodu. Tylko tego umiaru mi czasami brakuje, jak obserwuje dzieci... tego rodzicielskiego rozsadku... oraz tego czasu z rodzicami, na ktory dzieci zasluguja, a ktorego nie dostaja, bo zawsze jest cos wazniejszego...
 



 overall: Lands´End


Kommentare:

  1. Zdjęcie Sary z kijem-fletem? PRZEPIĘKNE!!!
    A co do gier i tego typu zabawek, to chyba masz rację, święty spokój dla rodziców zapewniony. Innego rozsądnego tłumaczenia w przypadku dziecka w wieku Sary i Kai nie widzę. No no że rozwija? Ale co? Garba?
    U nas z tego typu zabawkami podobnie: kij może być wszystkim, karton po przesyłce nie może trafić do kosza, bo jest potrzebny, rolki po papierze toaletowym:) są lunetami, lornetkami, tunelami... A moje dziecko komputera nie potrafi uruchomić. Gorzej nawet, ono nawet nie do końca wie, do czego to to może służyć:) Może powinnam się martwic? Sama nie wiem, bo żadna skrajność nie jest dobra. Gdy ja coś robię przy komputerze, Kaja pyta: kiedy skończysz komputerować? :) Raz jeden użyła wyłączonego komputera, gdy sprzedawała książki swoim pluszakom, komputer był wówczas kasą w księgarni:) No i zdjęcia wspólnie oglądamy i to tyle w temacie komputera i Kai.
    A pogody Wam zazdroszczę i to bardzo.
    Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No ja wlasnie tez nie za bardzo wiem, co te gry rozwijaja. Gdzies czytalam, ze ponoc konsole rozwijaja miesnie kciuka ;o) A na tablecie? Sara pograla troche na tym, ktory mamy w domu. Wie wiec jak uzywac ekranu dotykowego. Ale zadna z tych gier nie wydala mi sie potrzebna do jej edukacji. Wiec schowalam i trzymam jako jockera na dlugie jazdy.
      A swojego tableta byc moze dostanie w wieku szkolnym. Teraz wole, zeby sie bawila bardziej tradycyjnie. Ale nie twierdze, ze to jedyna i najsluszniejsza racja. ;o)

      Löschen
  2. Najpierw o ciuchach: boski ten na ostatnich fotkach :) a przy basenie w ciemnych okularach to hmmm ... taka DIVA :P niech ta pogoda dojdzie do nas!!! a teraz o wyobraźni i tabletach:
    wyobraźnie to ja sama mam ogromną i moje dzieciństwo pełne było zabaw kreatywnych w czym PRL pomagał :P ponieważ ja ciągle mam duszę dziecka, choć dorośniętego już, często przekazuję tę formę bycia, postrzegania świata, zabawy mojej C. Naturalnie to przychodzi. Często bawimy się w to w co ja jako dziecko. Ale teraz świat się zmienia i uważam, ze podobnie jak z nauką języków, tak z technologią trzeba zaczynać oswajać temat od małego dziecka. Mówię o oswajaniu nie nauce języka bo to dwie różne sprawy i z doświadczenia wiem, że języka można się najskuteczniej nauczyć nawet już w parę miesięcy (nawet tygodni) po prostu wyjeżdżając do danego kraju, czego zresztą Tobie pisać nie muszę :P Lepsze to niż godziny lekcji i teorii w PL :) Ale oswajać., osłuchiwać jakoś trzeba wg mnie od małego brzdąca. Podobnie jest z technologią. Ja akurat pracuję na komputerze i moja praca wymaga ode mnie dość zaawansowanej jego obsługi i w ogóle znajomości e-techniki. Wiem, ze to w obecnym świecie bardzo ważne, bo technika idzie w takim tempie do przodu i tak silnie opiera się na komputerach, że niedługo inaczej np. nie złożymy dokumentów w urzędzie. Niestety widzę część ludzi zaczyna być coraz bardziej zagubiona w tym cyfryzującym się świecie - nie nadążają i mają kłopot z najprostszym wybraniem numerka na poczcie. Ostatnio w moim Auchanie wprowadzono wgi do warzyw i owoców z systemem - ekranem dotykowym - jak w tablecie. Na początku to był koszmar jak sobie ludzie (i młodzi) nie radzili. Teraz też często pomagam niektórym... No i do sedna: uważam, że konatkt z technologią jest nieunikniony a im wcześniej zaczniemy tym lepiej. Moja C dostanie niedługo na 3 urodziny tablet. To jest element edukacji wg mnie. Tylko teraz najważniejsze co z tym tabletem zrobi, co my z nim zrobimy - to nie ma być cos czym zajmiemy dziecko, a my mamy świety spokój. Nie po to go kupuję. Dokładnie dobiorę zabawy na niego i określę czas i zasady korzystania. Uważam, że edukacja powinna być możliwie wszechstronna i empiryczna w tych czasach od babek z piasku i plażowania na dywanie (co też robimy) po zabawę tabletem. Ważna jest równowaga w tym. Podobnie TV. Czasem, pomaga zająć dziecko, nie da się czasem inaczej zwłaszcza z małym dzieckiem poniżej 3 lat, które jeszcze nie umie się dłużej samo bawić. I tu nie chodzi o czas dla siebie,ale np. o czas na ugotowanie obiadu czy sprzątnięcie. I znowu trzeba zachować proporcje i dokładnie kontrolować co dziecko ogląda wg mnie. I oczywiście mieś swiadomość ile czasu to dziecko faktycznie przed tv siedzi. u nas TV jest rano i wieczorem - 1-2 bajki :)Ja wiem o czym piszesz, znam aż za wiele przypadków dzieci wychowywanych przez komputery i TV. To bardzo smutne i absolutnie nie to popieram. Popieram kontakt z technologią, ale nie technologię w roli niańki :)ale się rozpisałam, ale to akurat dlatego, ze jestem w tabletowym temacie :P

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No wlasnie - wszystko jest dla ludzi :) A ja sama jestem dosc rozdarta wewnetrznie. Z jednej strony wszyscy maja, a z drugiej strony boje sie przegiecia... I faktycznie widze u znajomych, ze ich corka naprawde nie potrafi sama soba sie zajac - w domu jej jedynym pomyslem na spedzenie czasu jest telewizja i nintendo....
      Ja sama pozwalam czasami Sarze poklikac na moim komputerze, zeby przynajmniej miala troche pojecia o dzialaniu myszki. Ale zawsze jestem przy tym. Tablet tez niby jest w domu, ale Sara go praktycznie nie uzywa.

      Löschen
  3. haha, rozbawiła mnie tym plażowaniem :)
    grunt to dobra zabawa i ten królik :)

    AntwortenLöschen
  4. Zaczęło się miło :D Królik boski. A potem, jak już ostatnimi czasy, nalot na sprawy oczywiste nieoczywiste :D Oczywiście, żeby było oczywiste, mówię o sobie... Bo otwierasz mi oczy Twoimi postami.
    U nas telewizor jest - puszczam bajki oczekując spokoju. Nie w momencie, kiedy jestem dostępna dla dzieci, ale wówczas, kiedy muszę z Sarą zniknąć. Usypiam Sarę i Nina ogląda w ciszy bajki. Jakbym jej dała zajęcie, to nie umiałaby przestać trajkolić pod nosem :) Bo ona gada sama ze sobą. Wspólne zabawy - jak przychodzi mąż. Zabiera je i szaleją. Ja nie potrafię - ja uciekam, bo tu kubek brudny, tu dywan wytrzepać. A one wtedy próbują bawić się same ze sobą, bo mama ciągle zajęta :(( Przychodzi mąż i na siłę mnie zagarnia, bramkę zamyka i każe mi uczestniczyć w zabawach. I wtedy zaczynam się śmiać, jak dziecko, jest mi dobrze, ale przyjdzie kolejny dzień i ja znowu popełniam te głupie błędy. - Mysza1984

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Wiesz, u mnie tez nie jest latwo.... tyle rzeczy do zrobienia i zawsze sie wydaje, ze wszystko jest wazniejsze, bo dziecko przeciez sie samo pobawi... I ciagle sobie racjonalnie tlumacze, ze ten czas juz nie wroci, ze szkoda czasu na pucowanie domu, ze szkoda dziecka...

      Löschen
  5. Znam takie dzieci, serio, które w swoim pokoju nie mają zabawek, ale mają gry wszelkiego rodzaju i oczywiście komputer i telewizor. Nie słychać ich , dla rodziców idealnie. Piszę tu o jednym takim chłopcu, z którym mój synek nieraz się bawi. A zabawy polegają na zabijaniu.... Nie wiem, co z tym zrobić. Muszę z mężem mocno obserwować, co chłopcy robią.
    Mój synek nie gra w gry agresywne, za to jego kolega tak. Straszne to, muszę kilka dni go prostować później.
    Co do zdobyczy techniki to ja raczej nie ma z tym problemu, dopuszczam do nich Łukaszka, ale na szczęście on jednak woli się bawić i podobnie jak Sara robi sobie na dywanie plażę i sobie coś tam wymyśla. Wyobraźnię ma nieograniczoną...

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. O to wlasnie chodzi z tym rozsadkiem rodzicielskim - zeby nie zatrudniac elektroniki w charakterze niani dla dziecka i nie kupowac wszystkiego, byle miec swiety spokoj...

      Löschen
  6. To zdjecie z nieładem na głowie piękne i na trawie chyba wszystkie mi się bardzo podobają,a te spodnium boskie ;)

    AntwortenLöschen
  7. Sara sobie plażowanie robiła a Madzik rozłożyłam niebieski koc,rozebrała się do rosołu i mówiła,ze pływa :D a jak ja do niej że już koniec,ze woda zimna to sobie swój czajniczek przyniosła i jak to stwierdziła dolała ciepłej więc juz jest ok!
    Bajki owszem ogląda,na tablecie umie się posługiwać dobrze,że go już w domu niema,tel dotykowe też ma obcykane!ale jakoś teraz do nich tak nie sięga może jak raz dzienie zagra to święto!ale zimą to był koszmar tylko jedno jej było w głowie!przeważnie gra w kurczaki,hello kitty oraz odnajdowanie dwóch takich samych rzeczy lub dźwięki zwierzątek...jednak od maleńkości potrafiła się sobą zająć,mogła długi czas sobie leżeć na macie bez płaczu ;) ma swój świat i czasem to co sobie tam gada pod nosem aż mnie zatyka!często ma zmyślonych przyjaciół oraz lubi sobie mówić podczas zabawy bohaterów z bajek...jak dla mnie bajki te normalne są ok ale oczywiście z umiarem :)
    Fletowy kij rewelacja :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. haha! To u was jeszcze lepiej :D
      Niektore dzieci maja dostep do gier, ale w sumie chetniej sie bawia "normalnie". A inne jak dorwa konsole czy tablet, to zachowuja sie jak w transie...

      Löschen
  8. Wyczesana plażowa impreza - gdybym to w realu zobaczyła to pewnię pękałabym ze śmiechu z tak cudnego i genialnego pomysłu! Bomba! Co do nowości techniki to wiadomo - nie ma szans ustrzec dziecka ale i nie ma powodu - zacofane później będzie ( i kto to pisze-) ci co nawet telewizora w domu nie mają:-)
    Ale wszystko z umiarem...i TV i tablet....póki lato zawsze więcej czasu spędza się na dworze....na spacerach, placach zabaw, wszelkich hulajnogach i rowerkach...gorzej zimą:-)
    Właśnie dzis wybralismy się na pchli targ żeby kupic Małej rowerek - był bardzo fajny..i tani...i w bdb stanie i...Mała go nie chciała bo miał "niedziewczęce kolory" ( czytaj zielony a nie różowy) i po rowerku:-) Za tydzień znowu carbooty i znowu trzeba szukac rowerka zeby dziecko kiedys nie powiedziało mi że nie wie co to rower jest hihi:-) Ale jakos nie było ani warunków ani okazji zeby na rowerku jeździć ehhhhh
    pozdrawiam was dziewczyny!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Sara tez ma takie fanaberie - nie ten kolor, nie ten dizajn - i koniec sprawy. Z ubraniami podobnie - jest wojna, zeby zalozyla spodnie, bo dziewczynki przeciez chodza w sukienkach :D

      Löschen
  9. Od tabletów nie uciekniemy, ale musi być umiar i równowaga jak we wszystkim, zabawa w ogrodzie , czytanie ksiazek i tak sprawiają moim bąblom najwiekszą frajdę z czego sie bardzo cieszę, bo to znaczy że wszystko funkcjonuje porawnie......Komplet w rózyczki rozkoszny...Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Mysle, ze tak jest dobrze - pokazac dziecku, o co chodzi, ale pilnowac, zeby sie w tym wirtualnym swiecie nie zatracilo. :)

      Löschen
  10. Zanim Pola pojawiła się na świecie miałam sprecyzowaną wizję tego jak jej dzieciństwo będzie wyglądać... żadnych plastikowych zabawek, same te z serii edukacyjnych, do tego tv włączony tylko wtedy kiedy ona śpi, bądź jej nie ma, żeby się nie przyzwyczaiła...
    i co? no oczywiście, że dziecko weryfikuje wszystko...
    co do zabawek - tu jest ok - przynajmniej w mojej ocenie - z pokoju po otwarciu drzwi nie wysypują się tony plastiku, Pola potrafi bawić się wszystkim - tym nieśmiertelnym kijem także (co nas rodziców za każdym razem rozczula, bo wspominamy wtedy jak i my z kijem się nie rozstawaliśmy - ja np. zanim poszłam do szkoły muzycznej używałam kija zamiast skrzypiec :))...
    gorzej jest jeżeli chodzi o tv - Pola jest niejadkiem strasznym - i każdy posiłek trwa godzinę - zabawianie, zagadywanie, książeczki, tańce, nawet fikołki rodziców i co? nic! 3 łyżki w buzi... no i wtedy moja cierpliwość się kończy - biorę pilota do ręki - "Świnka Peppa" załatwia wszystko...

    tu masz odpowiedź na pytanie dlaczego moje dziecko zasiada przed telewizorem... i wcale mnie to nie cieszy, ale zwyczajnie czasami nie potrafię inaczej...

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. U nas w sumie to samo. Zabawki mialy byc fajne i mialo ich byc malo. Niestety rodzina sie z nami nie liczy ;o) O malo co nie madlam, jak przytachali sarze na 3-cie urodziny wielka plastikowa kuchnie. Dziecko sie cieszylo, a ja pomstowalam - gdzie to wstawic, zeby nie straszylo??? :D
      Z telewizorem to samo - czasami nie da sie inaczej, bo bym zwariowala.... :*

      Löschen
  11. No i tutaj to sie zgadzam z Twoim punktem widzenia sprawy! oczywiscie jestem przeciwko tv, grom, itp Dziecko do 3 roku nie potrzebuje bajek w tv, a niestety juz dwulatki maja ulubionych bohaterow z kreskowek
    Postawilam na zabawki edukacujne i zabawy wg Montessori, wycieczki te male i duze, place zabaw chociaz czasem bardzo mi sie tam nudzi ;)gdybym mogla to zlikwidowalabym w domu tv, bo sama zauwazylam, ze zamiast wieczorem usiasc z ksiazka w rece to jestem przed ekranem.
    Mamy taka zasade, ze dopoki corka nie idzie spac to w domu slychac tylko muzyke, rodzina wie jaki jest moj punkt widzenia na zabawki i konsultuja wszystko ; gdy wychodzimy na spacer to nie jestesmy obladowani gadzetami tylko biegamy za naszym dzieckiem i wystarcza jej patyk lub jazda na rowerku
    Jest mi latwo bo mieszkam daleko, mam jedno dziecko i ma dopiero 3 lata, ale widze inne osoby w podobnej sytuacji i rodzicom ewidentnie nie che sie ruszyc czterech liter!wygodnictwo, brak wyobrazni,..
    Wychodze z zalozenia, ze to moje podejscie to inwestycja w jej przyszlosc, kreatywnosc i zdrowie;

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ale my sie dosc pokrywamy z naszymi zdaniami :D Stad ten post, bo sie czuje zacofana - jakbym pozbawiala Sare dobr techniki :D I zastanawialam sie, co inni na to. U nas tez sa wycieczki, zabawy prostymi rzeczami, telewizor zas w drodze wyjatku... a tableta w tak mlodym wieku jej nie kupie - chociazby ze wzgledu na cene. :)

      Löschen
  12. Dla wiekszosci rodzicow jestem dziwologiem, ale mam to gdzies ;D ide z duchem techniki, ale mam to bardzo wywazone, na wszystko kiedys przyjdzie czas i z umiarem oczywiscie.
    To jest bardzo ciekawy temat i fajnie, ze jako nauczycielka poruszasz go, mam nadzieje, ze trafimy na kogos takiego jak Ty na naszej drodze edukacyjnej;)bo szkola to przeciez drugi dom

    Aktualne badania dowodza, ze dzieci cierpia na niedobor snu, bo siedza na kompie, grach czy telefonie, a wiadomo co za tym idzie:(

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja nie wiem, skad to sie bierze... moi znajomi niemieccy rodzice nie kupuja przedszkolakom tabletow. Dzisiaj jedna taka mame zagadalam, to zrobila oczy i sie popukala po glowie... Dzieci nauczycieli i pedagogow rowniez z reguly nie posiadaja takich sprzetow. Dopiero jako nastolatki dostaja... a jak wczesniej chca skorzystac, to pod kontrola rodzicow.
      A w Polsce zupelnie inaczej. Czy to syndrom Polaka, ze trzeba wszystko miec? Czy moze ja jestem zacofana???

      I jeszcze jedna mysl: Jesli dziecko posiada swoj sprzet i umie go obsluzyc, to moze je rownie dobrze schowac pod poduszka i grac bez ograniczen po nocy, podczas gdy rodzice mysla, ze juz spi... Mam takie przypadki w klasie... I rodzice na serio nic nie zauwazaja, poki ja im nie powiem, ze dziecko jest zmeczone w szkole...

      Löschen
    2. Mysle, ze to nie tylko w Polsce

      Löschen
    3. Zapewne masz racje. :D Moje spostrzezenia wynikaja z kontaktow z takimi a nie innymi ludzmi. W Niemczech zwykle nauczyciele i pedagodzy. A w Polsce roznie. W Niemczech sa na pewno rowniez ludzie, ktorzy musza wszystko miec :D

      Löschen
  13. Wlasnie mi sie przypomnialo,ze niedawno w Paryzu zainstalowano jakies aplikacje multimedialne w jakims parku (plac zabaw dla dzieci), dla mnie to juz przesada i mam nadzieje, ze nie pojda w tym kierunku :o

    A w USA to dopiero musi byc ostro, nigdy nie bylam, ale z tego co slyszalam

    Mysle, ze kraje skandynawskie musza byc ciekawe

    A w Polsce to moze dlatego, ze przez okres komuny do niczego nie bylo dostepu i po jej upadku tak szybko nastapil ogolny rozwoj i wlasciwie to rodzice maja taka chec posiadania, ktora przelewaja na dzieci

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Jeszcze multimedoiw na placach zabaw brakowalo.... :-o
      Co do polskiej mentalnosci - chyba jest tak jak piszesz. :D

      Löschen