Samstag, 15. Juni 2013

Ile zabawek potrzebuje dziecko?



 Półki sklepowe uginaja sie pod oferta wszelakich produktow dla dzieci, ktore "koniecznie trzeba miec", bo edukacyjne, bo ekologiczne, bo modne, bo wszyscy maja, bo takie slodkie, bo jak tu odmowic proszacym oczom dziecka...

I tak z miesiaca na miesiac pokoj dziecka zapelnia sie, przepelnia sie roznymi badziewiami, ktore ani nie ucza, ani nie zdobia, ani nawet nie sa uzywane... Poupychane w worki, pojemniki, skrzynie... leza w nielasce. Bo dziecko juz dawno dostalo nowe gadzety, ktore koniecznie trzeba miec...





Juz nienarodzone maluchy dostaja z okazji Bozego Narodzenia pluszaki, zeby mialy na start. Z okazji narodzenia rodzina i przyjaciele znosza nastepne slodkie zwierzaki. Potem urodziny, kolejne swieta, dzien dziecka i rozne okazje-nieokazje. Dziecko zasypywane jest mnostwem prezentow - bez planu, bez sensu...

I to zdziwienie, kiedy dziecko nie cieszy sie z kolejnych prezentow... No jak sie ma cieszyc, kiedy to dla niego chleb powszedni, ze ciagle cos dostaje? Kiedy wystarczy, ze tupnie noga, a prezent pojawia sie po niewczasie?
Co podarowac dzieckiu, ktore wszystko juz ma i ktoremu wszystko juz spowszednialo?

Usmiechacie sie wlasnie, bo macie kogos w swoim otoczeniu, kto nie zna umiaru w uszczesliwianiu swojego dziecka? Bo ja mam...

My staramy sie nie kupowac za duzo zabawek.
Prosimy rowniez rodzine o konsultowanie prezentow dla Sary z nami (niestety nie kazdy bierze to na serio...). Lubie, jak prezenty maja sens. Nie tylko praktyczny, ale rowniez estetyczny. Jesli wiec corka prosi mnie o lalke, to nie chce, zeby dostala pierwsza lepsza, bo akurat promocja byla... Rozumiecie o co mi chodzi? O madre spelnianie marzen. Takie, zeby sie potem nie denerwowac, ze kupilo sie cos, co sie w sumie nie podoba, a co sie kupilo pod wplywem impulsu.


Najbardziej trafionym prezentem, jaki Sara kiedykolwiek dostala, byl ten bialy zajac. W miedzyczasie wymemlany, zniszczony, poszarzaly. Ale wciaz ten sam... ukochany.
Towarzyszy nam podczas wszystkich podrozy, chodzi z Sara do przedszkola, jezdzi na rowerze, noszony jest w torbie, walizce. Ma spinki, korale, sukienke... Niezawodny towarzysz doli i niedoli.
I choc w miedzyczasie zajaczek dostal brata-blizniaka, choc ma tak duzo konkurencji w pokoju Sary, nic nie jest w stanie go zastapic. Taki maly przyjaciel, ktory nieodwolalnie zajal stale miejsce w sercu malej dziewczynki. Jak sie ma takiego zajaca, nie potrzeba juz zadnych innych pluszakow...




Kommentare:

  1. Witaj.
    Odpowiedź na tytułowe pytanie to z pewnością kwestia indywidualnych potrzeb, zainteresowań i ilości wolnego czasu dziecka, ale zgadzam się, że w tym przypadku głową boli. U nas również prezenty są konsultowane i tylko jedną osoba przynosi dość złośliwe dla rodziców, dzieci zaś są wniebowzięte, z mało dydaktycznych podarków. Nie będę się tutaj rozwodzić, ale wiele osóbnie zdaje sobie sprawy, że krzywdzi rozwijające się dziecko
    Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Nie wiem nawet, czy niektore prezenty sa zlosliwe, czy po prostu osoba je kupujaca nie mysli ;o) Najbardziej wkurzajacy prezent, jaki Sara dostala, to byla plastikowa kuchnia - brzydka, tandetna. A chcialam jej kupic drewaniana... :( I zeby nie urazic rodziny, musialam znosic ta kuchnie w pokoju Sary....

      Löschen
  2. Sami jesteśmy winni, że dzieci mają tyle zabawek....Ale ja jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Może dlatego, że jak byłam małą dziewczynką nie miałam możliwości posiadania tylu cudeniek .
    Staram się kupować różne zabawki. Te . które wybierze Łukaszek, a mi wydają się bez sensu, ale także te, które wydają się moim zdaniem przydatne, edukacyjne, śliczne itp
    Mój synek zawsze się cieszy z każdej zabawki i szanuje wszystkie. Jak wyrasta z niektórych to wspólnie pakujemy i oddajemy dla dzidziusia.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Wyrzutow to ja tez nie mam :D Tylko problem, gdzie to wszystko upchnac. Bo nienawidze nieporzadku w pokoju Sary. Tak sobie mysle, ze to dziecko chyba oczoplasu dostanie, jak nie bedzie miec tych zabawek zredukowanych/odpowiednio pochowanych.
      Sara tez z kazdej zabawki sie cieszy. Ale znam dziewczynke, ktora nie okazuje juz zadnej reakcji - ma juz wszystko, co sobie mozna wyobrazic. A rodzina ma coraz wiekszy problem, co jej jeszcze kupic...

      Löschen
  3. Moje dzieci córcia i synek mają jeden pokój i z racji ograniczeń metrażowych naturalne jest u nas ograniczanie również zabawek. Od jakiegoś czasu bardzo zwracam uwagę na ilość i jakość rzeczy którymi się bawią bo też nie lubię bałaganu w ich pokoju;)
    Najważniejsze były, są i będą książki! Są u nas wszędzie w koszu na podłodze, dostępne zawsze, przy łóżku takie dobre na dobranoc a także te bezcenne na regale zamkniętym kłódką, które mają być na lata i dla dalszych pokoleń i są oglądane i czytane tylko w obecności nas! Dalej zabawki drewaniane małe i duże, trwałe i bezpieczne; teraz na czasie jest zabawa w sklep liczenie, ważenie, kupowanie. Klocki lego to u moich największe pole do popisu razem z tatą tworzą cuda, mąż ma dużą wyobrażnię w przeciwieństwie do mnie;) zbuduje wszystko co tylko możliwe od zwykłego domku lalek poprzez budowle, konstrukcje, przedmioty, pojazdy...
    Dalej gry i puzle najchętniej z nami to sprawia im dużą radość. Malowanie, rysowanie odkąd pamiętam było, jest i mam nadzieję będzie. My też nie które rzeczy robimy sami np. szyjemy misia. U nas w przedszkolu dzieci mają bardzo dużo zajęć kreatywnych, bardzo często coś tworzą z różnych matriałów nie tylko na okazje świąteczne itp ale na codzień np. chodzą do lasu budować domek z patyków albo temat bieżący każde dziecko idące do szkoły razem z mamą w przedszkolu tworzy własną, unikatową, ręcznie wykonaną Schultüte moja ma tyle radości przy tym;) Ja uważam, że nie potrzeba dużo zabawek ale ważne jest wybieranie tych które są bezpieczne, ciekawe, mądre i po postu dzieci lubią się nimi bawić. Ja przed każdym zakupem prezentu lub po prostu drobnej zabawki pytam się córci czy to naprawdę jest potrzebne i dlaczego to chce, co to jej da i czy nie ma już czegoś podobnego. Uwierzcie pytania są zbawienne u nas to działa. Mi szkoda pieniędzy na zabawki które będą leżeć w koncie albo zaraz się zepsują. Staram się szanować pieniądze i uczę tego dzieci. Może zaszłam trochę za daleko ale moja juz szykuje zabawki które chce sobie sprzedać na Flohmarkcie jesiennym aby uzbierać sobie na pewną zabawkę. Ale się rozpisałam, mogłabym jeszcze ale kończę już;)
    Życzę wszystkim dzieciom mniej zabawek a więcej uwagi rodziców i zabawy z nimi nawet na placu zabaw;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. U nas tez ksiazek masa. Ksiazki Sary sa juz na moich regalach, bo u niej juz miejsca brak. Ale kupujemy dalej, bo to dopiero poczatek :D
      A jakie to ksiazki macie takie cenne?
      Twoj maz to chyba jest architektem, prawda?
      Ja tez nie kupuje wszystkiego co popadnie i w kwestii zabawek komercyjnych probuje sie Sary dopytac, czy koniecznie musi je miec.
      No patrz, a Flomarkcie nie pomyslalam... :)

      Löschen
    2. Książki są zamknięte bo mój synek to istny niszczyciel, gryzie i drze niewiadomo czemu właśnie książki;( Te książki może dla kogoś to nic specjalnego ale dla mnie bezcenne bo mają wartość sentymentalną część z dedykacjami dla dzieci, moich kilka gdy byłam dzieckiem;) i te ponadczasowe polskich autorów;)
      Architektem z zawodu to on nie jest ale śmiało mogę stwierdzić, że minął się z powołaniem bo to jego pasja i pomysłów masa między innymi zrealizował się planując i budując łóżko piętrowe dla naszych pociech i nawet ja mogę tam sobie czasami pospać no i nie zawaliło się:D a i lampa w salonie też nam na głowę nie spadła:D
      My jesteśmy aktywnie związani z wiejskim Flomarktem bo pewien procent ze sprzedaży przekazywany jest na nasze przedszkole;)

      Löschen
    3. Rozumiem :) Kiedys tez chowalam przed Sara pewne ksiazki. Teraz juz nie niszczy, wiec wszystkie leza w zasiegu reki.
      U nas dwa razy do roku jest bazar z rzeczami po dzieciach. Tez z mysla o wsparciu przedszkola. Kiedys nawet wystawialam nasze rzeczy.
      No kurcze. Ale bym chciala zobaczyc to wasze lozko - na pewno jakies specjalny model :)))

      Löschen
  4. Ja miałam ulubioną lalkę baby born. Dostałam ją na 1 urodziny i nigdy się z nią nie rozstawałam. Jak były jakieś urodziny czy święta to zawsze prosiłam o dodatki do niej. Wszędzie jeździłam z tą lalką. Miałam dużo lalek, ale żadna nie skradła mi serca tak jak ta. Moje kuzynki miały pełno zabawek, chyba nawet więcej niż ja, bo dużo dostawały od swoich starszych kuzynek. Ich pokój był niczym sklep z zabawkami, ale głównie na co zwróciłam uwagę to na to, że nie miały swojej ulubionej zabawki. Wszystko było fajne do czasu, gdy nie pojawiło się coś nowego, a potem szło w odstawkę. Mój roczny chrześniak ma pełno zabawek, a niczym nie bawi się długo. Wszystko jest dobre na maksymalnie 15 minut. Najdłużej potrafi bawić się zwykłą butelką, garnkiem, plastikowym talerzykiem :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Serio babyborn? :D Ale fajnie, jak sie ma cos ulubionego i mozna sobie wszystko dokupowac. Jest pasja, nie ma problemow z prezentami :D
      U mojej siostrzenicy to samo - zabawek multum, ulubionej zabawki brak....

      Löschen
    2. Serio, najukochańsza. Co prawda po jakimś czasie nie działało już więcej funkcji, ale i tak była najwspanialsza :) Chyba nawet ją mam w piwnicy pozostawioną na pamiątkę, o ile nikt inny z domowników się jej nie pozbył.

      Löschen
  5. Mój synek ma dużo zabawek i z większości jestem zadowolona, bo stosujemy metodę 'na kolekcjonowanie', czyli kupujemy np. Lego, auta z serii 'Auta', drewnianą kolejką itp. I potem przy każdej okazji dokupujemy do kompletu właśnie. To sporo ułatwia i wprowadza pewien porządek. Niestety przez te cztery lata, odkąd jesteśmy rodzicami, nie dało się uniknąć 'stosu plastiku', którym zostaliśmy wręcz zarzuceni przez rodzinę i znajomych :/ A wyrzucić się oczywiście nie da :(

    AntwortenLöschen
  6. My nie kupujemy małej wielu zabawek, tylko te naszym zdaniem najpotrzebniejsze i głównie drewniane, które nie tylko bawią, ale uczą. Sofka ma u siebie sporą kolekcję książeczek z odgłosami zwierząt, które uwielbia. Rodzinie często mówię co by się przydało, by było dobrze wykorzystane.
    Sofie ma od kilku dni ulubiona maskotkę tygrysa, z którym śpi, je, jeździ na wycieczki i był to trafiony zakup :D

    Co do Grain de chic to śliczne są i cena odpowiednia, mamy pare rzeczy na oku :D

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas :D

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja tez mam pare rzeczy na oku i w sumie nie umiem sie zdecydowac. :D
      Wpadniemy do was :)

      Löschen
  7. Wiesz co, są tacy co uważają, ze moje dziecko tonie w zabawkach :P ale widywałam domy przy których my to asceci zabawkowi :P Moja Córcia ma bardzo różnorodne zabawki, tak aby spróbowała wszystkiego i sama wybrała, czyli od drewnianego eko, poprzez pluszaki, puzzle, książeczki po Barbie i inne lalki. Ja bacznie obserwuje co lubi i to jej kupuje, tak aby miała z tego radochę. U nas są w zasadzie 2 rodzaje prezentów: pedagogiczne i 100% zabawa. Te pierwsze kupuje bez okazji i są to puzzle, książki, rozwojowe gry i zabawy typowo edukacyjne, oraz służące rozwojowi ruchowemu typu rowerek, zjeżdżalnia, latawiec, piłka, ringo itd.. Moja Córcia ma ogromną biblioteczkę, jedna z największych jakie widziałam w dziecięcych pokojach. Bez okazji kupuję także kolorowanki, naklejanki i naklejki :) No i druga grupa, czyli wszelkie komercyjne wyciągcze kasy, które dzieciaki kochają. Kupuje je raczej na okazję, albo np. aby pocieszyć w chorobie, lub nagrodzić za duża rzecz typu I siku na nocniku :P No i wiadomo to już to do czego piszczy dziecko: kucyki pony, lalki i samochody... (tak u nas Córcia kocha auta). Z wiekiem kupuję coraz mniej.
    I ostatnia ważna rzecz - sporą część zabawek robimy hand made razem albo robię ja :) W najbliższym poście pokażę nasze (a raczej tym razem moje bo wymagało pewnych umiejętności) ostatnie dzieło. Z powodu choroby miałam więcej czasu na takie zabawy i wyszło całkiem fajnie :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Serio auta? :D A to nietypowo!
      Jestem ciekawa waszego handmajdu :)))

      Löschen
    2. O tak auta, umie część marek na ulicy rozpoznać i nazwac bezbłędnie, ulubione to Audi (kocha te kółka w znaczku), Porsche, Skoda, Opel, Peugot i ... autobusy. Zbiera z dziadkiem też modele miniaturki aut PRL, ulubiony to trabant :P

      Löschen
    3. Ale numer! A wiesz, ze ja tylko umiem rozpoznac marki aut, ktorymi sama jezdzila + auto mojej siostry? :D Reszty nie rozpoznam! :D

      Löschen
  8. O! Jakbym o moim dziecku czytała :D Nowe zabawki są na max kilka dni i uważam, że Tymek ma ich zdecydowanie za dużo :)
    Oczywiście jeszcze do niedawna babcie za każdym razem coś przynosiły, teraz na szczęście przestały, a 90% z tych zabawek i tak w koszu wylądowało bo to z tych tańszych, chińskich... Już jakiś czas temu zdecydowaliśmy, że kupujemy tylko gry, ale i gier zrobiło się dużo ;) O ile babcie i dziadki teraz pytają co kupić, chrzestna nigdy nie zapytała, a wiem że jej podejście jest takie, że ona płaci więc ona decyduje, niestety... i takim sposobem mamy upiornego konia na biegunach - fuj, a chciałam drewnianego ;)i plastikowy warsztat, którego nawet nie dało się złożyć... I sama nie wiem, czy to inne poczucie estetyki czy niektórzy kupują żeby tylko coś kupić, bez zastanowienia się, bez przemyślenia po co, na co.
    W drogie czy też drewniane zabawki przestałam inwestować bo wiem, widzę, że będą na 5 min, a szkoda mi pieniędzy żeby to wszystko stało w kącie... I tak naprawdę jedyne rzeczy jakich Timi używa to samochody - Hot wheels i książki. Wszelakie maskotki, niestety nawet te które ja uszyłam, nie robią na nim najmniejszego wrażenia. O! nie, przepraszam, ma jedną - dinozaura, którego dostał 2 lata temu i z nim śpi, Ząbek się nazywa :)))
    Ale, podsumowując, na szczęście moje dziecko jeszcze nigdy się nie uparło, nie zaparło na żadną zabawkę i zawsze jest w stanie zrozumieć, że coś jest za drogie lub mu nie potrzebne. I później mówi babci, że chciał np. gadającą śmieciarę, ale niestety jest za droga :)))
    Ależ się rozpisałam ;)
    pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No nie potrafie zrozumiec, jaki problem, zapytac sie, co kupic dziecku... a potem masz problem z jakims plastikowym straszydlem... grrr
      Sara tez potrafi zrozumiec, ze cos jest za drogie. I w sumie nie ma problemu. Najwyzej jej obiecam, ze kupimy na urodziny lub jak uzbieramy pieniadze.

      Löschen
  9. Prezenty...temat rzeka ;)
    zblizaja sie urodziny babla i w piwnicy juz od miesiaca czeka prezent - cos czym na pewno sie dlugo pobawi i cos czym sie interesuje. Zabawek nie mamy duzo, ale przyznam, ze jak jest na cos 'faza' to nie zalujemy. Oczywiscie w granicach rozsadku. Co do nietrafionych prezentow, to przymykam na to oko. Dostajemy takich niewiele, a wiem, ze to z dobrego serca i wazne, ze ktos o moim dziecku wogole pomyslal ;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Jestem ciekawa, co to za niespodzianka! :D
      Na te nietrafione to wlasnie trzeba przymknac oko, bo co innego pozostaje? trzeba tolerowac i wierzyc w dobre intencje kupujacego ;o)

      Löschen
    2. Ehhh od dluzszego czasu babel kolekcjonuje pewna serie Lego, wiec dostanie cos do kompletu ;) Wiem, ze sie bardzo ucieszy, a to najwazniejsze w dniu urodzin :)

      Löschen
    3. To przynajmniej macie sensowna kolekcje! Bo Sara klekcjonuje lalki Barbie i ciagle dostaje od kogos.... bo od mnie do tej pory nic do tej kolekcji nie dostala....

      Löschen
  10. Moja córka jest jeszcze mała. Sporo zabawek ma po moim siostrzeńcu. Z nią jest taki problem że się nie bawi, więc ja jej nie kupuję. Rodzina póki co stosuje się do zaleceń i nie kupuje również. My spędzamy większą część czasu na dworze. Dla niej ciekawsze od zabawek jest to że wrona leci, dźwig stoi, maszty powiewają. Uwielbiam patrzeć na świat jej oczami. Na razie z pluszaków upodobała sobie czarno-białą krowę :)) Powoli zaczynają ją interesować puzzle. A te grająco świecące zabawki nudzą się w sekundę. U ns pokój małej jest dość ascetyczny jeśli chodzi o zabawki. Książki zamierzam wypożyczać w bibliotece. W przyszłości też będę się starała zachować umiar :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No i slusznie :D A ze pokoj ascetyczny - szybko sie zapelni, jak mala podrosnie i rodzina zaczenie znosic prezenty z dobrego serca :D Oczywiscie zycze posluchanej rodziny, ktora skonsultuje kazdy zakup z toba :)))

      Löschen
  11. Oj tak, zabawki to temat rzeka najczęściej najwięcej dupereli mają te dzieciaki, które dziadków mają na wyciągnięcie ręki (znam już parę rodzin, gdzie babcia zajmuje się wnuczętami i z każdego spaceru dziecko wraca z jakąkolwiek zabawką ooo zgroza)! Ja jako dziecko miałam tak, że raz w miesiącu dostawaliśmy od dziadków z bratem wymarzoną zabawkę, nie koniecznie edukacyjną ale taką naprawdę wyczekaną i pewnie dzięki temu nigdy nie stanęłam obok babci i nie ciągnęłam jej za spódnicę mówiąc "kup mi, kup". Ta sama zasada jest u nas, dziadkowie wiedzą że prezenty bez potrzeby zostają u nich i długo im nie zajęło zrozumienie nas kiedy zaczeliśmy je u nich zostawiać w efekcie Karinie uzbierała się tam niezła gromadka zabawek i dotarło gdzie to wszystko trzymać. Teraz stawiamy na książeczki, choć ja dużo ich zakupiłam jeszcze w ciąży z K. i na zabawki do ogrodu :D

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Niezla metoda na przechytrzenie babci z dziadkiem :D
      U mojej siostrzenicy podobnie - u babki ma dwrugie tyle zabawek, co w domu. Tylko ze oni sie nie przejmuja i nadal kupuja bez umiaru, choc juz sami nie maja gdzie trzymac. Ale niektorym ludziom nie przegadasz ;o)

      Löschen
  12. U nas z zabawkami podobnie, dużo się tego może uzbierać za sprawą chętnie obdarowujących dziadków, ciotek, wujków ...Ja staram się mieć wpływ na to co kupuje większość z nich, ale tam gdzie nie mam wpływu skutki często są takie, że Kaja zachwycona, a ja ledwo powstrzymuję się od skomentowania i wyrzucenia. Tak na przykład obdarowano Kaję niegdyś kosmetykami kolorowymi (cienie, błyszczyki...) dla małych księżniczek. Ja nawet nie miałam pojęcia że coś takiego można kupić. No i problem co z tym zrobić, Kaja szczęśliwa, a ja chcę jej to szczęście wyrzucić. Doszłyśmy do porozumienia, ma tą "zabawkę" nadal ale nie może jej używać:) Kai to wystarcza:)Na szczęście.
    Ja staram się kupować dużo książek, gier, pomocy plastycznych, a jeśli zabawki to takie które spodobają się nam obydwu. Na te które podobają się tylko Kai, ona sama zbiera pieniądze. Regularnie też oddajemy/sprzedajemy to czym się dłuższy czas nie bawi, bo do pokoju musałabym wchodzić wąska dróżką:)
    Sary bluzeczka bardzo mi się podoba. Czy to Wasz wyrób czy sklepowy? Świetna jest:) Zwłaszcza te szelki. Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Nawet nie mow! Sara tez dostala zestaw do malowania + 3 lakiery do paznokci! :D I te malowidla nie chca potem schodzic! Szoruje ja moim mleczkiem do makijazu, oczy ja pieka, a i tak znowu sie maluje. Nawet oglada na youtube tutoriale po angielsku (!), gdzie pewna dziewczynka pokazuje, jak sie umalowac za Monster High. :D

      Sara ma na sobie hmmm... kombinezon (?) jednoczesciowy. Nawet nie opowiadaj, ze uwierzylabys, ze ja bym potrafila cos takiego uszyc :D Dzieeeeki :D Co ty! Ja mam dwie lewe rece i nie umiem szyc :D

      Löschen
  13. Nie cierpie, nie znosze kiedy dziecko jest zasypywane zabawkami, szczegolnie tymi wydajacymi z siebie przezone melodyjki,piski, swiatelka...Wole kupic rzadziej, ale bardziej przemyslec zakup (co nie znaczy ze nie trafialy mi sie spontaniczne wpadki...), nawet jesli mam przy tym wydac troche wiecej niz przecietna;)
    Nadmiar zabaeek niczemu nie sluzy, raczej oglupia dziecko,mam wrazenie.Pamietam jak bylismy na urodzinach rowiesniczki Lily, jej kuzynki i przysiegam ze niemal kazdy z gosci musial wymieniac prezent, bo dziecko mialo juz wszystko co na rynku z little people...Przez cala impreze , po domu jezdzil taki grajacy samochod, ktorego nie sposob bylo wylaczyc.Koszmar!Ja w ogole po okresie bycia au-pair bylam uczulona na grajace zabawki i nie moda spowodowala , ze ich u mnie po prostu nie ma.Juz 10 lat temu sobie przyrzeklam.najbardziej za skore zalazla mi taka gasienica...Nie, no klamie troche, mala ma ze dwie wydajace dzwiek po nacisnieciu, a kupilam je w chwili zwatpienia czy czasem dziecko cos nie omija:) No i jest szczeniaczek, uczniaczek czy jak jemu tam, bo dostala w prezencie.
    W kazdym razie regularnie pozbywam sie zabawek nieadekwatnych do wieku i takich, ktorymi mala sie nie bawi, albo ktore mnie po prostu draznic zaczynaja:)
    Pomylilam sie akurat co do przytulanek i maskotem,myslac ze jedyne co robia to zbieraja kurz.Moje dziecko naprawde je lubi a w lozku tloczno, choc tez bez przesady.
    Nie wyrzucilam kasy w szmaciana fanette z Moulin roty, bo to jedna z ukochanych lal.
    Czasem jednak zdarza sie tak, ze jakas zabawka, chocby piena i polecana,nie sprawdzi sie u naszego dziecka i wtedy mi szkoda wydanych pieniedzy, ale ciezko przewidziec.
    U nas urodziny tuz tuz, a nadal nie wiem czym moglabym ja uszczesliwic...Kusi mnie hulajnoga, bo widze rozjezdzone na iej dzieci, ale z drugiej strony boje bo przeciez na rower mamy tak malo okazji wyjsc...ten biegowy.
    Poza tym weszla w faze czesania wlosow, upinania spinek, robienia kucykow i "warkoczykow" wiec mzoe lala z wlosami.Sliczna ta wasza tak w ogole!
    No i dzieki;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Zakochalam sie w lalkach Moulin Roty. Znalazlam je w moim ulubionym shopie przy okazji szukania prezentu na Boze Narodzenie i od tej pory sie zastanawiam, czy by czasem nie kupic - tzn. czy Sara nie jest juz za duza na tego typu zabawki...
      Serio macie malo okazji wyjsc na rower??? Bo my w sumie codziennie. Pewnie mieszkacie w srodku miasta?
      Wiesz, te lalki w wlosami to raczej do czesania sie nie nadaja :D Ale Sara zawsze sie cieszyla z fantazyjnych opasek, pierscionkow, korali itp duperelkow.

      Löschen
    2. Nie,mieszkamy w malym miasteczku,ktore nazywam wsia,bo to wies niemal:) Terenow jest mnostwo ale albo pracuje i nie ma mnie w domu albo wybywam gdzies dalej na moim duzym rowerze i mala jedzie ze mna:) Chodzilo mi o te wyjscia na rowerku biegowym,spacer kolo domu.
      Tak,chodzilo mi raczej o lalke do targania:)

      Löschen
    3. OK, rozumiem :) Ja za to w ogole nie jezdze na rowerze, tylko wlasnie lece za Sara. Bo jak sie nie porusza porzadnie w dzien, to potem mi wariuje w domu pod wieczor ;o)
      Lalke do targania mamy... zaden grzebien nie da rady tym plastikowym wlosom. Ogolnie bardzo niezadowalajaca sprawa...

      Löschen
  14. Zabawki kupuję jak na lekarstwo, ksiązki natomiast baaaardzo często ! dzieci cieszą się z nich tak szczerze, że serce się raduje na taki widok..kochamy czytać i bawimy się przy tym cudownie..Ale tego trzeba uczyc dziecko od małego..zdrowy rozsądek....Pozdrawiam ciepło

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Sara tez sie bardzo cieszy z ksiazeczek, bo ciagle cos jej czytam. Ona uwielbia ten czas i z namaszczeniem wybiera sobie nowe pozycje :*

      Löschen
  15. a firmę Grain de chic znam...nawet upatrzyłam sobię jedną pozycję :) buzka

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Jestem ciekawa co - bo ja niedlugo zamawiam :*

      Löschen
  16. ach zabawki każde dziecko najlepiej czuje się w pszedszkolu bo tam jest ich masa :)
    kiedy MAdzia była jeszcze mała,że mało co kumała te "super" zabwaki najzwyczajnie w świecie trafiały do śmieci :D bo nie mogłam na nie patrzeć!teraz to troszkę gorszy problem i szczególnie jak wraca od dizadków to aby umilić jej 15min drogę zawsze weźnie jakąś wstrętną zabawkę ze sobą :/ ale co jakiś czas staram sie coś wyrzucić dyskretnie aby nie zauważyła ;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja najczesciej wyrzucam jej wyroby artystyczne, ktore co tydzien przynosi z przedszkola - rozne korony i torebki z papieru, maski, bilety, listy itp. Niektore zostawiam, ale wszystkiego nie da rady. Wiec dyskretnie wyrzucam, jak spi ;o)

      Löschen
  17. I dlatego w podróż z prezentem zawsze zabieram jakąś ciekawą książkę - jest ich ogromny wybór, wręcz zazdroszczę dzisiejszego dzieciństwa, bo mój młody nie specjalnie miał w swoim wybór (ten ksiązkowy oczywiście), bo w kwestii zabawek klocki lego pozostały do dziś na miejscu pierwszym. Pamiętam jak wielkie pudło naszych klocków ucieszyło chłopaków moich przyjaciół i okazuje się, że były to zabawki (a raczej są) nadal wielopokoleniowe :) :) :)
    Sara jak zawsze wywołuje moją radość :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. A moja Sara klockami gardzi ;o) Za to wielopokoleniowe lalki Barbie uwielbia. Why?! :D

      Löschen
  18. Moja gwiazda do przeprowadzki miala naprawde sporo zabawek - w sumie sami duzo kupilismy używanych w sh...bo do UK przyleciałam z 1 walizką i bawiącym się juz dzieckiem - wyjscia nie bylo i musialam nagromadzic troszke zeby to dziecie jakoś sie zaklimatyzowało;-) Dobrze ze byla ta przeprowadzka - bo sporą czesc "dziwnie wcieło" -tłumaczymy ze zapomnielismy ze starego domu itp....sporo odniosłam znowu do sh....teraz kupujemy ale raczej bajki, kolorowanki, ostatnio w PL zestaw elementarzy bo Mała juz sie nie chce bawic zabawkami;-)
    Pozdrawiam

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Ja wyrzucam Sary skarby po kryjomu :D Albo sprzedaje. A jak cos sie zgubi, to Sara sie mnie pyta: Mama, czy ty czasem mi tego nie sprzedalas? :D
      Serio Olga nie chce sie juz bawic zabawkami? Chyba nie moze sie doczekac szkoly? :)

      Löschen
    2. Nooo naprawde nie korcą jej zabawki:-) Ma 3 plastikowe domki dla lalek i kucykow a bawi sie takim ktory ja zrobiłam z wielkiego pudeła i obkleiłam - prostacki jak nic ale sprawia jej frajdę...a reszta to naklejki, szukanie różnic w kolorowanych itp...taszczy ze sobą tylko wszedzie kucyki pony i żabę maskotkę - reszta mogłaby nie istniec:-)
      Pewnie jak pojdzie do szkoły to jej się odwidzi ta nauka chacha

      Löschen
  19. Z prezentami mam podobnie. nigdy nie kupowałam na ilość, zawsze na jakość :)
    Zabawki Merci zawsze starałam się mocno selekcjonować, żey jak najwięcej było tych wartościowych.
    Oczywiście nie ominęło nas trochę bzdurek :)
    Teraz, pomału z typowych zabawek Maria wyrasta.

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. No sluchaj, toz to juz mala dama! :D

      Löschen
  20. Mogłabym ograniczyć ilość zabawek Ninie do minimum, bo widzę, że ona i tak się niczym nie bawi. Sara podobnie. Idę do znajomej, a ona ma w salonie ze trzy skrzynie + pokój na zabawki. Tony tego. Jej czteroletni syn ma manię i bawi się bardzo małymi zabawkami (oj bardzo małymi). No więc kolekcjonuje, bo idąc do jakiegoś s-h zawsze małemu coś wydobędzie i za free to przyniesie - bo ile liczyć za taki mały rupieć. Nina idzie do nich w gości i zdezorientowana nie wie czym się bawić, ale wyjść za cholerę nie wyjdzie :D
    Moje dzieci mają zabawek dosłownie - jedno małe pudełko z ikei na dole w salonie + regał w pokoju czyli 3 skrzynie. Kilka maskotek- bo nie lubię tych kurzołapów no i książki od groma...
    Teraz planuję zakup łóżeczka dla lalki i kasy fiskalnej, bo widzę, że Ninka pomału zaczyna się bawić... A dla Sary ? Nie lubię kupowania, bo Nina dostała, to Sara też coś, bo wiem, jak to potem wygląda - Sara leci do Niny zabawek, a Nina bawi się grzechotką :D

    AntwortenLöschen