niedziela, 26 maja 2013

Nigdy nie mow nigdy

Jeszcze jakis miesiac temu napisalam w komentarzu pod pewnym postem, ze najwiekszym grzechem modowym jest ubranie dziewczynki w roz od stop do glow... A jaka przekonana bylam! I dumna ze swojego pogladu :D

A teraz sama sie z siebie smieje :D

Bo jakby w odpowiedzi na to pojawia sie kampania wloskiej ekskluzywnej marki dzieciecej, I Pinco Pallino... I co widzimy? Prosze bardzo:






Jak widzicie, nie jest to ani delikatny, ani sprany roz, nie jest rowniez niczym zneutralizowany. Roz w calej swojej wscieklosci!

Podobne tendencje u Blumarine:


Slodki roz u Simonetty:


Oraz odwazna kolekcja u Monnalisy:



No i coz...
Projektanci drwia z blogerek modowych ;o)
Roz wchodzi na salony w wielkim stylu.

***

Poogladalam, zastanowilam sie...
Jak bardzo ulegamy opinii innych osob?
Jeszcze rok temu zadna z was nie zalozylaby dziecku jaskrawozoltego ubrania, tzw. neonu. Kolor ten byl godny potepienia, wiesniacki, niestylowy i w ogole. Nawet pod moim postem o neonowej kurtce bylo taktowne milczenie, bo kolor, jakis taki nie ten...
A w tym sezonie pojawil sie w sklepach i nagle jest super odkryciem i kazdy musi go miec...

Kto wiec ksztaltuje nasz styl? My same, projektanci, czy tez blogi szafiarskie? Powiem wam szczerze, ze wchodzac w swiat blogosfery rok temu zwatpilam w nasz styl, ktoremu jestesmy wierne od dluzszego czasu.
Poki nie pisalam bloga wiedzialam, ze lubie zwariowana mode holenderska, dziewczeco-dziecieca mode od Monnalisy i Blumarine oraz klasyczna elegancje francuska.

No i zaczelam czytac blogi...
Okazalo sie, ze nietaktem jest pokazanie dziewczynki w rozowej sukience, jak jest zbyt pstrokato, to sie nie ma smaku, i prawdziwa moda dziecieca jest szaro-bura...

Zwatpilam w swoj smak i poddalam sie polskiej blogosferze... Wstydzilam sie wrecz, ze Sara ma rozowy plaszcz, motywy z kreskowek na sukienkach, bluzeczki z krysztalkami Swarovskiego oraz tu i owdzie futerka czy koronki. Przeciez kazdy holdowal szarym dresom...!
Wiedzialam jedno - jak pokaze cos innego, bede skompromitowana i nikt nie bedzie nawet zagladal na taki niestylowy blog :D

Jakis czas temu przeprowadzilam ze soba zasadnicza rozmowe: Czy o to mi chodzilo, zeby kopiowac czyjs styl? Czy musze kupic Sarze "dorosle" bejsbolowki i adidasy? Czy ubranka z printami zwierzecymi (robaki ostatnio!) musza byc w naszej szafie, bo na innym blogu tak wszyscy przyklaskuja? Czy teraz Sara bedzie chodzic w dresach, bo to podobno must-have?

Odpowiedz brzmi: NIE!


Roz nie jest zadna gafa stylistyczna.
Krysztalki, futerka i koronki sa urocze - niekoniecznie kiczowate. Printy z kreskowek moga byc tez stylowe i ze smakiem. Nawet Hello Kitty... :P


Drogie mamy, nie dajcie sie zwariowac!
Wybierajcie wsrod nowych ofert, dajcie sie inspirowac, ale pozostancie przy tym wierne swojemu stylowi.
Bo szczerze mowiac troche mi tego wlasnego stylu na blogach brakuje...

***
Uwaga!
Osoby o slabych nerwach proszone sa o nieogladanie ponizszych zdjec! ;o)

Ponizej nasze lamanie stereotypu:


1) printy kreskowkowe obsadzone krysztalkami




2) OMG! Hello Kitty!






3) ratuj sie kto moze - roz! :P



 4) Futerka - Blumarine i Monnalisa





Glupio jest byc przemadrzalym w sprawach mody.
Niemadrze tez jest powiedziec, ze "ja to nigdy bym tego nie zalozyla / kupila"... bo widzicie - co sezon, to jakas niespodzianka. Dzisiaj holdujemy dresom, a jutro bedziemy sie ich wstydzic ;o)

I na koniec: Zycze wam odwagi w rozwijaniu i pokazywaniu wlasnego stylu!

61 komentarzy:

  1. Masz rację z tym swoim stylem i w pełni popieram!!! Fajne Wasze pomysły i kupowanie dresu za 200 zł to zdecydowanie głupota, dlatego ja nakupowałam materiałów i tez sama chcę szyć ciuchy moim dzieciom, bo ceny często za rzeczy proste do zrobienia tylko za metkę mnie przerażają. Uściski dla Was !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gdybym potrafila.... wszystko bym sama szyla :D Bo ceny... czasami nie wiadomo, czy sie smiac czy plakac :D

      Usuń
  2. u nas brak stylu jest naszym stylem ;) kompletnie nie znam się na modzie! czasem stoję przed komodą Ewy i pojęcia nie mam, jaką górę z takim dołem i na odwrót ;) no mordęga! także mamy coś gładkiego, coś w paski, coś w kropki i jakoś dajemy radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ale wy przynajmniej nie silicie sie miano bloga modowego :D

      Usuń
    2. Ale Ewka wymiata !! Zawsze fajnie ubrana. Nic dodać nic ująć :)

      Usuń
  3. Po raz pierwszy poczułam, że powinnam zostawić komentarz;););)
    Idealnie trafiony post taki w moje przekonanie:)
    Od dawna Was podglądam bo mam swoje powody;) z kilku powodów mi ważne... Do mody dzięcej i nie tylko potrzebnyj est właśnie własny gust, umiar, rozsądek a czasami szaleństwo i zabawa a przy tym i tak najważniejsze jak nasza pociecha się czuje, lubi, bawi... Ważne jest też to ile czasu, kasy możemy na to wszystko przeznaczyc aby rzeczy które są najważniejsze w życiu nie były na szarym końcu...
    Cieszę się że to napisałaś bo coraz bardziej Was lubię;)
    Pozdrawiam ze Schwarzwaldu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj kochana! I to z Niemiec! :D
      Bardzo sie ciesze Cie "widziec" :)))

      Usuń
  4. Ja kocham styl hippisowski i marynarski u dzieci :) i w taki zestawach najbardziej lubię K., ale moja córa rośnie i zaczyna mieć już swoje zdanie, np. "tego dziś na pewno nie ubiorę!" Co osobiście szanuję, bo bardzo chce by w dalszym życiu umiała walczyć o swoje zdanie :) My na czasie raczej nie jesteśmy bo większość ciuszków z sh jest z poprzednich kolekcji, ale myślę że dzięki drobnym dodatkom można zrobić już aktualny fajny zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tez ma swoje zdanie :D Ale jakos sie dogadujemy - zlote buty za bracowa sukienke ;o) Sztuka pertraktacji. Ale wiadomo, ze dlugo nie nawojuje, bo dziecko coraz starsze. Mam tylko nadzieje, ze do tego czasu zaszczepie jej odpowiedni styl ;o)
      A co do aktualnosci - prawie wszystkie ubrania jkaie mamy sa z minionych kolekcji, bo przeciez kupujemy w outletach, na wyprzedazach i sh :D Ale tak jak piszesz - to od nas zalazy, co zrobimy z tym co mamy i jak to zestawimy :)

      Usuń
    2. Ja to chyba wszystko skomentuję.
      Nina ogląda bajki i zaczyna kojarzyć postaci. Wie, co to hello kitty, muki, muminki itd...
      Bajki przemawiają do jej wyobraźni, więc też coraz częściej woła o jakąś tandetę, bo dosłownie tandetę z wizerunkiem z bajki. Nie zgadzam się, bo wiem, że zaraz ciśnie tym w kąt, albo się to coś rozleci. Ale na ubraniach przewijają się te motywy. Ja nie kupuję, bo nie lubię. Przeszkadza mi taki misz masz w jej szafie, nic do niczego nie pasuje, więc dochodzę do wniosku, że póki mogę, to robię selekcję. Ale trafiają się prezenty i na to nie mam wpływu. Zawsze te "gorsze" ubranka można założyć do przedszkola :)

      Usuń
  5. Dokładnie z takimi samymi przemyśleniami się męczyłam...bo przecież wszędzie było pisana,że róż jest fuj-że głupi stereotyp!!!a o postaciach z bajki to juz wogóle spalić taką matkę na stosie!!!to jest chore,ze obecnie wiele mam kieruje się nie własnym gustem a wzoruje się na innych i co lepsza o każda duperelkę prosza o radę bo one takie bezradne...ale jak już jedna gdzieś tam pokaże dziecie w różu to nagle wielka jest do niego miłość ale też oczywiście sprostowanie,że róż jest ok jeśli dobrze go z resztą połączymy :D czasem się zastanawiam czy komentujące matki mają własne zdanie?czy w 100% poprą to co "góru" powie!
    Miałam wątpiwości zakładając blog ale tez uważałam,ze jestem jaka jestem i jeśli ma mnie ktoś polubić to właśnie za naturalność nawet wtedy,ze Madzia chodzi w różu i głównie hello kitty i myszka mini-bo jak czasem gdzieś wyczytam (i tu się zgadzam) ze jest różnica hello kitty a hello kitty :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze piszesz! Dlugo mnie to juz zastanawia, skad tyle poklasku pod stylizacjami gangowymi Nikoli - czy faktycznie wszystkim sie ten styl podoba???? Czy chodzi bardziej o to, ze buzia ladna, zdjecia fajnie zrobione i blog poczytny? Czy bylby taki sam poklask, jakby ubrania te nosilo inne dziecko, a zdjecia byly mniej profesjonalne? Mysle, ze nie....
      Stad chodzi mi to po glowie - ze jak cos sie pojawi na jakims poczytnym blogu, to od razu kazdy musi to miec i od razu jest to super fajne... Taki owczy ped...

      Usuń
    2. heh teraz już jej buzi nie ma być widać :) a opierać się wyłącznie na ciuchach :D wiesz fajnie byłoby zrobić eksperyment i dać tym blogom takie inne zwyczajne ciuszki i czekać na reakcje ludzi!na sto procent by się zachwycali!A wiesz co mnie wkurza?jak ktoś jedno pisze,że drogie te ciuchy a potem i tak kupuje!to tak jak z różem że jest fee a na starch zdjęciach tylko on gość!!!wiadomo że gusta sie zmieniaja ale czy to sa wlasne decyzje?czyli jak nikola lub dziewczyny z kaszki zaczna paradować w szelakim różu to zaraz wszyscy?!!a najlepsze są też komentarz,ze już też ktoś od razu leci kupować lub juz zamowienie w drodze!dobra bije się w pierś,ze też skusiłam się na nasze polskie marki ale wybrałam jej bo mi sie podobały a nie ż ewszyscy je maja!!!jestem wdzięczna tym wszystkim blogom dzieki ktorym poznalam ich istnienie :)ściskamy :*

      Usuń
    3. Wiesz, to wszystko opiera sie na psychologii. Z opisanego wyzej fenomenu sama korzystam na ebayu: Wystawiam ubrania Sary, pokazuje zestawienia, fajne plenery, wszystko dopracowane... i ludzie oferuja pieniadze czasami 2-3 razy wyzsze niz cena faktyczna w sklepie. Nawet majac okazje kupic taniej, licytuja u mnie. Dobra, nie chodzi o to, zeby sie pochwalic, tylko zeby wyjasnic cos: Sprzedaje ludziom iluzje, ze ich dziecko bedzie tak fajnie wygladac jak moje, jesli u mnie wylicytuja. Na blogach jest to samo. Jesli komus sie jakies dziecko podoba, blog jest slawny i najwyrazniej kazdy sie z nim liczy, to wiadomo, ze kazdy chce byc "w klubie" - czyli musi koniecznie miec te ubrania. Przez to tym ludziom sie wydaje, ze ich dzieci beda tak samo fantastycznie wygladac i ze ktos tak samo zwroci na nich uwage. Mamy-blogerki licza na to, ze sie stana slawne i zyskaja wiecej czytelnikow, jesli beda to samo lansowac. Ot cala tajemnica. :)

      Usuń
    4. Kurcze nie wiem czy robie dobrze wcuagajac sie w tego typu dyskusje,ale ok;) Troche tu wrzucacie do jednego wora.Mnie samej,jak i pewnie wielu innym,nie jest bliski styl "gangowy" jak go nazywacie,ani ten mega klasyczny ani tez kolejny z ogromnymi statystykami jesli wierzyc prowadzacej!Nie nie staram sie niczego kopiowac bo nie uderzaja w moj gust.Nie twierdze ze to co przedstawiaja nie jest dobre,ladne a po prostu nie moje!O wiele blizsze jest mi to co przedstawia chocby kaszka,bo czesto podobaja nam sie podobne rzeczy.Wszystkie te blogi maja duza ogladalnosc ale nie znaczy ze wywieraja na mnie ogromny wplyw!Nie znaczy ze w ten sam sposob inspiruja.Nie mozna oburzac sie za te ich popularnosc.No jakos ,przez cos sobie pewnie na nia zasluzyli!
      A ceny?Kurcze,no sa czesto wysokie i czasami wynika to z wysokich kosztow produkcji,czasami dlatego ze dana marka chce byc po prostu bardziej ekskluzywna i maja do tego prawo!Przeciez nikt nie stoi nad nami z nozem przy gardle i nie zmusza nas do kupna.Gdyby sie nie sprzedawalo,to moze ceny bylyby inne?Jest ogromny wybor i na prawde nie ma sie co oburzac ze "dres" kosztuje 200 zl.Jesli uwazacie ze jesr za drogi to po prostu nie kupcie.Ja tak robie:)

      Usuń
  6. Szalona Kobieta!;-) My też mamy swoj styl...mamy różowe sukienki, " cwandałki" i nawet płaszczyki:-) bo to taki wdzięczny kolor! A czas od czasu wprowadzamy nowosci modowe jak sama je uszyję:-) A dzis Panna O. biega w cudnej bluzeczce z Minnie a na urlopie bedzie śmigac w T-shirciku My Little Pony - bo ona to kocha i uwielbia!! Bo jej sie to podoba! A ja lubie róż z brązem...róż z szarością - cudowne zestawienia! I choc większośc narzeka na ten róż i te aplikacje to LUDZISKA: te dzieci mają po kilka latek!!! Nie bedą wyglądac jak stare maleńkie!!!! Ja nie lubie tego stylu gangowego Nikoli - nie widzę tak mojej Małej..absolutnie!
    A na zimę już mamy piękną kurtkę w kolorze cukierkowego różu i bedzie go u nas pod dostatkiem - i jeszcze zobaczycie jak będę was nim go raczyc hihi....A Sara ma cudne te ciuszki z aplikacjami - jestem zachwycona!
    Buziaczki dla Was dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ze macie swoj styl! I ten styl najbardziej mi sie podoba! Wszystko dopracowane, nic przypadkowo. Wiesz, ze jestem zachwycona od samego poczatku. I podoba mi sie u was, ze caly czas pozostajecie sobie wierne. Nawet uszyte przez ciebie ubranka, wzorowane na nowych markach, sa naznaczone waszym stylem i do niego pasuja jak ulal. :*

      Usuń
  7. Agnieszka, jak ja lubię Twoje wpisy, gratuluję odwagi!
    Przedostanie zdjęcie Sary zachwycające, mała dama!
    A co do różu to mam mieszane uczucia, z jednej strony kolor jak każdy inny (bo czemu zły róż dla dziewczynki, a dla chłopca niebieski super?), ale z drugiej u nas niegdyś było go sporo. Kaja wiele ubrań dostawała od kuzynki. No i rodzinka kupowała różowe prezenty:) Bo dziewczynka. Więc miałam awersję. Zaczęłam unikać różu w Kai szafie. Ponadto uwierz mi, pracując w przedszkolu można znienawidzić różowy na dobre. Ja nie znienawidziłam, ale wybieram tylko określone odcienie i na ogół jako dodatki. Kaja nie narzeka, ostatnio nawet gdy jesteśmy na zakupach przynosi ubrania w kolorach, które z różowym nie mają nic wspólnego.
    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u nas w szafie tez duzo rozu nie ma. Bo ja wole raczej spokojne kolory. ALE nie zapieram sie, ze czegostam na pewno nie kupie. Jesli mnie Sara poprosi o Monster High, to dostanie. Przeciez nie bede jej tlumaczyc, ze blogerki twierdza, ze printy sa infantylne i niemodne :D

      Usuń
  8. A i jeszcze parę słów o stylu. Bo zapomniałam:) U nas najchętniej Kaja nosi spódniczki i sukienki, spodnie jeśli tak, to na ogół z tuniką (bo to dla niej taka prawie sukienka). Czy to jest nasz styl? nie wiem. Wiem, że Kaja się w tym czuje dobrze, ale też nie protestuje gdy ja proponuję coś innego, sportowego, bardziej wygodnego. Tak więc u nas brak podążania za modą, aktualnych kolekcji. Raczej 90 % to sh, a reszta wyprzedaże i twórczość własna.
    P.s. a jeśli chodzi o twórczość własną to się tak dziś rozkręciłam, ze maszyna hulała pół dnia. Już się nie mogę doczekać słoneczka żeby zdjęcia zrobić i się pochwalić:P
    Uściski dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  9. popieram kazde słowo. od kiedy zaczęłam przeglądać blogi zauważyłam ogólne tendencje powielane niemal w 90 %. nie podobają mi się żuczki i inne robale. uważam, że są odrażające i nie znam dziecka które chciałoby mieć na sobie tyle rzędów robaków. szary kolor tez tylko dla jednostek, bo dzieci zdecydowanie wolą weselsze kolory bo są dziećmi i takie ich prawo. moje córki też mają szare rzeczy ale zawsze łączę je z innym kolorem żółtym lub pudrowym różem choć ogólnie różu nie lubie ale nie dlatego, że nie wypada, ale tak po prostu. starsza córka tez stroni od tego koloru więc nie mamy problemu. uwielbia za to fiolet i niezależnie od trendów ma dużo rzeczy w różnych odcieniach tego koloru. uważam, że ubierając dziecko i siebie trzeba zwracać uwagę na to co komu pasuje i w czym czujemy się dobrze, bo nie zawsze podążanie za modą wychodzi nam na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  10. To co potrzebne to gust, wyczucie, umiar, smak...A MODA ?? hmmm nie pędzę za trendami, zawsze mówię że kocham KLASYKĘ I JEJ JESTEM WIERNA ,przynajmniej jak będę oglądać zdjęcia dzieci za 20 lat nie bedę się musiała wstydzić i tłumaczyć z przedziwnych stylizacji:) kocham kolor , nikogo nie kopiuję bo to co dobre dla jednego dla drugiego kompletnie nie trafione..Jak to mówią DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH... Róż rózowi nie równy, materiał materiałowi, krój ,,krojowi" itd...Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze sie u was modowo odnajduje. Tak samo mi w duszy gra... :)))

      Usuń
  11. Ja już dawno się nauczyłam, że nigdy nie można mówić nigdy. Dotyczy to różnych dziedzin życia.
    Co do mody i stylizacji naszych dzieci to w każdym z nas jest ten szczególny, tylko nasz gust.
    Ja ubierając swoje dziecko przede wszystkim myślę o jego wygodzie. Lubię jak wygląda dobrze, ale raczej preferuję prostotę. Mam synka i nie mogę zbytnio szaleć z modą. bo chłopca szybciej niż dziewczynkę można przebrać.
    Co do stylu Sary to bardzo mi się podoba i powiem Tobie szczerze, że jesteś w pierwszej trójce najlepszych blogów dziecięcych wg. mnie:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę pozostawić komentarz.
    Bardzo lubię tu do Was dziewczyny zaglądać!!! Moda - hmmmm...kwestia gustu :) Ja nie lubię tylko oglądać pięknie PRZEBRANYCH dzieci- bo to dla mnie średnia przyjemność!
    Ale chciałam tylko powiedzieć że uwielbiam CZYTAĆ!!!!! CZYTAĆ i jeszcze raz CZYTAĆ!!! i całkowicie się zgadzam z komentarzami.
    A dzieci ubierajmy wygodnie. A co do wspomnianej dziewczynki " N" - to jak ktoś przysłałby mi paczkę z bluzeczką za 200 zł czy spódniczkę za 150zł to też bym nie pogardziła :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez wlasnie nie lubie, jak sie robi z dzieci pajace...
      A kto by pogardzil darmowym podarkiem? Ja chyba tez nie :D

      Usuń
  13. Na początku ta dziewczynka - N. ubierana była w ciuszki z popularnych sieciówek i sh na które każdego stać.Często zaglądałam i nie ukrywam, ze były dla mnie tez zestawy jakąś inspiracją, bo ubranka były dostępne i w "normalnych " cenach Teraz jak blog stał się popularny prezentuje dużo droższe ciuchy, początkujących mało znanych marek, za to z cenami z kosmosu. Często , żeby nikt nie zarzucił, że wszystko drogie zestawi np tunikę za 200 zł z jeansami z sh. Wg mnie prezentuje ubrania takie jakie teraz dostaje za "free" od różnych firm, łącząc je czasami z ciuchami z sh czy sieciówek, ale praktycznie co stylizacja to zawsze ciuch z cenami z kosmosu. Tak jak kiedyś blog mi się podobał, teraz już mniej. Teraz to już nie wiem, czy to ich styl, czy firm , jakie ciuchy dostaną. A ja niestety nie mam zamiaru kupować dziecku po kilka par spodni, dresów czy tunik, gdzie ich cena to powyżej 100 zł jak nie 200 zł za ubranie, a wiadomo, ze dziecko szybko rośnie i na drugi sezon już nie ubierze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzialam, ze te ubrania sa takie drogie - nigdy nie sprawdzalam ich cen, bo nigdy tez nie mialam zamiaru kupic - zupelnie nie w naszych stylu.
      Ja mysle, ze jesli sama znalazlabym sie w takiej sytuacji, to nie wiedzialabym, co robic: Z jednej strony wiernosc sobie (a wiec niedrogie ubrania - takie dla kazdego), a z drugiej strony sponsorzy, ktorzy wala drzwiami i oknami, oferuja przykladowo pieniadze czy darmowe ubrania, ktore potem mozna sprzedac. Czy mloda rodzina moze sobie pozwolic na odrzucenie takiej okazji?
      Gdyby ktos mi oferowal za darmo ubrania Jacadi, Il Gufo itp w zamian za zdjecia, to na pewno bym sie powaznie zastanowila... ;o)
      I tak sobie mysle, ze czasami nie chodzi o to, zeby kupic ubranie danej marki. Czasami lepiej sie zainspirowac i wykreowac cos wlasnego, w podobnym stylu. Tak jak w konkursie u mamy pisarki:
      http://boyinthecloset.blogspot.de/2013/05/another-small-universe.html

      Usuń
  14. Moje zdanie w zakresie cen i marek już niejednokrotnie wyrażałam, bo mnie się w głowie nie mieści, żeby dziecku 200 PLN na poope wsadzić w formie dresu, choćby był z bawełny z ... księżyca. Dajemy się nabijać w butelkę, a raczej nabijamy komuś tzw. kabzę! owczy pęd to nie moja bajka, zawsze jestem z boku takich trendów i lubię mieć swoje zdanie. Ja jeszcze rozumiem kupić dziecku (a raczej sobie) taką kurtkę na prawdę światowej marki B. jak Wy macie. To kapitał i realna wartość marki jak torebka Chanel :P ale kupowanie garażowych spodni po cenach ZARA+ to nieporozumienie. U nas tego nie ma i będzie. A co do różu, to u nas jest zawsze choć w stroju bardziej akcentowo, bo jesteśmy bardzo dziewczyńskie, nasz pokój jest mega PINK - kiedyś pokażemy, to Was róż zaleje ;P
    ps. i do tego bawimy się Barbie :P :P :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbie tez mamy... 5 sztuk! :D
      Pokaz pokoj! :D

      Usuń
  15. Moda to ZABAWA - ona od wieków tak chce być postrzegana. Im bardziej kontrowersyjna - tym więcej uwagi przyciąga.
    Styl (jak moda) nie stoi w miejscu, rozwija się, bo coś nas urzeka. Jakies zestawienie TEN deseń, to połączenie - radość w tym, jesli umiemy nie oglądając się na innych znaleźć w tym siebie.
    Wy umiecie - cokolwiek, byś nie napisała, ja zawsze z radością wpadam i przyglądam się Sarze wnikliwie. Twoim i jej pomysłom - są świetne.
    Jest jeszcze jedna rzecz - człowiek - sam w sobie jest Inny od innych - więc nawet nie wypada wszystkim nosić tego samego :)
    Szare dresy - sio - różowe sukienki górą. Sama miałam taka w krateczkę, wyproszoną, wypłakaną, wybłaganą (bo koleżanka miała, ja tez chciałam i mama poległa) :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! U nas tez jest proszenie, skomlenie, az kupie w koncu. I wtedy ta radosc.... :D Dzieki kochana :*

      Usuń
  16. Muszę przyznać, że ciekawe te dyskusje pod twoimi postami ostatnio, zdaje się, że wsadziłaś kij w mrowisko;)

    Jak świat światem, ludzie dzielili się na takich, którzy wyznaczają szlaki i takich, którzy podążają za nimi. Nie ma się co zżymać na cudzą popularność, Monika z kaszki np. naprawdę sobie na nią zapracowała - głównie przez piękne zdjęcia i fajny, nienachalny styl ubierania dzieci. Poza tym, różu u niej wcale nie brakuje! Niektóre blogerki kochają styl amerykański, inne paryski, jeszcze inne skandynawski i bardzo dobrze, różnorodność jest fajna.

    Ja się akurat cieszę, że dla mojej córki różowy to po prostu kolor a nie religia i w nosie mam trendy wyznaczane przez projektantów drogich marek dla dzieci (Blumarine czy Simonetta, to są dopiero ceny, o ile ktoś nie ma cierpliwości do szukania okazji, dla większości kompletnie poza zasięgiem). Szafa mojego dziecka od zawsze jest miksem stonowanych kolorów, granatu, szarości i mięty oraz egzotycznych wzorów. Neony pojawiają się w "trendach" regularnie co kilka sezonów, ale jedynym posiadaczem i nosicielem neonowego różu jest akurat u nas w domu tata, hehe. Dla mnie np. nadruki z postaciami z kreskówek to nie kwestia mody, ale gustu. Nie przepadam ani za stylistyką disneya ani za takimi narracyjnymi, dosłownymi nadrukami. W mojej szafie ich nie ma i raczej staram się ukierunkować dziecko z jego wyborami estetycznymi, niż spełniać jego zachcianki. Mila chciała nawet się przebrać na bal za Monster High, no sorry - po moim zombie trupie ;)

    Poza tym, czy nie przyszło wam do głowy, że świat insektów może być dla niektórych dzieci równie fascynujący co świat kucyków pony?;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się dopasowywać ubrania, i nie chodzi mi tu o kwestię mody, gustu, ale o mój budżet. Im więcej krzyczących ubrań, tym częściej dochodzę do wniosku, że to wyrzucone pieniądze, bo z niczym mi to nie współgra. Po Ninie w niektórych ubrankach pewno będzie biegać jeszcze Sara, więc muszę racjonalnie podejść do tematu. Ale nie powiem, zdarza mi się zaszaleć :)

      Usuń
    2. Ja wiem, ze "kaszka..." slusznie jest popularna :D I rowniez uwielbiam roznorodnosc. No wlasnie... tylko nie lubie owczego pedu ;o)
      Masz racje - Wlosi sa bardzo drodzy i nie stac mnie zupelnie na ich ubrania. Ale ja jestem na tyle cierpliwa, ze zdobywam je innymi drogami. Bo lubie elegancje. Niekoniecznie roz od stop do glow - zdjecia w poscie byly raczej na prowokacje niz na inspiracje ;o) Szafa Sary juz od dluzszego czasu jest bardzo stonowana i francuska. Jednakze nie bronie jej tych kreskowek na czas wolny i wakacje. Mimo tego iz staram sie zaszczepic jej dobry styl klasyczny, pozwalam jej od czasu do czasu na wyrazenie siebie.
      Bo tak mi sie przypominaja czasy wiktorianskie, kiedy to dzieci traktowalo sie jako miniaturki doroslych. Swietnie byly ubrane - ale czy szczesliwe w tych mundurkach? Przeciez dzieci takie nie sa! Czy trzeba je tlamsic na calej linii w celu przemycenia wlasnego stylu?

      Zaraz po printach z kreskowek mozna by dyskutowac na estetyka tych wszystkich skandynawskich wzorow - lisy, flamingi, pandy - oczoplasu idzie dostac od tego balaganu. Nie rozumiem zupelnie zachwytu nad tymi wzorami. :D

      A z tymi insektami: dzieci fascynuja sie ostatnio rowniez Monster High - czy to powod, zeby ulec? I robale i Monster High sa dla mnie obrzydliwe. :P

      Wszystko jest kwestia gustu. Jestem pewna, ze moja corka bedzie wiedziala, ze do restauracji ubieramy sie elegancko, a do teatru nie idziemy jak na dyskoteke. Nie ubierze tez klapek na gala dinner. A ze w szkole bedzie nosila Justina Biebera czy obecnie Myszke Miki? A niech sobie nosi i sie cieszy! :D Wychodzac gdzies ze mna, na pewno takich rzeczy nie zalozy (zadbam o to), ale poki chodzi tylko o wpasowanie sie w grupe rowiesnikow... niech jej bedzie. I tak tego nie unikne. Z tym ze ubrania z kreskowkami poki co wybieram JA - zebym mogla spokojnie spac, ze mimo bajkowego printu, ubranie nie wyglada tandetnie.

      Usuń
  17. Ja to się zawsze zastanawiam nad jednym, jakim cudem te dzieci chcą nosić to co mamie w duszy modowej gra???!!!! mi mocno gra w stylu N. Ale moje dziecko nie nałoży szarego nic, beżowego, prościutkiego.. ono chce koloru! ono chce neonu, i od dwoch sezonów co najmniej neonowo się nosimy.. MI bardzo zależy by moje dziecko miało na siebie wpływ.. chce różowe to niech nosi. Oczywiście ja proponuję każdej nich fajne, stylowe rzeczy, namawiam czasem.. ale nie wyobrażam sobie że każę założyć im coś co mi się podoba i będę zadowolona patrząc na minę mojego dziecka.. przecież te maluchy też wyrażają siebie! przecież one też mają swoje upodobania.. no ale co tam ja w sumie wiem hahaha neonowa matka z wioski amerykańskiej ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Iwona, to trochę jak z jedzeniem. Moje dziecko chciałoby od rana do wieczora jeść słodycze, warzyw unika, ulubione dania to frytki, kanapka z żółtym serem i ziemniaki z kotletem. Podejrzewam, że gdybym ulegała jej i kupowała monte, danonki i parówki to wsuwałaby je aż miło. Obawiam się jednak, że zamiast tego ostro lobbuję za zdrową i dobrze zbilansowaną dietą.
      Podobnie jak zdrową dietę, "wychowanie estetyczne", umiejętność komponowania stroju, docenianie jakości i funkcjonalności nad chwilowymi modami powinno się traktować jak inwestycję w przyszłość dziecka. Owszem, moja córka sama wybiera co założy ale z ubrań, które ja jej kupuję. A jeśli widzę, że naprawdę nie chce czegoś nosić - oddaję. A kabzę wolę nabijać lokalnym małym firmom niż wielkim koncernom, które najczęściej opierają się niestety na wyzysku.

      Usuń
  18. kolejny świetny post.
    Masz rację.
    Ale u nas coraz częściej Mercia ubiera się sama i nawet jeśli bym chciała nigdy nie ubrałaby się od stóp do głów na różowo.
    Teraz najważniejsze są szorty jeansowe i koszulki z nadrukami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie i u nas taki moment. Sara juz eksperymentuje sama. Czasami nawet dosc interesujaco ;o)
      Buziaki :*

      Usuń
  19. za różem nie przepadam, chociaż nie powiem, że taki pastelowy w połączeniu z szarością nie jest uroczy, bo jest. Kiedy Pola pojawiła się na świecie broniłam się przed różem czas cały - pierwszy różowy ciuszek kupiłam jej jak miała kilkanaście miesięcy... teraz już do tego różu podchodzę spokojniej aczkolwiek od stóp do głów w różu jej nie widzę ;)
    szarości i dresy lubiłam zawsze - sama się tak nosze i ten styl przerzuciłam na córkę... i chociaż nowych polskich marek u nas brak to wcale nie uważam, że coś z nami nie tak... :) owczego pędu nie znoszę, dlatego pewnie u nas się robaczki nie pojawią, czapki z daszkiem także nie, i jeszcze kilka innych, które święcą triumfy na blogach w tym momencie... za to już niedługo pojawi się sukienka mojego projektu uszyta przez moją siostrę... a do tego kierpce... i bardzo jestem ciekawa jak przypadnie do gustu ;) bo ja nieskromnie powiem, że jest idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wlasnie nigdy nie mialam jakiej awersji wzgledem rozowego - kolor jak kolor. ;o) Jestem ciekawa Twojej autorskiej sukienki - jestem pewna, ze jest sliczna. A kierpce uwielbiam :D

      Usuń
  20. Kurcze,zwykle czytam komentarze ale u ciebie sie nie da ha ha;) Przeciez mozna pozostac po prostu w zgodzie z samym soba?Polaczyc wlasny gust z trendami i wybrac to co do nas przemawia?Sama mam rozne fazy i raz ochote na minimalizm,a raz na wiecej koloru i pstrokacizny.Nie widze w trendach nic zlego.Trudno zreszta zaakceptowac wszystko co aktualnie jest na czasie.Fajnie wprowadzic niektore elementy.
    Roz od stop do glow?Ostatnio widzialam i poki co jestem zdecydowanie na nie.Po prostu mi sie nie podoba:)Zadnego jednak koloru nie odzucam ani chyba nie naduzywam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje - wlasnie o to mi chodzilo, zeby pozostac w zgodzie z samym soba szukajac w roznych trendach. Ja rowniez czerpie z trendow i przyznam ci racje - ja rowniez nie ubralabym Sary w roz od stop do glow :D
      A w tym calym poscie chodzilo mi tylko i wylacznie o to, ze jestem zniesmaczona, jak ktos sobie szumnie zalozy bloga modowego, po czym w wielkim stylu kopiuje czyjes pomysly lub na sile kupuje produkty wszelkich nowych marek, zeby zrobic pare fotek i wyslac je do producenta. Zupelny brak wlasnego stylu, pogon za dziwnie rozumiana popularnoscia...
      Pozdrawiam Cie i ciesze sie, ze do mnie trafilas! :)))

      Usuń
  21. No właśnie!Zgadzam się.Każdy ma swój styl, i to jest bogactwo i inspiracja.Gdyby wszyscy ubierali się zgodnie z tym co odgórnie "ktoś" narzucił, to byłoby najgorsze co może byc.Styl ubierania się w dużym stopniu odzwierciedla naszą osobowość, wyzbywając się go, tracimy naszą oryginalność.Ja czasem mam tak, że coś na kimś mi się bardzo spodoba, tak bardzo, że zachoruję na to, mimo że wcześniej dana rzecz w ogóle do mnie nie przemawiała.W takim momencie(jesli uda mi sie powstrzymać przed natychmiastową wycieczką do sklepu) daję sobie trochę czasu i myślę, czy to mi się podoba na prawdę, czy to ja, czy po prostu jestem pod urokiem po prostu świetnego zdjęcia tudzież modelki?Prosty test na to czy zatracamy siebie kosztem bycia "trendi": zawsze lubiłam w modowych czasopismach stawiać tzw."ptaszki" przy rzeczy która mi się podoba.Zachowuję z reguły takie pisma, poniewaz nie nabywam ich zbyt często.Po kilku latach gdy ponownie sięgam do tej gazety, zadaje sobie pytanie, czy odhaczona przeze mnie rzecz nadal mi się podoba?Co więcej, czy ubrałabym się tak i dziś?Odpowiedź w 90% brzmi tak!Zawsze byłam przeciwna trendom, ale w każdym z nich potrafiłam zaopatrzyć się w coś w moim stylu,dlatego gdy kupuję ubrania, wiem że nie są to tylko sezonówki, których nie założę gdy przeminie ich świetność, lecz coś, w czym jestem sobą i posłuży mi wiele lat:)Bardzo fajny post.Pozdrawiam, mama z bloga:
    http://dzidziastyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez jestem wierna swojemu stylowi klasycznemu. Leza mi te ubrania lata cale w szafie, bo jakosc swietna, wyrzucic szkoda... wiec dbam przynajmniej o to, zeby byly ponadczasowe :)

      Usuń
  22. A ja mam różowe kalosze !!!
    Syn nie lubi tego koloru chłopak, więc mama pozwoliła sobie na odrobinę szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet mam klapki Hello Kitty! :D

      Usuń
  23. a mnie szkoda że wiele blogów przekształciło się w słupy reklamowe, jak to kiedyś Ewa powiedziała.
    z drugiej strony jednak to rozumiem, bo większość (chyba ?) blogujących mam nie pracuje zawodowo i jest to dla nich świetny sposób na biznes. tylko nie piszcie, że to nie jest biznes, bo jest.

    JEST. koniec, kropka.

    przecież dostaję oferty. jak już wcześniej pisałam, kilka razy ofertę przyjęłam, kilka razy nie. i potem widziałam to na "sąsiednim" blogu, opisane tak, że aż sama przez ułamek sekundy żałowałam, że nie wzięłam ;)
    gdybym nie pracowała, to pewnie też bym w tym kierunku poszła, więc nie będę się wymądrzać.
    zwyczajnie tylko tracę ochotę na czytanie nowych postów, no nic na to nie poradzę.
    bardziej podobało mi się zaglądanie i sprawdzanie, co też nowego mamy wynalazły i upolowały, a nie co im się akurat trafiło gratis i do czego trzeba na zlecenie dopisać piękną teorię.

    pisze do mnie na przykład portal, prosząc o udostępnienie statystyk w celu wyceny posta reklamowego. chcą wyliczyć, ile mogliby mi zapłacić za post reklamowy. a moje statystyki, odkąd nie daję postów regularnie (od kilku miesięcy) grubo ponad połowę. gdybym mogła poświęcić blogowi więcej czasu, miałabym super statystyki, najlepiej podbite jeszcze konkursami i lajkami fejsowymi (zauważcie, że brak konta na facebooku to jeszcze nie oznaka braku 'fejsowego' rozpowszechniania, bo i na to jest mnóstwo sposobów). zarobiłabym dobrą kasę. a każdy post sponsorowany, każdy nowy baner to lepsze statystyki, jeszcze więcej komentarzy, kolejni sponsorzy. i tak to się kręci. tylko że temu trzeba poświęcić MNÓSTWO czasu. cały ogrom czasu i energii. czy mój blog byłby lepszy, gdybym w to weszła? wątpię. czy popularniejszy? oczywiście!

    (nie odpisałam, niby miałam odpowiedzieć, ale zabrakło mi czasu. ale jestem pewna na 100%, że za momencik będę u kogoś innego czytać post na ten temat).

    na razie nie wchodzę w pisanie sponsorowane (oj, sorki, jeden produkt jest... i czeka na zmiłowanie ;), bo ja tego czasu nie mam. wstaję o świcie i wychodzę do roboty, skończyły się piękne czasy wolnego zawodu i elastycznych godzin.

    niby pisałam, że nie chcę się wymądrzać, ale trochę muszę, bo jednak mój blog jest jednym z najstarszych (półtora roku, haha) blogów z modą dziecięcą. teraz jest ich mnóstwo, kiedyś było tylko kilka. i wszystkie się bardzo szybko zmieniają. niektórych nie ma już na mojej liście, ale jest też kilka nowych.

    słodko-gorzki to dla mnie temat. z jednej strony to niewinne dzieciaki, zabawa modą i fajne internetowe przyjaźnie. z drugiej - chora rywalizacja, kłamstwa i manipulacja, ogromna rywalizacja między blogerkami, wojny na słowa, których niewtajemniczeni nie zauważają, a od których mam czasami gęsią skórkę ze zgrozy.




    OdpowiedzUsuń
  24. acha, miałam napisać, że mi statystyki spadły. słówko mi uciekło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te wpisy sponsorowane po prostu draznia. Juz chyba wolalabym nie wiedziec, ze pochwala produktu jest na czyjes zlecienie. Jesli w pierwszym zdaniu od razu widze "ten post jest sponsorowany", to zazwyczaj wychodze i nie czytam dalej, bo w nosie mam reklame...

      Jednoczesnie rozumiem - jak piszesz - ze niepracujaca mama, poswiecajaca cala swoja energie na przebieranki dziecka, cykanie zdjec, pisanie bloga i rozpowszechnianie zdjec w internecie, tudziez promowanie swojego bloga, ucieszy sie z owocow swojej ciezkiej pracy. Zawsze to dodatkowy zarobek lub przynajmniej darmowe prezenty, ktore przeciez mozna sprzedac...
      Nie twierdze, ze nie przyjelabym propozycji... ale ciezko bym sie nad nia zastanowila. Produkt musialby mnie w 100% przekonac. Zadne tam testowanie specyfikow, ktore na koniec trzeba w jakis sposob pochwalic, bo przeciez inaczej nie wypada...
      W Niemczech sponsoring ma wiecej klasy - banery sa na blogu, owszem. Ale nie spotykam sie raczej z postami w calosci sponsorowanymi. Tu i owdzie jest cos wplecione, jest konkurs dla czytajacych lub procenty za zakupy produktu, tak ze z tego sponsoringu kazdy moze skorzystac.

      Usuń
  25. super nie mogę się napatrzeć na te Wasze cudne ciuszki :) przepięknie dołączyłam do obserwatorów i z pewnością będę zaglądała ;) zapraszam teżdo nas http://ciuchollandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie prowadze bloga,ale wpadam od czasu do czasu to tu to tam;) jest taki wybor, ze kazdy moze znalezc cos dla siebie;)ja znalazlam kilka inspiracji, modowych i nie tylko, nie idac jak ten baran w dlugim pochodzie; czytajac ten post i niektore komentarze odnosze wrazenie, ze ktos stwarza sztuczne problemy.

    Nie jestem zwolenniczka tego co zakladasz na corke, chodzi o zestawienie ciuchow, a nie o konkretna rozowa bluzke z takim czy z innym logiem
    Powyzej napisalas: "Szafa Sary juz od dluzszego czasu jest bardzo stonowana i francuska" francuska tzn jaka?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze nie kupujesz wszystkiego co popadnie, bo podobno wszyscy maja ;o)
      Jestem swiadoma tego, ze nasz styl nie wszystkim sie podoba. I w sumie dobrze :D Nudno by bylo, gdybysmy wszyscy chodzili ubrani na jedno kopyto. W Polsce wiekszosc mam fascynuje sie obecnie moda luzacka, dresiarska. A mnie to nie rusza. Moze dlatego, ze w moim otoczeniu nie ma takiego szalu? Jesli cokolwiek jest niszowe w Niemczech, to jest to moda holenderska - ta kolorowa patchworkowa, ktora sie w Polsce odrzuca, bo jest daleka od minimalizmu...
      Co do naszego stylu - kupujemy glownie francuskie marki Cyrillus, Jacadi, Vertbaudet polujemy na Bonpoint... poza tym klasyka angielska, wloska i hiszpanska. Co znaczy, ze jest stonowana? Chyba to, ze zegnamy sie konsekwentnie ze zwariowana moda holenderska i garderoba Sary robi sie doroslejsza, jak i ona sama. I tyle.
      A czy stwarzam problemy (bo mniemam, ze ja jestem ten "ktos")? Zacznij pisac bloga o modzie, to sama sie przekonasz, co predzej czy pozniej bedziesz pokazywac, zeby zaistniec w blogosferze ;o) Wiesz, to nie jest tak, ze ja nowe marki potepiam, czy krytykuje - zupelnie nie! Sa fajne i ciesze sie, ze powstaly i ze moda na rynku polskim w koncu sie ruszyla. Kibicuje im takze z calego serca. Tylko nudno sie zrobilo na tych wszystkich blogach modowych, bo kazdy (poza duzymi blogami, ktore maja tak wielu czytelnikow nie bez powodu) pokazuje mniej wiecej to samo... I tyle.

      Usuń
  27. No wiesz, nie zamierzam zakladac bloga bo nie chce upubliczniac zdjec mojej corki i moge sobie tylko wyobrazic ile czasu trzeba poswiecic na prowadzenie, wole spedzic ten czas z dzieckiem;)

    Mieszkam we Francji i dlatego pytalam co rozumiesz przez mode francuska;)marki, o ktorych wspomnialas sa mi doskonale znane i nie poczulam tego ducha w waszych stylizacjach, ale rozumiem, ze do tego zmierzacie;)

    Nie wiem jak jest w innych krajach, ale w Polsce ludzie uwielbiaja jezdzic po innych i to mi sie nie podoba, czysta zlosliwosc!Najgorsze jak niektorzy przyczepiaja sie do dzieci! Ty napisalas wlasne zdanie, a inni podlapali i sie wyladowali, tak to odebralam.

    W kazdym razie Twoj blog ma charakter, ladne zdjecia, ciekawa corka i olac to, ze blogi zrobily sie nudne, zawsze mozna wyjsc poza Polske ;)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  28. Ano zmierzamy, zmierzamy ;o) Pozegnanie ze stylem dzieciecym nie odbedzie sie na hop-siup - jestesmy w fazie przejsciowej. Dziecko mi rosnie, niedlugo do szkoly pojdzie.... wiec koniec balu ;o)

    Nooo dyskusja zdawala sie tu i owdzie isc w niewlasciwa strone. Swiadczy to o tym, ze duzo jest emocji w tym temacie - jakies negatywne odczucia, moze zazdrosc, rozczarowanie, niezrozumienie problemu oraz intencji...

    W niemieckiej blogosferze niestety nie znalazlam blogow o modzie dzieciecej, ktore jednoczesnie nie bylyby blogami shopow... Wiec nie ma w czym wybierac. Pozostane wiec przy polskich blogach - zawsze to bardziej swojsko :D No i w sumie jest kilka fajnych blogow, ktore regularnie czytam i ktore faktycznie nie powielaja, tylko pokazuja swieze rzeczy.

    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Znalam ta rozterke, oj bardzo dobrze. Ubrac dziecko modnie, czy po prostu ubrac. I sie okazalo, ze mam dwoch chlopakow i rozterka poszla w kat. Kto by sie przejmowac moda, oni ida na zywiol, oczywiscie nie kupie im ubran z motywem samochodow, samolotow i innych, ale czemu nie Myszka Miki, w tych mozna znalezc cos "stylowego" w tych pierwszych niestety przewaza szalony kicz i kiepeska jakosc ubran. I wlasnie jakosc sie liczy. Lepiej jedna porzadna kurtka niz piec jakis takich mimo, ze modnych w tym sezonie. Niech bedzie neon, dres, roz i bajka w tle, co tam. Mamy sie wszyscy w tym dobrze czuc. Kreowac gust, a i owszem niech probuja, mnie nie przeszkadza ja osobiscie chodzilam w sukieneczkach chinskich, rajtkach welnianych , a jak juz podroslam to w glanach i jednych spodniach sztruksowych, tym samym sweterku przez cztery lata !!! I mama nie miala nic do powiedzenia. Ot co, mogla zalamac rece, ale pozwolila. A teraz, a teraz nawet "umiem" sie ubrac. Czemu mialabym moim chlopcom zabronic wyboru stroju, moge ich nakierowac, czegos odmowic, ale na pewno nie sugerowac sie jakas blogerka, kim niby ona jest wyrocznia. Fajnie jest poczytac cos interesujacego, madrego, ale zeby od razu probowac sie "stac" i "nosic" jak ona to juz przesada. Tak jak napisalas kazdy z nas jest inny i niech tak zostanie.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  30. O my god, ile komentarzy, nie miałam siły wszystkich ich czytać, ale to tylko świadczy o tym jak fajnie i mądrze piszesz :) Moja Julia uwielbia róż i Hello Kitty, ja niekoniecznie, dlatego muszę ją trochę stopować, bo ona najchętniej spałaby w różowym pokoju :P Z drugiej strony te szare, nieróżowe rzeczy są naprawdę ładne ( może nie wszystkie) i też mogą podobać się dzieciom. Oczywiście we wszystkim ważny jest umiar, kto powiedział, że nie mozna łączyć dresu z wściekłym różem i wyglądać stylowo i ładnie :) Zero tandety, samo piękno i Sara w całym różu, no i ten plecaczek Kitty :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Popieram! To co dziś jest passe, jutro będzie ostatnim krzykiem mody. Sama generalnie nie noszę różu, ale moja Gwiazdka go lubi, więc niby dlaczego miałaby go nie nosić? Miałabym tłumaczyć czterolatce, że nie kupię jej różowej czapeczki czy bluzeczki z Peppą bo niemodna - co to to nie. Zestaw z różowym płaszczykiem i kozaczkami <3 Buziaki dla Ciebie za wychodzenie dalej niż Polska moda niszowa :*:*:*

    OdpowiedzUsuń