czwartek, 23 maja 2013

Mama-blogerka miesza



 

Dzisiaj troche sarkastycznych przemyslen na temat blogosfery modowo-dzieciecej. Jako ze sama prowadze blog, przegladam bardzo duzo innych blogow o podobnej tematyce. Odkad zas eksperymentalnie zalozylam swoje konto na FB, wlos jezy mi sie jeszcze bardziej...

W czym rzecz?




Oto bowiem powstaja nowe blogi jak grzyby po deszczu (i glownie o tych walczacych o czytelnika blogach ten post). Na kazdym wystylizowane dziecko - czasami jak pajac, czasami jak stara-malenka, czasami w ogole bez stajlu ;o) Na wielu blogach obowiazuje wrecz jakis wewnetrzny przymus kupienia dziecku ubran danej (nowopowstalej!) marki, zeby "nalezec do klubu" lub zwrocic na siebie uwage ludu przez udostepnienie zdjec producentowi... A jaka duma jest, jak producent laskawie ze zdjec skorzysta! Ta sama historia z wszelkimi portalami rozpowszechniajacymi zdjecia dzieci w Polsce i na swiecie. Pojawienie sie na fashionkids i tym podobnych portalach stalo sie sprawa prestizu. Blog zyskuje slawe, Mama czuje sie podbudowana - kosztem dziecka zdobyla podziw...yyyy... czyj? Chinskich nastolatek, ktore przy pomocy lajkow, dostaly w swoje rece zdjecie dziecka owej Mamy? Innych anonimow na siecie? A moze wystarczy, ze inne mamy zazdroszcza sukcesu albo komplementuja kazde, najbardziej idiotyczne przebranie dziecka?
Czasami naprawde mam wrazenie, ze za blogami modowymi dla dzieci tkwia mamy, ktore nie osiagnawszy nic w swoim zyciu, poza urodzeniem dziecka, dowartoscowuja sie, rozpowszechniajac gdzie sie tylko da zdjecia swoich pociech... Sprawa tysiaca fanow na FB jest sprawa honoru, podobnie ma sie rzecz z komentarzami pod postami na blogu - im wiecej, tym lepsze samopoczucie mamy-blogerki.

Choc post ten wydaje sie byc czarno-bialy, zycie ma cala game szarosci i polcieniow. Sama tkwie w blogosferze ze stajlingiem wlasnego dziecka, dlatego po czesci pisze rowniez o sobie. Nie wykluczam, ze byc moze za jakis czas sama zapragne miec mnostwo fanow na FB i bede sie cieszyc z tzw. wspolpracy (czy to za wymierne korzysci, czy to za wzrost liczby czytajacych). Byc moze zapragne, aby moje dziecko podziwiano w Hong-Kongu? I wtedy byc moze dotrze do mnie, ze te mamy, o ktorych powyzej pisze, po prostu dziela sie swoja pasja, talentem, pomyslami na zycie...?

Ale po kolei:

1) Nikt nie pisze do ksiezyca, kazdy chce miec publicznosc. Skad ja wziac? Najlepiej rozgladnac sie na pokrewnych blogach, zostawic komentarz i liczyc na odwiedziny. Tak zaczynalam ja - bez zapraszania, narzucania sie, ani historii w stylu "chodz, bedziemy sobie nawzajem komentowac posty". Czy metoda ta byla skuteczna? Przyznam szczerze, ze to zalezy, jak na to spojrzec. Z jednej strony: totalna porazka - nie mam tysiaca wejsc dziennie, a to podobno mus, zeby zaliczac sie do grupy blogow cos znaczacych ;o) Ale z drugiej strony zdjecia mojego dziecka nie wedruja do chinskich nastolatek (a przynajmniej jest to wielce nieprawdopodobne) ORAZ - co uwazam za prawdziwy sukces - mam wokol siebie grono mam, ktore faktycznie czytaja moje posty, komentuja na temat i z sercem, i z ktorymi sie czuje dobrze i bezpiecznie (tak! to o was!).
Po co mi 300 komentarzy o tresci "fajne zdjecia, wpadnij do mnie"???

2) Nieoficjalny przymus kupowania ubran niszowych.
Wiedzialyscie, ze kazdy szanujacy sie blog modowy musi lansowac pewne firmy, jesli chce byc "w klubie"? Bo czym zainteresuje czytelnika, jesli nie tymi fajowymi markami? Wpadlam i ja w ta pulapke. Z lansowych wzgledow kupilam spodniczke Kids on the Moon, z ktorej jestem nota bene BARDZO zadowolona. Kupialm, bo na blogu Tosi wszyscy sie zachwycali...
W miedzyczasie poszlam po rozum do glowy. Zapewne kupie to i owo od KotM, ale nie bedzie to juz powodowane jakas checia zaistnienia...
Powiem wam szczerze, ze mam mieszane uczucia, jesli np. czytam blog deklarujacy sie np. jako klasyczny, a tu nagle na fali mody pojawiaja sie jakies stylizacje z ewidentnie innej bajki. Czy to blogowanie pod publike? Brak wlasnego stylu? Nasladowanie popularnych blogow? A moze nic z tych rzeczy?

3) Rozpowszechnianie zdjec wlasnego dziecka.
Bije sie w piers, ze nie raz o tym myslalam, zeby wyslac "Sare" na fashionkids i na inne elitarne maluchy. Nie potepiam nikogo, kto to robi, ale w moich przypadku zdecydowalam, ze tego nie zrobie. Nie dlatego, ze to zla praktyka, ale raczej z tego wzgledu, ze szanuje wizerunek wlasnego dziecka i nie jestem pewna, ze bylaby zadowolona z rozprzestrzeniania jej zdjec po swiecie. Byc moze jestem w tej kwestii naznaczona mysleniem Matki-Niemki? W Niemczech nie pokazuje sie wizerunkow dzieci bez zapytania rodzica o zgode. I ja tez zrobilam sie bardzo ostrozna. Pozostajemy wiec od samego poczatku w kameralnym gronie.


Wybaczcie ten jadowity wywod.
Jak juz zaznaczylam, swiat nie jest czarno-bialy, choc czasami wlasnie taki sie wydaje. Latwo jest osądzic niesprawiedliwie. Dlatego chcialam zaznaczyc, ze wszelkie zbieznosci z waszymi blogami nie musza znaczyc, ze to wlasnie o was pisze. Nie chcialam dotknac zadnej z was, ani dorobic filozofii tam, gdzie jej nie ma.

Przyznam, ze chcialam was troche podpuscic i sprowokowac do dyskusji. Wybaczcie ;o)

Dyskutujcie wiec, prostujcie moje domysly i niesprawiedliwe osądy!

PS. Ubranie Sary lezy dokladnie w obecnie modnym nurcie monochromatycznym. Stylówa pod publike? ;o)








75 komentarzy:

  1. Świetne spodenki.
    Publika zadowolona ;)
    A tak serio - to rozumiem, o czym mowa. Ja lubię nowe marki 'z ciekawości' czasami i na pewno nie bezkrytycznie, ale zaczyna mnie trochę nudzić to, że blogów o jednej tematyce rośnie jak grzybów po deszczu i jeszcze na każdym TO SAMO! No, halo?! Albo ktoś ma swój styl albo nie. To żadna sztuka kupić coś, co jest właśnie modne. Moim zdaniem. Skromnym ;)
    A na pchanie twarzy dziecka wszędzie to się chyba nigdy nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzieki Ci droga Publicznosci :)))
      Twoje skromne zdanie trafia istote sprawy :D

      Usuń
    2. zgadzam się z Wami dziewczyny.
      jak początkowo dres bardzo m się podobał, tak teraz firmy szyjące tego typu ubranka rosną jak grzyby po deszczu i co drugie dziecko nosi dresy.
      już nie wspomnę o tutu (choć sama uległam;).
      pozostaje czekać aż zał minie i na "rynku" utrzymają się tylko sprawdzone blogi i marki.

      Usuń
  2. hmmmmmmmmmm... wiesz to o czym piszesz to bardzo trudne w zasadzie do oceny,skomentowania bo bardzo sprzeczne. Dotknęłaś tego czego część bloggerek nie lubi dotykać ;P I tu nie chodzi nawet o ten tekst tylko o to problem którego dotyka. Bo stawiasz w zasadzie pytanie: po co matkom dziecięce blogi? czemu w ogóle te blogi mają służyć? I wiesz co ? tak samo z Twojej wypowiedzi jak i z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że jest to bardzo trudne do zdefiniowania. Bo nie wierzę, że ktoś kto decyduje się na bloga nie liczy na popularność, mniejszą większą. Piszę pamiętnik dla mojego dziecka - czytam czasem - to czemu nie zapisujesz na twardym dysku w kompie tylko wrzucasz do sieci ??? Tylko czy to jest zły motyw? Motywów jest pewnie kilka: uatrakcyjnienie sobie samej czasu z dzieckiem (JA),rodzaj hobby (JA), dorobienie i fajne gadżety (JA - bo czemu nie) zabawa modą - pewnie część to lubi, sława, kasa, popularność, TV, reklama. Te ostatnie to już nie ja, a przynajmniej nie w klasycznym rozumieniu tych pojęć. Należy sobie odpowiedzieć czy to są dobre powody i czy można je potępiać jakkolwiek. Niemniej jednak blog dziecięcy, który zaczyna zarabiać staje się PRODUKTEM, który budujemy. Czy to źle... każda musi sama to rozstrzygnąć. A co do przebieranek ... cóż... sama zaczęłam bloga od takowych i bardzo szybko, widząc efekt sama na kompie się z tego wycofałam. Zrobiłam mojej Córci zdjęcie z moją kopertówką - nawiasem mówiąc bardzo fajnie ją ubrałam. Ale fajnie dla w wymiarze dorosłym ... i odeszłam od tego. Potraktowałam nieświadome dziecko jak lalkę - przebierankę. Pomyślałam sobie - ona tak nie wygląda na codzień i nie będę kitu sama sobie wstawiać. I mój blog się zmienił się wtedy. Napisze o tym kiedyś bo to był ciekawy proces. Ale się rozpisałam, to chyba dlatego, że sama mam często podobne przemyślenia. Dzięki za tego posta. Jest mądry. Tak jak Twój blog. Bo nie dość że ładny to mądry. Dla mnie to wzorcowy blog dziecięcy. Taki z szacunkiem do własnego dziecka. Serio. A co do wizerunku moje przemyślenia znasz.
    ps. nasz najbliższa hmmm... 'stylizacja" jaką pokażemy będzie dedykowana Waszemu stylowi i nim zainspirowana. Serio.
    pss. w tym wszystkim umknęły mi fotki, są piękne i fotki i ciuszki. b&w to mój zestaw taki uniwersalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie wiem, ze wszystko to jest zlozone i trudno tu kogokolwiek ocenic.
      Moj blog na pewno nie jest zadnym pamietnikiem. Zalozylam go, bo sie lubie wymadrzac ;o) A tak na serio, to zalozylam go z tego powodu, ze mi sie wydawalo, ze mam cos do powiedzenia i pokazania, co byc moze zainspiruje kogos lub pomoze. Dla mnie blog jest rowniez sposobem na spedzenie czasu z dzieckiem. Dlatego generalnie nie lubie postow tylko i wylacznie pod tytulem: Zobaczcie jak fajnie PRZEbralam corke. Wole sfotografowac ja w akcji, przy zabawie i nie wymagac, zeby mi pozowala.
      Bardzo Ci dziekuje za komentarz. Strasznie milo mi sie zrobilo. I jestem ciekawa posta! :)

      Usuń
    2. Zaczelam czytac komenty, rozpisalam sie i...telefon nie wgral a ja tu swoje dalsze wywody toczylam:)Dopiero co wczoraj pisalam o tym, w jaki sposob lubie robic zdjecia.Dziecko wie, ze matka ma czesto trzecie oko (ale nie na tyle czesto by nie moc cieszyc sie chwila, bez patrzenia przez obiektyw).Traktuje to jednak bardz naturalnie co mnie bardzo cieszy.Cieszy, ze nie stroi min,nie zachowuje sie nienaturalnie,nie podpiera brodki czy biodra w pozie i nie szczerze nienaturlanie zabkow.Nigdy,robiac zdjecie, nie nawoluje, ustawiam i nie prosze by sie usmiechnela.Robie jakby "z boku" a jesli sie nie da to trudno, bedzie inna okazja.Nie ubiera niczego czego nie nosilaby gdyby nie byl na nia skierowany obiektyw, w czym nie moglaby sie bawic, brudzic, tarzac w piasku!Nie zakladam akcesoriow ktore niczemu by nie sluzyly

      Usuń
  3. Nie jestem w temacie dzieciecych blogow, na Twoj zagladam z roznych wzgledow, nie mam pojecia o czym piszesz gdy czytam o 'chinkach', ale wlos mi sie jezy na glowie. Tu chodzi o dzieci. Nie lubie przegladac wystylizowanych zdjec pociech robionych pod publiczke. Moje dziecko nigdy nie bedzie wygladalo jak z okladki magazynu, bo nie chce zakladac rzeczy, ktore akurat mamie sie podobaja :p Ale ciesze sie, bo widze, ze ma swoje zdanie ;)
    A jesli chodzi o zamieszczanie zdjec dziecka w sieci - jestem przeciwna i tu moje zdanie sie nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych chinkach to bylo tylko przykladowo. Bo kto wie w sumie, co sie dzieje z naszymi zdjeciami i do kogo dotra? Juz na przykladzie Nikoli bylo czesto widac, ze jej zdjecia byly wszedzie, uzywano ich bez zgody rodzicow Nikoli i rowniez komentowano. Ja tego nie potrzebuje do szczescia...

      Usuń
    2. No wlasnie dlatego mam obawy, staram sie nie wrzucac zdjec E. do sieci, sama nie mam nawet swojego zdjecia na FB - ale to ja, a ja jestem czasem dziwna :p
      Za to absolutnie nie neguje tego, ze ktos wrzuca foty,po prostu ja mam inne zdanie. Ty Hieno masz talent, robisz Sarze swietne zdjecia, wiec czemu nie mialabys sie tym talentem pochwalic :)
      Fajna dyskusja,dowiedzialam sie czegos wiecej.

      Usuń
  4. Zacznę od pytania :) A czy ty wiesz,ze można sobie kupić lajki na fb?:D i tu jest dopiero szok jak ludzie na siłe starają się być nr 1(nawet kiedyś odkryłam który bardzo popularny blog je kupował!)Zastanawaim się jednak czy to,ze ma się ponad 2tysiące fanów to czy człowiek czuje się lepiej?a przecież nie dostaje tylu komentarzy!Tak jak piszesz masz swoje wierne grono odbiorców i powiem Ci,że to jak i dla mnie jest cenniejsze bo wiesz że zawsze możesz na siebie liczyć,nie jesteśmy sobie anonimowe!Pewnie chętnie bym się ucieszyła gdyby ktoś mi współprace zaoferował ale nic na siłe!
    Zdecydowałyśmy się na pokazanie światu nasze dzieci ale czy tak na siłę musimy wciskać je wszędzie?prawda jest taka,ze lubie brać udział w różnych konkursach ale też się nigdzie nie narzucam.A do na maxa wystylizowanych dzieci wręcz mnie odrzuca!
    Zawsze miłe słowa na temat naszego dziecka są bardzo miłe,bo że my swoje maluchu ubustwiamy to naturalne ale jak inni to od razu serce się cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzialam, ze mozna kupic lajki! Szok! I po co to komu? Napiszesz mi na maila, o kogo chodzi i skad wiesz?
      Ja rowniez wzielam udzial w konkursach - tak owczym pedem. Przynajmniej mozna wygrac cos dla dziecka. :D Choc musze przyznac, ze z pewnego konkursu do tej pory nagroda nie dotarla. Nie bede sie upominac, bo to nie w moim stylu, ale niesmak pozostal...

      Usuń
    2. można kupić lajki, ale to są często fałszywe, puste konta :) też to wiem na 100% i znam osoby które to robią, ale zupełnie nie w branży blogowej :D ps. moje lajki na FB są naturalne, ale zdobyte w skutek kampanii mojego pierwszego konkursu na FB. Zdobycie nawet 1000 normalnych lajków to nie żaden wyczyn i tajemnica, ale to w praktyce o niczym nie świadczy :)

      Usuń
    3. Też znam osoby które, zakładały puste konta, by zdobyć jak najwięcej lajków i wygrywać konkursy na fb

      Usuń
  5. A ja uważam,ze jest to sprawa indywidualna.. jeżeli ktoś ma chęć pokazania swojego dziecka niech pokazuje.. a mi sie nowe marki podobają.. nie kupiłabym czegos tylko po to by to pokazać na blogu.. wiadomo nie wszystko co wychodzi na nasz rynek musi być dla nas .. a my lubimy różności,wiec szukamy i łączymy.. a i ja raz,czy dwa wysłałam zdjęcie Mki w ciuszku,ale przeważnie nie proszę się o to.. i jak już gdzieś jest to nie z naszej inicjatywy .. wkońcu blog modowy na tym się opiera by pokazać to co akurat nam się podoba i polecamy innym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ze to sprawa indywidualna! :D Kazdy robi tak, jak uwaza, ze jest najlepiej. I nie mi oceniac, kto robi dobrze a kto zle. Dlatego wlasnie pisze, ze temat jest zlozony :D
      Ale czy trzeba producentowi ubranek polecac jego wlasne produkty? Ja to widze tak - jesli poprosi o zdjecie, to je dostanie. Ale sama na pewno nie wysle z nadzieja, ze laskawie pokaza je szerszej publicznosci. Choc.... niektorzy mowia, ze szczesciu trzeba pomagac... wiec... ;o)

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że to jeden z najlepszych postów, jakie ostatnio czytałam ! Zgadzam się w 100% , tym bardziej , że z blogami modowymi "dla dorosłych " jest zupełnie tak samo ! Konto na FB założyłam jakieś dwa tygodnie temu , i przyznam , że zastanawiam się , czy go nie skasować ! Na masę "przyjaciół" tylko dwie - widząc mnie twarzą w twarz - skomentowały to co robię . Inni - cóż... chyba ( powinnam powiedzieć na pewno ) skomentowali , ale już nie w twarz ! W czym problem? Mój problem? Ich problem? O co chodzi ? Nie mam pojęcia , ale jedno wiem na pewno - pomimo iż mam ponad 500 wyświetleń dziennie , to cenniejsze są dla mnie odwiedziny moich "internetowych koleżanek" czyli dziewczyn , które albo same prowadzą blogi i zaglądają do mnie , żeby zobaczyc " co nowego" , albo zwykłych dziewczyn, które po prostu interesuje to samo , co mnie. Mogłabym taki pisać bez końca, ale jedno jest pewne - ja Twoją córcię uwielbiam i nawet ostatnio pokazałam mężowi Twój blog mówiąc " zobacz, rośnie nowe pokolenie blogerek modowych " : ) Był szczerze zachwycony : ))) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za szczery i mily komentarz! Bardzo sie ciesze, ze do nas wpadasz nie z grzecznosci ;o)
      Twoj blog jest jednym z lepszych szafowych, jakie widzialam i chetnie ogladam twoje stylizacje, bo sa jakos poza zasiegiem moich mozliwosci - brak mi Twojej fantazji!

      Usuń
  7. Hej! Dorzucę się i ja:-) Zgadzam się z Tobą w 100% ! Chwilami także zastanawiam sie nad skasowaniem FB...jak załozylam to doszło sporo klientow ktorzy juz od dawna kupują ode mnie....widze ze Ci którzy chcieli dołączyli od razu a teraz to pojedyncze modele dochodzą i to się zastanawiam czy nie jest ich zbyt dużo;-) Ja się bardzo cieszę, że obracam się w takim kameralnym gronie - Was - kórzy do mnie zaglądacie i z którymi moge wymienic sie komentarzami, spostrzeżeniami itp...choc moze nienormalna jestem bo prawie każdego dnia zerkam czy żadni Chińczycy, Turcy czy inni nie wchodzą na bloga ( bo nikt nie wie czy to płeć męska czy żeńska) i pewnie wariatka od razu bym skasowała;-) Nawet zaczełam pisać po ang ale szybko zdecydowałam ze chce miec kontakt z kilkoma fajnymi kobietkami z PL a nie z połową świata:-) No niestety.....widze ze nie "należę do klubu" i ze względu na liczbę komnetarzy i odziez z szafy mojej gwiazdy - ale zrobiłam to co i Ty....kupiłam tę TUTU ( na samym początku prowadzenia bloga) bo myslalam, ze trzeba byc cool żeby się wbic....jak zobaczyłam paragon i przeliczylam ile rzeczy mogę za to miec markowych ktore bez problemu odsprzedam za małe...postukałam się w łeb....i powiedzialem NIGDY WIECEJ ! I nic juz nie kupilam hihi....nie kupie i koniec!!!! Takze doszło to do mnie, ze tak się robi - podsyla fotki producentowi danej rzeczy a ten pogratuluje ze dziecko ładnie wygląda ( zaciera ręce bo opchnął kolejną rzecz) a jak juz linka u siebie na FB umiesci to zaszczyt ogromny! Sorki, mam w....ne na to ! Ależ język mamuśka ( szok!)....Bo mnie na to szlag tafia już od dawna..lizusostwo i tyle! A może większość kusi się tak jak ja pierwszy i ostatni raz:-)Ja to pewnego dnia zrobie blog zamknięty - zaproszę tylko te z was ktore zaglądacie i bedzie po moich rozterkach :-)
    Kochana masz całkwoitą rację i super że prowokujesz do dyskusji!

    A Sara wygląda świetnie - bo ja uwielbiam te podkolanówki i widze, ze tak jak i ja lubicie biel i czerń ( nie koniecznie topowe pasy), a ja musze wreszcie poeksperymentowac ze spodenkami na szelkach bo podsunełas mi swietny pomysł - mała ma je w brązie :-) Ja to chcąc nie chcąc musze isc wraz z modą bo kupuję w sieciówkach - choć NEXT ma ofertę olbrzymią i nie wszystko jest TOP hihi....ale po tej zimowej wyprzedazy zaopatrzyłam małą w odzież jesienno-zimową i mam ambitny plan nie wydać ( od sierpnia) ani jednego funta na ciuszek z nowej kolekcji - mam nadzieję, że mi się uda:-)

    Buziaczki dziewczyny - dziś przewożę swoje toboły bo kuchnia wyschła :-) zapowiada się okropnie pracowity dzień:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tos sie rozpisala :D Caly czas mi to chodzi po glowie z tymi nowymi markami. Najbardziej poczytne blogi pisza o nowych markach, bo w wiekszosci przypadkow dostaja jakies ubranka za darmo, zeby je pokazac na blogu. Oczywiscie jest aplaus, bo znalazly jakas nowosc na rynku (odkrycie wrecz!) i inne blogerki zazdroszcza sukcesu. A jak do tego dojdzie, ze zdjecia poczytnych blogow wykorzystywane sa do kampanii lub sklepow internetowych, to wszystko staje sie jasne: Jesli ja kupie te ubranka i pokaze w nich moje dziecko, to moj blog bedzie tak samo poczytny i dziecko tak samo slawne.... Prosta psychologia. Tylko ze nie tedy droga... Bo pewne blogi sa poczytne dlatego, bo maja to COS - i tego nie da sie skopiowac.
      Zycze powodzenia przy remoncie! Wrzucaj zdjecia na biezaco! Jestem strasznie ciekawa efektow! :*

      Usuń
    2. Jak teraz na to spojrzałam to faktycznie rozpisałam sie że wow!
      Kobieto - padam! Własnie wrocilam z 2 kursow z pudłami - rzucić coś na ruszcik, nabrac sił i dawaj znowu.....ja nie wiem czy ktokolwiek lubi przeprowadzki hihi....narazie to chodzimy slalomem omijając wszystko po kolei:-) a jeszcze LEJE! od 6 tyg leje prawie dzien w dzien...Dzis mamy 7 stopni, koszmarny wiatr i LEJE! Nie nawidze tej pogody!!

      Usuń
    3. Heh :D Myslisz, ze u nas lepiej? Dzisiaj rano 6 stopni... Ludzie powyciagali kurtki puchowe. I ten deszcz... Czuje sie jak w Anglii :D

      Usuń
  8. Lubię tu z różnych względów wpadać. Ciągnie mnie do innych mam na emigracji :-) Ja się na stylizacji dzieci nie znam, ale potrafię rozpoznać matkę, która po prostu szanuje swoje dziecko. I tu właśnie tak jest. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze mnie tez ciagnie do mam na emigracji? Bo kto mnie lepiej zrozumie? :D Pozdrawiam was bardzo serdecznie!

      Usuń
  9. Uff, przeczytałam wszystko łącznie z komentarzami, dużo tego:) Ale dobrze że taki temat poruszyłaś, i jak zaczęłam czytać o kupowaniu ubrań nowych marek by pokazać je na blogu, to zaczęłam się śmiać jak wariatka, bo ja kupiłam 3 ubrania Flawless, komin, bluzkę i sukienkę (bo była duża obniżka - sknera jestem trochę:)) tylko po to żeby sprawdzić jak oni to szyją i dlaczego tak się blogerki tym zachwycają. Wiem, bezczelnie, nawet gorzej, ja to chciałam odesłać jak już pooglądałam (chyba nie powinnam pisać takich rzeczy) ale Kaja zabrała, powiedziała że nie i już! Ta więc zostały, i teraz mimo że podobają mi się niektóre ubrania tego typu firm długo zastanawiam się czy są warte by je kupić.
    Ubranie Sary bardzo mi się podoba, w ogóle lubię Wasz styl, a podkolanówki mi się marzą dla Kai, ale niestety nigdzie nie mogę ich dostać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. No to teraz ja sie usmialam z twojego pomyslu - w gruncie rzeczy wcale glupio nie myslisz :D Rozgryzc kroj i odeslac ubranie, po czym uszyc za pare groszy. Swoja droga - ceny tych niszowych ubran sa dla mnie niezrozumiale. Nawet jesli uwzglednie koszta produkcji, reklamy i nie wiem czego jeszcze...

    Nie macie Calcedonii w okolicy? Podkolanowki mozna tez zamowic przez internet - my tak robimy, bo na naszej wiosce wszystko jest pozabijane dechami ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calzedonie mamy i ostatnio tam pytałam, pani zdziwiona że szukam wiosną podkolanówek pokazała mi jakieś z zimowej kolekcji w rozmiarze na mnie, a nie na Kaje:) Muszę zamówić internetowo, nie ma rady!

      Usuń
  11. No to poruszyłaś bardzo złożony temat...ile ludzi tyle pomysłów na życie..ale będę mówic o sobie..Mój blog powstał z chęci PODZIELENIA się pomysłami, na rózne tematy, od kuchni po malowanie bluzeczek dla dzieci, robienie ozdób do domu i itd, ....od zawsze należałam do kreatywnych mam, przychodzi mi to z łatwością i sprawia cholernie dużo frajdy... ale nie tylko to ...są też dzieci i one wypełniają mój cały swiat, kocham je ubierać ( a kto tego nie lubi??) , nie mylić z przebierać ( i tu zaznaczam że treścia mojego życia nie są zakupy ! ) sprawiać im radość, pokazywać świat, i otaczać ich mądrymi ksiązkami, zabawami, pobudzać je ciekawymi inspiracjami...każdy mój post , powstał przy okazji....robiąc bluzeczkę dziecku fotografuję przebieg i dziele się tym , każda fotka moich dzieci, jest również przy okazji...idziemy gdzieś, jedziemy, biegamy po ogrodzie..uwieczniam to...nikt z nas się nie nagina..nie męczy..wprost przeciwnie...bawimy się świetnie..ale to JA ...co innymi kieruje ??? nie wiem i nie wnikam..jedne posty mnie inspirują...jedne skłaniają do myslenia, inne wręcz śmieszą ( myslę o przedziwnych ,,stylizacjach" ) ale rodzicie uczyli mnie że o gustach się nie dyskutuje...tak wiec milczę...( choć nieraz aż trudno) ha ha ha ..Ja bym postawiła jeszcze jedno pytanie, dotyczące komentarzy na innych blogach... jest taka nie pisana zasada, że jak odwiedzasz czyjegoś bloga to albo zostawiasz miły komentarz albo wogóle... no i jak robicie???? dla pozostawinia śladu po sobie ..naginasz rzeczywistośc??? czy uciekasz??? ha ha ha MIŁEGO DNIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zalozylam bloga z tego samego powodu co ty - stwierdzilam, ze mam cos do powiedzenia, wiec bede mowic :D Wlasciwie moglabym podpisac sie pod twoim komentarzem - u nas jest dokladnie tak samo!
      A co do komentarzy - sa 4 mozliwosci:
      1) zostawiam szczery komentarz, bo post czy zdjecia mi sie podobaja
      2) chwale to, co mi sie podoba, o reszcie milcze
      3) pisze o tym, jak jest u nas, jesli jest to na temat
      4) nic nie pisze, jesli kompletnie nic mi sie nie podoba - lub ewentualnie zostawiam lagodna krytyke w formie pytania lub propozycji.
      A ty? :D

      Usuń
    2. No to mamy wspólny mianownik :) ...Miłego dnia ( u mnie pada)

      Usuń
    3. z tym ze na tych komercyjnych blogach/z rekama łagodna krytyka/oddmienne zdanie , nie przejdzie, post nie wyswietli sie. wszystko musi byc pod komtrola. omojam te blogi juz. Marta

      Usuń
  12. Świetny post i komentarze do niego również. Trudny temat poruszyłaś.
    Dla mnie popularność mojego bloga jest ważna, ale nie robię tego na wszelkiego rodzaju dziwne sposoby. Uważam, że dobra strona się obroni sama. Jeżeli taką będę kiedyś miała na pewno dużo osób będzie z chęcią czytało moje posty.
    Interesuje mnie również współpraca z ciekawymi firmami, gdyż sama mam w planach założenie firmy z ciuszkami dla dzieci. Siedzi to w mojej głowie już dawno, a ja nigdy nie odpuszczam.
    Uwielbiam też poznawanie ciekawych ludzi. Podglądanie też ciekawych pomysłów i rozwiązań.
    Ponad wszystko uwielbiam ładne zdjęcia i ciekawe stylizacje maluszków.
    Blog jest moją pasją i niech tak zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za szczerosc! Masz racje! Popularnosc bloga jest wazna dla kazdej z nas! Nikt nie chce pisac do szuflady, jesli zdecydowal sie na bloga w internecie :D

      Usuń
  13. no to wsadziłaś kij w mrowisko :)
    chyba każda z nas miała podobne rozterki, dla mnie najwiekszym byl własnie problem wizerunku, nie miałam nigdy poczucia misji, czy jakiejś nieprzejednanej potrzeby dzielenia się z innymi, próżność, próżność i jeszcze raz próżność, ale przede wszstkim chęć oderwania się od problemów najcięższego kalibru, zajęcia glowy, czymś prozaicznym, cieszenia sie jak inne mamy zakupem ładnej przytulanki, sukieneczki, a potem to juz sie potoczyło. i choć bloguje juz ponad 2 lata to nie mam pojecia jak dziewczyny staja sie popularne w tysiącach odslon, nie mam z tym problemu, bo ja i tak najbardziej ze wszystkich lubie mojego bloga i moje dzieci :))))), z ubraniami mam różnie lubie ciuszki dzieciece, ale patrzac czasem na inne dzieci, zastanawiam sie kiedy one daja rade to wszystko przerobić i założyć na siebie, aktualnie staram sie zminimalizowac zakupy, choc z marnym skutkiem :)) a KOTM lubie, letnia kolekcja jest cudna , Hanka ma tylko tutu i bluzke z chmurka , ale to chyba najczesciej zakladne ubrania, tutu zaklada nawet na pizame i choc ceny to pewnie rzecz wzgledna to jednak jakosciowo te rzeczy sa naprawde niezle (Hanka raczej z tych niszczących), a skoro o ubraniach to szelki Sary sa mega! w połaczeniu z czarnymi kolanówkami efekt wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wsadzilam kij. :D Ale mysle, ze czasami dobrze zreflektowac swoje zachowanie w blogosferze ;o)
      O tysiacach ubran w szafach nawet nie chce mowic - od dluzszego czasu staram sie zredukowac liczbe zakupow i nigdy mi nie wychodzi - zawsze szafa peka, bo zawsze wpadne na jakas promocje, z ktorej koniecznie trzeba skorzystac ;o) A potem na koniec sezonu lament, jak te gory rzeczy trzeba sfotografowac i opisac na ebay...
      KotM tez lubie! I na pewno bedzie go wiecej w naszej szafie. Ale na pewno nie kupie juz niczego tylko dlatego, ze jakas inna blogerka to kupila i wszyscy byli zachwyceni ;o)

      Usuń
  14. Fantastyczna stylizacja i przepiekny blog, wiec dodaje do listy ulubionych. Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ciesze i witam u nas! :)

      Usuń
  15. zgadzam się z Tobą w 100%. Napisałaś dokładnie to, co ja myślę od bardzo dawna... tylko chyba ja nie odważyłabym się o tym napisać... albo inaczej - nie chciałoby mi się potem tłumaczyć z tego co powiedziałam ;)

    nie mam fb, blogów odwiedzam kilka, w porywach do kilkunastu, za blog modowy się nie uważam, chociaż już kilka razy zostałam tak sklasyfikowana, w konkursach raczej udziału nie biorę (wzięłam udział całe DWA razy i na razie mi wystarczy), NIGDY nie napisałam komentarza pt. wpadnij do mnie bo uważam, że jak ktoś będzie miał ochotę to mnie znajdzie, nie ubieram dziecka w ubranka, które w tym momencie są "na topie", marki nowe znam, śledzę, ale nie podążam za nimi ślepo...

    no taka jestem nudziara...

    i po co mi ten blog? blog mój jest poniekąd kontynuacją wcześniejszego, takiego zanim Po pojawiła się na świecie... ten po prostu krąży częściej wokół tematów około dziecięcych, bo to mnie teraz dotyczy... ale ogólnie staram się na nim nie zatracić tylko w dziecięcych ciuszkach, popularności, ilości komentarzy i statystykach... i tego się trzymać będę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzucilam wczoraj tego posta i sie zastanawialam caly czas, czy sobie czasem wrogow nie narobie... ;o) Ale jakos tak mi to lezalo na watrobie...
      Mysle, ze wlasnie dlatego sie tak dobrze rozumiemy ;o)

      Usuń
  16. Ale dałaś czadu z tym postem :) Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To i parę słów ode mnie. Czytam i nie wiem do końca o czym Wy piszecie?! Kupowanie lajków? Lajkowanie się nawzajem tylko dla ilości polubień? Narzucanie się publiczności i producentom? To nie moja bajka i mam nadzieję, że nikt mnie tak nie postrzega. Był moment, że zastanawiałam się nad kupnem takiej czy innej bluzeczki zobaczonej na większości blogów, ale w moim przypadku nie o to chodzi! Nie zakładałam bloga po to, żeby pokazywać się w konkretnej marce tylko dlatego że inni to robią, żeby pokazywać to co wszyscy. Chcę pokazać to co my lubimy, pokazać że nie trzeba wydawać majątku żeby dziecko było „fajnie” ubrane – chociaż dla każdej z nas „fajnie” oznacza co innego. Nasze „stylizacje” to to co nosimy na co dzień, a zdjęcia robione są „przy okazji” spaceru, pikniku itp. Zanim założyłam bloga masę zdjęć moich dzieci wrzucałam na mój profil na fb, ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że może nie wszyscy moi znajomi chcą być zasypywani taką ilością zdjęć moich dzieci. Na bloga trafią Ci, którzy interesują się tym co chcę im pokazać – modą dziecięcą w naszym wydaniu. Jeśli się komuś spodoba – super, jeśli nie więcej do nas nie zajrzy. Nigdy nikomu się nie narzucałam, nawet znajomych moich nie poinformowałam o „modnej laleczce”, no bo i po co? Temat, który poruszyłaś, to temat rzeka … Najważniejsze jest zdroworozsądkowe podejście do tego co robimy. Zachowanie umiaru i bycie sobą.
    PS. Co do udostępniania wizerunku dzieci to w Polsce jest tak samo. Mało tego, pokazanie np. pracy plastycznej dziecka na konkursie również wymaga zgody rodzica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wlasnie o to chodzi w blogowaniu - tak jak piszesz! Najwazniejszy jest swoj styl i wiernosc samemu sobie.
      Jak tak teraz pomysle, to chyba pierwszym powodem dla zalozenia bloga bylo takze u mnie wrazenie, ze troche przesadzam z wrzucaniem zdjec na nk :D Moi znajomi tez raczej o nas nie wiedza. Tak wole.
      Wiesz, dziwie sie, ze piszesz, ze takze w Polsce trzeba miec pozwolenie rodzicow na umieszczenie zdjec ich dzieci w sieci. Przeciez na tylu blogach widze zdjecia z roznych spotkan z dziecmi i jakos trudno mi w to uwierzyc, ze wszystkie te mamy wydaly zgode na pokazanie ich dzieci na jakimstam blogu...

      Usuń
  18. Aga, fajnie napisałaś. Jeśli chodzi o mnie, jestem raczej pogubiona. Zaczęłam bloga, gdy te, które są dziś "najpopularniejsze" jeszcze nie istniały i nie miałam koncepcji bardziej złożonej ponad to, że pokazywałam ubrania znalezione w s-h, kupione w sieciówkach, na przecenach itp. Sama fascynowałam się faktem, że dziewczynkę można ubrać inaczej niż w róż, amarant i róż z cekinami. To było jeszcze przed powstaniem wszystkich nowych marek dziecięcych. Jesli chodzi o Kids on The Moon, to po pół roku po powstaniu bloga zostałyśmy zaproszone na sesję do Warszawy, ale nie było to żadne "formalne" zaproszenie. Raczej przyjacielska przysługa, wzajemna zresztą bo liczyłam na kilka ładnych zdjęć Lili (sama nie mam sprzętu). Tak więc dokładnie rok temu pojechałyśmy do Warszawy a Lila pozowała do sesji w ubrankach KOTM całkowicie za darmo, nie dostając za to ani pieniędzy, ani ubranek, ani nawet zniżki na legendarne tutu ;) I ja czułam się z tym zupełnie normalnie, co dziś byłoby po prostu nie do pomyślenia. Dziś blogi to biznes, niekoniecznie lajki na facebooku (my nie mamy konta), ale biznes na pewno. I mnie się trudno w tym odnaleźć. Odrzuciłam sporo propozycji wpisów sponsorowanych, kilka przyjęłam, gubię się w tym. Wiele razy chciałam skasować bloga :) A jeśli chodzi o nowe marki, to też bawią mnie wpisy, gdy pojawia się nowa marka, a pod postem wyliczanka mam: do nas też już leci, już w drodze, my też, już zamawiamy!!! no i jak nie masz, nie istniejesz :) ja dorzuciłabym jeszcze temat hejterskich komentarzy, nie miałyście z tym problemu? muszę moderować komentarze, bo zdarzają się naprawdę okropne. Ogólnie mam taką refleksję, że o ile półtora roku temu taki blog z modą dziecięcą był czymś nowym i świeżym, prawdziwym, teraz jest w wielu przypadkach sposobem na zarabianie kasy lub otrzymywanie gratisów. Niedługo będę musiała podjąć decyzję, czy w to wchodzę (ale konta na facebooku na pewno nie założę!), czy nie. Na razie ciągle nie wiem. Dlatego tak mało mam wpisów ostatnio. Coraz mniej mi się ten blogowy świat mody dziecięcej podoba po prostu. Raczej irytuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja do tej pory nie wiem, czego tak naprawde chce :D No, moze poza jednym: Nie mam zamiaru nikogo kopiowac. Bloga tez chcialam kasowac lub przynajmniej zaopatrzyc haslem ;o)
      Pamietam wasza sesje - fajna byla i tez tak ja przyjelam, ze byla to przysluga przyjacielska, a nie sposob na zarobek ;o)
      A hejterowskich komentarzy jeszcze nie mialam. Ale moj blog nie jest taki znany jak Twoj, wiec i zawisci brak ;o)

      Usuń
  19. acha, no i serio wolę mieć zero komentarzy niż 100 w stylu "super! zapraszamy na nowy post do nas!!"
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. i jeszcze jedno muszę dorzucić (hehe, fajnie tak u kogoś, nie u siebie ;) Całe to blogowanie jest w dalszym ciągu tylko i wyłącznie MOJE. Dziewczyny się nie interesują, nie śledzą, nie wiedzą, na czym blog polega. Nikt z naszego otoczenia nie wie. Mąż stuka się w głowę na hasło "moda dziecięca". Choć wie, że coś tam piszę, woli nie zaglądać, żeby się nie wściekać ;) U nas to nie mógłby być rodzinny biznes :) Lila wie, że można ją zobaczyć w necie, czasem zerknie, ale ogólnie ją to po prostu nudzi, ma inne sprawy. Nie mogę tego zamienić w robienie kasy (choć czasem ktoś z reklamodawców pyta o stawki. Ale nie zdecydowałam się jeszcze na ani jeden baner). Nie chcę zbyt wielkiej popularności, bo gdyby np. ktoś z Lili szkoły się o blogu dowiedział, wolałabym go schować, tak na wszelki wypadek. No i tak to jakoś trwa. Trochę bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu , nie patrz na innych, pisz o tym co Ci w sercu gra, ( a gra Ci pięknie ) kiedyś wpadłam przez przypadek na bloga jakiejs francuski co ma 6 dzieci, było w tym tyle pasji, radosci,inspiracji, i to był dla mnie impuls...ja również Chciałam się dzielić tym co mi sprawia radość,przyjemnośc. Jeżeli kogoś zainspiruję to super..jeżeli bedzie mu sie podobało, będzie zaglądać, jezeli nie ...nikt go nie zmusza, komentarze w stylu bardzo fajnie, odwiedz nas! tez mnie męczą,( chyba nawet irytują) ale nie wnikam, robię swoje...dzieki blogowi poznałam kilka fajnych dziewczn ( tak mówie o Was )ale chyba najwiekszą zaletą bloga jest to że dokumentujemy nasze życie z dziećmi i uwieczniamy to ( nie prowadząc go, bardzo zaniedbywałam ten temat) to są wymierne dla mnie korzyści..Nie reklamuję nic dla nikogo,nie zachwalam czegoś co mi się nie podoba, jestem w stosunku do siebie szczera....więc nic mnie nie męczy i nie dręczy...TAk więc Kasiu przemyśl to ...i nie znikaj z blogosfery...

      Usuń
    2. Kasiu, u nas prawie to samo! Moj maz nie ma pojecia o istnieniu bloga, bo dla niego moda dziecieca nie istnieje :D Fotografowac tez nie umie. No a Sara jest za mala, zeby pojac, o co chodzi z tym blogowaniem. Z mojego otoczenia chyba tylko mama i siostra wiedza, ze mam blog. Byc moze ktos jeszcze z rodziny zaglada, ale nie mam z tym problemu, bo blog powstal miedzy innymi po to, zeby bliscy widzieli Sare czesciej i aktualniej.
      Caly czas sie zastanawiam, co bedzie za 2 lata, jak Sara bedzie troche bardziej swiadoma - czy nie bedzie to wykorzystanie dziecka do wlasnych (blogowych) celow??? Poki co staram sie wybrnac z dylematu blogujac tylko po polsku, a wiec z dala od naszego miejsca zamieszkania. Ale to niczego nie rozwiazuje na dluzsza mete...

      Usuń
    3. Kasiu - właśnie się zastanawiałam i miałam pytać, czy w szkole Lili wiedzą o blogu :)

      Usuń
    4. Dzięki, dziewczyny! Nie no, nikt nie wie. Z jednej strony mam blog otwarty, a z drugiej cieszę się, że znajomych mam takie tematy kompletnie nie interesują. Spotykam czasami znajome mamy w lumpeksach, ale gdy mówią, że "dziś nic ciekawego nie ma", to i tak wiem, że na mnie czekają na wieszakach jakieś cudne łączki ;)

      Usuń
  21. Po przeczytaniu posta pomyślałam - ale dziewczyna ma jaja! :)) I do tego jak ładnie to dziecko ubiera no! Ja tak nie umiem! Może i bym w sumie umiała ale moje dzieci są nie do namówienia na stylowe ubranka ;)
    Coś mi się kiedyś obiło o uszy o kupowaniu lajków ale jakoś nie wydaje mi się to realne! A to że te lajki cieszą... no cieszą no, nie da się ukryć. Mnie moje cieszą bardzo bo stoi za nimi pojedynczy człowiek, ważny dla mnie :) Ale jest to też niewątpliwie potwierdzanie siebie samego, przed samym sobą. I to może trochę smutne.. no ale jednak gdzieś te uczucia takie drzemią. Zobaczę ile ludzi lubi to co robię, o czym piszę, w co się angażuję no i dowiem się czego jestem warta.. a to nie do końca tak przecież...
    Tutu też mam od Kids on the Moon ale dla siebie ;)
    Co by tu jeszcze napisać?... może już skończę bo jakoś zawijam się w tym komentarzu i sama nie wiem o co mi chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki kochana :) Ja tez nie dowierzalam z tymi lajkami - i wyobraz sobie, ze naprawde na allegro sa oferty! Kupowanie lajkow jest po prostu zenujace - jak zdesperowana musi byc osoba, ktora sie na to decyduje? Oklamuje sama siebie, wciska kity czytelnikom, ze niby wszyscy ja tak kochaja i podziwiaja...Tylko czy mozna leczyc wlasne kompleksy kosztem dzieci?

      Usuń
  22. nie wiedziałam, że wreszcie jesteśmy na topie bo monochromatycznie ubieramy się od dawna :)
    Ja tez od jakiegoś czasu śledzę blogi modowe dla dzieci i zauważam, że jeżeli coś pojawi się na jednym z nich to lawinowo pojawia się na następnych, tak jest z tutu od wspomnianej już marki, ze spódnicą maxi,z printami zwierzęcymi, z dresami "wiszącymi" w kroku itd. Tutaj przynajmniej nie spotykam tego co wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D No widzisz, przyszedl i czas na was! :D
      Wlasnie mnie to wkurza: na kazdym blogu to samo - wszystko dyktowane przez popularne - sponsorowane - blogi...

      Usuń
  23. Myślę, że całe to zamieszanie i presję wytwarzaną wokół dziecięcych blogów modowych można a nawet należy ignorować. Nie ma co się frustrować. No chyba, że ktoś naprawdę lubi rywalizację i adrenalinę, nawet kosztem prywatności i spokoju swoich dzieci.

    Bloga założyłam z trzech powodów: bo Kasia, mama Lili i Niny, z którą wcześniej miałam kontakt przez flickra i którą po prostu polubiłam (przez jakiś czas rysowałam nawet komiksy do magazynu GAGA ilustrujące obłędne teksty Lilki) przeniosła się na bloga. Drugi powód - żeby promować markę, którą stworzyłam dla mojej Mamy czyli Miss Milupka. Ponieważ Miss Milupka to głównie ubranka dla lalek Blythe a świat ich kolekcjonerów jest anglojęzyczny - piszę bloga po angielsku.
    Trzeci powód: po tym jak wydawnictwo podziękowało za współpracę drużynie założycielskiej magazynu GAGA (w tym i mnie) brakowało mi trochę uczestniczenia w świecie mody i dizajnu dla dzieci. GAGA, mimo że początkowo inspirowana bardzo "modowym" Milkiem szybko ewoluowała w autorskie pismo poświęcone alternatywnym stylom wychowywania dzieci, czyli świadomej edukacji, podróżom oraz książkom, zabawkom i ubraniom stylistycznie odmiennym od słodko-pierdzącego, zdominowanego przez disneyowską estetykę mainstreamu.

    To w jaki sposób ubieram i wychowuję moje dziecko odzwierciedla moje osobiste preferencje. W jej szafie są ubrania, które sama chciałabym nosić, w jej biblioteczce książki, które z przyjemnością jej czytam. Ale im jest starsza, tym więcej pozostawiam jej przestrzeni na jej własne wybory i uczę się je szanować. Blog jest dla mnie wyłącznie rozrywką, zabawą, sposobem na kontakt z ludźmi o podobnym "hobby". Czasami tygodniami nic nie piszę ani nie komentuję, bo tzw. real jest ważniejszy i bardziej absorbujący.
    Rozumiem, że są osoby, które przez bloga próbują się dowartościować, stworzyć jakiś nierealny, idealny obraz swojego życia i możliwe, że często są to osoby, które nie czują się dowartościowane w innych dziedzinach. Ale bardziej od zdjęć przestylizowanych dzieci irytują mnie pretensjonalne, grafomańskie wywody i dlatego na niektóre blogi po prostu nie zaglądam. Nie przyjmuję ofert od sponsorów ani na nie nie liczę - po pierwsze nie mam czasu a po drugie, zarabiam pieniądze gdzie indziej. Och i jeszcze po trzecie - męczą mnie nachalne, powtarzające się zachęty do kupowania. Jeśli na coś jest moda i zbyt wiele osób jej hołduje - tracę tym zainteresowanie.

    Na koniec - polskie marki modowe. Kibicuję im głównie ze względu na to, że ich pojawienie świadczy o ewolucji naszego społeczeństwa. Alternatywa dla agresywnych sieciówek, świadoma konsumpcja, lokalna produkcja, współpraca z artystami, organiczne materiały, proste, wygodne wzory - czego chcieć więcej? Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do KOTM, bo wszyscy rzucili się na nie jak w jakimś szale ale po jakimś czasie doceniłam wygodę i wytrzymałość tych ubrań. Znoszą pranie lepiej niż szmaty z zary, nie mają masy niepotrzebnych bajerów, metek a moja córka lubi je przede wszystkim za wygodę. To dzięki nim zorientowałam się, że lepiej mieć kilka wygodnych, trwałych i twarzowych ubrań niż całą szafę wybajerzonych sukienek egzotycznych marek.

    Uff, to chyba wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto wywod! :D U nas tez coraz bardziej podobne ubrania - corka mi rosnie, to i stylem zbliza sie do mnie. I bardzo to lubie, jak jestesmy podobnie ubrane!
      Nieciekawe teksty na blogach? Nie czytam ich :P
      KotM rowniez mnie przekonal, choc zakup mial zgola inny powod, niz wygoda ;o)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci, Endo Kochana, potem więcej napiszę! :*

      Usuń
    3. no, naprawdę, przeczytać o takim powodzie założenia bloga to dla mnie zaszczyt.

      a kto z czytających te komentarze jeszcze o tym nie wie, napiszę, że jestem wielką fanką Endo od... zawsze. wiele lat temu przeczytałam fajny artykuł o niej w "Wysokich Obcasach", bardzo mnie zafascynowała, zaczęłam czytać regularnie jej bloga. zawsze kochałam jej rysunki. kilka lat później "spotkałyśmy" się twórczo dzięki gadze i tak to trwa :) to niesamowite, że mogłam jakoś zainspirować Endo!

      <3

      Usuń
  24. Po co te blogi? i po co blogowanie? Nie będę się rozpisywała, bo wiele już zostało powiedziane w komentarzach. Tu jest jak ze wszystkim, każdy ma inne powody prowadzenia bloga. Jedni z chęci podzielenia się swoim życiem, pasją, inni dla kasy. JA swojego założyłam trochę z ciekawości. Nie starałam się nigdy nikogo zapraszać na siłę, dlatego też raczej mało mam komentatorów i zaglądaczy, ale nie chodziło mi o to aby co dzień rosły mi słupki oglądalności. Choć skłamałabym mówiąc, że nie jest miło wiedzieć że ktoś czyta to co publikuję:)A po przeczytaniu powyższych komentarzy, już wiem czemu u mnie jest ich mało - jak toś ma mówić źle to po prostu milczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przestan :D To zalezy kto czyta twojego bloga - jesli ktos, kto sam nie pisze, to sprawa jest jasna. Poki nie pisalam bloga, nie komentowalam nigdzie. Nie chcialo mi sie, choc chetnie czytalam i korzystalam z inspiracji. Dopiero jak sama zaczelam pisac, pojelam, jak wazne jest dla autora, zeby zostawic jakis komentarz. Od tego czasu komentuje.

      Usuń
  25. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat, ja zakładając bloga postawiłam tylko na pisanie o ubrankach, które najczęściej kupuję w sh i na wyprzedażach (ale to już rzadziej bo włącza mi się przelicznik ile bym miała z sh rzeczy). Nie chce pisać o naszym, życiu prywatnym bo to robię pisząc zwykły papierowy pamiętnik (prowadzę tak owe od 16 roku życia) i to mi wystarcza.. co do nowych marek to są takie, w których nic mi się nie podoba i dziwi mnie zachwyt nad danymi rzeczami, są takie których wzory materiałów można znaleźć na allegro i jak widzę te przebicie ile zarabiają to aż mi się włos na głowie jeży. Ale fakt jest też taki, że ludzie dzielą się na tych co kochają metki i ubierają dzieci i siebie tylko w takie rzeczy, bo sh i pepco są dla biedoty. Na własne uszy usłyszałam tak owe stwierdzenie ! Nie wiem czy widziałaś występ makóweczek.pl w pytaniu na śniadanie, myślę, że te całe rozmyślania o blogach dziecięcych wzięły się właśnie po występach w ddtvn czy pytaniu na śniadanie, choć tak wypowiedz pani "psycholog" mnie zszokowała, bo jest ona zdania że przez takiego bloga dzieci wybierają kolegów na podstawie ubrań! Co jest dla mnie totalną bzdurą! A o kupowaniu lajków dowiedziałam się dopiero czytając komentarze i kopara mi aż z wrażenia opadła! Sara ślicznie wygląda, podkolanówki są boskie szkoda, że u nas każde źle się układają na kostkach i Karina nie chce ich nosić :( pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Widzialam wystep Makowek oraz ten drugi z 3 mamami-blogerkami. Wystep Makowek byl jedna wielka farsa ze strony telewizji - zupelne niezrozumienie tematu :D Ja tez czesto sie zastanawiam, co takiego drogiego jest w produkcji ubranka dla dziecka, ze kosztuje ono grubo ponad stowe? U nas w 90% w szafie Sary sa rzeczy z przecen oraz z sh. Przezywalabym po nocach, jakbym wydala za ubranie zbyt duzo pieniedzy :D

      Usuń
    2. ja zgadzam się z tym, że każdy ma prawo zarabiać ale myślę że lepiej jest wchodzić na rynek z mniejszymi cenami i dobrym materiałem, a kiedy już ludzie zobaczą że warto kupić ciuszek wtedy je podnieść... a nie zamawiam przez net i tak naprawdę nie mam pewności że to co dostane będzie pokrywało się z opisem materiału czy też porządnym wykonaniem.. pozdr

      Usuń
    3. na makowkach.pl chodzi juz tylko o zarabianie.

      Usuń
  26. A ja chętnie wam wyjaśnię, dlaczego "dresy" uszyte w Polsce są tak drogie. Po pierwsze, często są szyte z bawełny z certyfikatami, także organicznej, bywa że wyprodukowanej (materiału, nie rośliny ;) w Polsce. A więc droższej niż ta produkowana w krajach, gdzie nie zwraca się uwagi na takie "bzdety" jak ekologia czy fair trade. Po drugie - projektując ubranie trzeba opłacić konstruktora, jeden model w kilku rozmiarach to koszt ok. 2500 tysiąca złotych. Po trzecie: w zależności od stopnia skomplikowania wzoru, uszycie jednego ubranka w polskiej szwalni to nawet kilkadziesiąt złotych za sztukę. Cała tajemnica. Wszyscy wiemy w jakich warunkach pracują wyrobnicy w Bangladeszu czy Kambodży i dlaczego ciuchy z tanich sieciówek mogą kosztować połowę albo 1/3 ceny polskiego "dresu".

    OdpowiedzUsuń
  27. To i ja się wypowiem. Bloga założyłam chwilę po tym, jak swojego założyła koleżanka Ewa. Chciałam, żeby był pamiątka dla córek. Zauważyłam, że największą popularnością cieszyły się posty, w których pisałam, że nie radzę sobie z macierzyństwem, że jest mi ciężko... Wtedy zrozumiałam, że ludzie naprawdę mnie czytają. Ale znowu zaczęłam myśleć, czy tędy droga... czy chcę, żeby, moje dzieci to czytały... wykasowałam połowę postów. Teraz piszę, jak coś się wydarzy, więc postów, jak na lekarstwo. Zaczęłam się bawić w instagram i wrzucam więcej zdjęć, mniej tekstów. Mam stałe grono odbiorców. Nie chcę na siłę powiększać, bo się w tym gubię, frustruję. Nowe marki - kupuję, ale powiem szczerze, że się zrażam.
    Zadowolona, tak naprawdę jestem tylko ze spinek i gumek od Pauliny - nie robione na szeroką skalę, tylko od serca. To coś dla mnie znaczy.
    W konkursach biorę udział. Tworzę coś, co nie ma większych szans. Ciągle znajomi, którzy wygrywają w tych konkursach piszą, że zdjęcia wysyłam fajne, ale nie o to w tym chodzi. Wysyłam zdjęcia, na których bawię się z Niną. Rzadko ją stylizuję. Nie potrafię tego. Ubieram ją tak, żeby mi pasowało. Wciąż boję się połączeń pasów z kropkami, kwiatów z kratą. Często pytam mamę, co do czego.
    Zdjęcia Niny wysłałam na jakieś dwa portale, ale jeszcze się nie pojawiły. Może się nie pojawią.
    Na kilku blogach zostawiłam pojedyncze komentarze i więcej się tam nie pojawiłam. I strasznie żałuję, bo to były fajne blogi. Może jeszcze na nie trafię.

    Buziaczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mi się miło zrobiło Karola po tym komentarzu...
      :*
      dziękuję...!

      Aga przepraszam za prywatę ;)

      Usuń
  28. Wiecznie pedze i wiecznie obiecuje sobie ze zajrze na twojego bloga, a powodem byly po prostu komentarze (twoje), ktore czasem rzucaja mi sie w oko na innych blogach, takie z ktorymi sie zgadzam:) Tylko wiecznie czasu brak.Mam swoja garstke ulubionych blogow i tym jestem wierna.Nowych raczej nie szukam.Czasem cos wpadnie w oko, ale robie szybki scan i albo zostaje, albo opuszczam natychmiast!Rzezywiscie powstalo ich cale mnostwo, a dzieci na iektorych zdjeciach robia rzeczywiscie za klaunow...Przykro.
    Sama prowadze bloga pol-zamknietego:) Zawsze mialam nature pamietnikowa, ale od pisania na papierze juz dawno sie odzwyczailam, a poza tym robie sporo zdjec i probowalam to jakos polaczyc.Wywolywanie takiej ilosci nie wchodzilo w gre...Wahalam sie otworzyc-nie otworzyc ale juz wielokrotnie dzieckowalam sobie samej za to, ze ma do niego wglad mala grupa ludzi, przede wszystkich mam, ktore tak jak ja, ciekawe sa zycia innej mamy, innego dziecka.Milo ze sa bo wirtualnie poznalam cala mase swietnych ludzi;takich z ktorymi moge pogadac na tematy ktore z kolei kompletnie nie interesuja moich znajomych, tych z krwi i kosci ha ha.
    Tak wiec fajnie,ze sa ale jak ich zabraknie, bede sobie pisac i wklejac dalej!Czasem, ale tylko czasem czuje sie ciut winna ze nie zaglada na wszystkie blogi ludzi ktorzy zostawiaja po sobie swoj slad.Nie mam jednak zamiaru robic tego z przyzwoitosci.Zagladam bo chce, pisze bo mam taka potrzebe.No czasem jest tak, ze zagladam, ale nie mam po prostu czasu by jeszcze cos wystukac.
    Jestem dosyc naiwna i jesli tylko zdjecia Lily pojawialy sie na stronach danych firm, to dlatego ze ktos mnie o nie np.poprosil i dlatego,ze stoje 100% za dana marka.Jestem zakochana w kilku i tak samo jak ja lubie podejrzec dany produkt na dziecku, tak lubia inne mamy.Robie to spontanicznie i bezinteresownie!Zauroczylo mnie kilka marek i nie obchodzi mnie czy sa popularne czy nie.Na razie sie nie zawiodlam i osobiscie KOTM moglabym miec w szafie cala kolekcje, a ostatnio takie samo wrazenie wywarl na mnie no sweet.
    Zdjecie dziecka w sieci.Pewnie ze sie wahalam.Z drugiej strony takie czasy.Troche naiwnie wierzylam ze oddajac podobizne swojego dziecka jednej osobie ,pozostanie u niej:) Kiedy zdjecie na rowerku zrobilo furore i co chwile bylo kopiowane, a przy tym anonimowe, zrobilo mi sie przykro.Fashionkids?nie,nie,nie!Przyznam ze czasem zagladalam tam czy czasem nie pojawilo sie wspomniane wczesniej, bo pierwsze co zrobilabym to napisala prosbe o usuniecie!Zero smaku, dzieci nie przypominaja dzieci i nie chce by w ich galerii petalo sie i moje;)
    Dzis, kiedy sama prowadze sklep kiedy zalezy mi na reklamie, umieszczajac zdjecie malej, umieszczam tez znak wodny.Nie, nie tylko w celach reklamowych.Glownie po to by nie zostala mi "kradziona", by nie byla anonimowa, by nie bylo kopiowane od tak.
    Sama kopiujac zdjecia innych dzieci, najczesciej wysylam najpierw maila z pytaniem czy mozna.
    uff, ale sie rozpisalam.Troche chaotycznie, jak to ja.
    Przy odrobinie czasu poczytam co mieli do powiedzenia na ten temat moi poprzednicy.
    a ceny? Fakt, czasem sa wysokie, ale nie bulwersuje sie bo przymusu ich kupna nie ma, a alternatywa zawsze jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i ja Cie zauwazylam w gaszczu komenatrzy ;o)
      Ja rowniez nie szukam nowych blogow - jedno spojrzenie mowi mi wszystko - zdjecia fajne, pierwsze wrazenie pozytywne, strona gustowna i nieprzeladowana, tekst w dobrym stylu i przede wszystkim z trescia, a nie o dupie Maryny... wtedy zostaje. Ale rzadko spotykam ostatnio takie blogi. Wiec pozostaje przy tych, ktore obserwuje juz dlugo i z autorkami niejako sie przyjaznie.
      A Twoj blog zawsze mnie ciekawil, tylko jakos dostepu nie mam ;o)

      Ja rowniez udostepnilabym zdjecia Sary, jesli by ktos poprosil - zaden problem. Ale nie podobaloby mi sie, jakby ktos sobie te zdjecia po prostu "pozyczyl" lub jesli bym musiala zabiegac o to, zeby ktos je laskawie pokazal :D

      KOTM rozumiem, bo tez lubie. Ale robaki??? :D :D

      Usuń
  29. Cenie blogi z sercem jak ten. Nie cenie blogów/mama blogerek ktore same dostały ciucha za reklame a nam wciskaja kit ze przeszyty w 3 miejscach wart jest 150zł. A coraz bardziej te portki przypominaja pidzamy a ceny maja z kosmosu. Marta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! Wiesz, jak ogolnie nie ufam blogom sponsorowanym, bo nigdy nie wiem, czy zachwalaja produkty, bo faktycznie sa fajne, czy dlatego, ze dostaly cos za dobra opinie...

      Usuń
  30. Jestem zdecydowanie przeciwna sponsorowanym blogom - sa nieautentyczne i po prostu zalosne. Sama od niedawna otwarlam dla mojej 5-latki jej wlasny modowy blog i nawet nie dopuszcza do siebie mysli o sponsorowanych stylizacjach. Mam wlasny blog dziennikarski a Marysia tez chciala miec swoje miejsce w internecie stad ten pomysl. Tytul: no fashion baby, Podtytul: chic&cheap, bo takie jest moje przeslanie dla innych mam.
    Na marginesie: moja Marysia tez ma ta forme "ADHD", co Twoja pociecha i to od urodzenia. W zeszlym roku zaczelam z nia chodzic na gimnastyke artystyczna, ktora uwielbia.Poza tym swietnie tanczy i to do "upadlego".
    Complimenti, jak zawsze super zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze sponsorowane czasami nieautentyczne to fakt. Obseruje co nastepuje: Post sponsorowany, w ktorym sie marke i ubrania zachwala. Po czym sa aukcje lub wyprzedaz szafy i sie okazuje, ze to wspaniale ubranko tylko do sesji lub jeden raz zalozone bylo.... Sara tez ma szafe pekajaca w szwach, a mimo to zdola kazde ubranie zalozyc, a swoje ulubione nawet wychodzic. Wiec jesli to sponsorowane ubranie raz zalozone bylo, znaczy, ze takie ulubione i najlepsze wcale nie bylo. Czyli kity nam sie wciska!

      Bardzo mnie ciekawi wasza forma ADHD i jak sobie z tym radzicie!

      Usuń
    2. Duuzo blogow, przez to ze zrobily sie sponsorowane, stracilo w moich oczach!Kiedys przede wszystkim inspirowaly,dzis sa jedna wielka reklama;wystrzelaniem kolejnych nazw marek i sklepow.Ja rozumiem ze prowadzenie bloga to nie dla wszystkich tylko hobby,ale z czytaniem takowego to jak z fastfoodem.Fast food to ja lubie,ale raz na jakis czas;na dluzsza mete jest blee.Na blogach sponsorowanych,pomimo zapewnien akceptowania (o ile juz w ogole ktos sie do gratisow przyznaje) czegos wbrew wlasnemu gustowi, robi sie wielki miszmasz.

      Usuń