niedziela, 7 kwietnia 2013

Wielkanoc w Polsce

Zanim powspominam Majorke,
chcialam sie z wami podzielic chwilami spedzonymi w Polsce. Niedlugo dosc niesmaczne bedzie pokazywanie zasniezonych krajobrazow - szczegolnie, ze nikt juz na nie patrzec nie moze. Dzisiaj wiec ostatnie sniegi tej wiosny ;o)

 










Co sie robi, jak na dworze plucha? Sara zrobila szybki kurs kucharski pod okiem babci. Wiecej naprzeszkadzala niz pomogla, ale babcia jest cierpliwa, wiec udalo sie zachowac pokoj w rodzinie ;o) Sara chowala sie i przepraszala, babcia wyzywala w duchu :)))
A chwile i tak byly niezastapione...




Wielkanoc.... minela leniwie.
Sara zaliczyla zaledwie swiecenie "jajek".






W Niemczech obyczaj ten jest nieznany.
Polacy na obczyznie musza udac sie do polskiego kosciola, aby poswiecic sobie te wszystkie pokarmy.


Tyle mialam planow w Polsce i w sumie nic z nich nie wyszlo. Przez pogode. Woda po kostki skutecznie obrzydzila mi wszystko.
Mialam przede wszystkim jechac do Krakowa - na msze wielkanocna u dominikanow. Mialo byc siedzenie na rynku i na Wawelu... Mialo byc tez duzo wiosny, spacerow... Bylo siedzenie w domu...
Sara mimo to byla zachwycona.
Niewazne jaka pogoda - wazne, ze sie jest u babci.

Mysle, ze Krakow nadrobie w lecie.
 

4 komentarze:

  1. My latem przed weselem robiłyśmy sobie same loczki,tak się Madzi kiedyś spodobało jak sobie robiłam i sama chciała loki wyszły bombowo ale pogoda je raz dwa zniszcyzła :( a co najlesze obcy ludzie sądzili,że jej się tak kręcą włosy :)!pogoda nam troszkę święta pokrzyżowała ale najważniejsze,że Sara zadowolona a Kraków nie zając nie ucieknie :D my też się tam wybieramy!
    Bosko wyglądala Sara welonie!

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ wyglądają egzotycznie te zdjęcia ze śnieżnej Wielkanocy :D napatrzeć się nie mogę! :) w Berlinie śnieg już nie padał i raczej szaro było...
    PS w środę publikuję post! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dla tych wszystkich butów Sary mogłabym się wyprowadzić z Polski, choć jestem bardzo przywiązana z sentymentu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, ale mam u Ciebie zaległości.
    Świetny pomysł z tymi skarpetami na butach - złagodziły ich rysy i wpasowały się w spokojniejszą stylizację. Brawo !
    Te loki super. Zupełnie inna buzia :)))))
    Fajna sprawa z tym welonem. Ja już pomału żałuję, że nie mam żadnych znaczących pamiątek - nie przywiązuję do nich wagi, a po czasie troszkę mi smutno, że z łatwością się ich pozbywam... Kurcze, fajnie by było wyciągnąć ze strychu suknię ślubną i dać córce :)) albo choćby welon - ale tego akurat nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń