niedziela, 28 kwietnia 2013

Morskie opowiesci


Dzisiaj kolejne impresje majorkinskie.














***
Sara zna morze niemalze od urodzenia. Jak miala 2 miesiace, zapakowalismy ja do torby i ruszylismy na Korfu. Samolotem w rzeczy samej.



Sprawy najwyrazniej uprzednio nie przemyslelismy... Bo znowu - to co sprawdza sie u innych - u nas wydaje sie nie funkcjonowac... Na kazdym forum internetowym niezwykle doswiadczone mamuski zachwalaly wakacje z niemowlakiem nad morzem: ze spi ciagle, ze bezproblemowo i w ogole super.
No niby bylo super... w dzien. Sara spala, przeciagala sie, wpatrywala ze skupieniem w budke wozka, tudziez ciagnela cyca.


Impreza zaczynala sie wieczorem...
W restauracji zaczynaly sie pierwsze kwekania, prezenia, ktore przeobrazaly sie stopniowo, ale niezawodnie, w krzyki i zawodzenia. Siadywalismy przy bufecie, zeby nie tracic czasu, potem przy drzwiach, zeby nie uprzykrzac kolacji wszystkim gosciom, nastepnie na tarasie, majac nadzieje na kojace dzialanie szumu morza i lagodnego wiatru wieczornego. A Sara miala to wszystko w glebokim powazaniu... Jedlismy wiec owe kolacje na dwie tury, pochlaniajac kotlety z frytkami, jak dwa warchlaki.

Ale prawdziwa dyskoteka czekala nas w pokoju...
Ciagle mialam wrazenie, ze sasiedzi nas nienawidzili za te nocki... ktore potem odsypialismy cala trojka na plazy.

Tak to jest, jak sie pobiera informacje z forow internetowych ;o)

Dopiero 2 lata pozniej sprobowalismy znowu szczescia nad morzem. Tym razem na Rhodos. Miejsce to ma wade, ktora jednoczesnie moze byc tez zaleta: Jest okropnie goraco! Pytacie, gdzie ta zaleta? Ano jest: Piasek tak parzy, ze dziecko nie ucieknie wam spod parasola! :D Zapewne sie domyslacie, ze w naszym przypadku to nie taka bagatela ;o)



Tak na dobra sprawe odetchnelismy po raz pierwszy,
jak Sara miala 3 lata. Prawie odetchnelismy... Wyposazeni w wiaderka, lopatki, foremki, zeszyty, gry i Bog wie, co jeszcze, dalismy rade! W Tunezji trzeba bylo jednak uwazac na wielblady i konie, ktore byly przeganiane po plazy przez tubylczych przedsiebiorcow.
Na Majorce zas na golasow przechadzajacych sie bez zenady po mniej lub bardziej dzikich plazach.








Wracajac zas do Majorki - mam dla was dwie wskazowki:

1) Nie chodzcie na przeludnione plaze, gdzie jest niejako przymus placenia za lezak i parasolke. Czasami wystarczy przejsc sie plaza w bardziej wyludnione zakatki. A parasol mozna kupic za smieszne pieniadze w kazdym supermarkecie. Bo w lecie bez parasola ani rusz!

2) Polecam wypad (wylacznie autem) na plaze Es Trenc.
Zalety: bialy piasek, turkusowe morze, szeroka plaza, lagodne wejscie do wody. Karaibski klimat. Jest to miejsce, gdzie czesto robi sie profesjonalne sesje zdjeciowe.
Nieopodal gory soli oraz przeuroczy sklepik z sola, winem i miejscowymi specjalami (zdjecia powyzej). Wypada tam wpasc chodziazby dla kulisy zdjeciowej ;o)



Jestem ciekawa waszych doswiadczen nadmorskich!
Czy wszystkie pobyty z dziecmi byly udane?




34 komentarze:

  1. Znowu śliczne obrazki :)Co do stylu "marina" to także bardzo go lubię :)) a w waszym wydaniu jest niepowtarzalny :) my na pierwsze wakacje z dzieckiem wybraliśmy właśnie Majorkę i było cudnie :) z tym, że dziecko miało prawie 2 lata :) wcześniej słyszałam jakiś wewnętrzny głos: nie rób tego ;))) i jak czytam to myślę, że Głos miał rację :))) właśnie bałam się tego umęczenia-marudzenia, choć znam i przypadki ludzi zadowolonych z tak wczesnych wypadów z dzieckiem...hmm... W tym roku ruszamy na podbój Włoch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki kochana :)
      Wlasnie to mialam jeszcze dopisac - widac to glos rozsadku - zeby nie sluchac zadnych zyczliwych rad, tylko wsluchac sie w siebie i dziecko przed podjeciem decyzji o wyjezdzie :)
      A gdzie konkretnie do Wloch? Napiszesz o tym na blogu?

      Usuń
    2. wiesz co jedziemy do północnych Włoch, bo jedziemy autem (po raz pierwszy tak daleko z dzieckiem autem, ale to nasza tradycja rodzinna do której wracamy po 3 latach, więc i dziecię trzeba przysposobić!), generalnie na początek rejon Wenecji, a potemw końcówce, bardziej na zachód w rejon jeziora Garda :) To dobrze znane nam rejony więc je wybieramy, żeby uniknąć większych niespodzianek/zawirowań. Taki jest plan, hotel zarezerwowany :) Na pewno pokaże to na blogu :) ale to jeszcze chwila do wyjazdu. Nie pisze wiecej bo mam tak, że jak planuję i się ekscytuje to potem czasem szlag trafia, a przy dziecku to różnie bywa z planowaniem i realizacją :))))))

      Usuń
    3. O widzisz! Moj maz tez sie chcial tam zapuscic w to lato. Planujemy Alpy - i on wlasnie chce na poludnie, do Wloch.
      Jestem ciekawa waszych zdjec, relacji...
      Garde i Wenecje tez znam - tym bardziej jestem ciekawa :D

      Usuń
  2. Ja tam nie przepadam za całodziennym leżeniem na plaży choć nasz Mlody od pierwszych miesięcy za pan brat z morzem z racji mieszkania tam babci.....
    Piękny szal !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja plazy wrecz nienawidze! Ten upal, piasek, pot, bleeee...
      Godze sie na to morze tylko ze wzgledu na meza i dziecko. W ramach kompromisu jezdzimy zawsze w zimie na narty oraz w te wakacje w Alpy.

      Usuń
  3. Pierwsza podroz z maluchem to bylo chyba autem - do dziadkow, jak mial 2 miesiace :) Ale podrozowanie autem to dla nas nic nowego, E. jest przyzwyczajony od malego dzielnie znosi kazda podroz. Wakacje pod parasolem pierwsze na Teneryfie - z prawie 3 letnim dzieckiem byly bardzo udane. Z mniejszym to juz nie wakacje ;)
    Piekne zdjecia, a styl marynarski uwielbiam! Paski szczegolnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sara tez przyzwyczajona do auta. A na dluzsze wyjazdy jedziemy "z glowa" - planujemy dluzsze postoje, wyjezdzamy wczesniej, zabieramy mnostwo rozrywek do torby...
      Na Teneryfie jeszcze nie bylismy. Jestem ciekawa, czy sie "oplaca".

      Usuń
    2. Trzeba wziasc pod uwage 5cio godzinny lot, nie kazde dziecko tyle wysiedzi w jednym miejscu. O ile nasz babel w tamta strone spal, tak z powrotem dal nam 'czadu' przez caly lot ;) A wyspe sama w sobie warto zwiedzic, objechac cala wyspe mozna w jeden dzien :)

      Usuń
    3. 5 godzin to sporo. Dla mnie 2 godziny to duzo! A co tu mowic o dziecku :D Czyli po jednym dniu widzialo sie wszystko, co warte bylo zwiedzenia?

      Usuń
    4. Nie, nie widzielismy wszystkiego Zwiedzanie z maluchem wygladalo raczej ekspresowo ;) Zaliczylismy za to wszystkie atrakcje w Loro Parku;) Nasze wakacje byly typowe 'pod palemka'. Nie nastawialismy sie na zwiedzanie, wiec i zawiedziona nie bylam ;)Porownania z innymi wyspami tez nie mam, Majorka dopiero przed nami...

      Usuń
  4. no i mnie zatkało z tych pięknych widoków!!!
    Nasza mała plażowiczka spisywała się na medla,kąpiel w naszym zimnym polskim morzu to dla niej czytsa przyjemność i przez to wieczorami był przymus mycia jej prawie w zimnej wodzie :)jedyne co to apetyt u niej zanikał i trzeba było się wysilać,choć kiedyś tak się zajadała szaszłykiem,że aż kobitka nabrała na niego chęć :D do gofrów i lodów to nos mam,ze hej smacznie sobie śpi więc my chcemy się skusić już mąż zamawia a ja z tekstem weź trzy :) teraz mnie tylko ciekawi jak wytrzyma 14godz w autobusie choc większa część to noc wiec bedzie smacznie spać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 14 godzin? Patrz, a my sie emocjonujemy 5-godzinny lotem :D Czlowiek nie wie, jak ma dobrze :D Osoboscie chyba bym sie bala takiej dlugiej podrozy. Nawet z prawie-6-latka... Ba! Sama nie wiem, czy ja bym wytrzymala :D

      Usuń
    2. Wiadomo,że samolotem byłoby szybciej ale ceny sa powalające :( relacja z podróży na bank będzie :)

      Usuń
  5. ale widoki na tych pierwszych fotkach! A torby macie cudne! Genialny pomysł!
    Ja pamietam nasz pierwszy wyjazd nad morze z Olgą - miała wtedy roczek, jechalismy 11godzin samochodem - nocą bo dziecko mialo spac...dziecko nie spało, umęczylismy sie okrutnie, na koncu zwymiotowała, złapalismy manad za przekroczenie prędkosci i to przez radar straży miejskiej uryty w krzakach - masakra!! A dziecko roczne uczące sie chodzic na wymęczylo i zamiast odpoczynku przez tydz miałam niezłą wcirę:-) Na wakacje z dzieckiem moge jezdzic teraz - nigdy wiecej małego dziecka na wczasach-) Sara wygladała słodko jako bobasek chacha! pOZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! I to by bylo na tyle, na temat udanych urlopow z maluchami :D Mysle, ze na drugi raz pojechalabym na jakies dobrze zabezpieczone gospodarstwo agroturystyczne z wlasnym apartamentem. A juz na pewno nie bralabym juz dwumiesiecznego dziecka na upaly.

      Usuń
  6. Powiem szczerze - napędziłaś mi stracha !!
    Liczę na to, że moja Sara uwielbia jak się dużo dzieje, i jakoś damy radę :))
    Co do Niny - humorzasta jest, marudna jest, w miejscu nie usiedzi - to pewne... Także jedynie możemy się miło rozczarować, jeśli zmiana klimatu podziała na nią kojąco, łagodząco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty! Kazde dziecko jest inne! A poza tym, teraz to juz musicie jechac - zabukowane, zaplacone - trzeba jechac i sprawdzic, jak sie Sara bedzie sprawowac. Moze zrobi wam niespodzianke? :)

      Usuń
    2. Jak lecieliśmy do Pl, to też martwiliśmy się o Sarę. 2,5 godziny w samolocie - nie wyobrażasz sobie, jak mnie to przerażało... A ku ogromnemu zaskoczeniu Sara grzeczniutka, rozglądała się dookoła, nawet zasnęła na jakieś 30 min, za to Nina tak nam dała popalić... Bajki takiej nie, tej też nie... wstaje, siada, chce coś zjeść, nie już nie chce... może gdzieś pójdzie, zaraz znowu się przeciska, bo jednak woli usiąść :D
      A najlepsze, że mąż mówi, słuchaj - Sara na bilecie jest na ciebie - wściekła byłam. A tu luzik - siedzę, oglądam chmurki za oknem, Sarucha czilałt na mnie, a ten się z Niną użerał :P

      Usuń
    3. Nam wlasnie loty tez jakos lagodnie mijaly. Inne niemowlaki krzyczaly okropnie ze wzgledu na zmiany cisnienia. A Sara nic. I cos w tym jest - im starsza, tym trudniej. Zaczynaja sie humory, fanaberie, a to sie jej nudzi, a to musi sie przejsc, 5 razy do ubikacji itd :D

      Usuń
  7. co jedne zdjęcie to piękniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sara podróżowanie ma po prostu we krwi, wyssane z mlekiem matki :)
    mi brak odwagi by z takimi szkrabami jeździć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo rozsadnie! Po tych moich perypetiach tez juz bym sie nie zdecydowala. A przynajmniej nie na tak daleki cel w srodku lata.

      Usuń
  9. Cudne widoki,a Sara taka stylowa :) chodzi ubrana jak prawdziwa celebrytka :) widziałaś styl Seraphiny Affleck ?? bardzo podobny i mój ulubiony :) łączenie sukienki ze spodniami cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki kochana :* Ale mi sie milo zrobilo :)
      Az z wrazenia wygooglowalam Seraphine Affleck. Za obojgiem rodzicow wprost przepadam!

      Usuń
  10. Hmm, skądś znam ten wózek z drugiego zdjęcia maleńskiej Sary. Może mój smyk taki miał? Ale nie, bolid Danyela był czarny... Możesz mi powiedzieć, jaki zwie się ten wózek? Nie daje mi to spokoju, jestem pewna, że skądeś go znam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Ten wozek to byla najtansza i zarazem najlepsza inwestycja! Kupilismy w BabyOne za chyba 50€. Byl fantastyczny i nie do zdarcia. Wszyscy nam go zazdroscili ze wzgledu na przepastny kosz na zakupy i inne niezwykle dobrze przemyslane funkcje.

      Usuń
  11. Widoki przepiękne, aż mi się zachciało wyjazdu!!!
    Tęskni mi się za morzem, wiatrem i słońcem :)

    Mercia od pierwszych miesięcy zycia podróżowała, nigdy nie miałam z nią większych probemów. Jak była noworodkiem spała całą noc, nie budziła sie, nie płakała. Zawsze się zastanawiam nad równowagą w przyrodzie, czy nie będzie tak, że Mercia da mi w kość jak będzie nastolatką ? NIe myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiec... nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie... ;oD

      Usuń
  12. my to tylko polskie plaże lub irlandzkie, tak wyszło. polskie morze co roku - w ramach jodowania dziecka. na plaży działamy wahadłowo - Ty patrz, ja czytam a potem ja patrzę - Ty leż ;) Ewka w miejscu nie usiedzi, ale jest fajnie, jest dość rozsądna, jak na malucha. boi się ulic, staje jak widzi na parkingu auto z włączonym silnikiem, do morza sama nie podejdzie (to po mnie, ja taka byłam, mama twierdzi, że nie musiała na mnie patrzeć, za to ganiała za moimi starszymi braćmi :))... także podróże były krótkie - do 4 godzin (autem) i znośne, same pobyty też fajne :) w czerwcu znowu jedziemy na kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. PS wiadro w groszki! lowam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam pytanie czy polecilabys mi wyjazd na Majorke z 21 miesięcznym dzieckiem i gdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Majorka z maluchem - TAK! Ale wzglednie:
    1) nie w lecie, bo jest za goraco
    2) dogodny lot - nie o swicie i nie poznym wieczorem
    Wszystko inne zalezy od charakteru wypoczynku. jesli chodzi tylko o polezenie przy basenie, to kazdy kraj sie nada.
    Jesli chodzi o plaze, trzeba uwzglednic ceny lezakow i parasolek, tudziez odleglosci do dzikich plaz, gdzie sie nie placi za nic. Tutaj lepiej nie wybierac sie w lecie - jest tloczno i mozna pasc z upalu, zanim sie gdziekolwiek dojdzie.

    OdpowiedzUsuń