Dienstag, 30. April 2013

Majorka inaczej




Zapewne zauważyliście już, że Majorka stanowi pewnego rodzaju kompromis urlopowy dla całej rodziny: U nas przykładowo- mój mąż chce plażować, a ja wolę pozwiedzać i pochodzić po górach. Jest też i dziecko ze swoimi specjalnymi zachciankami i możliwościami.
Na Majorce pogodzenie tych wszystkich potrzeb urlopowych
jest dość proste.

Obecny post stanowi część tego, co ja osobiście kocham na urlopie: aktywny wypoczynek, naturę, nowe miejsca, trochę zadziwienia.
Jestem trochę jak dziecko - szukam rozrywki, dobrej zabawy, nowości, sensacji... Jestem w stanie wszystko wyprobówać, wszędzie pójść, nawet zrobić z siebie idiotkę.

Poznajcie więc zakątki Majorki zachwycające matkę nie lubiącą plaży i wody.


Numero 1: Rezerwat przyrody Puig de Galatzo w pobliżu Puigpunyent



Z tym rezerwatem to było tak:
Po tym jak już prawie zrezygnowani stwierdziliśmy, że byliśmy już w każdej dziurze, mój mąż wynalazł w przewodniku rezerwat przyrody.
Wiec krótka piłka: Jedziemy!
Wsiadamy pełni oczekiwania w auto i ruszamy. Droga prowadzi przez wąskie górskie uliczki. Ledwie co dwa auta koło siebie się mieszczą. Do tego rowerzyści na każdym zakręcie, wzniesieniu, postoju i niemalże w każdych krzakach. Plaga.
Tym bardziej cieszymy się, kiedy po niezliczonych zakrętach (mój żołądek mnie znienawidził za tą trasę) widzimy oznakowanie rezerwatu. Wreszcie! Cieszymy się jak głupi, bo Sara zaczynała już marudzić. Wjeżdżamy więc na dróżkę leśna i rozglądamy się ciekawie, gdzie ten rezerwat. Nie ma! Jedziemy, jedziemy, droga coraz bardziej nieciekawa, wręcz dziurawa jak po deszczu meteorów, a my w środku lasu. Sami jedyni. Poza sezonem nie ciągnie chyba nikogo w te okolice. Po pewnym czasie dojeżdżamy na rozwidlenie. To na pewno już niedługo! Wysiadamy. Dalej przejdziemy pieszo... haha! Przeszlismy kawałek i dotarło do nas, ze nadal jesteśmy w głuszy, a cel jeszcze najwyraźniej daleko.
Więc w te pędy spowrotem do auta.
Jedziemy cierpliwie dalej, aż docieramy do parkingu. Ufff...
Cena biletów wstępu powala na kolana (13 € dorośli, 6 € dzieci), ale zaciskamy zęby i płacimy. Przecież się nie wrócimy! :D
Przezornie kupujemy karmę dla ptactwa. Bo ptactwa jest podobno dużo.







Sara karmi z wielką pasją wszystko, co ma pióra. I nie ma, że najedzone. Jeść mają i koniec! ;o) W rzeczy samej - dużo ptactwa pałęta się po rezerwacie. Wszystkie w stanie nieskrępowanym. Jak na wiejskim podwórku.
Droga okazuje się łagodna, szlak dobrze spreparowany. W sam raz dla rodzin z małymi dziećmi - myślę, że każde podoła. Do tego co rusz ławeczki na odpoczynek, tablice informacyjne z obrazkami dla dzieci. Ale przede wszystkim - krajobrazy i natura! Mało nie popadam w euforie, kiedy odbiegam myślami do Tatr, niezliczonych wędrówek z plecakiem... Tak mi dobrze wśród tych gór!... I tak się cieszę, kiedy widzę, że i Sarze w tych górach dobrze...









W centrum rezerwatu pokaz ptaków drapieżnych, plac zabaw, zwierzęta zagrodowe oraz sztuczne wodospady, w których można się kąpać przy upalnej pogodzie. Natachałam się jak głupia ręczników, a tu się okazało, że wodospady nieczynne :D Początek sezonu, mało gości, a pogoda podobno nie do kąpania... Coś podobnego...
Rozglądamy się więc po okolicy, podczas gdy Sara - co za niespodzianka! - wisi na czym popadnie na placu zabaw.
Odkrywamy  płatną sferę rozrywki dla starszych dzieci i zwariowanych dorosłych (most wiszący nad przepaścią, wspinaczka, zjazd w przepaść...). Nie reflektujemy. Mój mąż nie, bo się boi, że mu żołądek odmówi posłuszeństwa - taki delikatny jest ;o) Ja nie, bo przecież sama nie pójdę!
A z Sarą to już w ogóle ;o)





Numero 2: Ogród botaniczny Botanicactus w pobliżu Ses Salines




W tym ogrodzie byliśmy "z braku laku". Napatoczył się, bo leżał na trasie do plaży Es Trenc. Więc zajrzeliśmy.





Park kaktusów okazał się świetną kulisą zdjęciową i rajem dla zwariowanych rodziców z dziećmi. Gdzie indziej można pobawić się z dzieckiem, chowając się w bambusach, kaktusach i gaikach palmowych? Gdzie jest okazja powspinać się na palmy? Tylko nie mówcie, że w dżunglii patagońskiej lub na pustyni w Mexico! :D





Numero 3: Widoki z góry...

Dzisiaj tylko jeden widoczek.
Wiecie, że na Majorce mieszka sezonowo wyjątkowo dużo celebrytów z całego świata? Tak, tak... nawet z Holyłudu;o)  I tak oto uwagę mą przykuła ta oto willa. Jestem ciekawa, kto w niej mieszka :o)





Dla zainteresowanych tematem Majorki: na blogu znajdziecie wiele relacji, zdjęć, wskazówek i przemyśleń.
Wszystkie tematy po kolei znajdziecie klikając TUTAJ.

 

Kommentare:

  1. Piękne zdjęcia i uroczy urlop:) o Majorce słyszałam wiele dobrych rzeczy!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. A ja, zanim tam pojechalam, same zle :D Dobrze, ze sama sprawdzilam :D

      Löschen
  2. W taki dzień jak dziś plus moje lekkie przeziębienie to jak lekarstwo!!!
    wszystko piękne aż dech zapierające :)!
    Ps a ta willa to moja,jak tylko będziecie chcieli dam wam do niej klucze :D
    ściskamy

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Haha! No to wszystko jasne! Nastepnym razem zwalamy ci sie na chate! :D

      Löschen
  3. Dlaczego ja Majorkę kojarzyłam tylko z plażą chacha....
    Te kaktusy rewelacja - mexico jak nic i chciałam tam byc własnie teraz! I zobacz nawet Holyłud tam sciąga ....ale sie nie dziwie bo to jest naprawdę pieknie miejsce! Ja takze preferuje aktywny wypoczynek, z Spain leżalam na plazy zaledwie 2 dni i juz mnie nosiło;-) Ale ja chce na tę Majorkę....teraz bede intensywnie sprawdzac ceny ryanaira, napisz jeszcze na jakie lotniko latacie bo mignelo mi kiedys ze takze ryanairem lecicie:-) Pozdrawiam i swietną serie o majorce zrobiłas! Bomba dla tych którzy się napalają

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. My latamy z Frankfurtu-Hahn. Widzisz, my to bysmy sie zgodzily na urlopie!

      Löschen
  4. Majorka jest naprawdę wspaniałym miejscem, nie byłam już tam chyba z 7 lat, ale chętnie bym powtórzyła podróż
    Śliczne zdjęcia

    AntwortenLöschen
  5. Wspaniałe miejsce i cieszę się,że mogę choć na zdjęciach ją pooglądać,bo jak na dzień dzisiejszy to raczej szybko nie pojadę :( śliczne zdjecia :)

    AntwortenLöschen
  6. jak dla mnie możesz o Majorce napisać jeszcze dwa razy tyle postów :)) a tego rezerwatu nie znałam! ale krajobrazy :)

    AntwortenLöschen
  7. Pięknie!!!
    jakie cudne kolory!!!
    jestem urzeczona!

    AntwortenLöschen