środa, 17 kwietnia 2013

Love...



Okazalo sie, ze Sara ma adoratora...
Niestety nie takiego, jakiego sobie kazda matka zyczy.
I bynajmniej nie chodzi tu o jego wyglad ;o)











Pewnie kazda z nas sie zapiera, ze nie bedzie sie wtracac w zycie corki.... bo ma nadzieje, ze wszystko pojdzie po jej mysli ;-D Ja tez tak myslalam: "Moja corka na pewno podejmie same dobre decyzje - fajny chlopak, tudziez maz, szkola, dobra praca, dzieci odpowiednio wczesnie (oby nie ZA wczesnie!), zeby babcia nie musiala czekac w nieskonczonosc na upragnionego wnuka..." ;o)

No ale co, jesli corka dostanie do glowy i przyprowadzi do domu jakiegos menela jako kandydata na ojca naszych wnukow? No wlasnie, co wtedy?

Mialam dzisiaj interesujaca rozmowe z nasza (starsza) sekretarka. Opowiadala ona o perypetiach ze swoja corka i kolejnymi zieciami. Stwierdzila przy tym, ze chyba wobec jednego z kandydatow odegrala role potworzastej tesciowej ;o) Chlopak jej nie podpasowal i juz.
Musiala wiec ze soba walczyc, zeby nie powiedziec corce, zeby rzucila drania... Koniec koncow corka poszla po rozum do glowy i sama skonczyla ten marny zwiazek z pelnej krwi Arabiem. Na szczescie!

Czy warto wiec mowic, ze zieciu jest do kitu?
Mysle, ze mozna wyrazic swoje zdanie, jesli corka zapyta.
Jak nie zapyta, to zapewne nie chce znac niczyjego zdania.
I nawet jesli jej sie zyczliwie powie, co sie mysli, to i tak nie uwierzy.... ;o)
Wiec chyba nie warto sobie strzepic jezyka.

Troche sie dzis zamyslilam, jak pomyslalam, ze byc moze przyjdzie taki dzien, kiedy Sara przyprowadzi do domu jakiegos zezowatego zakochanego...

Poki co nie ingeruje. Bo i po co.
A w domu podsmiewam sie z niej, ze ma "narzeczonego" ;o)

15 komentarzy:

  1. to ile stopni mieliście?
    pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  2. ech, trudne tematy i decyzje, na tym etapie to jeszcze ok, ale dzieci tak szybko teraz dorastają ... :) chociaż ja miałam pierwszego i to bardzo poważnego adoratora w zerówce :) jak teraz na to patrze i wspominam to mam łezkę w oku ;) trwało to (niestety tylko z jego strony) kilka lat :) hmmm - fajne czasy i w sumie fajny chłopak był. Nie zawsze musi być potwór jakiś ;)) A u nas się wczoraj od południa podobna pogoda zrobiła!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze nie zawsze potwor bedzie ;o)
      U nas ma jutro padac.... :\

      Usuń
  3. oj widać że masz mały żywioł w domu:) jak ona fajnie wychodzi na zdjęciach! uwielbiam kiedy dzieci chodzą boso, a moja nie chce tego robić wcale :( pozdr

    OdpowiedzUsuń
  4. stylizacja w 100% odpowiednia do pogody :)
    Ach miłość nie wybiera z tym wyglądem liczy się środek:) strach pomyśleć o moich byłych szkolnych miłościach...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ale mi się buzia uśmiechała jak to czytałam :) świetny wpis :) ubranie Sary bomba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka u was piękna pogoda....jak mi się taka marzy! Ale tak troszke dziwinie ze 4 pory roku troszke pozamieniały sie kolejnością :-)
    Sara kokietka - ostatnie zdjecie THE BEST!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie dziwnie z tymi porami roku...

      Usuń
  7. Uwielbiam takie tkaniny i fasony :)))
    Córkę masz urokliwa i energetyczną, gdyby jej dodać piegi to przypomina mi uśmiechem PIPILOTTĘ :)))
    (to najczystszej wody komplement!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pipilotta powiadasz? To by sie nawet zgadzalo :)))
      Rozszyfrowalas mala szelme ;o)

      Usuń
  8. Wszyscy zazdrościli nam wiosny a teraz ja zazdroszczę Wam lata. U nas max 12

    OdpowiedzUsuń
  9. Kwiaty i fason tego ubranka skojarzył mi się z Japonią i kimonam.
    Sara wygląda cudnie, a ja zazdroszczę takiej pogody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet masz racje z ta Japonia ;o)
      A te rekawy w ksztalcie trabki i wszelkie kolory teczy to moda z Holandii.

      Usuń