Samstag, 23. Februar 2013

OPOL - part 2



Sara miala nauczyc sie dwoch jezykow...
... szybko, naturalnie, bezproblemowo, mimochodem.
Miala wszystkich zadziwiac, jak swietnie jej to idzie.
No i w sumie zadziwia i mowi.
Ale nie tak to sobie wyobrazalam...


Bedac na wakacjach w Polsce, kiedy Sara miala 3 lata,
spotkalysmy dziewczynke w tym samym wieku.
Mowila ona pelnymi zdaniami, uzywala takich zwrotow,
ze stwierdzialam, ze moje dziecko jest lekko niedorozwiniete w porownaniu z nia.
I wtedy po raz pierwszy do mnie dotarlo,
ze ta cala sprawa jest trudniejsza niz mi sie wydawalo.
Sara miala znaczne braki w jezyku polskim, choc rozmawialam z nia po polsku codziennie i w kazdej mozliwej sytuacji...

Wyjasnienie?
Dzieci rozwijaja zasob slownictwa etapami.
I tak np. miedzy 18 a 24 miesiacem zycia
maja w swoim repertuarze ok. 50 slow.
W przypadku dzieci dwujezycznych oznacza to, ze te 50 slow rozklada sie na DWA jezyki, wiec przykladowo:
30 slow po polsku + 20 slow po niemiecku.
Kto umie liczyc, zauwazy od razu, ze dziecko dwujezyczne
musi miec jakies braki jezykowe.

Kiedy wiec rowiesnicy rozwijaja skomplikowane struktury, dzieci dwujezyczne nadal pracuja nad zwyklym slownictwem, ktore pozwoli im sie po prostu komunikowac na codzien.

Ze wzgledu na luki w slownictwie dziecko dwujezyczne "pomaga sobie" czasami drugim jezykiem, zeby
owe luki zamknac, podczas gdy dziecko jedenojezyczne MUSI sobie poradzic inaczej.
Jesli wiec Sara zapomni, jak po polsku nazywa sie "groszek", wtedy wplata spontanicznie w zdanie slowo "Erbsen". Taktyka ta tak dlugo spelnia swoje zadanie, jak dlugo zasob slownictwa dziecka nie jest wystarczajacy, aby wszystko wyrazic.
Ponizej mozecie to zobaczyc na krotkim filmiku.
Sara miala wtedy 3 lata i 9 miesiecy:

TUTAJ


Rodzice dzieci dwujezycznych musza sobie zdac sprawe z tego, ze jezyk otoczenia zawsze bedzie jezykiem mocnym. Dziecko nie bedzie mialo z nim problemow, o ile nie naslucha sie ono, jak jego rodzice codziennie ten jezyk kalecza. Lepiej wiec rozmawiac z dzieckiem po polsku, niz utrwalac w nim swoje wlasne bledy jezykowe...

Jezyk polski zas zawsze bedzie dla dziecka jezykiem slabym - z racji mniejszego zastosowania na codzien.
Wiem, wiem... trzeba nastawic sie na walke o dobra polszczyzne...

Poki co widze, ze Sara ulatwia sobie komunikacje, przez zniemczanie gramatyki polskiej. Jakie to praktyczne... ;o)


Stosuje wiec niemiecki szyk zdania,
np. zamiast: "Czy ty to masz?"
mowi: "Masz ty to?"

zniemcza polskie zwroty,
np. zamiast: "Jak masz na imie?"
mowi: "Jak naimiesz?"

czasami nie odmienia slow lub odmienia je blednie,
mowi np.: "Bylismy na spacer"
lub: "ja powiedzie" (zamiast "ja powiem")


Dluga droga jeszcze przed nami, ale jestesmy dobrej mysli :-)

Na koniec jeszcze jeden -aktualny - filmik.
Zobaczycie na nim, ze Sara uzywa slow "oma" i "opa" jako nazw wlasnych na okreslenie niemieckiej babci i dziadka w odroznieniu do polskich. Pod koniec filmu teatralnie zaprezentowala nowe slowo, ktorego znaczenia nie zna, ale ktore bardzo jej sie spodobalo :-D

TUTAJ


Enjoy!



Kommentare:

  1. bardzo lubię te Twoje posty o dwujęzyczności, ciekawe są. Sara ma mądrych rodziców, świadomych i odpowiedzialnych, świetnie sobie radzicie z tematem jej dwujęzyczności. część moich znajomych wyjechała z Polski i kiedy/jeśli pojawią się u nich dzieci, koniecznie muszę pamiętać o podesłaniu im linku do Was. dzięki, ludzie! :))

    AntwortenLöschen
  2. "Ludzie", jesteście the best!

    Nie chcę za wiele się tu rozpisywać ale ..."nie chcem ale muszem".

    1) Moja mała już 4 razy obejrzała filmiki i z kartofla pęka ze śmiechu! Ja też - Sara jest na tym filmiku niesamowita! Jak ona pięknie sama się bawi!!!!
    2) Jej język polski jest świetny a przecież już ma taki kontakt z niemieckim choćby poprzez tatę - godne podziwu! Ale i Twoja Agnieszko ciężka praca!
    3)Myślę, ze u nas z jęz. polskim będzie łatwiej bo jednak zawsze będzie on w domu obecny. Bardziej sie boję o ten angielski...narazie klepiemy słowa i zwroty po ang. przy okazji każdego spaceru...mówimy STOKROTA oraz DAISY, SPACER oraz WALK...a akcent już zostawiam dla przedszkola...mimo, ze mój ang. jest na naprawdę dobrym poziomie akcent kuleje - normalka...ponad 30 lat porozumiewania się po polsku;-)

    4) Jak mam dobry humor to się nie martwię jak to bedzie, gorzej jak mam zły dzień...Agnieszka, kiedy moja mała zacznie mówić pełnymi zdaniami po ang? W lipcu bedzie miec 4 latka i narazie mówi z ang. akcentem zwroty typu: umyj proszę ręce, zdejmij buty itp...

    5) Baaaaardzo was proszę o filmik jak Sara mowi po niemiecku...Zdecydowanie jesteście wzorem dla mojej Olgi - ona juz wie jak Sara mowi po polsku a gdyby zobaczyła jak mówi w kolejnym języku to może w przedszkolu by się nie załamywała z powodu ang...ciągle jej tłumaczymy, ze ona bedzie mówic w 2 językach w przeciwieństwie do tych wszystkich dzieci:-)

    Sorki za tak długi komentarz - tak dokładnie wszystko opisujesz...takie to dla mnie i nie tylko dla mnie ważne że poprzesyłam to znajomym którzy mają tez sam problem tutaj!
    Córka znajomych poszła własnie do szkoły i masakra...oni słabo trenują z nią polski bo oni tacy strasznie "angielscy są"...Ja tak nie chcę!!!! Moje dziecko nie moze zignorować polskiego bo choc ona wychowa się tutaj to Polska to NASZ dom...A szpanu my nie trawimy!:-)I mam zastanawiam się jak wpajać małej do głowy ze "polskość" to nie wstyd..narazie nie mamy z tym absolutnie żadnego problemu ale po moich "zanglszczałych" znajmych widzę, ze jednak polskość dla ich dziecka to hańba...!

    Pozdrawiam cieplutko i dzieki za ten post!

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Z tego kartofla wiekszosc ludzi sie smieje :D To oczywiscie wersja zniemczona, bo my mowimy "ziemniaki".

      U was oczywiscie z jezykiem polskim NA POCZATKU bedzie latwiej ;o) Jak Olga sie przyzwyczai do Anglii i nauczy angielskiego, bedzie wam - byc moze - troszke trudniej. Wszystko zalezy od tego, jak "sprzedacie" jej j. polski. Jesli zacznie sie wstydzic swojego pochodzenia, moze przestac mowic po polsku, zeby nikt jej nie wytykal palcami. Znam takie dzieci. Chca one byc Niemcami, pogardzaja Polska...
      A jak zaszczepic dziecku, ze polskosc nie jest powodem do wstydu? My np. duzo jezdzimy do Polski, tak ze Sara ma mnostwo pozytywnych skojarzen. No i moje nastawienie - rozmawiamy po polsku bez zazenowania, bez uczucia wstydu, bez sciszania glosu, jak pojawia sie Niemiec. W pozniejszym wieku wazne bedzie pokazanie nowoczesnej, rozwinietej Polski, zeby nie bylo gadek, ze to kraj 100 lat za Murzynami ;o) Jesli rodzice w naturalny sposob podejda do polskosci, to mysle, ze wiekszego problemu nie bedzie. Warunkiem jest jednak integracja z Anglikami. Dziecko nie moze miec poczucia, ze zyje w polskim (biednym, niedouczonym) gettcie.

      Moze tak na zachetce dla Twoich bardzo angielskich znajomych:
      Dziecko dwujezyczne ma inne polaczenia w mozgu, jesli chodzi o jezyki obce. Z tego wzgledu szybciej bedzie sie ono uczylo kolejnych (waznych, haha!) jezykow obcych. Nie uczac dziecka jezyka polskiego nie wyswiadczaja oni wiec swoim dzieciom ZADNEJ przyslugi.

      A co do Olgi - cierpliwosci! Wiele dzieci przechodzi najpierw przez faze milczenia, sluchania, zeby poukladac sobie wszystko w glowie, co slyszy. Niedlugo zacznie mowic, jak wodospad ;)
      Mozesz jej troszke pomoc, uczac ja slow-kluczy, dzieki ktorym przetrwa dzien, np. "daj mi", "nie wiem", "to moje" ;O)

      Filmik po niemiecku tez bedzie - jak nagram jakis pasujacy. Poki co nic wartego uwagi nie nagralam. Same nudy ;)

      Löschen
  3. Aga filmiki są świetne a Ty jesteś mądra i świadoma mamusia a to najważniejsze :-)
    Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, ze mam znajomych i jest to małżeństwo mama japonka a tatuś Anglik, oczywiście mieszkają w Polsce i ich synek nie mówił wogole prze ponad dwa lata!!!!
    Ale jak zaczął mówić to sytuacja wyglądała podobnie polsko angielsko japońska mieszanka!
    Sciskam Was ciepło!

    AntwortenLöschen
  4. Podpisuję się pod Kasią.
    Najważniejsze, że masz wszystkiego świadomość i że się starasz.
    Chyba do końca nie zdawałam sobie sprawy jak ciężka to praca.

    Sara cudna!
    Pozdrawiam cieplutko!

    AntwortenLöschen
  5. Fajnie czytac te posty o dwujezycznosci, dla nas to tez wazny temat! Nasze dzieci tez sa dwujezyczne w podobnej sytuacji jak wasza :) Tez walczylam jak lwica o to zeby mowily po polsku. Filip teraz ma 3.5 roku i mowi plynnie, bezblednie w obu jezykach. Nigdy nie wstydzilam sie polskiego jezyka, wrecz odwrotnie chetnie i czesto opowiadalam o Polsce. Ale masz racje, wiele jest Polakow za granica co najchetniej wyrzekli by sie tej polskosci i mowia lamanym niemieckim byle sie nie przyznac.. Smutne to. W naszej "walce o jezyk polski" bardzo pomogl nam pan tata, ktory ,choc Polakiem nie jest, najchetniej mowi ze mna po polsku (z dziecmi tylko po niemiecku). Wogle jest zauroczony Polska, jezykiem, kultura i mysle, ze to nastawienie pokazuje naszym dzieciom prawdziwe wartosci. Trzymam kciuki za wasza dalsza walke! Pozdrawiamy :) aaaa Sara slodziutka dziewczynka jest :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Moj maz wprawdzie nie mowi po polsku - bo talentu brak - ale wiele rozumie. Problem mamy taki, ze przy stole rozmawiamy w dwoch jezykach. Pan tata wprawdzie nie krytykuje naszych rozmow po polsku, ale ogolnie jest ciezko, bo sila rzeczy nie moze w nich uczestniczych... Nie komentuje tez naszych samotnych wypraw do Polski - sam z nami nie lata, bo sie nudzi (znowu bariera jest jezyk). Jedynie na wakacje (nie do mojej rodziny) jezdzi z nami do Polski i jest niesamowicie dumny, jak cos zrozumie i sam sobie zamowi piwo :)))

      Löschen
    2. Podziwiam, ze sama masz taka sile woli i ciagniesz nauke jezyka polskiego. Dokladnie wiem, jakie to trudne! Moj maz nauczyl sie polskiego na studiach ale jego fascynacja naszym krajem nie ustaje do dzis. Nie ukrywam, ze bez jego wsparcia byloby mi bardzo ciezko nauczyc dzieci jezyka polskiego. Samotne wyjazdy z dziecmi znam, obecnie jestesmy w PL a juz w czwartek czeka nas 10h powrot z dwoma przesiadkami i 2h czekaniem w Berlinie. Trzymajacie kciuki!

      Löschen
  6. Bardzo ładnie Sara mówi po polsku. Ja urodziłam się w Niemczech, mając dwa latka znałam słowa polskie i niemieckie, niestety przed trzecimi urodzinami rodzice wrócili do Polski i nie kontynuowali ze mną nauki niemieckiego, nad czym bardzo ubolewam, bo teraz umiałabym dwa języki perfekcyjnie. Niemieckiego uczę się co prawda już 9 rok w szkole, ale nauka ta jest mało praktyczna i powolna. Dogadać się jakoś dogadam, ale nie jest to zadowalające i to czego uczą mnie w szkole nie przydaje mi się podczas pobytu w Niemczech. Zupełnie inne zwroty są używane praktycznie,a z zupełnie inne teoretycznie. Do tego dochodzi mój nieustanny strach, że powiem coś źle przez co się blokuję. Mam pełno znajomych z dwujęzycznych rodzin i im zazdroszczę. To od pracy rodziców zależy czy dziecko będzie władało dwoma językami czy jednym. W Niemczech kilkoro moich kuzynów nie mówi po polsku w ogóle. Mimo że, rodzice to Polacy i rozmawiają ze sobą po polsku to do dzieci zawsze mówią wyłącznie po niemiecku, "bo przecież to im się pomyli". Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo Twoja praca i praca Sary nad językiem na pewno nie pójdą na marne.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Nicole

    PS. Podglądam was od jakiegoś czasu,ale nie miałam okazji się udzielić w komentarzu. Nie mam jeszcze dzieci. Mam dopiero skończone 18 lat, ale czytam Twojego bloga, bo bardzo mi się podoba, że opisujesz go w dwóch językach. Dzięki temu ćwiczę sobie rozumienie tekstu pisanego :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Fajnie, ze piszesz :))) Od dluzszego czasu sie zastanawiam, kto czyta mojego bloga i ciesze sie z kazdego nowego komentarza :)

      Na poczatek chyba powinnam usprawiedliwic twoich rodzicow - jesli sa Polakami, to raczej by cie niemieckiego nie nauczyli. Albo nauczyli by zle. Mogliby cie ewentualnie poslac do przedszkola jezykowego lub szkoly dwujezycznej. Ale sa takie w waszej okolicy?
      Ja rowniez niemieckiego uczylam sie w szkole. Dobrze wiem, jak sie to ma do praktyki ;o) Jak wyjechalam na wycieczke do Wiednia, czulam sie jak idiotka. Nie pamietalam nagle slowek, wstydzilam sie o cokolwiek zapytac i w ogole stwierdzilam, ze nic nie umiem :))) Mowic nauczylam sie naprawde dopiero na dluzszym pobycie w Niemczech - jako aupairka.

      Twojej bardzo niemieckiej rodziny nawet nie bede komentowac. Odsylalm wiec do poprzedniego posta ;o)

      A skoro juz napisalas, co u mnie lubisz, wroce do tlumaczen na jezyk niemiecki. Myslalam, ze nikt ich nie czyta :)

      Löschen
    2. Są Polakami,ale dobrze mówią po niemiecku, robią błędy jak każdy obcokrajowiec. Jednak 10 lat tam mieszkali i mówić umieją, więc troszkę szkoda, że nie uczyli mnie chociaż zwykłych słówek, czynności, czy prostych zdań. Na pewno miałabym teraz łatwiej :) Pamiętam, że na początku jeszcze mama puszczała mi bajki po niemiecku,ale to było za mało, by w pełni wszystko rozumieć i z czasem zaprzestaliśmy nawet tego.

      Szkoła dwujęzyczna jest jedna (podstawówka i gimnazjum) i mama chciała mnie do niej posłać, ale do gimnazjum, co moim zdaniem było zbyt późno i opierałam się z całych sił przed tym, po części dlatego, że przerażała mnie odległość (godzina drogi codziennie autobusami w jedną stronę) i fakt, że w tej szkole już przedmioty były wykładane po niemiecku, a ja wtedy miałam znikomą wiedzę. Gdybym teraz miała wybór wybrałabym inaczej, ale czasu nie da się cofnąć, więc powoli uczę się we własnym zakresie języka, no i w szkole, do której chodzę, ale tutaj naprawdę niemiecki nie ma poziomu...

      Mnie też ta moja "niemiecka" rodzina zadziwia. W zasadzie to jest nawet przykre, że nie pielęgnują korzeni swoich dzieci.

      Löschen
  7. Bardzo fajny kolejny wpis o językach.. tyle mądrości w nim... ja nie mam tego problemu,ale z miłą chęcią czytam.. Twój blog coraz bardziej mnie wciąga.. Tylko się uczyć od takich ludzi jak Ty :) Sara wygląda ślicznie jak zawsze

    AntwortenLöschen
  8. Hallo Aga,
    ich hab zwar nix verstanden, aber das Outfit von deiner Maus ist total klasse. Hoffentlich finde ich später für meinen Tim auch so schöne Sachen!
    Lg Doris

    AntwortenLöschen
  9. Kochana!
    Wiem, że każde dziecko, każdy człowiek jest inny, ale mam w rodzinie przykład dwujęzycznego dalekiego kuzyna. Chłopak (syn Polki i Niemca) od maleńkości przyjeżdżał do Polski z Niemiec na całe wakacje. Kiedy był w wieku Sary, radził sobie świetnie po polsku, jasne, trochę trącał (zwykle w lipcu, w sierpniu już nie! :)). Potem przyszedł taki czas (8-12 lat), kiedy zdawało się, że się cofnął i nic już z tej jego dwujęzyczności nie będzie... a jednak. Teraz ma 25 i mówi biegle w dwóch językach, skończył ekonomię i handel zagraniczny i zajmuje się nie czym innym, jak eksportem do Polski w jakiejś dużej korporacji. Nie wiem dokładnie, bo straciliśmy kontakt, ale to nieistotne :) Chodzi mi o to, że nie wolno się zniechęcać! Ty na pewno to wiesz, bo zdajesz się w tym temacie wiedzieć wszystko, że takie wtrącanie to jest szczegół. Przecież jako dorosła, w pełni świadoma osoba, będzie potrafiła rozróżnić i użyć słowa w odpowiednim języku. Im więcej teraz złapie obu, tym lepiej dla niej. Jeszcze raz gratuluję i życzę cierpliwości!
    Na filmikach przesłodka! :)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Dzieki za podniesienie na duchu :*
      Oczywiscie nie poddam sie i nie zalamie, ale... przyznam szczerze, duzo prosciej sobie to wszystko wyobrazilam.

      Löschen
  10. Skad ja to znam...moj E. dopiero niedawno (majac 4,5 roku) zaczal 'oddzielac' od siebie jezyki, teraz nawet w niemieckim otoczeniu do mnie zwraca sie tylko po polsku, a do taty po niemiecku.Przedtem mieszal slowka albo z rozpedu tlumaczyl mi cos po niemiecku. No i takze nie unikniemy kalek wszelkiej masci z niemieckiego. Najbardziej podoba mi sie 'tego mi nie brakuje' zamiast 'tego nie potrzebuje' ;)

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. To dobrze, ze odroznia i mowi po polsku! Moja siostrzenica tylko po niemiecku. Pol biedy, ze ja jeszcze wymagam, zeby mowila do mnie po polsku, nawet jak kaleczy...
      "Tego mi nie brakuje" :D

      Löschen