niedziela, 17 lutego 2013

OPOL - part 1

One Parent - One Language

Jeden rodzic - jeden jezyk.



Bedac w ciazy z Sara nie zastanawialam sie wiele,
jak to bedzie, wychowywac dziecko dwujezyczne.

W moich wyobrazeniach nauka jezyka miala sie
po prostu "stac", a moje dziecko mialo w sposob naturalny
mowic po polsku i po niemiecku.



A potem zaczelam obserwowac dzieci znajomych Polakow... i stwierdzilam, ze niestety nic nie dzieje sie tak po prostu. Polskie dzieci nie potrafily sformulowac jednego poprawnego zdania po polsku...

Dziwne, prawda?

W sumie nie tak dziwne, jesliby poobserwowac te rodziny:

Scenariusz nr. 1:
Rodzice z kompleksami zwiazanymi z pochodzeniem polskim, rozmawiaja z dziecmi po polsku TYLKO w tzw. czterech scianach. Jak tylko ktos slucha, rozmowa z dzieckiem automatycznie przechodzi na jezyk niemiecki. Rodzice kalecza okropnie, ale najwazniejsze,
ze nie zdradzaja, skad pochodza...
Po pewnym czasie dziecko zauwaza, ze matka z ojcem wstydza sie rozmawiac po polsku i najzwyczajniej w swiecie przejmuja ten wstyd. Dzieci nie chca rozmawiac po polsku. Rodzice zmuszeni sa wiec rozmawiac po niemiecku - nawet w tych czterech scianach....

Ten sam scenariusz jest mozliwy w Polsce, jesli chce sie nauczyc dziecko jezyka obcego, ale wstydzi sie poslugiwac nim takze poza domem, w obecnosci innych Polakow. Dziecko zauwazy szybko, ze w tej calej sytuacji cos nie gra, ze jest ona nienaturalna...


Scenariusz nr. 2:
Jedno z rodzicow probuje nauczyc dziecko jezyka polskiego, podczas gdy drugie z rodzicow (np. rodzic pochodzenia niemieckiego) torpeduja cala nauke, dajac dziecku do zrozumienia, ze nie oplaca sie uczyc jezyka tak ubogiego i kryminalnego kraju... Sabotaz odbywa sie w bardzo wyrafinowany sposob. W koncu dziecko
zaczyna wierzyc rodzicowi i konczy nauke jezyka polskiego.
Polski rodzic probuje ratowac sytuacje jak tylko potrafi,
ale jesli dziecko nie lubi jezyka polskiego,
na wielkie postepy nie ma co liczyc...



Scenariusz nr. 3:
Rodzice probuja nauczyc dziecko dwoch jezykow,
nie zastanowiwszy sie uprzednio, jak sie najlepiej do tego zabrac. Wiec ucza na czuja. Raz mowia po polsku, raz po niemiecku, czasami w jednym zdaniu uzywaja dwoch jezykow - wszystko w zaleznosci od sytuacji i ochoty...
Nie widza w tym nic zlego, bo dziecko przeciez jest bystre i rozrozni jezyki...
Niestety nie...
Jesli rodzic miesza i nie potrafi sie zdecydowac na jeden jezyk, to dziecko tez bedzie mieszac. Efekt tego jest taki, ze trudno sie z takim dzieckiem dogadac, bo rozwija ono jezyk mieszany, ktory potrafi zrozumiec najblizsza rodzina lub ludzie wladajacy obydwoma jezykami. Dziecko jest coraz bardziej sfrustrowane, zaczyna sie wiec koncetrowac na jednym jezyku - najczesciej jezyku otoczenia.
Jezyk slabszy odstawiany jest na bok i slabnie coraz bardziej...

Specjalisci polecaja metode OPOL:
konsekwentna nauka jezyka, w ktorej kazdy z rodzicow decyduje sie na uzywanie jednego jezyka i uzywa go ZAWSZE w rozmowie z dzieckiem.
Niezaleznie od tego, ile innych dzieci jest na placu zabaw i co inni rodzice sobie o tym pomysla.
Jest to trudna metoda, gdyz trzeba sie pozbyc przy niej wstydu i wszelkich zahamowan. Trzeba tez tlumaczyc rodzinie, znajomym, sasiadom, dlaczego jest sie takim nieuprzejmym, ze w towarzystwie niemieckojezycznym rozmawia sie po polsku...

My zdycydowalismy  sie na ta metode.
Spotkalismy sie z pozytywnymi oraz negatywnymi reakcjami. Bylismy zagadywani w restauracjach, kawiarniach, hotelach, szkole przez obcych ludzi, ktorzy byli ciekawi, w jakim jezyku sie porozumiewamy, gdyz slyszeli, ze dziecko biegle mowi w dwoch jezykach i plynnie te jezyki zmienia, w zaleznosci od tego, do kogo mowi.
Ci wlasnie ludzie nie szczedzili nam pochwal.

No i druga strona: Na placach zabaw, w sklepach...  podejrzliwe spojrzenia niemieckich mam oraz koniecznosc tlumaczenia, dlaczego pokrzykuje sie po polsku do swojego dziecka i dlaczego ma sie jakies tajemnice w towarzystwie...
W obliczu takich reakcji na jezyk polski, trudno sie czasami dziwic, ze tyle jest scenariuszy 1, 2 i 3...



To be continued ;o)






Czesc 2: OPOL  - tutaj



20 komentarzy:

  1. Oj my teraz mamy ten sam problem wiec chetnie sie was poradze ...rozumiem, ze tata Sary to Niemiec? Hmmm u nas to chyba nie zadziala..tata to Polak...a my sie boimy ze jednak nasz ang znacznie sie rozni od ang rodowitego Anglika...Bardzo chce zeby mała jak najszybciej nauczyla sie ang ale i została przy swoim płynnym polskim. Mamy tutaj bardzo zaprzyjaźnioną z nami angielska parę do ktorej czesto chodzimy i ona mowi z Olgą ale to narazie jest tak ze mała rozumie co Maggie mowi ale sama nie powie...mowi pojedyncze wyraz oraz zwroty...teraz jest kłopot w przedszkolu - ona jest straszną gadułą i okropnie sie wscieka i denerwuje jak mowi do dzieci po polsku a one nie rozumieję i odwrotnie....zatrzymujemy ją jeszcze rok w przedszkolu ( bo we wrzesniu powinna isc juz do szkoly) kurcze nie pojdzie bez ang....i mamy dylemat teraz jak ją uczyc...POMOCY jakies porady? Pozdrawiam i dobrze ze wrzucilas ten post bo to dla mnie super ważne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata Sary jest Niemcem, dlatego pisalam o tej metodzie z naszej perspektywy. U was bedzie troszke trudniej, ale tez sie uda! Zostancie oboje przy jezyku polskim! Jesli bedziecie mowic do Olgi po angielsku, ktory z tego co piszesz nie jest perfekcyjny, wtedy Olga nauczy sie jezyka z typowymi bledami obcokrajowcow. Pisze z doswiadczenia, gdyz jestem nauczycielka niemieckiego i ucze dzieci obcokrajowcow, ktore niby mowia plynnie, ale pisza z wieloma bledami gramatycznymi - sa to takie bledy, jakie ja robilam uczac sie jezyka. Czyli przejeli je od wlasnych rodzicow!
      Dobrze zrobiliscie, ze zostawiliscie Olge na nastepny rok w przedszkolu. Musicie zadbac o to, zeby miala jak najwiecej kontaktu z dziecmi angielskimi - zapiszcie ja na jakies zajecia dodatkowe, chadzajcie na place zabaw, gdzie bawia sie angielskie dzieci, zrezygnujcie na jakis czas z polskich filmow - po prostu zbombardujcie ja jezykiem angielskim. Mozecie tez kupic Oldze jakis zestaw do nauki angielskiego dla malych dzieci. My mamy np. TipToi (pisalam juz o tym) i Sara kilka rzeczy juz lapie.

      Usuń
    2. Hej! Dzieki za rady, wlasnie dlatego my uczymy ją tylko pojedynczych słów, musi się uczyc od razu z angielskim akcentem, cięzka droga przed nami ale wiem, ze sie opłaci...a o tym programie chyba nie czytalam, musze przewertowac strony i dowiedziec sie wiecej, narazie włączamy jej mnóstwo bajek i programow dla dzieci w jez. angielskim, dobrze juz liczy, mowie sporo zwrotów, pojedynczych wyrazow tylko jeszcze trzeba czasu zeby zaczeła mowic w miare normalnie - dlatego zostaje w tym przedszkolu rok dłuzej - w szkole byłaby zbyt duza presja a tutaj Pani i tak fajnie ją uczą w trakcie zabaw itp...ale czasem mi jej szkoda - niekiedy stroni od dzieci bo dociera do niej ze jednak ona nie rozumie ich a oni jej..a wiesz jak to dzieci seplenią:-) No nic, bede sie Ciebie radzic co i jak - masz doswiadczenie w tej dziedzinie - jejku jak cudownie ze o tym napisalas...Dlatego mowilam: Twój blog jest dla mnie tym najcenniejszym na posty którego czekam z ogromną niecierpliwościa!

      Usuń
    3. Chyba na czuja wszystko robisz dobrze! :)
      Popisze jeszcze troche na ten temat przy okazji. Bo temat jest obszerny.
      Dzieki za mile slowa! :)

      Usuń
  2. Cudownie, że o tym napisałaś.
    Nigdy się jakoś specjalnie nie zastanawiałam jak to jest.
    Zdecydowaliście się na niełatwą drogę, ale na pewno to najlepsze rozwiązanie, które będzie można docenić dopiero w przyszłości.

    Piękna stylizacja Sary. Wspaniale połączyłaś geometryczne wzory i kolory.
    Pozdrowienia z szarego dziś bardzo Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie latwo nie jest. Jezyk polski nadal nie jest u Sary taki, jak bym chciala. Wiec walczymy dalej.

      Usuń
  3. Cudowny wpis... ile mądrych słów w nim zamieściłaś..widać jak trudno jest dziecku i ich rodzicom uczenia się różnych języków.. a jeszcze na obczyznie.. Sara jak zawsze czaruje :) pięknie ją ubrałaś.. a to ostatnie zdjęcie mnie oczarowało... jest cudne!!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps..przy okazji zapraszam Was do mnie na nowy wpis :) pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Dwujęzyczność to fantastyczna sprawa! Super, że o nią walczysz!
    Wielka szkoda, że gro rodziców uważa tak, jak piszesz - "nie oplaca sie uczyc jezyka tak ubogiego i kryminalnego kraju...". Okropne, ale prawdziwe. Brawo za podejście i za wpis.

    Świetna ta Twoja uśmiechnięta córa :) I te buty fajowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze jest to, ze to zwykle Polacy uwazaja, ze sie "nie oplaca" uczyc dziecka jezyka polskiego. No bo po co...

      Usuń
  5. znałam kiedyś rodzine w której dzieci mówiły w 3 językach, po hebrajsku bo rodzice pochodzili z izraela, po polsku bo nianie tak do nich mówiły i po angielsku bo w przedszkole było obcojęzyczne!!

    córcia jak zwykle ślicznie wygląda

    pozdr i zapraszam do nas

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja siostra ma dziecko 2 języczne i raczej nie maja z tym problemu . Myślę , że bardzo wiele zależy od rodziców . A Twoja gwiazda wygląda znów prześlicznie . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, bez odpowiedniego nastawiania jest trudno.
      Ja nawet znam taka mama - Rosji - ktora na poczatku uczyla dzieci tylko niemieckiego, zeby sie nie wyroznialy z tlumu. Po latach bardzo tego pozalowala, ze nie jej dzieci nie mowia po rosyjsku....

      Usuń
  7. Jak cudnie uslyszec glos rozsadku.
    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam sie czy cos sie zmienilo w kwestii posylania 6 latka do szkoly. U nas dzieci urodzone do konca czerwca maja obowiazek. Moj przedszkolak urodzony w lipcu, wiec moglby zostac rok dluzej w przedszkolu (tak nas poinformowano). No ale jednak raczej pojdzie do szkoly juz za rok...nie bede sie rozpisywac z jakich przyczyn, chetnie zostawilabym go tam dluzej, ale w naszym przypadku to tez nie takie dobre rozwiazanie,ehh i abdz tu madrym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe zmienilo sie nic, ALE jak rodzic sie uprze, to nie musi posyla dziecka do szkoly. My wlasnie tak zrobimy, bo Sara tez jest z lipca. Nie pojdzie do szkoly i koniec. Mozna pogadac z pediatra - na pewno jakis powod znajdzie ;o)

      Usuń
    2. O, dziekuje za blyskawiczna odpowiedz,czytam Waszego bloga na raty i komentuje tu i owdzie ;)

      Usuń
  9. czy w Niemczech naprawdę patrzy się podejrzliwie na rodziców i dzieci mówiących w obcym języku? i jeśli można wiedzieć, w jakiej części Niemiec, landzie, mieście mieszkacie? dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w okolicy wiejskiej na zachodzie - w okolicy Luxemburga. Reakcje ludzi sa rozne - ludzie wyksztalceni pochwalaja dwujezycznosc. A ludzie prosci lub zakompleksieni - nie. Polak w Niemczech ma czesto wyrobiona opinie - darmozjada, zlodzieja, pasozyta zyjacego z podatkow niemieckich. Uchodzi tez za niewyksztalconego. Stad jezyk polski budzi czasami rozne reakcje. Ale ogranicza sie to zwykle do glupich spojrzen.

      Usuń