środa, 2 stycznia 2013

Ski for kids




 Każdy rodzic-narciarz ma plan:
jak najszybciej nauczyć dziecko jeździć na nartach.

Powody są bardzo praktyczne:
Niejeżdżące dziecko potrzebuje jakiejś niani na czas,
kiedy rodzice są na stoku.
No i oczywiście milo jest w własnym dzieckiem pozjeżdżać :o)

Nie wiem dokładnie, który z powyższych powodów przeważa.
Będąc na urlopie na nartach miałam wrażenie, ze ten pierwszy...




Na potrzeby rodziców-narciarzy powstają kluby malucha,
które przyjmują dzieci do lat 3. Nawet na cale dni!

Dla 3-latkow organizowane są kursy narciarskie.

Jak one wyglądają, przekonałam się na własne oczy:
Dzieciaczki stoją przez 2 godziny na dywanie-macie i czekają na swoja kolej. Instruktorki spinają dzieciom nartki na czubkach i puszczają małych "narciarzy" z górki, gdzie lapie je druga instruktorka.
Po czym dziecko jest odstawiane i czeka,
aż wszystkie dzieci przejdą ta procedurę.
I stoją tak te bidulki w zimnie, mało co się ruszają, niewiele myślą...
Pewnie zastanawiacie się, po co to spinanie nart. Ano: Tak małe dzieci nie potrafią jeszcze same ułożyć nart w pizzę (czyli tzw. plug). A trudno puszczać dzieci z górki na kreche ;oP Wiec spina im sie te narty i wyglada to tak, jakby dziecko sie czegos nauczylo...
Na kazdym kursie dla 3-latkow jest przynajmniej jedno (na ok. 5), ktore rozpaczliwie placze za mama. A mamy oczywiscie nie ma w poblizu, bo wlasnie zjezdza sobie z jakiegos stoku....

Nie chce tu demonizowac kursow dla maluchow.
Na pewno sa wyjatkowo zdolne dzieci, ktore sa w stanie w wieku 3 lat nauczyc sie jezdzic na nartach. Ale to raczej wyjatki...

Sara jest bardzo sprawnym dzieckiem.
Dlatego wynajelismy jej instruktora, jak miala 3 lata.
Po godzinie nauki odroczylismy kurs na nastepny rok,
bo doszlismy do wniosku, ze ta cala farsa nie ma sensu.
Przeciez nie o to chodzi, zeby dziecko jezdzilo ze spietymi nartami, prawda?

Majac 4 lata nauczyla sie bez problemu.
Mysle wiec, ze warto zaufac instruktorom, ktorzy organizuja kursy narciarskie dla dzieci od lat 4.



A teraz czas na zdjecia ze szkolki narciarskiej.
Pierszego dnia grupy poczatkujace wozone sa na gorke takim oto pojazdem:



Maluchow nie puszcza sie od razu na wyciag
ze wzgledu na ich bezpieczenstwo.
Niektore szkolki dysponuja tzw. czarodziejskim dywanem
(plaskie ruchome schody).
Kiedy dzieci potrafia juz stac na nartach i hamowac,
kwalifikuja sie do jazdy na mini-wyciagu.
Jest on bardzo niski i jezdzi zolwim tempem.
Ponizej Sara wyglupia  sie na tym wyciagu:



Dzieci dzielone sa na grupy i zwykle maja przez caly czas kursu,
ktory trwa do 5 dni, jednego instruktora.



Szkolki dysponuja roznymi pomocami do nauki jazdy na nartach: krazki, rurki, bramki, kijki i inne cuda-wianki.





Celem kursu dla poczatkujacych jest opanowanie hamowania oraz skrecania (metoda "na pizze").
Dzieci ucza sie tez jazdy na wyciagu orczykowym (ponizej).





Nastepnym etapem jest zjazd z duzego stoku.
W zeszlym roku (poczatkujaca) grupa Sary zjechala z instruktorem czerwona trasa (sredni stopien trudnosci) w 5. dniu kursu .
Dluugo to trwalo, ale sie udalo!
W tym roku (grupa srednio zaawansowana) zaczela
 "powazne" zjazdy w drugim dniu kursu.








Po kursie dla sredniozaawansowanych
Sara zjezdza z nami z kazdego stoku.







 W Polsce szkolki narciarskie dzialaja glownie w trakcie ferii zimowych. Lepiej sie dobrze poinformowac, zeby nie przezyc rozczarowania (bo ja wlasnie takie rozczarowanie przezylam w Zakopanem miedzy Bozym Narodzeniem a Nowym Rokiem)...

W Alpach szkolki dzialaja przez caly sezon.
Ale kursow w jezyku polskim nie ma...


Na koniec pokaze wam jeszcze filmik,
na ktorym widac grupe Sary na stoku.
To ta wolniejsza grupa! Sara jest w rozowym kombinezonie.




video





13 komentarzy:

  1. Hej!Warto bylo tyle czekać na wasz kolejny post!
    Zaczne od zdjęc - REWELACJA!!! Cudne!
    Jestem pod wrażeniem ze pięciolatka tak potrafi poruszać się na nartach - gratulacje dla was kobiety!
    Wypoczynek widać był udany a zabawa przednia!
    Super, ja jestem zachwycona wszą relacją!
    Pozdrawiam serdecznie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Sara bylam mniejsza, to sama bylam w szoku, jak widzialam maluchy ze szkolki narciarskiej na stoku. No ale dzieci tak szybko sie ucza...
      Ja rowniez was pozdrawiam, kochane!

      Usuń
  2. Świetna zabawa, my zaatakujemy narty w przyszłym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Mam nadzieje, ze przeczytamy cos na blogu na ten temat. Oczywiscie za rok :)

      Usuń
  3. Sama się zastanawiałam kiedy z Po udać się do instruktora... z jednej strony wydaje mi się, że szybko powinna "załapać" bo mam nadzieję, że geny to jednak nie ściema (mój brat jest instruktorem, drugi brat był kiedyś współwłaścicielem wyciągu, ja dostałam pierwsze narty jak miałam 4 lata...)... a z drugiej mam wrażenie, że ona jeśli chodzi o zabawy ruchowe nie jest w czołówce dzieciaków w jej wieku... ale chyba faktycznie warto poczekać niż się denerwować niepotrzebnie...
    a Sara radzi sobie świetnie! i widać, że sprawia jej to radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej poczekac :) Po na pewno bedzie swietnie jezdzic - z takimi genami nie ma innej mozliwosci :) No i napisze jeszcze, ze taaak wam zazdroszcze, ze macie tak blisko do gor...!

      Usuń
  4. Oj ile ona ma radości !!!! Nawet na nartach jest glam : ))) Piękne zdjęcia i piękne widoki ! Pozdrawiam i życzę pomyślności w Nowym Roku dla Ciebie i całej rodzinki ! Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  5. Grrr... zazdroszczę! My na wyjazd w Alpy musimy jeszcze poczekać, choć tak mnie ciągnie, że nie wiem, czy nie zostawię dzieci na tydzień w marcu lub kwietniu. Zew! Chyba że Lenka bardzo szybko załapie i zabierzemy ją ze sobą. Choć w lutym kończy 3 latka, planujemy naukę w tym roku. Mała już od wakacji pługuje na sucho :) Czekamy tylko na śnieg na najbliższej górce, około 80 kilometrów od nas. A Ty nie jeździsz? Nie myśleliście, żeby uczyć samemu? Nie wiem, czy nam się uda, na pewno o tym napiszę i zdam fotorelację!

    PS. Mam nadzieję, że trafiłaś już pod nasz nowy adres. Przeprowadzki mają swoje minusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie, ze jezdze na nartach :) Nawet probowalam Sare nauczyc, jak miala 3 lata, ale skonczylo sie na tym, ze sie przyczepila do mojego kija i tak zjezdzalysmy. Niby tez fajnie, ale to zadna nauka.
      Zapisalysmy ja do szkolki narciarskiej, zeby miala jakas radosc z tego. Wiadomo, ze z dziecmi uczy sie inaczej. Instruktorzy maja tez swoje metody, pomoce... no i inna cierpliwosc ;-)

      A co to znaczy, ze Lenka pluguje na sucho???

      Mam nadzieje, ze uda wam sie wyjechac oraz nauczyc Lenke jezdzic :-)

      Wasz nowy adres odnalazlam. Dzieki za info!

      Usuń
    2. Staje jak do pługu, nóżki w X, rączki ze szczebelkami łóżeczka zamiast kijków przed sobą, kijki wzdłuż ciała... i ciężar to na jedną, to na drugną nogę :) Metoda Babci, która nauczyła podstaw Twórcę, jego siostrę i moją siostrę.
      Ja jakoś nie jestem przekonana do szkółek. Zawsze klnę na nie pod nosem na stoku ;) Twórca ma na szczęście spore zdolności pedagogiczne, ale nie mówię hop, bo może się okazać, że to trudniejsze niż się wydaje. Sprawdzimy, jeśli pogoda pozwoli!
      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. PS. Czy mnie się wydaje, czy dopisałaś początek? Bo teraz jak spojrzałam, to na głupola wyszłam, że pytam, czy jeździsz... :)

      Usuń
    4. Nie, nie dopisalam. Ale wiesz- mi rowniez czasami sie zdarza, ze przelece tekst co piate slowo, bo bardziej mnie zdjecia interesuja i potem zadaje pytania, ktore w tekscie glownym zostaly juz wyjasnione :o) To takie ludzkie ;-)

      Ja rowniez klne na szkolki na stoku, bo sie panosza i zajmuja cala szerokosc. Trzeba uwazac na te dzieciaki, zeby nie poprzejezdzac. Ale teraz juz mi to obojetne. Skoro Sara umie jezdzic, to jedziemy sobie wyzej, gdzie zadne szkolki sie nie panosza ;-)

      Jestem bardzo, bardzo ciekawa waszych wynikow! Bo metoda jest interesujaca.

      Usuń
  6. Moj maz byl instruktorem (w Alpach) i twierdzi, ze choroba rodzicow to ta, ze dziecko po pierwszym zjezdzie powinno jezdzic trasa czarna ;) czy jak to tam sie nazywa. A oni wiedza, ze na takiej trasie niczego sie nie da nauczyc, po prostu zjechac na dol to kazdy potrafi, celem jest, aby wiedziec jak zjechac. I szkolka jest uczciwa kiedy przjmuja starsze dzieci niz 3 latkow, nawet 4 latek musi przejsc test czy sie w ogole nadaje i jesli tak to biora, ale nie na sile. Nie oszukujmy sie nikt nie zostanie super sportowcem jezdzac raz do roku na ferie narciarskie, warto jednak nauczyc jezdzic bezpiecznie, a to mozna od jakiegos normalnego wieku.

    OdpowiedzUsuń