sobota, 13 października 2012

Viva Mallorca




Dlaczego kocham Majorke,
choć się tak bardzo zarzekałam,
ze moja noga tam nie postanie?




W głowach wielu pokutuje obraz Majorki
jako miejsca, w którym tanio spędza się urlop
w brzydkich hotelowych blokowiskach,
gdzie mnostwo mlodych turystow upija sie
na plazach, a wieczorami dopija sie w dyskotekach,
no i wszedobylscy koszmarnie ubrani turysci:
w klapkach od rana do wieczora,
w zbyt obcislych koszulkach (koniecznie bez rekawkow)
i krotkich spodenkach...
Do tego obowiazkowe reklamowki w rekach
wypelnione po brzegi zakupami z supermarketu
lub paski z wbudowanymi torbami na pieniedze...

Coz...
Takie miejsca i tacy ludzie sa na Majorce.
Owszem.

Ale!
Przekonalam sie, ze Majorka to wiecej niz
tania turystyka i banda bezguscia.

Mam nadzieje, ze po moich ostatnich postach
wierzycie mi :-)

Majorka oferuje mnostwo urokliwych zakatkow:

Sa szlaki turystyczne dla wedrujacych po gorach,
sciezki rowerowe,
mnostwo uroczych miasteczek,
fantastyczne mozliwosci zakupowe,
turkusowe morze i biale (karaibskie!) plaze...








 Specyfika Majorki jest dosc czesto
spotykana hmmm... wolnosc na plazach ;-)
Obejrzyjcie dokladnie zdjecie ponizej...


 Jest to miejsce, gdzie wiele gwiazd zakupilo finki
i przebywa regularnie.
Wystarczy odwiedzic porty jachtowe,
zeby sie poczuc jak mysz koscielna...
Albo spojrzec w witryne Diora i
rzucic okiem na ceny :-D





 Zakochalismy sie wszyscy w tej wyspie.
Bylismy juz trzy razy i planujemy nastepne.


W lecie Majorka jest bardzo droga.
Najlepiej sie wybrac poza sezonem.
Temperatury na wiosne i jesien sa przyjemniejsze.


My latamy glownie tanimi liniami,
gdyz do taniego lotniska mamy bardzo niedaleko.
Oczywiscie trzeba sie nastawic na to, ze
w samolocie co pare minut obsluga bedzie
wyjezdzac z nowymi wozkami
i oferowac coraz to nowe produkty
(z loteria fantowa wlacznie),
ale ceny lotow sa nie do pobicia,
dlatego mozna sie z tym pogodzic.


Jesli lecimy poza sezonem,
bukujemy osobno samolot i osobno hotel
(w sezonie jest trudniej).
Wychodzi nas to o wiele taniej niz
pelna oferta z biura podrozy.

No i oczywiscie na miejscu
wynajmujemy auto.




 Do tej pory zawsze mieszkalismy w hotelu
sieci Viva.
Hotele te powstaly z mysla o rodzinach z malymi dziecmi.
Dlatego tez dzieci niestety placa tyle co dorosli...


A za co te oplaty?
1) Na placu zabaw oprocz zwyklych hustawek, konikow
jest tez trampolina, zamek dmuchany
oraz malpi gaj (wiecie, ta konstrukcja
z licznymi linami, drabinkami, zjezdzalniami itd.)


2) W basenie dla dzieci jest wielki statek piracki
oraz inne mniejsze atrakcje.


3) Jest oczywiscie miniklub
oraz minidisko.


4) Hotel ma tez 3 maskotki, ktore pokazuja sie
w ciagu dnia oraz wieczorem na scenie.


5) Co kilka dni sa musicale dla dzieci:
"Krol lew", "Piekna i bestia", "Alladyn" itd.


6) W restauracji sa specjalne talerze i sztucce dla dzieci.
Oraz kolorowanki i kredki dla dzieci,
ktore skoncza przedwczesnie jesc i
zaczynaja sie nudzic przy stole.


7) POKOJE to wlasciwie male mieszkanka
dwupokojowe wyposazone w aneks kuchenny
z mikrofalowka i innymi potrzebnymi sprzetami.
Bardzo praktyczne!
Nie trzeba sobie siedziec na glowie
dzieki takiej przestrzeni.
Dziecko moze isc wczesniej spac...


8) Doroslych cieszy swiete jedzenie
oraz bardzo zadbany ogrod.









 Tym razem przy bukowaniu hotelu 
pomylilam sie o jedna noc.
Zabukowalam za malo...
Stwierdzilismy, ze to nie tragedia.
Ostatnia noc spedzilismy w innym hotelu,
w poblizu lotniska.


Jakze rozny byl ten hotel od Vivy!
Wlasciwie mozna powiedziec,
ze bylo tam jak w domu starcow.
Praktycznie zadnych dzieci.
Cicho, spokojnie,
mnostwo rencistow...

Ale za to wyposazenie tego hotelu
dokladnie trafilo w moj gust.
Wchodzac tu przenosi sie do epoki
kolonialnej: mnostwo tu antykow
i pomieszczen z klimatem...


Niestety pokoje tez byly sprzed 100 lat ;-)






 Ostatnie "atrakcje" to przypadkiem
znaleziony sklepik Danieli Katzenberg
(Polski czytacz nie musi znac tej pustej blondynki.
Zrobila ona kariere i fortune glownie na
swojej glupocie - bo ludzie lubia sluchac
glupot z ust pieknej kobiety...)




 Oraz bar, ktorego posiadaczem jest
Jürgen Drews.
Slawny dzieki swoim przebojom -
zna go kazdy Niemiec.



 To tyle jeśli chodzi o relacje z wyspy



3 komentarze:

  1. Mnie się Majorka kojarzy przede wszystkim z ciepłem, beztroską, wakacjami. Jestem ciekawa każdego miejsca na świecie (może z wyjątkiem Korei Północnej - wolę o niej czytać, ale gościem w tym kraju być bym nie chciała), więc Majorki również:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczne, pozytywne zdjęcia!
    Na Majorce byłam wiele lat temu, jeszcze zanim urodziła się Mercia. Zjeździłam całą wyspę z przewodnikiem Lonely Planet :)
    Chciałabym ją tam zabrać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie wszystko zrelacjonowane!
    A nam znajomi odradzali Majorke...podobno brudno tylko a tu prosze...
    Jednak rozważymy zatem ten pomysł na Mojorkę...popytam jeszcze o ewentualne szczegóły jesli sie zdecydujemy...
    zdjęcia piekne, Sara w tej białej spódniczce wygląda jak rusałka..cudnie!

    OdpowiedzUsuń