środa, 10 października 2012

Don´t follow us, we are lost too...



 


No i jestesmy...


Wiele  zjezdzilismy,

duzo zobaczylismy -

pewne miejsca chcacy, inne niechcacy ;o)



Wypozyczylismy auto i pojechalismy,

gdzie nas oczy poniosly.

Oczywiscie cele mielismy -

a jakze! -

ale w obliczu slabego oznakowania drog

wiele miejsc zobaczylismy

zupelnie tego nie planujac...





Mozna by rzec, ze to calkiem niezly pomysl,

ale musze przyznac, ze

czasami dosc frustrujacy,

kiedy zamiast w starodawnym miasteczku

laduje sie na szczycie gory, gdzie

droga niestety sie konczy...


Mimo to jest to wg mnie najlepszy sposob

na zwiedzanie!



Dzisiaj pokaze wam,

co ciekawego zobaczyliśmy:








Moj maz szczegolnie podziwial instalacje

elektryczne:












W muzeum tez bylismy.
A jakże... :-P



I na koniec zdjęcie wykonane przez Sarę.
To ja!
;o)



3 komentarze:

  1. stawiam że to słoneczna Italia ;)
    z resztą, gdzie by to nie było - zazdroszczę :) piękne zdjęcia, piękne okolice, piękne Wy ;)
    a zdjęcie Sary mistrzowskie!

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie Italia, lecz okolica, o ktorej sie mysli raczej w kategorii turystyki masowej i kiczu... Niestety. A w sumie tak wiele gwiazd znalazlo tak swoj drugi dom...

    OdpowiedzUsuń
  3. Test rozbawił i mnie i męża - super na wesoło opisane:-)
    Fotki ...SZOK..RRRREEEWWWEEEELLLAAACCCCJJJAAA

    A ta autrstwa Sary po prostu prefesjonalna..własnie taka blogowa..albo raczej jak z kat. mody gdzie ciuch na pierwszym planie a modelka to tylko dodatek do zdjecia...Moze rosnie wam talent fotograficzny?!

    OdpowiedzUsuń