niedziela, 19 sierpnia 2012

Hot summer



Wychodzac dzisiaj przed drzwi wlasnego domu, mialam wrazenie, ze jestem tutaj:

Als ich heute kurz mein Haus verließ, hatte ich den Eindruck, mich gerade hier aufzuhalten:







Termometry dumnie wskazywaly temperature 40 stopni...
I co tu robic?

Termometer zeigten stolz eine ebenso stolze Temperatur von 40 Grad.
Was macht man bei solcher Hitze, wenn man gerade einen freien Tag hat?


Basen odpada, bo Sara po wczorajszym plywaniu jest przeziebiona...

Schwimmbad war heute für uns keine Alternative.
Sarah hat sich gestern beim Schwimmen erkältet...






Hmmm...


Bedac w Tunezji mielismy okazje podpatrzyc troszke tubylcow, dla ktorych takie temperatury to chleb powszedni. Wiec jak sobie radzili?


Panowie podpierali ocienione mury...



Żadna to opcja dla nas :P

Panie? Trudno stwierdzic, co robia. Zapewne przebywaja w domu. Ale jedno jest pewne - chronia sie przed sloncem - choc niektorzy twierdza, ze to wyraz religijnosci lub powiazania z tradycja. Dla mnie moje wyjasnienie ma wiecej sensu :P
Mimo wszystko trudno nawet z racjonalnych powodow w naszych szerokosciach geograficznych przyodziac sie w takie szaty, jesli nie chce sie przypalic:



Pewna opcja byloby chadzanie pod elegancka parasolka. Ale mysle, ze do takiej elegancji tez sie trzeba przelamac...




A teraz spojrzcie na ponizsze zdjecie i wyostrzcie wzrok.

Widzicie juz cos?

Gdzie pochowali sie tubylcy?

No?










 ???



















Widzicie te norki?

No wiec na pustyni ludzie zyja pod ziemia.

Z bliska wyglada to tak:




 Weszlismy nawet do takiego podziemnego domku i faktycznie jest w nim chlodno!

Wynika z tego, ze najlepiej schowac sie do piwnicy i czekac, az zajdzie slonce :P

Albo wybrac opcje nieco mniej skuteczna, ale w dalszym ciaga alternatywna:
pospuszczac wszystkie zaluzje i zamknac wszystkie okna.

Tak tez uczynilysmy.

Wieksza czesc niedzieli przelezalysmy leniwie na kanapie (pod wiatrakiem) ogladajac przeboje Disneya.


Moj maz natomiast wyciagnal z szafy stylowy kapelusik, ktory kupil u tego pana:




.... i przypiekal sie na tarasie popijajac rozne drinki wlasnej roboty.



Kiedy slonce troche dalo odetchnac, wyjrzalysmy z naszej zaciemnionej dziupli. Na alejkach dostrzeglysmy owoce pracy pana robotnika komunalnego: Pieknie skoszona trawa, ktorej chyba jako jedynej taka pogoda wyszla na dobre. Wyschla ci ona, ze az milo bylo patrzec.


Buty wydaja sie zbedne....

 


I po co komu wakacje egzotyczne,
jak sie ma Afryke za oknem? :P

Na koniec ostatnia impresja z Tunezji:
pustynna stacja paliw.
Jak dla mnie - rewelacja!


 A jak tam u was z pogoda?
Jak zwykle radzicie sobie z upalami?


3 komentarze:

  1. Dziękuję za odwiedziny :)
    U nas to samo - upał, jakiego nie znoszę. Staram się wtedy, w miarę możliwości oczywiście, nie ruszać z domu :) Zdjęcia świetnie, stacja bombowa :D
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. my sie nie dajemy, ja sprzatam, mloda probuje spac, ale widze, ze sie meczy, je co niecala godzine, w zasadzie pije.. niezla stacja:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech u nas nie upalnie za to bardzo duszno i burzowo. Normalnie niema czym oddychać :(
    Piękna (foto)opowieść z Tunezji :)))

    OdpowiedzUsuń